Cała prawda o homoseksualizmie…

Czym jest homoseksualizm? Chorobą? Chorym pożądaniem? Czy to jest to samo? A może to fanaberia znudzonych zwykłym seksem heteroseksualnym?

Ze strony księdza Zaleskiego:

„…Dlaczego krytykuje Ksiądz homoseksualizm?

Trzeba rozróżnić kilka spraw. Sama skłonność homoseksualna jest rodzajem zaburzenia psychicznego i seksualnego, ale nie może być grzechem, bo nie jest aktem wolnej woli. Kościół ocenia ją bardzo negatywnie i oferuje pomoc osobom dotkniętym tym zaburzeniem. Czym innym jest wolna akceptacja tego zaburzenia i czynny homoseksualizm ? to jest oczywiste zło i grzech, wielokrotnie jednoznacznie potępione w Piśmie Świętym i nauczaniu Kościoła.

Największym zagrożeniem jest jednak homoideologia. I właśnie na jej krytykowaniu się koncentruję. Robię to, ponieważ jest ona wielkim kłamstwem na skalę światową, podobnie jak dawniej marksizm-leninizm czy narodowy socjalizm. Krytykuję homoideologię dla tych samych powodów, dla których wcześniej Wojtyła i Tischner jako młodzi księża krytykowali ideologię marksistowską.Przedstawiając homoseksualizm jako pozytywny i szczęśliwy styl życia, sprowadza ona młodych ludzi na złą drogę. Trzeba ich ratować! Bo homoseksualizm to nie tylko grzech i zaburzenie, ale też groźna patologia społeczna. Geje chorują na AIDS i inne choroby weneryczne częściej niż prostytutki! Przemoc przytrafia im się też częściej niż heteroseksualistom. Umierają zwykle wcześniej, częściej samotni. A homoideolodzy twierdzą, że to droga do szczęścia! Dlatego walka z nimi jest walką o człowieka….”

Nie próbuję dyskutować z tymi stwierdzeniami. Nie będę ich też w żadne sposób próbował wyjaśnić.
Dlaczego?
Ponieważ te stwierdzenia wydają się tak naturalne, tak prawdziwe, że nie można z nimi dyskutować.

Źródło cytatu: Na celowniku homolobbystów

Czy to oznacza, że nie powinniśmy mówić o homoseksualizmie w kościele katolickim czy jakimkolwiek innym? Nadużycia są nadużyciami. Truizm? Tyle, że te nadużycia dotykają innych. Czasami dzieci, młodzieży. I wywierają wielkie piętno na ich osobowość, kładą się cieniem na przyszłe życie. Nie, nie można pomijać tych tematów.
Kiedyś spotkałem się, ze stwierdzeniem kolegi psychologa, że to co robią dorośli sobie nawzajem za pełną zgodą obu stron nie powinno być przedmiotem analizy psychiatrycznej, dopóty dopóki nikt nie ponosi fizycznej krzywdy. Ciężko ingerować we wszystkie aberracje umysłowe. Próbować je prostować, tym bardziej, że przez owe osoby są niedostrzegalne.
Jeżeli jednak następuje dysonans, jakiś rodzaj przewagi jednej osoby nad drugą, nienaturalnej przewagi, wymuszenia, wtedy należy ingerować.
Szczególnie, jeżeli dotyczy to osób niewykształconych do końca psychicznie, kiedy każde zachowanie anormalne, zachowanie wkraczające w sferę ochrony własnego ja powoduje deformacje psychiczne, niszczenie osobowości dopiero kształtującej się…

Tłumaczenie, ze przeżycia spowodowały że ktoś jest homoseksualistą tylko pokazują wyraźnie właśnie na fakt, jak ważne jest otoczenie opieką nowego bytu, tak aby nie musiał ulegać wypaczeniom. Anormalnym zachowaniom.

Osobiście współczuję homoseksualistom. Szczególnie tym, którzy wiedzą i czują, że to co z nimi się dzieje jest niezgodne z naturą ludzką.
Nie mam jednakże żadnego szacunku do tych którzy epatują swoimi nienormalnymi zachowaniami i próbują udowodnić, że „nic się nie stało” jest „ok” i jest normalnie.
I próbują swoje chore rozwiązania narzucać innym.
Zapominając cały czas że są w mniejszości. Natura wyraźnie wskazuje drogę rozwoju. Nie może być tak aby chora mniejszość decydowała o drodze reszty społeczeństwa. Większości społeczeństwa.
TO tak jak byśmy dali władzę i prawo do współdecydowania osobom chorym np. na manie prześladowczą, czy inne choroby psychiczne.

Należy pomagać, leczyć, edukować. Nie należy stawiać znaków równości tam, gdzie ich nie ma. I zdecydowanie należy zwalczać objawy chorobowe zagrażające strukturom społecznym. Strukturom opartym na zdrowej i naturalnej zasadzie heteroseksualnej.

Takie jest moje zdanie w tej kwestii.

Piotrek

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.