I po co to? Poznański „burdel”…

Fajnie że chce się pomagać innym, ale…
Czy tak to ma wyglądać i ewentualnie czy w ogóle to czemukolwiek służy?

Poznański synonim słowa „nieporządek” – „burdel”, to nie dowód na to, że nieład panuje w całym mieście (chociaż patrząc na rządy obecnego prezydenta można odnieść takie wrażenie, szczególnie przyglądając się funkcjonowaniu ciągów drogowych i komunikacyjnych jako takich), jest to określenie szczególnie podkreślające ów nieład, jako element historycznie obcy Poznaniakom.
Tym bardziej jak trafia się coś takiego, należy to piętnować.