Akcja „Wisła”; – na Ukrainie zbrodnia, w Polsce; ratunek dla wielu niewinnych…

Komentarz do tego co dzieje się na Ukrainie jeżeli chodzi o akcję „Wisła”. Uważam; niezwykle trafny. Pod komentarzem dodaję moje kilka zdań, oparte na opinii Pani Ewy Siemaszko.

„Wysłuchałam dzisiaj audycji radiowej Lwowska Fala, prowadzonej z wielką swadą i ciepłem przez Danutę Skalską. Dzień stał się cudowny, rozpiera mnie duma, że takich mam Rodaków! Głos Jerzego Janickiego opowiadającego o parapecie wytartym przez łokcie pokoleń wyglądających przez okno i podglądających wspaniałe i barwne życie Lwowa! I mądra piosenka Jerzego Michotka!
Niestety, dla ludzi z Kresów niedola trwa niezależnie czy są na tym czy innym kontynencie! Bestialsko mordowani, zsyłani na Sybir czy do Kazachstanu, skazani na nędzę, wypędzani i rozproszeni po świecie wciąż tęsknią! Tak ja powiedziała dzisiaj słuchaczka z Niemiec, ?to gdzie mieszkamy jest nieistotne, to nie z wyboru, bo z wyboru tam gdzie chcielibyśmy mieszkać, nie możemy. Nigdzie nie ma naszego domu. Nadawajcie Lwowską Falę do końca świata, my na nią czekamy, my jej słuchamy! Trzymajmy się, pomagajmy sobie i zbierajmy wspomnienia i pamiątki. Aby młodsze pokolenie wiedziało jak naprawdę było! ”

Ona sama ma dzienniczek prowadzony przez babcię na Syberii.

Apeluję jeszcze raz do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego o utworzenie Muzeum Dziedzictwa Kresów!

A sprawcy losu Polaków z Kresów do dzisiaj nieukarani i to za sprawą władz Polski.

Z niedowierzaniem wysłuchałam wiadomości. Prezydent Ukrainy mobilizuje cały naród, wszystkie służby do obchodów 65 rocznicy przesiedlenia z terenu południowej Polski etnicznej grupy Ukraińców, w ramach akcji Wisła! Powołuje zespół do przygotowania konferencji międzynarodowej, organizuje szkolenia tematyczne i wykłady w ośrodkach kultury i szkołach! To niesamowite!

Natomiast Prezydent mojego kraju nie jest w stanie doprowadzić do uznania straszliwej rzezi 200 000 Polaków na Wołyniu za ludobójstwo i pozwala na stawianie pomników „sławy” zbrodniarzom!
Panie Prezydencie, to też było wysiedlenie grupy etnicznej tyle, że zakończone bestialskim mordem! Popieram List otwarty Przewodniczącego Kresowego Ruchu Patriotycznego i nie zgadzam się na zdradę polskiej racji stanu.

http://narodowikonserwatysci.wordpress.com/2012/04/06/list-otwarty/

A jeśli chodzi o Akcję Wisła to była ona poprzedzona propagandą prowadzoną przez nacjonalistów ukraińskich. Namawiali do przeniesienia się na Ukrainę obiecując kiełbasy rosnące na drzewach. I niektórzy tej magii ulegli ponosząc później konsekwencję głodu wskutek suszy.

Przesiedlenie w 1947 roku miało też charakter polityczny i dotknęło również tych Łemków, którzy nie utożsamiali się z nacjonalistami z band UPA . W 2006 roku, mieszkaniec Beskidu Niskiego otrzymał dokument z IPN stwierdzający, iż ojciec jego został pokrzywdzony. Dlaczego? Ojciec walczył dzielnie w wojnie bolszewickiej i otrzymał od Marszałka Piłsudskiego kawałek lasu. Gdy w 1947 roku żołnierze WP wkroczyli do domu by dopilnować przesiedleńców, ojca zbili, bo ?służył panu? i wywieźli do więzienia w Jaworznie a las zabrali.

