barbarzyńcy w ogrodzie kultury

W programie ?Warto rozmawiać? Jan Pospieszalski komentując wypowiedź ks. Ireneusza Kuleszy powiedział, ?w tym kontekście inaczej brzmi powiedzenie nie oddamy wam kultury, nagość podczas mszy św?.?, na co poseł Nowoczesnej, Krzysztof Mieszkowski zawołał radośnie: dlaczego się boicie nagości, proszę mi powiedzieć, dlaczego się boicie nagości, człowieka się boicie? Ponieważ pan Mieszkowski wciąż mówił o sobie ?artysta? a nie intelektualista, to dobrze byłoby gdyby posłuchał intelektualisty i artysty, profesora Marka Dyżewskiego, zwłaszcza,

jeśli nie chce wejść do pierwszego kościoła czy galerii sztuki dawnej. Nagości w kościele jest co niemiara, patrzy na nią człowiek od wieków, począwszy od okresu niemowlęcego do śmierci, niezależnie od stanu, zamożności, zdrowia. Witraże, freski, obrazy miały stanowić w założeniu swoiste pismo obrazkowe dla niepiśmiennych. Nie boję się nagości, boję się eksperymentów pana Mieszkowskiego czy innych twórców ?dzieł artystycznych? jak warsztaty Teatru Ochota. Myślałam, że czasy obleśnych ekshibicjonistów biegających po krzakach nieuporządkowanych wtedy Pól Mokotowskich już minęły. A one wróciły na sceny teatru. A swoją drogą, czy manipulacja tekstem Stanisława Wyspiańskiego nie jest naruszeniem praw autorskich?
Profesor Marek Dyżewski w interpretacji sztuki, kunsztu artystycznego, używa nie tylko swojej wrażliwości na sztukę ale również intelektu. I zachowuje pełną wolność artysty. Słowo kultura wywodzi się z łaciny i oznacza uprawiać, pomysłem Cycerona jest przeniesienie pojęcia kultury na sferę ducha. Platon twierdzi, iż potęga dobra schroniła się w naturze piękna, piękno ma w sobie coś z istoty ojca względem dobra.
Friedrich Schiller, poeta i filozof, pod koniec XVIII wieku napisał esej, listy o wychowaniu estetycznym czyli wychowaniu przez sztukę. Przeobrażenie natury ludzkiej może się dokonać za sprawą sztuki a więc piękna ? tłumaczy w swoim wykładzie prof. Marek Dyżewski. Czy goły, spocony ekshibicjonista biegający po scenie, ma dokonać przeobrażenia natury ludzkiej? Według lewackiej ideologii działającej zgodnie z wytycznymi szkoły frankfurckiej, pragnącej dokonać rewolucji na miarę ? kopernikańską? (według Olgi Tokarczuk), czyli zniszczyć tożsamość człowieka – tak. ?Degradacja piękna, zamach na piękno, to katastrofa kultury. Zbrodnia wielowymiarowa, uderzenie we wszystko co stanowi świętość w wymiarze religijnym i narodowym, profanacji uległa postać Ojca Świętego, profanacji uległ człowiek teatru ponieważ Ojciec Święty całe życie był człowiekiem teatru, został sponiewierany sam teatr, który zawsze należał do sfery sacrum, sponiewierane zostało samo dzieło Stanisława Wyspiańskiego, które jest uniwersum kultury polskiej, zostało sponiewierane nazwisko Wyspiańskiego, sponiewierane zostało słowo. Arystoteles powiedział, że człowiek odróżnia się od innych istot tym, że ma logos. Słowo to jest pewne misterium, słowo jest głównym aktorem dzieła teatralnego (Mieczysław Kotlarczyk) ? kontynuuje profesor. A po odzyskaniu niepodległości w 1918 roku teatr był otoczony wielkim kultem. Teatr był laboratorium kultury języka polskiego, były konferencje metodyczne z tego powodu, spotkania nauczycieli z aktorami, by uczyć młodzież kultury języka polskiego, pięknej wymowy. O tym właśnie mówiła Danuta Szaflarska w filmie, pokazanym w TVP Kultura w dniu jej śmierci. A niedocenieni przez nas ?artyści? piszą donosy na nas do Unii Europejskiej, ponieważ nie zgadzamy się, by uczyli nas nienawiści do człowieka, zabijania dzieci i starców, obojętności na biednych i chorych, miłości do miernoty, by uczyli nas i nasze dzieci uprawiania seksu na deskach teatru. Kultury słowa nie znają. Barbarzyńcy w ogrodach kultury. Kradną Polsce jej wspaniałą kulturę, mordują piękno w dziełach sztuki. Ciekawe, co szykuje Chorwat na festiwal Malta.
