„Naukę o wszelkim spadku po przodkach zwiemy Historią. Ona nas poucza, co które pokolenie robiło lub nie robiło i w jakim stanie przekazało spadek po sobie pokoleniu następnemu. Może być historia jednej rodziny, całego narodu, wreszcie historia powszechna wszystkich krajów i ludów całej ziemi. Historia tłumaczy, dlaczego obecnie jesteśmy tacy, a nie inni, skąd się wzięły dobre i złe strony naszego życia. Historia wyjaśnia współczesny stan spraw naszych: nie może ich znać dobrze nikt, kto ich nie pozna historycznie. Złymi też bywają doradcami w życiu publicznym tacy, którym brak wykształcenia historycznego”.(Feliks Koneczny “Święci w dziejach narodu polskiego”). Niestety, słowa Feliksa Konecznego sprzed ponad pół wieku wciąż są aktualne. A przypomnijmy, iż urodzony w Wilnie profesor Feliks Koneczny kierował na Uniwersytecie Stefana Batorego Katedrą Historii Europy Wschodniej. Dzisiaj sprawujący w naszym imieniu, czyli narodu, władzę nie zawsze mają wykształcenie historyczne a jeśli mają, to wciąż posługują się jako wiedzą, lansowaną przez pół wieku propagandą PRL, która wykreśliła (lub obrzydliwie sfałszowała) wiedzę o elitach I i II RP jak i o dziedzictwie kulturowym z zagarniętych przez Stalina znacznych obszarów Polski. Co gorsze, otaczają się doradcami, którzy posługują się właśnie PRL- owską narracją a nie naukowo udokumentowaną wiedzą historyczną. Czy czynią to w imieniu antypolskich interesów czy poprawności politycznej czy w wyniku niewiedzy? Na pewno nie jest to działanie na rzecz interesu polskiego narodu. Członek Międzynarodowego Związku Ukrainistów, profesor Czesław Partacz znalazł się na czarnej liście SB Ukrainy. Został ukarany za mówienie prawdy historycznej o ludobójstwie dokonanym na ludności polskiej przez sąsiadów, nacjonalistów ukraińskich, prawdy historycznej opartej na wieloletniej pracy naukowej. Od dawna uczciwość profesora powodowała protesty Związku Ukraińców w Polsce a przeniesienie ich opinii na teren Ukrainy zaowocowało wydanym profesorowi zakazem wjazdu na teren Ukrainy. Niestety, odradzanie się polityki nacjonalistycznej jest wynikiem braku lub celowego zaniechania działań w latach 90 przez polityków Uni Wolności. (Radio Katowice, Lwowska Fala).
„Nawiązując do kwestii genezy polityki masowych deportacji i represji o charakterze ludobójczym, myślę, że można wskazać kilka źródeł. W niektórych tekstach Marksa dotyczących kolonizacji jest pełna aprobata polityki ludobójczej….. Tradycja jest jednak głębsza, trzeba sięgnąć do tradycji imperiów bliskowschodnich fizycznej likwidacji i przesiedlania ludności na podbijanych peryferiach i zastępowanie jej ludnością pewniejszą, z głębi- mówił profesor Andrzej Nowak podczas Międzynarodowej Konferencji „Operacja polska” NKWD 1937-1938. Przywracanie pamięci o zbrodni” (IPN). Ten sam mechanizm przyjmuje Rosja w XV wieku i wobec Polski stosuje już w XVII wieku, o czym piszą historycy białoruscy ale niestety, nie piszą polscy historycy. Polaków nie możemy być nigdy pewni. Polaków można tylko zastraszyć. Trzeba ich militarnie całkowicie stłamsić, trzeba ich wysiedlać z miejsc skupienia – to credo cara Mikołaja I, którego używał i Stalin. To imperialny mechanizm rozwiązywania problemów z niepewną ludnością peryferii gdy imperium przygotowuje się do nowej konfrontacji militarnej. Ci którzy nie są zastraszeni i nie są sprawdzeni są zlikwidowani – tak genezę likwidacji 200 000 Polaków przez NKWD w latach 1937 -1938 przedstawił profesor i pozostali goście.
Jestem pełna podziwu dla organizatorów i uczestników Konferencji, historyków i badaczy z różnych krajów, którzy z bardzo widocznym, osobistym i rzetelnym badawczo zaangażowaniem omawiali zbrodnię NKWD 1937-1938 prezentując ją w wymiarze stosunków dyplomatycznych, międzynarodowych, regionalnych, społecznych, grupowych i indywidualnych. A nie było to zadanie łatwe z uwagi na odległość zdarzenia w czasie, zacieranie śladów do dzisiaj, niewiele wspomnień świadków, brak dostępu do dokumentów w archiwach, dostępu do miejsc rozstrzeliwania ofiar, fałszowanie czy akceptowanie z usprawiedliwieniem polityki imperialistycznej w Rosji itp. Jednym ze źródeł dla badaczy były diariusze Jana hr. Szembeka, w latach trzydziestych XX wieku wiceministra spraw zagranicznych RP. (W Polsce mało kto słyszał o tym polityku i jego dziele, mimo że od lat stara się przywrócić pamięć o nim Towarzystwo Historyczne im. Szembeków). Każde wystąpienie uczestników i moderatorów Konferencji to lekcja historii dla narodu polskiego, któremu ideologia i propaganda komunistyczna pozostawiła tak wiele białych plam. To źródło wiedzy o postawach naszej elity II RP, chłopów, robotników, inteligentów, ziemian itp. „Celem jest uhonorowanie, oddanie czci ofiarom „Operacji polskiej” NKWD 1937-1938 i ich najbliższym ale również wskazanie z imienia i nazwiska oprawców komunistycznych, którzy dokonali tej zbrodni- prok. Robert Osiński przedstawił zadania Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Szczecinie.