Po 1956 r. nastąpiła zmiana i niektórzy Łemkowie wrócili w rodzinne strony. Co roku odbywa się też Watra a właściwie odbywają się 2 Watry, jedna w Zdyni o charakterze bardziej nacjonalistycznym a druga w Michałowie, Łemkowska Watra na Obczyźnie.

http://www.stowarzyszenielemkow.pl/modules/news/article.php?storyid=140

Nie słyszałam, aby Polacy wypędzeni z obecnej Ukrainy Litwy czy Białorusi mogli wracać w rodzinne strony choćby raz do roku i choćby na groby rodzinne.
Bożena Ratter”


Akcja „Wisła” była próbą ratunku dla ludności mieszkającej na terenach kontrolowanych przez bandy UPA, które oczekiwały interwencji Zachodu, wybuchu III wojny światowej, następnie miały te grupy rozpocząć „odbijanie” ziem tzw. Zakurzonia, ziem które do dziś nacjonaliści ukraińscy uważają za swoje, a które znajdują się na terenach Polski. Zważywszy na fakt, że sotnie które działały w tych rejonach wzorowały się na tym, co działo się na Wołyniu, możemy sobie wyobrazić jak by wyglądała ich „walka” niepodległościowa.
Może zostałby pobity rekord 324 rodzajów tortur odnotowanych przez dr Kormana. …
Należy dodać że bandy UPA były tak samo okrutne wobec swoich rodaków, egzekwując z całą bezwzględnością zaopatrzenie żywnościowe i stosując kary dla tych, którzy odmawiali zaopatrywania band. Do kary śmierci włącznie… Dlatego też, (kuriozalnie) akcja „Wisła” uratowała przy okazji wiele istnień ludzkich – również i ukraińskich…

Innym aspektem jest aspekt materialny: przesiedlenia odbywały się na tereny poniemieckie, sam spotkałem się ze zdaniem, że Ukraińcy tam przesiedleni byli po latach zadowoleni z faktu otrzymania murowanych domostw, znacznie lepszych warunków bytowych – co oczywiście nie umniejsza faktu wysiedlenia z rodzinnych stron, jednakże porównanie do przesiedleń realizowanych przez Niemców czy Rosjan wypada na korzyść oddziałów polskich. Nie stosowano przemocy, można było zabrać ze sobą prawie wszystkie ruchomości. Ideą akcji było zdestabilizowanie źródeł zaopatrzenia band i wyłapanie ich łączników i wywiadowców.

Akcję przeprowadzał przedwojenny pułkownik, znany ze słynnego studium planu strategicznego Polski przeciw Niemcom, bardzo wysoko opiniowanego przez samego Kutrzebę. Wiadomo że generał (powojenny) Mossor w zasadzie studium to sam opracował. Kutrzeba opiniował je i wprowadzał nieliczne poprawki.
Stefan Mossor znany jest też z opracowania strategicznego, analizy pt.: „Sztuka wojenna w warunkach nowoczesnej wojny” napisanego między majem 1936, a kwietniem 1938 roku.
Pozycja ta zawiera wiele błyskotliwych spostrzeżeń, które sprawdziły się podczas teatru działań wojennych II Wojny Światowej.
Mossor przed wojną znany był ze stanowiska, w którym jako jeden z nielicznych oficerów armii, dopuszczał w analizach taktycznych współpracę militarną z Niemcami.
Był to bardzo inteligentny oficer, cechujący się dużą wyobraźnią, zakładający szerokie spektrum działań. Niewątpliwy talent.

