Historia pewnego kraju…


Dziwne rzeczy się dzieją, prawda miesza się z fikcją, co więcej fikcja zaczyna brać górę.
Dlaczego, wiele osób się mnie pyta.
Co powinniśmy zrobić?
Pytają inni…

Odpowiedź na pierwsze pytanie jest prosta: pieniądze.
To pieniądze i chęć ich posiadania robią takie rzeczy. Rozbuchana chęć przywłaszczania sobie mamony tego świata powoduje, że na bok idą wszelkie zasady etyczne, moralne i świadomość postępowania w zgodzie z nimi. Zaczyna się liczyć tylko własne ja.

Kiedyś oszukano nas. Nasz kraj. Naród. Nie zapłacono za monstrualne zniszczenia. A raczej: zapłacono ale nie nam. Co więcej padliśmy ofiarą podwójnej kradzieży.
Za okupacji niemieckiej, tej kilkuletniej spowodowanej wywołaną przez Niemców wojną, a następnie za okupacji ponad 40-letniej Rosjan o poglądach komunistycznych. Podkreślam to. Popularnie mówiło się na nich: Sowieci. Wcześniej atakowali nas czy rozbierali Rosjanie pod władzą carską.
Czy też Niemcy pod władzą Kanclerza, Cesarza itp…

Powód?
Miejsce jakie zajmujemy – kluczowe dla całej Europy. Kontrola nad szlakami komunikacyjnymi: Europa-Azja i wewnętrznym: zachodnia Europa- wschodnia Europa – równinny teren łatwy do zabudowy drogowej i kontrolowania.
Dodatkowo, geograficznie: W zasadzie centrum Europy.
A tutaj zalągł się jakiś naród. Uparty taki…
Przez wieki walki daje sobie (mimo wszystko) radę. W większości spragniony spokoju, nie panowania czy podbijania innych – proste: jak się jest ciągle napadanym, to czego innego można pragnąć?
Nikogo nie eksterminuje – ponieważ sam często jest ofiarą eksterminacji, co więcej ciągle wybacza wrogom, a nawet niektórych przygarnia do siebie dając im Ojczyznę.
Ci w zamian odwdzięczają się oszustwami, złodziejstwem, a nawet morderstwami służąc często wrogom narodu, który ich przygarnął.
I cóż?

Może powoli czas na zmianę zachowań tego narodu. Może czas na to aby stał się on troszkę bardziej zdecydowany, bardziej stanowczy.
Żeby nie wstydząc się w końcu zaczął głośno żądać swoich praw. Co więcej: naprawdę o nie walczyć.
Walczyć nie trzeba bronią. Można walczyć ideą, słowem, politycznymi działaniami.
Wybory nigdy nie są ostateczne.
Może warto poszukać sojuszników gdzieś bardzo daleko i wcale nie na Zachodzie?
Może można by pokazać tym chorym z chęci zysku roszczeniowcom, że wszystko może zmienić się w jednej chwili poprzez inny niż dotychczas wybór „Patrona”?

Wszystko zależy kto kieruje tym narodem, czy osoby które potrafią podjąć bardzo trudne decyzje, niepopularne i szkalowane na pewno przez wrogów zewnętrznych – wewnętrznie?
Teraz jest dobry czas.
Naród się jednoczy. Na wszystkich stronach większość poza marionetkami u góry dostrzega ostrze uderzające bezpośrednio w pierś każdego z nas.
Słyszę to w rozmowach. Z lewa, prawa, boku, środka.
Ludzie zaczynają się budzić.
Dostrzegają chęć ich stłamszenia. Dla mamony.
Chęć naplucia im w twarz.

Czy każdy teraz jadąc za granicę będzie NIESŁUSZNIE piętnowany za nie swoje winy i grzechy, tylko; jednego z okupantów?
Czy może być tak że rozmawiając we Włoszech, Szwajcarii rozmówca będzie mówił jedno, a myślał drugie o reprezentancie tego narodu z którym akurat rozmawia?…”potomek szmalcownika, naród przestępców, naród szmalcowników…”
I nic nie zrobimy.
Każdy będzie nosił niesprawiedliwe, kłamliwe piętno.
Czy to będzie sympatyk PO, SLD, Kukiz15, PiS czy innej siły politycznej…
To zamach na nas wszystkich.
Ponieważ ktoś tka pajęczą sieć wszech-kłamstwa.
Dla mamony…

Na to nie godzi się nikt z synów i córek tego narodu…

Tych prawdziwych…

Pamiętajcie.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *