„Bóg w bieli” i przepraszanie

Serial z 1998 roku Generałowie Hitlera to prezentacja feldmarszałków Hitlera poprzez relacje ich adiutantów, oficerów, żołnierzy, starszych już panów w 1998 r. Liczne grono rasy panów (Herrenrasse).
Nie do zniesienia jest myśl, że ludobójcy po prostu żyją sobie dalej, starzeją się, a w końcu łagodnie zasypiają na wieki pisał Szymon Wiesenthal w 1988 r. Franz Stangl należał do ?najwybitniejszych? przestępców nazistowskich, którzy uciekli z pomocą ODESS-y, aby znaleźć nową ojczyznę w Ameryce Południowej. Z jego nazwiskiem zetknąłem się po raz pierwszy na liście orderów przyznanych wyższym oficerom SS, komendant Treblinki otrzymał order za szczególne zasługi w przeprowadzaniu ludobójstwa.
Otóż bywały dni, gdy dostarczano mu jednorazowo do zgładzenia 18 tysięcy osób, w dodatku był zobowiązany wszystkie wagony wysyłać puste z powrotem. Wobec tego nie pozostawało mu nic innego, jak zabijać tych ludzi, ponieważ dla ich rozmieszczenia brakowało miejsca.
Pewien dokument przesłany przez szefa akcji ?Reinhard?, Odilp Globocnika, do RSHA w Berlinie, spis rzeczy wysłanych do tegoż urzędu między 1 października 1942 a 2 sierpnia . 1943 roku przez kierownictwa obozów zagłady w Treblince, Sobiborze i Bełżcu. Dosłownie:
25 wagonów towarowych kobiecych włosów
248 wagonów towarowych odzieży
100 wagonów towarowych butów
22 wagony towarowe bielizny
46 wagonów towarowych lekarstw
254 wagony towarowe dywanów i koców
400 wagonów towarowych przedmiotów rozmaitego użytku
2 800 000 dolarów amerykańskich
400 000 funtów szterlingów
12 000 000 sowieckich rubli…
140 000 000 polskich złotych
400 000 złotych zegarków
145 000 kilogramów złotych obrączek
4 000 karatów brylantów, ponad dwukaratowych
120 000 000 złotych, w rozmaitych złotych monetach
kilka tysięcy sznurów pereł
podpisano
Odilo Globocnik?.

Naziści byli nie tylko mordercami, byli również rabusiami? (Szymon Wiesenthal). A co pisał o ludności cywilnej? ?Kiedy 11 marca 1938 roku naziści przekroczyli granicę niemiecko-austriacką, nikt się przed nimi nie bronił. Przeciwnie, jedyną przeszkodą, jaka stanęła im na drodze, byli rozentuzjazmowani mieszkańcy, przedzierający się przez kordony służby porządkowej, aby wręczyć, maszerującym kwiaty?.
Nie słyszałam, aby którykolwiek z ludobójców i ludności cywilnej Niemiec i Austrii, zwrócił się do przedstawicieli Polski, Europy, Stanów Zjednoczonych a tym bardziej Izraela i przeprosił za antysemityzm! Ale przeprosiła Joanna Szczepkowska za antysemityzm dziadka. Prof. Pawłowicz słusznie powiedziała, iż warto przeprosić za antysemityzm rodziny w imieniu tej rodziny, ja też proszę, aby protestujący przeciw Ustawie IPN jak Krystyna Janda, Michał Boni, Anna Engelking, Zbigniew Janas, Danuta Kuroń, Andrzej Seweryn, Janusz Onyszkiewicz, Helena Datner i pozostali z listy Adama Michnika http://wyborcza.pl/7,95891,22970880,protestujemy-przeciwko-przyjetej-przez-sejm-ustawie-o-ipn.html
nie obciążali mnie winą. I warto pomyśleć o zadośćuczynieniu, bo jak powiedział ks. prof. Tadeusz Guz, przebaczenie to tylko 50% , resztę stanowi właśnie zadośćuczynienie.
Szymon Wiesenthal pisał: ?Kiedy słyszę, że lekarze obecnie znowu dyskutują o eutanazji, ogarnia mnie groza, choćby nazywali ją śmiercią z ?litości”. Posiadanie stopnia akademickiego nie chroni, niestety, ani przed psychopatią, ani przed sadyzmem, czego przekonywająco dowiedli lekarze w zamku Hartheim. Również na samym początku mówiono o ?nieuleczalnie chorych?, potem przyszli chorzy psychicznie, niedorozwinięci i wreszcie ?zbyt starzy?. Niemal każdy w jakikolwiek sposób upośledzony był „niewart życia?.
Nawet wówczas decyzje o życiu lub śmierci były, tak można określić, uregulowane prawnie. Tak zwani ?rzeczoznawcy T4” wyrabiali sobie pogląd u sprawę na podstawie historii choroby nadesłanej przez szpital. Krzyżyk postawiony pod tym dokumentem oznaczał wyrok śmierci. Przeznaczonych do eutanazji pacjentów specjalnie do tego powołana służba przewoziła do najbliżej położonego ?sanatorium?. Byli oni tam początkowo zabijani za pomocą zastrzyku zawierającego truciznę. W moim przekonaniu przeciwstawiają się temu istniejące w nas wszystkich zarówno nabyte, jak i wrodzone zahamowania. Nawet jeśli wiemy, że w konkretnym przypadku przyniesie to ulgę choremu, nie jesteśmy w stanie, jak głęboko wierzę, zaaplikować mu śmiertelnego zastrzyku. Profesor Hackethal usiłuje te zahamowania, własne i swoich kolegów, przezwyciężyć. Budzi to we mnie trwogę. Nie chciałbym używać tego rodzaju porównań, ale przecież i w Trzeciej Rzeszy wśród lekarzy posługiwano się podobną argumentacją: etos zawodowy lekarza wymaga, aby zabijał, jeśli w ten sposób zapobiega czemuś jeszcze gorszemu – szerzeniu się chorób dziedzicznych lub zażydzeniu Niemiec.
Szokuje mnie dzisiaj, podobnie jak szokowało wówczas, że tak wielu lekarzy uważa tego rodzaju argumenty za godne dyskusji. Żadna kategoria zawodowa (z wyjątkiem nauczycieli, którzy wszakże znajdowali się wobec groźby utraty pracy w szkołach państwowych) nie poddała się w równym stopniu narodowemu socjalizmowi. Niemal połowa lekarzy po 1933 roku w Niemczech i po 1938 roku w Austrii wstąpiła do NSDAP. Ta zarówno polityczna, jak i ludzka porażka tak wielu lekarzy wiąże się, być może, częściowo z faktem, iż zawód ten w Niemczech i w Austrii jest szczególnie apolityczny. Od lekarza oczekuje się, aby stał ponad politycznymi podziałami. Równocześnie społeczeństwo przyznaje mu – także obecnie – pozycję ?Pana Boga w bieli?. Wiele szpitali zorganizowanych jest ściśle hierarchicznie, na modłę wojskową. Na samej górze stoi prymariusz, a na samym dole – pacjenci. Rodzi to samopoczucie istoty wybranej. Jeśli Bóg w niebie rozstrzyga o sprawach życia i śmierci, dlaczegóż nie miałby tego robić na ziemi ?Bóg w bieli?.(koniec wypowiedzi Szymona Wiesenthala)
Nie rozumiem, dlaczego często ci, którzy tak wielką mają wrażliwość na holocaust głosują i wiecują za aborcją i eutanazją.
Bożena Ratter