Akcja „Wisła” zlecona Mossorowi przeprowadzona została bardzo sprawnie. Fakt ten nie podlega dyskusji.
Jej analiza była tematem kilku prac magisterskich. W jednej z nich poziom ofiar cywilnych po dokładnej analizie podaje się, jak sobie przypominam (nie mam przy sobie zapisków z jej analizy, czytałem ją kilka lat wstecz), na kilkaset osób (około 400) z czego część była spowodowana śmiercią naturalną (nie od kuli: zawał serca itp.) ogółem liczba zabitych bandytów z UPA klasyfikuje się na poziomie około 1000-1200 osób.
Ofiary bandytów to (jak podaje mjr Łukasz Kuźmicz w swojej książce, był oficerem UB w tamtym czasie, a więc jego dane na ten temat jak można założyć, pochodzą z najlepiej poinformowanych źródeł):
– w latach 1945-1947: 997 żołnierzy WP, KBW i WOP (str. 235 pozycji „Zbrodnie bez Kary”),
-ofiary cywilne w latach 1944-1947 w województwach lubelskim i rzeszowskim to wg. danych zawartych w wyżej wymienionej pozycji: 599 osób.
W książce znajdziemy też opisy kilku akcji UPA, a także bardzo ciekawe zdjęcia archiwalne i opisy likwidacji sotni UPA i między innymi likwidacji sztabu OUN z głównym prowidnykiem „Stiachem”.
Także poznamy historię głównodowodzącego na zakurzoński kraj; Myrosława Onyszkiewicza ps. „Orest”.
Między innymi w pozycji zawarty jest też schemat organizacyjny OUN-UPA w Polsce w latach 1945-1947 (prawdopodobnie ten sam co w pozycji „Droga Donikąd”).
Jak bardzo będziemy chcieli uznawać autora za osobę tamtego reżimu, musimy pamiętać o jednym: w tym przypadku dokumentował on walkę z wrogiem społeczeństwa próbującego rozpocząć normalne życie po wojnie, wrogiem bezwzględnym, posuwającym się do bestialskich mordów, wrogiem który na Wołyniu i innych terenach Małopolski Wschodniej nie cofał się przed mordami na dzieciach i obywatelach polskich pochodzenia tego samego; – ukraińskiego.
Ludzie tego pokroju nie byli partyzantami w rozumieniu prawa międzynarodowego, byli po prostu zbrodniarzami wojennymi. W związku z ich czynami nie należały się im żadne prawa, żadne pobłażanie. Prowadzili w sposób bandycki do destabilizacji w regionie, terrorem i strachem powodując rozpad władzy i zagrożenie dla prostej ludności cywilnej.
Jest to chyba jedyny przykład, kiedy z czystym sumieniem muszę zgodzić się z działaniami wojsk KBW i specjalnej grupy operacyjnej pod dowództwem generała Mossora, działaniami tak naprawdę czysto obronnymi, które zapobiegły zdecydowanie większej tragedii. Tragedii czystek etnicznych…

Pamięć i nienawiść po latach.
Już po latach studiując w Poznaniu przy pewnej studenckiej okazji, spotkałem Polkę pochodzenia ukraińskiego z pod Piły (córkę zatwardziałych nacjonalistów, jak sądzę teraz), wtedy tego nie pojmowałem, co mówiła do mnie, nie rozumiałem…
Zwierzyła się mi, że jej rodzice zabronili jej wchodzić w kontakty z Polakami, a w przypadku gdyby ich nie posłuchała, zagrozili, że zostanie wyklęta z rodziny. Nie miała w żadnym wypadku wracać z mężem Polakiem w rodzinne strony.
Wtedy jakoś nie poddałem refleksji jej zwierzeń. Teraz wracają one ze zdwojoną siłą. Jak głęboko musiała być zakorzeniona nienawiść zaszczepiona przez OUN i nacjonalistów…
Szczęśliwie jest pozytywne zakończenie tej historii…
Po latach dowiedziałem się od wspólnego znajomego, że koleżanka nie posłuchała rodziców… Miłość zwyciężyła nienawiść.

Takie powinno być motto całej tej strasznej i ponurej historii. Młodzi powinni stanąć ponad podziałami i zwalczyć nienawiść jaką starają się pogrobowcy nacjonalistów z pod znaku OUN-UPA wbić między nasze narody.

