Rozmowa o 5-tce Kaczyńskiego w siedzibie Kolibra.

Wczoraj gościem poznańskiego Kolibra był poseł Bartłomiej Wróblewski. Tematem kuluarowego spotkania był projekt ustawy o ochronie zwierząt. Padło kilka odpowiedzi dlaczego poznański poseł nie poparł projektu.

Na pewno ekonomiczne uzasadnienie przemawia do wielu, strata w podatkach, a także w zarobkach dla sektora hodowców odgrywa bardzo ważną rolę. Są to kwoty:

1 mld – hodowla norek; 1,5 mld zł – ubój rytualny; 7 mld – hodowla drobiu.

Ale za tymi cyframi idą też inne. Tysiące osób bez pracy – jeżeli nie dziesiątki tysięcy. Polaków. Wyborców. Rolników. Hodowców. Straty dla sektorów działalności powiązanych z produkcją zwierzęcą – firmy odbierające odpady i utylizujące je chociażby. Transport, magazynowanie, uprawa pasz dla hodowanych zwierząt, itp…

Stary wizerunkowe – rozwijający się sektor uboju rytualnego otwiera rynki nie tylko dotyczące tej gałęzi sprzedaży. Poprzez zaistnienie na rynkach w krajach muzułmańskich, być może będzie można rozmawiać na innych płaszczyznach handlowo-produkcyjnych z potencjalnymi kontrahentami. Czy będziemy umieć wykorzystać te możliwości to inna sprawa. Także aspekt samego uboju został wyjaśniony. Jeden z gości spotkania, wyjaśnił że sposoby uboju rytualnego w Polsce są jednymi z najbardziej łagodnych. Samo podcięcie aorty szyjnej powoduje szybką utratę przytomności zwierzęcia (w ciągu kilkudziesięciu sekund) i w porównaniu z chociażby rażeniem prądem w ubojniach, jest bardziej humanitarne. Przyznam się że nie zdawałem sobie z tego sprawy.

Sam projekt ustawy ma wady prawne, podważa prawa konstytucyjne; chociażby związane z prawem do wysłuchania strony przeciwnej. Tempo wprowadzenia planowanych ograniczeń w zasadzie uniemożliwia jakiekolwiek działania rolników i hodowców.

Ewidentne naruszenie miru domowego poprzez wprowadzenie eko-terrorystycznych inspekcji mających w zasadzie większe uprawnienia niż policja patrząc też pod kontem ważkości spraw, w których mieliby interweniować. To faktyczne łamania prawa i bez mała; totalitarne rozwiązanie. Te zarzuty padły ze strony gości spotkania. Ciężko było się z nimi zmierzyć i je obalić.

Sam aspekt etyczno-moralny wskazujący na zmiany w światopoglądzie. W końcu kto jest podmiotem życia na świecie? Może już nie człowiek…? Nie oznacza to, że nie należy skoncentrować się na maksymalnym złagodzeniu bytu zwierząt. Tutaj jest pełna zgoda że należy zrobić wszystko, zwierzęta nie cierpiały ponad miarę. Więcej: wprowadzić takie standardy, które wykluczyłyby jakiekolwiek ich cierpienia. TO oczywiście kwestia czasu i odpowiednich ustaleń- w których powinni wziąć udział hodowcy na równych prawach. Trzeba umieć być ze społeczeństwem, a nie stwarzać wrażenia dyktatury, która w żadne sposób nie zastanawia się nad tym, co życzy sobie naród. Ponieważ wtedy władza staje się faktycznie dyktaturą. A takie rozwiązania prawne nie uwzględniające drugiej strony w kwestiach ekonomicznych to pierwszy krok ku ścieżce prowadzącej do tego, od czego nie tak dawno się uwolniliśmy.

Potrzebny jest umiar i zrozumienie – [różnych] „drugich” stron. Nie chodzi tutaj tylko o problem hodowców. Jest wiele innych nie rozwiązanych aspektów prawno-etycznych i ekonomicznych w naszym kraju. Takie działania jak próba wprowadzenia ustawy w tak radykalnej i nie liczącej się z „drugą stroną” formie, nie daje asumptu do nawiązywania porozumień też i w innych dziedzinach, gdzie toczą się dyskusje na temat ewentualnych rozwiązań.

Taka z grubsza była konkluzja spotkania, w dojściu do której w zasadzie wzięli udział wszyscy obecni.

Poza tym pod koniec spotkania krótko; była poruszana obecna sytuacja dotycząca pandemii i też rozmawialiśmy o obronie życia poczętego.

(za foto ze spotkania dziękuję Kolibrowi)