A jednak o katastrofie Smoleńskiej, i innych tematach…

Po opublikowaniu raportu MAK można powiedzieć jedno na pewno – setki różnych wypowiedzi, działania różnych stron itp. wyraźnie wskazują na JEDNO – mętlik medialny, zaciemnienie sprawy poprzez jej rozczłonkowanie na dziesiątki i setki wątków, odcieni, – wszystko idzie w stronę takiego ZMĘCZENIA społeczeństwa aby w końcu dało sobie spokój…

Ostatnio mam serdecznie dość tak zwanej polityki i politykowania – to „ostatnio” trwa już od paru lat, jest to bagno jakich mało, mój start na radnego pomimo całkowicie apolitycznej postawy z mojej strony, nie dał się odciąć od polityki, a to za sprawą chorej moim zdaniem ordynacji wyborczej która powinna zupełnie inaczej wyglądać (okręgi jednomandatowe). Ten temat przy okazji zresztą poruszę- to jedyny sposób na ODPOLITYCZNIENIE wyborów samorządowych. Niemniej wróćmy do meritum, wypadku, który ciągle i długo jeszcze będzie żył w naszej pamięci i odbijał się zwielokrotnionym echem.
Wypowiedzi i poglądów jest chyba tyle ilu jest Polaków. W towarzystwie staram się tematu nie poruszać, ponieważ antagonizowanie nie jest moim celem. Moje osobiste zdanie jest niezwykle proste: o ile nie zostaną zniszczone jakieś tajne raporty itp, lub poprzekręcane przez lata- to prawdy jak sądzę dowiedzą się nasi wnukowie lub jeszcze dalej. Anglia utajniła na następne 50 lat dane dotyczące katastrofy samolotu gen. Sikorskiego- po pierwsze wskazuje to wyraźnie że mają co ukrywać, i że może to wpłynąć w jakiś sposób na odbiór ich jako potencjalnych partnerów dla nas. Po drugie: wtedy dane były w miarę czytelne i jednoznaczne mniej mediów które by zaciemniały obraz sytuacji tworzyły taki lub inny PR, dla tej lub innej grupy. Media publiczne, nasze ewidentnie działają pod grupowo (tzn. dla określonych grup politycznych), zresztą w wielu prywatnych rozmowach z dziennikarzami TVP na przykład potwierdzano ten obraz. Usuwanie pewnych dziennikarzy z mediów publicznych, zdejmowanie programów które są niewygodne dla ekipy rządzącej to chyba nawet dla zwolenników tej ekipy powinno być sygnałem że demokracja zaczyna się chwiać. Może na razie leciutko, ale kto wie co będzie dalej… I znów się mi przypomina rozmowa ze znajomym sprzed kampanii wyborczej na prezydenta: zapytany przeze mnie dlaczego będzie głosował na Komorowskiego, odpowiedział bo będzie spokój w telewizji. Znamienne, przynajmniej dla mnie. Szum medialny narasta tysiące dziesiątki tysięcy źródeł, blogi panele informacyjne- to wszystko to idealna sytuacja, aby do reszty ogłupić obywateli. Dlatego też staram się na bezprzesady.com nie poruszać tematów silnie politycznych aby nie przyczyniać się do owego szumu. Nawet teraz nie piszę wprost o katastrofie. Jak twierdziłem wyżej nie ma to sensu, prawdy w mediach na pewno nam nie powiedzą a czy nasi wnukowie się jej dowiedzą zależało będzie komu to ma korzyść przynieść… Problem jest zupełnie inny; jak mi się zdaje niewielu dostrzega, ze podnoszenie tej sprawy ma podnosić nam ciśnienie w określonym kierunku, i odsuwać nas od innych problemów. Tak naprawdę o wiele bardziej istotnych.
