Ludobójstwo czy nie? Teorie bez pokrycia….

Relatywizmy w kwestii zbrodni Ludobójstwa dokonanej przez organizacje nacjonalistyczne OUN-UPA ciągle trwają. Tym razem wymyślono, że definicja ONZ nie przewiduje tego terminu w przypadku gdy zbrodni dokonuje grupa etniczna, jednej narodowości przeciw drugiej – jak rozumiem. Ponieważ grupa ta nie jest państwem. Ciekawy punkt widzenia. A co z Ludobójstwem w Rwandzie?

Dwa plemiona Tutsi i Hutu w tym samym państwie – i to było ludobójstwo. Dwa plemiona (narody) Ukraińcy i Polacy – i to nie jest ludobójstwo. Dlaczego? Ponieważ Ukraina nie była Państwem. Większego bezsensu nie słyszałem.
Jest to grubymi nićmi szyta próba Mega-relatywizmu.

Rwanda

Odwołajmy się do definicji zamieszczonej na Wikipedii:

„Artykuł II Konwencji definiuje ludobójstwo jako czyn ?dokonany w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich:…”

Czy w tym zwrocie napisane jest?:
czyn ?dokonany PRZEZ OKREŚLONE PAŃSTWO w zamiarze zniszczenia w całości lub części grup narodowych, etnicznych, rasowych lub religijnych, jako takich..”
„Przez określone państwo” dodałem aby pokazać, unaocznić, jak powinien ów zwrot wyglądać aby spełniał założenia fałszywej jak widać wypowiedzi zamieszczonej w materiale cytowanym.

W definicji ludobójstwa podanej przez ONZ nie ma nic o tym, że warunkiem koniecznym do orzeczenia zbrodni ludobójczej jest wykonanie czynów kwalifikowanych jako ludobójstwo przez określone państwo.
Ludobójstwo Wikipedia

A więc całkowicie bezzasadnym jest twierdzenie zawarte w poniższym tekście cytowanym z Interii:

„…Natomiast sprawa oceny, czy było to ludobójstwo, jest domeną Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości. Według niego nie warto jednak kierować tej sprawy do Hagi, bo to jedynie pogorszy wzajemne relacje między naszymi państwami.
[…]
Ludobójstwo, tak jak to widzi ONZ, jest to zaplanowane działanie państwa. Polega na tym, że państwo używa swego aparatu, by dokonać zbrodni ludobójstwa. W czasie zbrodni wołyńskiej Ukraina nie miała swego państwa, nie miała mechanizmów państwowych i struktur państwowych, które mogłyby ludobójstwa dokonać – argumentował pierwszy prezydent niepodległej Ukrainy.”

I następna próba relatywizacji poprzez pokazanie zupełnie innej zbrodni na narodzie ukraińskim (który przecież wtedy nie istniał a więc parafrazując założenia zawarte w powyższej wypowiedzi – to też nie mogło być ludobójstwo, czyż nie? – proszę wybaczyć, idę tylko torem pokrętnej logiki owej, poniższej wypowiedzi:

„Apelował o zrozumienie ukraińskiego punktu widzenia. – Chciałbym, abyście zrozumieli Ukraińców. Doświadczyliśmy straszliwego głodu, zadokumentowano 4 mln jego ofiar. Jeżeli teraz ktoś będzie oskarżał Ukrainę, która doświadczyła takiego cierpienia, o ludobójstwo może to wywołać bardzo ostre reakcje. Nie otwierajmy puszki Pandory – wzywał Krawczuk…”

Jak widać wszelkie próby relatywizmów i innych działań mających na celu zmycie odium ludobójstwa nie mają ani podstaw prawnych, ani też nie zachowują spójnej logiki.

Przypominam warunki spełnienia działań, tak aby zbrodnia była uznana za ludobójczą:

„a) zabójstwo członków grupy
b) spowodowanie poważnego uszkodzenia ciała lub rozstroju zdrowia psychicznego członków grupy
c) rozmyślne stworzenie dla członków grupy warunków życia, obliczonych na spowodowanie ich całkowitego lub częściowego zniszczenia fizycznego
d) stosowanie środków, które mają na celu wstrzymanie urodzin w obrębie grupy
e) przymusowe przekazywanie dzieci członków grupy do innej grupy.”

Powtórzę raz jeszcze to co mówiłem w Gdańsku. Mordercy kobiet i dzieci są zbrodniarzami bez względu po czyjej stronie stoją.
Te działania inaczej nie mogą być nazwane.

