Całkiem trafne spostrzeżenie dotyczące nie tyle wydarzeń w Stalowej Woli, ile zauważania (lub nie) tych, którzy wyróżnili się aktywna postawą, nie stali biernie obok.
Czy to co pojawia się w konkluzji nie jest prawdą? Czyżby lepiej sprzedawała się przemoc od odwagi i pomocy?
Czy w taki sposób media wychowują ludzi?
Pomoc się nie opłaca, ponieważ jest niedostrzegana i niedoceniana?

…”Obywatelskie obezwładnienie: ale nikt tego nie drąży, nie stara się dotrzeć do tych osób. Czytam komentarze: biadolenie nad tym, że policji nie ma tam, gdzie powinna być, że ochroniarzami w galeriach handlowych są emeryci i niepełnosprawni, że gdyby był powszechny dostęp do broni, to każda uzbrojona staruszka mogłaby…., itd. itp. A o tych ludziach ani słowa. […] Podziwiam więc tych ludzi i jestem im wdzięczny. […] Chciałbym tylko, aby ktoś sobie o nich łaskawie przypomniał. Mam nadzieję, że Pan Prezydent uhonoruje ich Medalem za Ofiarność i Odwagę. Ale to nie wszystko. W tym roku uhonorowanych tym medalem zostało 40 osób. Nie potrafię wymienić żadnej z nich. A czy ktoś z Was – Drodzy czytelnicy – potrafi? Podejrzewam, że nie. […] w trakcie ataku terrorystycznego na jakiś klub, oczekujący przed lokalem z puszką na datki bezdomny, na odgłos strzelaniny ruszył pod prąd uciekającego tłumu, by nieść pomoc ludziom. Jego odwaga została doceniona, zrobiono z niego bohatera, w mediach społecznościowych przeprowadzono zbiórką na mieszkanie, etc.

Podobno zło sprzedaje się lepiej niż dobro i żądne media komercyjne nie będą zawracały sobie głowy nagłaśnianie ofiarności, odwagi, bezinteresownej dobroci…”

Warto przeczytać cały materiał – wystarczy tylko kliknąć na słowa powyżej…