GOSPODARCZYCH. ciągle zwyżkujące od 10 lat cen złota (10 lat temu: uncja 400 $; teraz: 1400 $) wyraźnie pokazują co jest bardziej pewne, A co nie. Sztuczny pieniądz elektroniczny krążący między krajami i bankami, powiązania kapitałowe firm ubezpieczeniowych, reasekuracyjnych i rereasekuracyjnych, i rerere… itp. to elementy świadczące o słabości systemu finansowego. Gdzieś tam w oddali pojawiające się ostrzeżenia o wyczerpaniu zasobów światowych ropy, inwestycje w ekskluzywne życie, a nie w naukę- jedynie do takiego poziomu aby nauka przynosiła coraz lepsze rozwiązania w segmencie związanych z poprawą warunków bytowania- ale nie łudźmy się nie dla ogółu, DLA WYBRANYCH, tego mikroprocenta mega multi milionerów.
…Może też i szukania recepty na dłuższe życie- na jakieś tam zamówienie, w końcu jest sens gromadzenia dóbr materialnych skoro za parę lat i tak się z nimi rozstaniemy? A więc logiczną przesłanką jest szukanie możliwości przedłużenia czasu korzystania z nich. Ochłapy z pościgu technologicznego w tych konsumpcyjnych dziedzinach nam się trafiają tzw. „tłuszczy”. Oglądamy na wystawach nowe super TV na przykład, musimy zaciągać kredyty odbierać dzieciom bez mała od ust, tymczasem grupa mogących kupić te dobra luksusowe , a więc takich którzy zarabiają powiedzmy 20 tys i więcej nie jest wcale aż taka mała. Z kolei potem jest długo długo nic i są już zupełnie inaczej zarabiający właściciela korporacji, trustów itp.
Nie to, że im zazdroszczę. Na pewno jest im całkiem fajnie żyć, może i mają prawdziwych przyjaciół, może też udaje się im jakoś osiągać prywatność, cieszyć się dziećmi i rodziną, a le ciągle muszą liczyć czy im imperium nie pada. To jest bardzo stresujące.
Kończąc te luźnie rozmyślania, powrócę na chwilę do Smoleńska.
Jaka by nie była prawda, gdzieś ktoś popełnił pomyłkę. I każdy kto to zrobił wpadnie w końcu na pomysł aby jednak w całości zwalić ja na tych którzy już się nie obronią, tych którzy zginęli. Bądźmy po prostu w naszych rozważaniach wyczuleni na ten aspekt. I życzę Wam wszystkim ( co nie jest łatwe) abyście nie dali się zwariować. Wbrew pozorom jest na to sposób: po prostu wyrzućcie telewizory. Nie kupujcie gazet, nie słuchajcie wiadomości w radiu.
Brzmi dziwnie, może nieco awangardowo, czy ekstrawagancko…. Zapewniam jednak, że spokój jest o wiele większy, gdy ów chory szum informacyjny nieco zelży… Człowiek mimo woli zaczyna myśleć w innych kategoriach i bardziej na spokojnie…Może też dostrzeże kogoś lub coś wokół siebie? Kto tam zawsze był, ale do tej pory go nie zauważaliśmy? Dlaczego by nie oddać się rozmyślaniom i kontemplowaniu środowiska wokół siebie, nie tylko tego martwego, ale i żywego? Czy to jest trudne? A tak w ogóle jak znaleźć na to czas? Rozmyślać można 10 minut dziennie na początek. można i pół godziny (zamiast oglądać dziennik, czyli informacje wzrokowe, które są nam narzucane, których nie mamy szansy przyjąć według naszego klucza). Jak to robić? Pomyślmy najpierw o swoich bliskich, ile czasu poświęcamy na rozmowę z synem czy córką. Po co w ogóle oni są wokół mnie. Spójrzmy lepszym okiem na sąsiadów, zastanówmy się ile razy tego dnia się uśmiechnęliśmy do ludzi. Pomyślmy ilu ludzi nas zdenerwowało, spróbujmy im wybaczyć, pomyślmy o nich pozytywnie i z pobłażaniem. A potem…
Kto wie…
Może będziemy w stanie im wybaczać?