Jednak pozwolę sobie jeszcze zacytować na zakończenie fragment pewnego artykułu, który też dobitnie przedstawia kwestie związane z akcją „Wisła”.
Oto on:

„3 sierpnia 1990 roku Senat Rzeczpospolitej Polski przyjął uchwałę, w której napisano wprost: „Senat RP potępia akcję ‚Wisła’, w której zastosowano – właściwą dla systemów totalitarnych – zasadę odpowiedzialności zbiorowej”. W 2002 roku ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski także w oficjalnym wystąpieniu wyraził ubolewanie, zaś w roku 2007 Lech Kaczyński i Wiktor Juszczenko potępili akcję „Wisła” we wspólnym oświadczeniu.

65. rocznica Akcji „Wisła” będzie w tym roku na Ukrainie obchodzona na szczeblu państwowym. Prezydent Wiktor Janukowycz zlecił premierowi Mykole Azarowowi m.in. przygotowanie uroczystości żałobnych, w jego planach było też zwołanie wspólnie z Bronisławem Komorowskim międzynarodowej konferencji. Władze Lwowa zaś zdecydowały, że tegoroczna rocznica rozpoczęcia akcji przesiedleńczej będzie w całym obwodzie lwowskim Dniem Żałoby.

Współczesny rosyjski skrajny polityk – Władimir Żyrynowski – decyzję Stalina o odebraniu Polsce Galicji Wschodniej ze sporą liczebnie ludnością ukraińską, a zatem postulowaną przez generalissimusa jednorodność etniczną w powojennej Polsce, złośliwie uważa za błędną. Gdyby bowiem nie ta decyzja, mógłby zrealizować się scenariusz wewnętrznych wojen etnicznych, destabilizacji i rozpadu państwa polskiego.

Wielu historyków i publicystów podziela dziś pogląd bliski kontrowersyjnej tezie Żyrynowskiego – „rozwiązanie problemu mniejszości ukraińskiej” sprzed 65 lat mogło uchronić Polskę przed późniejszą krwawą wojną domową.”

Źródło cytatu: Ukraina na szczeblu państwowym upamiętni 65. rocznicę akcji „Wisła”

Spodziewam się, że nastąpi w końcu moment kiedy i na Ukrainie rząd i politycy potępią (podobnie jak nasz senat akcję „Wisła” -chociaż nie do końca słusznie): Ludobójstwo dokonane przez OUN-UPA na narodach; polskim i ukraińskim, które dokonało się w myśl zbrodniczej, nacjonalistycznej i faszystowskiej ideologii Doncowa.
W ten sposób upamiętni się i odda cześć ofiarom, a jednocześnie skreśli szansę na gloryfikację zbrodniarzy, jak to do dziś dzieje się bezkarnie na terenach Ukrainy.
Nasze narody powinny żyć w pokoju budowanym na PRAWDZIE.
Tylko w ten sposób staną się silne i będą mogły razem działać w dobrze rozumianym wspólnym interesie.
To jest jedyna droga Ukrainy do Europy. Jedyna sprawiedliwa droga.

Piotr Szelągowski

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

6 myśli w temacie “Akcja „Wisła”; – na Ukrainie zbrodnia, w Polsce; ratunek dla wielu niewinnych…”

  1. na wiele lat przed uznaniem Akcji „Wisła” za zbrodnię przez „pomarańczowych”, została za zbrodniczą uznana przez koncesjonowaną przez SB „opozycję”
    poza podjętą przez polityków solidarności próbą rehabilitacji banderowskich ludobójców afera wokół Akcji „Wisła” ma za zadanie odwracać uwagę od innych spraw, związanych z masowym przesiedleniem ludności, takich jak masowe deportacje za czasów pierwszej okupacji radzieckiej, masowe wypędzenia milionów Polaków z terenów zagarniętych przez ZSRR, czyli tzw. „repatriacja”, wysiedlenia ludności ukraińskiej do ZSRR, które objęły kilkakrotnie więcej obywateli polskich narodowości ukraińskiej (i nie tylko), niż wysiedlono w ramach Akcji „Wisła”, tych wysiedleń nigdy nie potępiono