Dodam jeszcze że: odcięcie się od zbrodniarzy da Ukrainie same korzyści, oczyści ją. Ponieważ to nie Ukraina mordowała swoich rodaków, Polaków i wiele innych narodowości, tylko banda zwyrodnialców kierująca się pomysłami chorego umysłu, twórcy integralnego nacjonalizmu – Doncowa.
Nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie obwiniał całej Ukrainy, tym bardziej że ofiarami zbrodniarzy pało wiele tysięcy Ukraińców. Tak samo chcę sprawiedliwości dla tych ofiar jak i dla polskich, ormiańskich, rosyjskich czy jakichkolwiek innych. Chodzi o ukarananie zbrodniarzy – w sensie ideowym, odcięcie się od nich i nie gloryfikowanie.
Zbrodnia powinna być napiętnowana właśnie dla dobra Ukrainy. Nie można budować przyszłości na bohaterach w mundurach z trupią główką i podwójną błyskawicą.

Resztę pozostawiam bez komentarza.

Piotr Szelągowski

Źródło cytatów: B. prezydent Ukrainy o Wołyniu: Nie otwierajmy puszki Pandory

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

3 myśli w temacie “Ludobójstwo czy nie? Teorie bez pokrycia….”

  1. http://wiadomosci.onet.pl/kraj/w-ipn-o-upowszechnianiu-wiedzy-o-zbrodni-wolynskie,1,5551536,wiadomosc.html

    „Upowszechnianie w Polsce i na Ukrainie wiedzy o zbrodni wołyńskiej m.in. w podręcznikach szkolnych do było tematem dyskusji polskich i ukraińskich historyków w Warszawie. W ich ocenie, wiedza o mordach UPA jest po
    obu stronach granicy wciąż za mała. ”

    ciekawe co przez cały okres swojego istnienia robił IPN,
    odpowiedzialny za kreowanie historii, w wersji politycznie poprawnej oczywiście
    „wiedza o mordach UPA jest … wciąż za mała” – toż to chyba samokrytyka
    a może za mała, bo za mało probanderowska?
    a wiedza o okupacji radzieckiej, w zasadzie o obu radzieckich okupacjach Kresów? nie jest za mała?
    a może wiedza o wypędzeniach jest także za mała? czy może w ogóle w podręcznikach nie figuruje?
    poza tym jak można fakty historyczne przed wątpliwym zresztą opublikowaniem w podręcznikach poddawać dyskusji a nie badaniom?
    ustalimy że prawda jest po środku? 50% prawdy i 50% kłamstw? albo inne proporcje
    a może prowadzić dyskusję z banderowskimi historykami, aby tylko sprawę odwlec w czasie? bo za 5-10 lat pewnie już nikt nie będzie pamiętał?
    a z tych co się prawdy domagają zrobi się „faszystów” posługujących się „mową nienawiści”
    z wydarzeń kieleckich, wprawdzie tragicznych, zrobiło się wielką aferę i temat na odsunięcie w cień zbrodni stalinizmu
    z ludobójstwa na olbrzymią skalę, na terenie wielu województw II RP, skutkującego setkami tysięcy ofiar ten sam IPN i odpowiedzialne za treść podręczników historii MEN zrobiło białą plamę, temat nie istnieje, to się po prostu nie wydarzyło
    no bo co nauczyciel wytłumaczy natrętnym „reakcyjnym” bachorom w szkole? no zobacz, przecież w podręczniku nic o tym nie piszą, w programie nauczania brak o tym wzmianki, coś takiego nigdy się nie wydarzyło
    a jak już to pod ręką są sławne publikacje IPN, chwalące bohaterskich rezunów z UPA

    „”Powinniśmy dać czas naszym braciom Ukraińcom na uporanie się z własną historią, bo tego chyba jeszcze dużo czasu potrzebują, ale też nie odpuszczać i prowadzić działalność misyjną” – tak zareagowała na słowa ukraińskiego historyka polska badaczka dziejów prof. Jolanta Choińska-Mika z Uniwersytetu
    Warszawskiego.”
    dać im czas? pozwolić kłamać, pozwolić stawiać pomniki rezunom? jeszcze dużo czasu? przez 20 lat od
    uzyskania niepodległości „pomarańczowi” i im podobni stworzyli z Ukrainy, głownie zachodniej (czyli Wołyń i Małopolska Wschodnia) takie bagno, jakiego nie udało się tam stworzyć komunistom od czasów rewolucji, i jeszcze im dać czas? bo chyba nie chodzi o dawanie czasu
    Janukowyczowi, aby to bagno uprzątnąć z neobanderowców, takie słowa
    przecież poza naszym środowiskiem by nie padły, a szczególnie wśród
    skomunizowanej kadry naukowej

Możliwość komentowania jest wyłączona.