Ten sport wciąga. Staje się jak narkotyk :-), a tak naprawdę to walka z samym sobą, o to żeby swoją niecierpliwość postawić w kąt, oddać prawidłowy strzał, bez dekoncentracji itp. Takie budowanie wewnętrznej samodyscypliny…

Dziś strzelnica, pierwsza runda pucharu WKS Grunwald; – konkurencje w których startowałem: pistolet pneumatyczny; karabin pneumatyczny, pistolet sportowy. Prawda, że na zawodach strzela się inaczej – zawsze jest element braku koncentracji z uwagi na rywalizację i tak też się stało, nie powiem, że ręce się spociły, ale gdzieś tam pewna nerwowość się pojawiła i za każdym razem uciekło jakieś złożenie…

Szkoda, bo gdyby nie to, w karabinie miałbym pod 150 punktów… co jak na strzelanie z lewej ręki, karabinem wyprofilowanym dla praworęcznych (małe utrudnienie), oczywista bez stroju itp… byłoby już fajnym wynikiem.

Pistolet pneumatyczny tak samo, za każdym razem kiedy widziałem że idzie dobrze, dekoncentrowałem się i wynik był widoczny na tarczy…
Jeszcze sporo pracy.


(tarcza nr dwa; 2-wie 10-tki)

Oceniam, że gdyby nie dekoncentracja miałbym wynik około 165-170pkt.

Ze sportowego podobnie. Tam jednak niedokładnie ustawiłem przyrządy w czasie serii próbnej. Efektem była kiepska pierwsza seria ze skupieniem po lewej stronie (piątka, szóstka i trzy siódemki) Potem troszkę lepiej; nawet jedna 10-tka, dziewiątka i trzy ósemki…
Ale stres wynikający z niezadowolenia został i w dwóch następnych seriach dwa strzały na 6-tki, mimo czterech ósemek i czterech dziewiątek odbiły się na ogólnej punktacji: 80 punktów trzeciej i czwartej serii…
Mogło być te 4-6 punktów (lub nawet 8) więcej.

Inna sprawa, że dostrzegam moją pewną niecierpliwość i chęć oddania strzału mimo że wiem, że nie ma już poprawnego układu.
Jakoś tak jest, że wydaje się przed że niby będzie ok – prosto, łatwo, a potem jedna decyzja i oddany strzał jest z błędem. Trzeba odkładać broń jak czuje się, że coś jest nie ok. A to się „czuje”. Kwestia wprawy, ale co z tego, skoro nakłada się niecierpliwość i chęć mimo wszystko poprawienia układu i oddania celnego i poprawnego strzału?
Trzeba sobie dawać na wstrzymanie…
Dlatego tym cenniejsze jest dalsze szkolenie.
Dodam dla jasności: do wyników mistrzowskich (może) nigdy nie dojdę, ale sam fakt prowadzenia szkolenia służącego postępującej poprawie wyników nawet o 1pkt to szkoła sama w sobie, wytrwałości, cierpliwości i obowiązkowości.
Ułatwia to potem działanie na innych płaszczyznach.

Kiedy (poza konkurencją) strzelam dynamicznie na strzelnicy oburącz na 25 m z broni bojowej widzę, że mozolne szkolenie statyki opłaca się, w zasadzie „od niechcenia” mam wszystko w niezłym skupieniu i w czarnym, mimo szybkiego oddawania strzałów :-).

I o to chodzi. Godziny trenowania postawy jednak przynoszą efekt.


ps Czekam na zrealizowanie obietnic PIS – strzelnica (przynajmniej pneumatyczna) w każdej gminie.
Przydałoby się też finansowanie szkoleń WSZYSTKICH obywateli między 18-65 rokiem życia.
Przynajmniej pneumatyk (niższe koszty) obowiązkowo 4 razy w roku (100 strzałów) i raz w roku kula – pistolet i karabin (po 50 strzałów na każdy rodzaj broni)
Taka moja propozycja.