    Akcję „Wisła” w kręgach ubecko-solidarnościowych potępia się nie dlatego, że była wymierzona w ludność ukraińską, potępia się dlatego, że była wymierzona w zbrodnicze organizacje OUN i UPA, których ideowi spadkobiercy to wierni sojusznicy towarzyszy związkowców

    W 1990 Akcję „Wisła” potępił Senat RP, złożony jak wiadomo z dużej części z konfidentów UB i SB, czyli towarzyszy z solidarności, nazwiska ilu z towarzyszy senatorów znalazło się później na liście Macierewicza, jako płatnych konfidentów bezpieki?
    czy uchwała podjęta przez osoby, wśród których znaczny odsetek jest określany w Polskim Kodeksie Honorowym jako „denuncjant i zdrajca”, czyli osobnicy wykluczeni ze społeczeństwa, ma być dla nas wiążąca? mamy brać poważnie dokument stworzony m.in. przez przedstawicieli marginesu społecznego? bo inaczej konfidentów UB i SB określić się nie da
    potępienie tej akcji na Ukrainie miało miejsce dopiero kilkanaście lat później, przez „pomarańczowych” nazistów
    czy mamy brać poważnie opinie „pomarańczowych” banderowców, ideowych spadkobierców zwyrodniałych ludobójców z OUN i UPA i rzeźników z Dywizji SS „Galizien”?
    co ciekawe „pomarańczowi” w ogóle nie zauważyli wysiedlenia kilkuset tysięcy osób na Ukrainę

    a jak to wygląda z drugiej strony granicy:
    http://wiadomosci.onet.pl/swiat/poslanie-prezydenta-ukrainy-do-polakow-ta-tragedia,1,5118013,wiadomosc.html

    Przesiedleńcza akcja „Wisła” polegająca na wywiezieniu ludności ukraińskiej z południowo-wschodniej Polski na Ziemie Zachodnie i Północne to tragedia, która nie powinna stać się przeszkodą na drodze porozumienia między Polakami a Ukraińcami.
    Oświadczenie to wygłosił prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz w związku z przypadającą w sobotę 65. rocznicą przesiedleń Ukraińców w Polsce.

  2. Szanowni Internauci. Oddajcie wielki hołd tym, co walczyli z OUN-UPA. IPN tych bandytów zrehabiliotował (bo siedzi tam pełno Ukraińców) i zaliczył ich w poczet : „OSÓB REPRESJONOWANYCH PRZEZ PRL ZE WZGLĘDÓW POLITYCZNYCH”. To jest zbrodnia wobec ofiar i walczących z UPA. Pamiętajcie, że gdyby nie było operacji wojskowej „Wisła” w 1947 r., która rozgromiła UPA, to po 1989 r. mielibyśmy gorsze piekło na lubelszczyźnie i rzeszowszczyźnie niż w latach 1944- 1948 r. MIELIBYŚMY U SIEBIE POLSKIE KOSOWO.

  3. Jak mozna porownywac rzeczy nieporownywalne? 200 tys. Polakow zginelo w okropnych torturach,nie mieli wyboru przesiedlenia. Mozna porownac akcje Wisla z tak zwana „repatriacja” Polakow z Kresow i to nawet nie,poniewaz Palakow bylo na Kresach 3 mln.,a zostalo kilka tysiecy.Ukraicow przesiedlono podczas akcji Wisla kilkanascie tysiecy i to w granicach Polski.Akcja Wisla byla koniecznoscia,poniewaz bojowki OUN UPA robily to samo,co na Wolyniu.To byla racja Stanu RP.Dziwi mnie polityka III RP, dlaczego milczy? O jakiej poprawnosci politycznej mozna mowic,kiedy 95 % Ukraincow na Ukrainie potepia OUN UPA.Stawianie znaku rownosci miedzy Ukraincami i zwolennikami OUN UPA to jest najwiekszy blad III RP w polityce miedzynarodowej.To jest amoralne,to jest wstyd dla Polski,ze Polska nie upomina sie o 3 mln.deportowanych Polakow z ich od wiekow rodzinnych stron i 200 tys. zamordowanych na bylych Kresach RP.

