Butelek od piwa nie oddamy już bezproblemowo w „Piotrze i Pawle”…

Market który mógł uchodzić za wzór, jakości, dobrej obsługi itp. wprowadził zakaz skupu butelek. Tylko na wymianę, ewentualnie za okazaniem paragonu…
Zważywszy na przedział klientów, którzy się zaopatrują w P&P raczej niewielu dba o zachowanie paragonu, z kolei jako rodowici Poznaniacy nie lubią niepotrzebnie marnować kasy, będąc zmuszanym albo do zakupu butelek z piwem (bo na wymianę), albo do ich wyrzucenia… I cóż, przodem do klienta? Niekoniecznie…

Akurat tak się składa, że piwo które szczególnie sobie ulubiłem można w zasadzie kupić tylko w P&P, Lubuskie się zwie. Ciekawostką jest, że w lubuskim nie można go kupić (przynajmniej w okolicach Świebodzina, gdzie często bywam).
Niemniej, wracając do braku możliwości sprzedania butelki (zwrotu i otrzymania z powrotem kaucji za nią; to jest poprawniejsze sformułowanie). Na moje pytanie skierowane co jest powodem, otrzymałem odpowiedź kierownika zmiany (którą usiłowałem nagrać niemniej nie zgodził się na to): że różne „elementy”, tak zwani zbieracze zasypują market butelkami. I to jest głównym powodem, tej dyskryminującej nas klientów, czynności jaką jest wprowadzone ograniczenie.
Bo przecież jest to zwrot kaucji pobranej za butelkę, my nie kupujemy butelki na stałe….
To oczywiście znacznie ograniczyło moje wizyty w wyżej wymienionym sklepie. Jakość różnych otaczających nas elementów życia codziennego spada. Tak jak jakość rządzących tym krajem polityków. Czyżby przykład szedł od góry? Niemniej to nie tłumaczy… tym bardziej podmiotów, które działając w handlu powinny dbać szczególnie o swój wizerunek… Ponieważ od tego zależy ich zysk. Oczywiście idąc po piwo dość często dokonywałem jakiś innych drobnych zakupów, jakieś orzeszki, drobiazg dla dziecka czy inne… Teraz już nie muszę wydawać na te głupotki pieniędzy… Ponieważ często dość bywam na granicy polsko-niemieckiej (raz w miesiącu), postanowiłem pójść za przykładem kolegi i kupuję teraz kastę piw tam.
Piwa kupowane w Niemczech to zupełnie inna jakość, nasze „koncernowe”, nie mają z nimi szans uwzględniając nie tylko samą jakość ale nawet i cenę. np. doskonałe piwo tzw. „weissbier” – Kapuziner, w ładnej butelce z kapslem na metalowym drucie (stare czasy „komuny” pamiętają jeszcze takie butelki), i ciemnozieloną etykietą kosztuje tam 89 centów + kaucja (8 centów). A więc mieścimy się w 4 zł. Za piwo bardzo dobrej jakości. A są i o wiele tańsze: na przykład: 0,29 centów (plus kaucja).
I uwaga, najważniejsze: nieistotne czy kupimy je w Kauflandzie, Realu, Netto, Lidlu, czy jakimkolwiek innym nawet prywatnym sklepie… przyjmą butelkę na pewno, wszędzie. Nieważne gdzie je kupiliśmy. I nie będizecie potrzebować paragonów. A do tego w każdej ilości (Wierzcie mi: ostatnio oddawałem dobre trzydzieści parę butelek, które się nazbierały…- panie były bardzo miłe i uśmiechnięte).
Dlaczego?
Ponieważ tam podchodzą właściwie do pojęcia „kaucja”.

Kaucję się zwraca klientowi, o ile się jej dopomni, nieważne gdzie. Wydaje się, że jest to objaw szacunku dla tego klienta. I nic więcej. Osobiście też i pewnego rodzaju wygody…, bo nie muszę chyba pisać, że na pewno dużą niewygodą jest poszukiwanie punktu, gdzie można pozbyć się gromadzonych butelek, odzyskując swoją kaucję za nie…

I proszę, nie uznawajcie że jest to temat nieistotny. I że stać was na wyrzucanie butelek. Załóżmy; pijecie jedno piwo z żoną, na pół – dziennie. To daje 365 x 0,35 gr, to jest „tylko” 127 zł i 75 gr. A to jest na przykład 23 litry paliwa, umożliwiające przejazd przynajmniej 200 km.
A poza tym zaczyna się od drobiazgów, braku poszanowania w sprawach małych…
A czasami może skończyć się na wielkich…

A więc cóż nam pozostaje?
Wyjazdy do Niemiec. Tam przynajmniej jestem traktowany poważnie jako klient.
Polecam to rozwiązanie każdemu kto ma samochód; zrzucić się w piątkę przyjaciół i po kłopocie. I jakość i cena o wiele lepsze, a na zagrychę można kupić sobie niemieckie „okienko” czekoladę z orzechami o niebo lepszą od polskiej. Przykra, bolesna prawda.
Ja to nazywam równią pochyłą prowadzącą w dół. W każdym wymiarze…

Piotrek

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “Butelek od piwa nie oddamy już bezproblemowo w „Piotrze i Pawle”…”

  1. ps.:
    no to fajno…, my już jesteśmy wcieleni do wszechmocnej Unii, teraz i zakupy robimy w Unii, bo u nas bieda…sie wciska każdą szparą…

Możliwość komentowania jest wyłączona.