Absurdy poznańskie (czy tylko) – kto za to odpowiada? Natłok marketów…

Gronowa, był sobie market P&P i nikomu nie przeszkadzał… nagle jakimś (na pewno nie cudem) złym zrządzeniem na parkingu nieopodal pojawiła się „Biedronka”… około 50-100 metrów od P&P. Czy to nie jest chore???

Na pierwszym planie boczna ściana „Biedronki” w tle widoczny budynek „P&P”.
biedronka_piotr_pawel_poznan

Powiem szczerze, że tego nawet logicznie nie da się skomentować….
Ale, zapraszam może komuś się uda…

Kto wie…
Kilka zdjęć z ulicy Gronowej. To już nie jest wojna z drobnym handlem, którego prawie już nie ma… To jest wojna sieci.

biedronka_poznan_gronowa

biedronka

Efekty spustoszenia będą już niedługo widoczne – pieniądze zarabiane przez sieci wybywają z Polski. Sieci angielskie, francuskie, niemieckie, portugalskie inwestują w nowe budynki, dzięki temu płacą tylko cześć należnych podatków. Zyski są dzielone dzięki czynionym inwestycjom. Ile z nich jest lokowanych poza Polską?
W przypadku drobnych przedsiębiorców całość zostaje w kraju. Ale tych coraz mniej…

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

4 myśli w temacie “Absurdy poznańskie (czy tylko) – kto za to odpowiada? Natłok marketów…”

  1. Nie przejmowałbym się tym. Będzie silna konkurencja, której P&P nie wytrzyma, zbankrutuje i co innego bedzie w tym miejscu. Zgadzam się że nasycenie marketami jest w Poznaniu b. wysokie. Jednak wolny rynek zrobi swoje, przetrają tylko najtańsze markety. Granicę nasycenia marketami wyznacza wolny rynek.

  2. Nie wiem czy wiesz ale P&P nie jest już polską firmą lecz cypryjską :-)

  3. Piotr i Paweł cypryjski? Ten kto powtarza takie brednie… to tylko je powtarza, bo sam ich zapewne nie zweryfikował. PiP jest w 100% polski. Nie żebym był ich fanem, ale po co powtarzać coś co nie jest prawdą.
    Byłem kiedyś stałym klientem sieci Piotr i Paweł, ale niestety kilka rzeczy spowodowało, że poszedłem do konkurencji:
    1. Ceny… nie czarujmy się, ale tam jest drogo. W małej Chacie Polskiej na moim osiedlu jest taniej niż u nich.
    2. Obsługa. 10-12 lat temu personelu było naprawdę sporo i w każdej chwili można było o cokolwiek zapytać o wszystko poprosić i Ci ludzie z uśmiechem pomogli. W chwili obecnej kadra została zredukowana poniżej minimum, a ich zarobki poniżej minimum. Kasjerka zarabia 1400, w porywach 1500 zł. W Biedronce, na którą kiedyś wszyscy narzekali pracownicy zarabiają po kilkaset złotych więcej. Tak więc nie spodziewajmy się, że Ci którzy pracują tam za grosze i jeszcze dowalając robotę za trzech będą mili i uśmiechnięci.
    3. Znalazłoby się jeszcze kilka innych rzeczy, ale po co zanudzać.
    PiP Gronowa od lat dziewięćdziesiątych stoi dumnie i zaprasza na zakupy… może dzięki Biedronce zaprosi nas na tańsze zakupy.

Możliwość komentowania jest wyłączona.