Hodowla utrzymana. Biznes „futerkowy” nadal w Polsce.

Świat jest jaki jest- w tym wszystkim najważniejsze, aby zwierzęta jak najmniej cierpiały – podczas takiej hodowli. Jednak likwidacją jej w Polsce nic nie zwojujemy. Tyle że Polska zubożeje, z biznesu który utrzymuje dziesiątki tysięcy osób, a Polskę ustawia na pierwszym miejscu w świecie bylibyśmy tylko mieli satysfakcję (ułudną) że zwierząt na świecie mniej ginie. Oczywiście nieprawda. Tą lukę wypełniłyby inne państwa. I to z wielką przyjemnością i chęcią pukając się przy okazji po głowie – że „Polaczki” znów dały ciała i zrezygnowały z intratnego biznesu, do tego jednej z nielicznych jeszcze działających gałęzi gospodarki w rękach polskich.
Szczęśliwie się tak nie stało.
I jest to jeszcze jeden argument pokazujący że partia obecnie rządząca liczy się z głosem społeczeństwa. Dostosowując się do jego zdania – demokratycznie.
Poprzednia była w tym temacie butna i arogancka.

Materiał o tym: Utrzymujemy hodowlę zwierząt futerkowych

Co innego z ubojem rytualnym. Tutaj głęboko bym się zastanowił. Ani nie jest to jakiś poważny biznes (w sensie procentowym), ani też – etyczny – jak dla mnie i z mojego punktu widzenia.

Ciekawa strona o hodowli norek:
ekonorka.pl

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.