Zagrożenie coraz bardziej widoczne – Ukraina, nacjonalizm.

Tekst ma na celu ostrzeżenie przed nadmierną naiwnością w odbiorze sygnałów docierających do nas ze wschodu.

Kiedy zaczynamy się „stawiać” opada zasłona. Prawdziwa natura ukraińskich nacjonalistów staje się coraz bardziej oczywista.
Onet donosi: W oświadczeniu zamieszczonym na stronie resortu dyplomacji podkreślono, że w nocie przekazanej zastępcy ukraińskiego ambasadora polskie MSZ wyraziło oburzenie „z powodu ostentacyjnego zachowania demonstrujących oraz braku odpowiedniej reakcji ze strony ukraińskich funkcjonariuszy ochrony”. Jak zaznaczono, szczególne zaniepokojenie polskiego resortu dyplomacji „budzi fakt, że był to kolejny incydent o antypolskim wydźwięku na terytorium Ukrainy na przestrzeni ostatnich tygodni”.

Co z tym zrobi nasza władza? Wierzę, że pójdzie zdecydowanie dalej niż jej poprzednicy – w tej materii międzynarodowej, którzy udawali że problemu nie ma (chociażby: jajko na ramieniu prezydenta RP, czy też: zaraz po wystąpieniu prezydenta RP wchodzi na mównicę w parlamencie w Kijowie wnuk banderowskiego dowódcy UPA z Wołynia i zgłasza projekt ustawy, który jest policzkiem dla polskiego prezydenta i kraju), albo że to wewnętrzna sprawa Ukrainy, jakich sobie bohaterów wybiera (zbrodniarzy nazistowskich…- można ??).


Jeszcze doniesienie na stronie Wprost: W poniedziałek 2 kwietnia w trakcie manifestacji przed ambasadą RP w Kijowie, spalona została polska flaga…

…i dodatkowo z tego samego portalu: Jak informuje „Rzeczpospolita” 70 proc. Ukraińców, którzy deklarowali pracę w naszym kraju, znika po przekroczeniu granicy. Pracę podejmuje niespełna jedna trzecia osób, którym wystawiono takie zaświadczenia.

Potwierdzam to. Ostatnio w rozmowie z pewnym właścicielem firmy budowlanej usłyszałem skargę, że przybywający pracują jeden dzień i znikają, koszty jakie ponosi firma, aby zorganizować pracownika ze wschodu obciążają ją. Jeżeli w ciągu roku przewija się prawie 300 pracowników, z których nie ma pożytku…kto wypracowuje dochód w takiej firmie?

„Z ukraińskim IPN z definicji nie należy rozmawiać…” – problem UPA.

Łężyca 19 października nowe tablice poświęcone ofiarom OUN-UPA

Dziwię się cały czas, że władze nie korzystają z doradców na poziomie np profesora Osadczego.
Żeby nie „zbłaźniać” się, trzeba być na arenie międzynarodowej miarodajnym i wiarygodnym, operować faktami i nie dawać zapędzić się w „kozi róg”.
A więc z osobami, które ośmieszają się tym co mówią, najlepiej nie rozmawiać i w ogóle bagatelizować ich istnienie.
To dotyczy gloryfikatorów UPA na Ukrainie.
Czas aby nasze władze w końcu dobitnie to pojęły.

W tej chwili mamy pozwolenie sił geopolitycznych, żeby pamiętać o ofiarach ludobójstwa rosyjskiego. Temat Katynia wybrzmiał w sposób należyty i stanowczy, ale widzimy też, jak ten obszar pamięci jest manipulowany i zależny od różnego rodzaju czynników. Katyń – tak, natomiast, sprawa badania tych straszliwych okrucieństw, których dopuściło się państwo komunistyczne, dalej nie poszła. Mimo, że mamy na to przyzwolenie, nie mamy przyzwolenia na pamięć o ofiarach Wołynia, o ofiarach ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich – Prof. W. Osadczy: Ukraiński IPN jest partnerem, z którym z definicji nie należy rozmawiać