I tego oczekujemy od polityków w odniesieniu do ofiar ludobójstwa dokonanego na ludności polskiej przez oprawców ukraińskich na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. Zbrodnia ta nie jest niczym usprawiedliwiona i jest efektem imperialistycznych, o zabarwieniu nacjonalistycznym, dążeń Ukrainy XX wieku. Brak jawnej, publicznie nagłośnionej konfrontacji z tematem to nie tylko brak czci dla ofiar i ich bliskich oraz kary dla oprawców, to coś może nawet gorszego. To pozbawianie narodu polskiego znacznej części tożsamości wynikające z braku wiedzy o przynależności do narodu sprawnie, społecznie, skutecznie działających i osiągających sukcesy na miarę światową Polaków różnych stanów, Polaków, którzy zamieszkiwali tereny zabrane Polsce i pozostawili tam wspaniałe, bogate, wielowiekowe dziedzictwo kulturowe. To pozbawienie nas wiedzy również o tych, którzy zostali zmuszeni do wyemigrowania z polskich ziem zabranych w 1945 roku, a sukcesy odnoszą poza obecnymi granicami Polski. Ta właśnie poprawność polityczna i bezwarunkowe przyjmowanie warunków stawianych przez Ukrainę oraz mniejszość ukraińską w Polsce i w świecie, powoduje jakąś dziwną zmowę milczenia rządu, urzędów, instytucji kulturalnych, mediów, szkolnictwa, wydawnictw i zacieranie śladów po Polsce i Polakach na zabranych nam ziemiach. Dlaczego brak działania rządu w sferze nauki, edukacji, kultury i powszechnej wiedzy pozbawia naród polski tożsamości i dumy? Wiele straciliśmy i nadal tracimy wskutek braku długofalowej polityki historycznej i kulturalnej. Trudno jest mi pogodzić odwoływanie się Prezydenta czy Ministra KiDN do historii i kultury oraz dziedzictwa Polski z kompletnym brakiem kompleksowej dbałości o jej historię, o wyeksponowanie zdarzeń i postaci godnie reprezentujących interesy i prawdę o Polsce. A tu nadal pojawiają się ci sami bohaterowie co w czasach PRL. W bloku programowym Radia Warszawa pani redaktor zapowiada wspomnienia z wojennej Warszawy i wymienia nazwisko Janusza Korczaka. A dlaczego nie Jana Pohoskiego , wiceprezydenta Warszawy, współpracownika Stefana Starzyńskiego, obywatela i społecznika, żołnierza i patrioty, którego syn i córka również zginęli z rąk Niemców. Czy dlatego, że urodził się w Dubnie na Wołyniu?
Ktoś musi dbać o interesy polskiej historii, bo za nas obcy nie zadbają. Piłsudski pisał : piszcie historię bo inaczej inni napiszą za nas historię – upomina się prof. Jerzy Robert Nowak zapowiadając drugie wydanie książki uzupełnione o kolejne biografii Polaków znanych na świecie ale nie w Polsce (CEP). Profesor podkreśla, jak fatalnie zaniedbuje się uhonorowanie Polaków z emigracji przywołując nazwiska choćby Janusza Żurakowskiego herbu Sas (ur. w Ryżawce na Ukrainie Naddnieprzańskiej) czy Mieczysława Zygfryda Słowikowskiego, asa alianckiego wywiadu. Czy doradcy Prezydenta oraz ministrów dopominają się o pamięć o znakomitych Polakach, pamięć i dbałość o dziedzictwo kulturowe tworzone przez nich, czy MKiDN przygotowuje i ogłasza konkursy na filmy, spektakle, wydarzenia kulturalne mające na celu uzupełnienia wiedzy narodu o tę skrywaną przez zbrodnicze ideologie ? Czy Metropolita Warszawski dopomina się o pamięć o swoim poprzedniku z XIX wieku, ks. Zygmuncie Szczęsnym Felińskim, byłym arcybiskupie warszawskim? W czyim interesie jest to zaniedbanie? Nie polskiego narodu, którego elitę właśnie z uwagi na jej wielkie zalety i osiągnięcia we wszystkich dziedzinach gospodarki, nauki, kultury tak bardzo docenianą nie tylko w Europie ale w całym świecie, nasi sąsiedzi, Niemcy i Rosjanie w imię imperialistycznego interesu unicestwiali.
Apeluję do Prezydenta i Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o wybudowanie w Warszawie Muzeum Historii Polski. Muzeum Żydów jest w Warszawie a przecież to tylko część historii „wielonarodowościowego” narodu polskiego poszerzona zresztą o historię niepolskich Żydów. Żydów skazanych na eksterminację przez Niemców i przywożonych przez Niemców z Niemiec, Holandii, Belgii, Austrii, Szwecji, Rosji itp. Decyzja o budowie Muzeum Historii Polski w Lublinie czy Brzegu dokąd żaden turysta przybywający do Warszawy, zwłaszcza z Jerozolimy, nie zajrzy (a na pewno zajrzy do Muzeum POLin) to lekceważenie nas wszystkich.

„Naród bez przeszłości jest godny współczucia. Naród, który nie może nawiązać do dziejów, który nie może wypowiedzieć się zgodnie ze swoją własną duchowością – jest narodem niewolniczym. Naród, który odcina się od historii, który się jej wstydzi, który wychowuje młode pokolenie bez powiązań historycznych- to naród renegatów! Taki naród skazuje się dobrowolnie na śmierć, podcina korzenie własnego istnienia”.( Prymas Kardynał Wyszyński, Warszawa, 25.05.1972)

Bożena Ratter