  4. Szanowni Państwo. Jaka „krzyda” spotkała Ukiraińców w czasie i po operacji „Wisła” przeciwko UPA w 1947 r. opisał dokładnie 20 stycznia 2012 r. na facebooku pan Łukasz Kuźmicz w swoim artykule pt. ZBRODNIA WOŁYŃSKA WOŁA O PAMIĘĆ RZĄDZĄCYCH POLSKĄ. Zachęcam do przeczytania i zastanowienia się: dokąd to władze Ukrainy i nacjonaliści z faszystowskiej partii „Swoboda”, wraz z naszym Senatem i IPN-em, będą opluwać Polskę, a wychwalać zbrodniarzy z OUN-UPA i SS „Hałyczyna”? Artykuł opisuje jakie eksponowane stanowiska zajmują – dzięki operacji wojskowej „Wisła” – Ukraińcy w Polsce, a ciągle jątrzą i narzekają? Ostatnio zamieszczone artykuły na temat operacji wojskowej „Wisła” w ukraińskim „Naszym słowie” – dotowanym przez MSWiA – to zniewaga ofiar UPA, tych którzy walczyli z tą bandą i wszystkich Polaków. To wstyd, że taki obraz przedstawia się o operacji „Wisła”, a zapomina się o ich okrutnych zbrodniach- na Wołyniu przedewszystkim – ale i w całej Małopolsce Wschodniej.