Nagość ? ciało człowieka jako najcudowniejszy twór boski jest piękne! ? mówi profesor Marek Dyżewski. Nagie ciała u Michała Anioła nawet w Kaplicy Sykstyńskiej, to coś cudownego. Dawna sztuka umiała obchodzić się z nagością, artyści nie degradują, nie odzierają z godności ciała. A dzisiaj jest to odarcie z godności. Twórcy filmów czy sztuk teatralnych nie mają nic do powiedzenia, muszą epatować gadżetami.
Szkoda tylko aktorów i widzów, którzy podporządkowują się z obawy utraty pracy, ze strachu przed ?salonem? ( sowieci zrywali w salonach pałaców artystyczne, wielowiekowe mozaiki, by palić ognisko, przy którym pili samogon), który zaliczy ich do drugiej kategorii gdy nie będą klakierami. Strategia odzierania z godności wszystkiego co sakralne, co dla nas cenne w naszej tradycji narodowej. To jest wojna kontrkulturowa. Poniewieramy sztuką, która staje się antysztuką i nie ma w niej miejsca na piękno (czyli na dobro a jest promowanie zła) ? profesor Marek Dyżewski.
Nie utożsamiam się ze sztuką Olgi Tokarczuk czy Agnieszki Holland, które za moje pieniądze prezentują znane sobie biografie utożsamiając je z całym narodem. No cóż, upodobanie do brzydoty i znęcania się mieli oprawcy z bezpieki, ?wzywali nas na przesłuchania nocą, oczywiście bez mycia, golenia, strzyżenia żebyśmy wyglądali jak bydło – wspomina starszy, piękny mężczyzna, ofiara z więzienia UB. (Historia bezpieki. Miecz i tarcza). Brudni, pocięci, z zerwanymi paznokciami, zakrwawieni, zawszeni godziny spędzali na przesłuchaniach. Omdlali, ociekający krwią zwisali z taboretów lub leżeli pod stołami w czasie przerw od bicia, gdy ich oprawcy z apetytem jedli kanapki i pili herbatę drapiąc się pod pachami bo wszy były wszędzie. Prości, niewykształceni, często niepiśmienni, bez kultury osobistej, ludzie z awansu społecznego, nie znali się na prowadzeniu śledztwa, ich jedyną metodą było bicie. ?Siedziałem w klatce bydlęcej, siedziało się w swoich odchodach ale na szczęście była gruba warstwa słomy. Tylko na czworakach można było?. To byli fachowcy w swojej dziedzinie, to była wielka rodzina, kochanki, żony, szwagrzy, kumple- wspomina inny świadek. I tylko za 300 zł więcej niż w innym zawodzie.
?Budzów zjechał koleją do Ząbkowic z Jasełkami. Sala Budowlanych pomieściła około 1000 ludzi. Komitetowe gosposie z Budzowa, sprzedające bilety i wpuszczające na salę przez drzwi opowiadały różne kompromitujące sceny. Np. jedna, dorosła pani ząbkowicka prosi, by ją wpuścić na salę, chce zobaczyć, czy są miejsca siedzące, to zaraz wróci i wykupi bilet.Wpuszczona wmieszała się w tłum i przepadła. Inna mówiła: Panie, nie mogę być na przedstawieniu, ale tu poszła moja siostra i zabrała klucz do mieszkania. Ja tylko wezmę klucz od siostry. Wpuszczona wmieszała się w tłum i przepadła. I takich wypadków, świadczących o poziomie moralnym miasteczka było sporo. Bilet kosztował 3 złp, dla dorosłych 6 złp. Mniej więcej połowa siedziała, połowa stała, bo nie było tyle ławek ani krzeseł. Specjalne auto przywiozło trochę ławek z Budzowa. Po przedstawieniu okazało się, że podłoga pod ławkami była zalana uryną. Kobiety i dzieci (nie oseski), nie chcąc opuścić siedzącego miejsca, by inni go nie zajęli, załatwiały się wprost na miejscu. Ludzie ze wsi bardzo się zgorszyli tą miejską kulturą? (Sprawy do zapamiętania Liber memorabiliom księdza Białowąsa).
