2017: I-sza runda pucharu WKS Grunwald.


Ten sport wciąga. Staje się jak narkotyk :-), a tak naprawdę to walka z samym sobą, o to żeby swoją niecierpliwość postawić w kąt, oddać prawidłowy strzał, bez dekoncentracji itp. Takie budowanie wewnętrznej samodyscypliny…

Dziś strzelnica, pierwsza runda pucharu WKS Grunwald; – konkurencje w których startowałem: pistolet pneumatyczny; karabin pneumatyczny, pistolet sportowy. Prawda, że na zawodach strzela się inaczej – zawsze jest element braku koncentracji z uwagi na rywalizację i tak też się stało, nie powiem, że ręce się spociły, ale gdzieś tam pewna nerwowość się pojawiła i za każdym razem uciekło jakieś złożenie…

Szkoda, bo gdyby nie to, w karabinie miałbym pod 150 punktów… co jak na strzelanie z lewej ręki, karabinem wyprofilowanym dla praworęcznych (małe utrudnienie), oczywista bez stroju itp… byłoby już fajnym wynikiem.

Pistolet pneumatyczny tak samo, za każdym razem kiedy widziałem że idzie dobrze, dekoncentrowałem się i wynik był widoczny na tarczy…
Jeszcze sporo pracy.


(tarcza nr dwa; 2-wie 10-tki)

Oceniam, że gdyby nie dekoncentracja miałbym wynik około 165-170pkt.

Ze sportowego podobnie. Tam jednak niedokładnie ustawiłem przyrządy w czasie serii próbnej. Efektem była kiepska pierwsza seria ze skupieniem po lewej stronie (piątka, szóstka i trzy siódemki) Potem troszkę lepiej; nawet jedna 10-tka, dziewiątka i trzy ósemki…
Ale stres wynikający z niezadowolenia został i w dwóch następnych seriach dwa strzały na 6-tki, mimo czterech ósemek i czterech dziewiątek odbiły się na ogólnej punktacji: 80 punktów trzeciej i czwartej serii…
Mogło być te 4-6 punktów (lub nawet 8) więcej.

Inna sprawa, że dostrzegam moją pewną niecierpliwość i chęć oddania strzału mimo że wiem, że nie ma już poprawnego układu.
Jakoś tak jest, że wydaje się przed że niby będzie ok – prosto, łatwo, a potem jedna decyzja i oddany strzał jest z błędem. Trzeba odkładać broń jak czuje się, że coś jest nie ok. A to się „czuje”. Kwestia wprawy, ale co z tego, skoro nakłada się niecierpliwość i chęć mimo wszystko poprawienia układu i oddania celnego i poprawnego strzału?
Trzeba sobie dawać na wstrzymanie…
Dlatego tym cenniejsze jest dalsze szkolenie.
Dodam dla jasności: do wyników mistrzowskich (może) nigdy nie dojdę, ale sam fakt prowadzenia szkolenia służącego postępującej poprawie wyników nawet o 1pkt to szkoła sama w sobie, wytrwałości, cierpliwości i obowiązkowości.
Ułatwia to potem działanie na innych płaszczyznach.

Kiedy (poza konkurencją) strzelam dynamicznie na strzelnicy oburącz na 25 m z broni bojowej widzę, że mozolne szkolenie statyki opłaca się, w zasadzie „od niechcenia” mam wszystko w niezłym skupieniu i w czarnym, mimo szybkiego oddawania strzałów :-).

I o to chodzi. Godziny trenowania postawy jednak przynoszą efekt.


ps Czekam na zrealizowanie obietnic PIS – strzelnica (przynajmniej pneumatyczna) w każdej gminie.
Przydałoby się też finansowanie szkoleń WSZYSTKICH obywateli między 18-65 rokiem życia.
Przynajmniej pneumatyk (niższe koszty) obowiązkowo 4 razy w roku (100 strzałów) i raz w roku kula – pistolet i karabin (po 50 strzałów na każdy rodzaj broni)
Taka moja propozycja.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.