  5. Kilka lat temu właśnie w Przemyślu i Krasiczynie odbyła sie Konferencja „naukowa” pod patronatem Prezydenta Kwaśniewskiego nt. Akcji Wisła jako aktu hańbiącego Państwo Polskie. No ale normalni ludzie pamietający czasy „łun w Bieszczadach” i palące się wsie wokół Przemyśla wiedzą, akcja ta zakończyła kilkuletnie działania band OUN-UPA i jako taka była przypadkowo dobrodziejstwem w wydaniu władzy sowiecko-peerelowskiej dla ludności polskiej i ukraińskiej.
    Na przekór tej pseudonaukowej konferencji z udziałem proukraińskich historyków i recenzentów w Krasiczynie, zorganizowała się w Przemyślu w sali Domu Katolickiego ROMA natychmiastowo grupa historyków i świadków tamtych działań ( dr Zapałowski, prof. Moszumański, Ks. Pater. P. Żółkiewicz i inni) ,którzy obiektywnie oceniając Akcję Wisła uznali zasadność skoncentrowanej i kompleksowej operacji wojskowej przeciw banderowcom, bo inne działania czyli samodzielna obrona polskich rodzin i wsi przeciw zorganizowanym bandom pochłaniała nazbyt wiele ofiar w ludziach i w majątkach chłopskich, zresztą biednych. Tereny bieszczadzkie, to przecież „zagłębie” biedy, to w odniesieniu do nich określenie: „jadę do Birczy tam gdzie bida skwirczy” było adekwatnym odzwierciedleniem poziomu zasobności materialnej mieszkańców tego regionu.
    Przy okazji odniesienia się do tego tematu chcę podać jako ciekawostkę, a może nie tylko, bo takie „przypadki” mogły mieć miejsce również w innych miejscowościach. Otóż jako mały 4-5 letni chłopiec pamiętam, gdy na terenie pastwiska wiejskiego (nawiasem mówiąc służącego za boisko piłkarskie naszej ŻURAWIANKI) zgromadzone były tabory konne z dobytkiem ruchomym, bydłem i drobiem. Po uformowaniu „kolumny” ruszyły te tabory na drogę w kierunku na zachód przez Przeworsk. I tu spotkała nas tragiczna decyzja „władzy ludowej” za pośrednictwem miejscowych ORMOWCÓW, że do kolumny tej bezwzględnie musi dołączyć mój dziadek Władysław Jucha ze swoją rodziną, pod pretekstem: „bo ty Jucha jesteś wzorowym gospodarzem, znasz się na ogrodnictwie, tam na Zachodzie dostaniesz duże gospodarstwo i będziesz uczył Ukraińców prawidłowej gospodarki rolnej”. Od decyzji tej nie było odwołania, bo była ona wydana „pod lufą karabinu” ormowca. Decyzja ta została przez rodzinę dziadka przyjęta jak wyrok śmierci i dziadek z babcią i czwórką dzieci ruszył z dobytkiem na dwóch wozach w drogę. Gdy już byli wiele kilometrów za Żurawicą po jego gospodarstwie zaczął zaglądać Komendant miejscowego ORMO po społu z lokatorem, którego na czas wojny dziadek przygarną pod swój dach dając mu schronienie.
    Jako dziecko nie wiele z tego mogłem pojąć, tylko utkwiło mi w pamięci, jak moja mama strasznie płakała nad nieszczęściem swoich najbliższych. Mieszkaliśmy w jednym obejściu i ojciec mój widząc nieproszonych „gości” w domu dziadka zamknął jego mieszkanie i zabezpieczył niektóre sprzęty zabierając je do naszego domu aby ich nie zagrabiono pod osłoną nocy. Do dziś nie wiem dokładnie, kto podjął sie interwencji w sprawie bezprawnego wysiedlenia dziadka do kompletu z Ukraińcami, bo za kilka dni dziadek z rodziną został zawrócony z drogi w okolicach Przeworska i znalazł się u siebie w domu. Radości nie było końca, ale i nie był to święty spokój. Szykanowano go za to że „zapomniał” po 1-szym maja zdjąć flagę i wisiała jeszcze 3-go maja. Wiem, ze miejscowy milicjant -pijak trzymał dziadka pod lufą pistoletu kilka godzin na przesłuchaniu za jakieś rzekome złamanie dyscypliny na kolei, bo dziadek był kierownikiem pociągów. Na tematy polityczne, a zwłaszcza przeciw władzy ludowej doświadczeni ludzie przy dzieciach z reguły nie rozmawiali, więc dopiero w latach późniejszych skojarzyłem, że dziadek był traktowany jako wróg klasowy, „kułak” bo miał żarna napędzane elektrycznie i dom murowany, a w gruncie rzeczy jako żołnierz armii austriackiej, członek załogi obronnej fortów twierdzy Przemyśl i póżniej zwolennik Piłsudskiego o twardym kręgosłupie, przeciwnik „demokracji” był podejrzliwie traktowany przez miejscowe władze.
    Taki to krótki dodatek w tym komentarzu, że Akcja Wisła służyła władzy ludowej także do pozbywania się z konkretnego terenu ludzi, na których mienie czyhali pazerni „strażnicy porządku publicznego”. Oni też jako pierwsi stanęli do „obdarowania” sie najlepszymi hektarami gruntów majątku dworskiego Księcia Sapiechy w Żurawicy.

    Pozdrawiam Pana Szelągowskiego !
    (Ps. Nt. Pani Pawlik z Sufczyny nadal nic nie wiem. To wymaga bezpośredniego chodzenia po tamtej okolicy między ludzi starych, a tych jest już bardzo mało i szanse na pozyskanie jakiejś wiedzy o takiej osobie są znikome. Poza tym czy jest to nazwisko po mężu czy rodowe? )

Możliwość komentowania jest wyłączona.