Jak to się dzieje, że nikt nie napisał jeszcze monografii o zbrodniach dokonywanych przez niektórych Żydów na Żydach. Przez 70 lat uczono nas o shoah, wciąż mam w pamięci obowiązującą kilkadziesiąt lat lekturę ?Dymy nad Birkenau? Seweryny Szmaglewskiej. Jakoś nikt przy okazji tej edukacji nie prowadził badań w instytutach naukowych o tym, że konfidentami byli również Żydzi, że w armii Hitlera byli Żydzi, że w getto listy dzieci żydowskich przeznaczonych do wywózki sporządzali Żydzi, że w obozach koncentracyjnych rolę kapo pełnili Żydzi, że organizacje żydowskie na zachodzie nie udzieliły pomocy Żydom, że nie zrobiły tego rządy aliantów nawet po spotkaniu z Janem Karskim itp.
Powstanie IPN umożliwiło historykom prowadzenie badań na wielką skalę o działalności państwa podziemnego, o działaniu ruchu oporu, o działaniu zbrodniczym władz Polski Ludowej. Dzięki udostępnieniu zastrzeżonych dokumentów, otwarciu archiwum, zbieraniu zeznań świadków, zdobywaniu dowodów zbrodniczej działalności, uzyskaliśmy dostęp do rzetelnej wiedzy o zagładzie polskiej elity. Musiała być zlikwidowana bo stanowiła świadomą, wychowaną w szacunku do człowieka, narodu i państwa warstwę społeczną. Ginęła tylko dlatego, że dobrze walczyła z okupantem niemieckim i sowieckim, prowadziła edukację młodego pokolenia w duchu wartości Bóg Honor Ojczyzna, protestowała przeciw bezprawiu montowanej władzy przyniesionej na bagnetach NKWD, Śmiersz, KBW i wspieranej lokalnymi komunistami. Władzy, która w imię szczęścia ?socjalistycznego ludu pracy? kradła własność prywatną, często skrytobójczo mordując i nie godziła się na wolność człowieka. Od kilku zaledwie lat osoby zainteresowane mogą wiedzę o żołnierzach niezłomnych uzyskać w oficjalnych publikacjach. Ale nie jest to wiedza promowana na skalę masową jak Dymy nad Birkenau. Potrzeba kilkudziesięciu lat by luki w wiedzy narodu uzupełnić.
Tymczasem w instytutach historii, nauk społecznych i politycznych już pojawiają się prace sugerujące, iż niekoniecznie niezłomni byli popierani przez kościół, może niepotrzebne było ich działanie, nie wszyscy byli bohaterami bo byli wśród nich konfidenci (co jest zresztą zgodne z prawdą). (Poranek Radia Wnet). To wielka szkoda, że te instytuty nadal nie tworzą prac o zachowaniu Żydów wobec Polaków, o tym, że w czasie walki o niepodległość i suwerenność Polski, w czasie komunistycznej zagłady polskiej elity, ministrami, sekretarzami, dyrektorami, politrukami, propagandystami, funkcjonariuszami SB i konfidentami byli również Żydzi. Według byłego pracownika Departamentu Rolnictwa, każde stanowisko było tam obsadzane Żydami i to prostymi ludźmi, pomocnikami fryzjerskimi, którzy zamiatali włosy w przedwojennym zakładzie.

Bożena Ratter