Piotrek

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

3 myśli w temacie “A jednak o katastrofie Smoleńskiej, i innych tematach…”

  1. Nieszczęśnicy powtarzający rosyjskie draństwa na temat śmierci polskiej elity nie są żadnymi „wyborcami Platformy,” bo żadna norma polityczna, tym bardziej moralna nie pozwala na kpiny ze śmierci własnych rodaków. Nie ma w polskiej tradycji nakazu politycznej nienawiści. Nie ma przyzwolenia do tak nieludzkiej podłości, by Polaków domagających się wyjaśnienia tragedii lżyć i oskarżać.Kto tak czyni, jest zaledwie bękartem nie znającym swego miejsca na ziemi. Za każdym słowem rosyjskich kłamstw kryje się działanie „polskich wspólników” – tej grupy, która z szerzenia nienawiści uczyniła swoje pseudopolityczne credo.

  2. Polska jest fenomenem jeśli chodzi o tzw.”szarą strefę”….Co dziesiątka złotówka w Polsce jest po prostu LEWA,jeśli do tego doda się niepełnosprawny aparat fiskalny,oraz nagięte umowy o dzieło,umowy-zlecenia,omijanie na maksa umów o pracę na czas nieokreślony/vide pełen ZUS/,minimalne oszczędności czyli „ochłapy” większości Polaków,nowe OFE z min.składką na rzecz utrzymania płynności finansowej ZUS-u dla armii emerytur i rent/ile rent jest w Polsce „kupionych”-to jest dopiero pytanie….???.
    Stąd ta zapaść finansów publicznych,do tego trzeba utrzymać kosmiczną armię urzędasów/ilu z nich jest naprawdę potrzebnych a ilu ma wirtualne etaty,np.w Wojsku Polskim-na szczęście będą tam wreszcie zwolnienia cywilnych darmozjadów,co pierdzą w stołek i kilka razy dziennie łażą w te i we wte np.na półdarmowe piwo i żarcie z kieszeni podatników….żenada…/
    Nie grozi nam USA,Wielkie Mocarstwo ma problemy,bo dług publiczny wynosi ponad 14BLD USD!45.000USD na obywatela!To jest dopiero szok!
    Nie otrzymamy w tv info o tym,ze miliony ludzi w USA dostaje KARTKI na jedzenie…
    Bez komentarza!

    1. Wszystko się zgadza – jednak zagrożenie USA jest czysto dominacyjne (militarne) nawet jeżeli USA ekonomicznie ugną się przed ich największym wierzycielem czyli Chinami (które odbierają zapłatę za swoje towary w papierach wartościowych drukowanych na zlecenie rządu w Białym Domu), i nawet jeżeli całe USA staną się własnością swojego wierzyciela – to rząd nigdy nie dopuści do tego aby społeczeństwo o tym się dowiedziało. Mocarstwowość mają wpisaną i ponad to mają pistolet w ręce – Armię silną i umotywowaną. O tym pisałem. Rosyjska armia może jest silna motywacji jednak nie ma. Z europejskich armii to mimo wszystko Bundeshwera wydaje się mi najbardziej umotywowana (nie licząc SZWAJCARII- i jej armii obywatelskiej, ta jest nie do pokonania moim zdaniem), potem może Francja i Anglia gdyż te dwa państwa również starają się utrzymać swój mit mocarstwowości i wyższości nad innymi państwami. Nasz armia to śmiech. Degeneracja obywatelska postępuje – na to pragnę zwrócić uwagę. I tutaj nadmieniam, że mitologia nie jest zła. tzn to co robi USA Francja Anglia Niemcy Rosja itp. Tylko tak można być kimś. Mówić do znudzenia obywatelom o tym że coś są warci poprzez tradycję historię korzenie – tak właśnie te państwa robią. Tymczasem kiedy znajdują się czynniki w Polsce które próbują tej metody od razu przez liberałów zostają okrzyknięte narodowcami podszytymi nadmiernym patriotyzmem, chorymi ludźmi, czy nacjonalistami… śmiech… Gdzie tymczasem przykład idący czy to ze strony USA czy Rosji wskazuje ze to jest właśnie droga do sukcesu w sensie utrzymania integracji narodowej. A z drugiej strony szukają liberałowie sposobu na to aby aparat państwowy się nie rozleciał…jak go chcą znaleźć? Kiedy prawie wszyscy w tym kraju mają gdzieś stan kraju a potrafią tylko narzekać? dołączając się do chóru głosów specjalistów…
      DO tego zacytuję ciekawy tekst który padł ze strony naszego „mistrza” od ekonomii swego czasu z trybuny sejmowej chyba nawet..: „System jest dobry, tylko ludzi za dużo”.
      Kto to powiedział?
      to taka moja mała zagadka….
      Pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.