„Islam najedzie na Europę.” prorokował Jan Paweł II już w 1993 roku.

„Widzę Kościół trzeciego tysiąclecia dotknięty śmiertelną raną: jej imię to islamizm. Najadą na Europę. Widziałem hordy przybywające z Zachodu i Wschodu: od Maroka aż do Libii, do Egiptu i dalej aż po rejony wschodnie.”

to dotychczas nigdzie jeszcze nieopublikowana, wstrząsająca wizja św. Jana Pawła II. tłumaczenie ponizej jest pierwszym dokonany w całosci z włoskiego (przez pana Michała Swata z Poznania). inne polskie portale upublikowały zwykłe tłumaczenie z tłumaczenia angielskiego, a nie oryginał, (przypis redakcji).

Świadkiem wyznania, które miało zrobić tak wielkie zamieszanie, jest  ks. Mauro Longhi  prezbiter z Prałatury Opus Dei, będący częstokroć w bliskim kontakcie z polskim papieżem podczas jego długiego pontyfikatu.

Ten ksiądz z Triestu ujawnił ów zajmujący epizod  w „Eremie Świętego Piotra i Pawła” we włoskim Bienno w Val Camonica, podczas konferencji poświęconej pamięci Jana Pawła II i zorganizowanej 22 października bieżącego roku, czyli w dniu kiedy w Kościele  celebruje się jego wspomnienie liturgiczne.

Aby dobrze zrozumieć sytuację i spojrzeć  na proroczą wizję Jana Pawła II w oparciu o relację ks. Longhiego, którego wiarygodność jest potwierdzona(ks. Longhi cieszył się szacunkiem nie tylko Jana Pawła II ale także Benedykta XVI, czego wyrazem było przydzielenie go w ’97 roku do Dykasterii Kongregacji ds. Duchowieństwa), potrzebne są pewne dane geograficzno-historyczne.

Od 1985 do 1995 roku, wtedy jeszcze młody ekonomista z Uniwersytetu Bocconi, Mauro Longhi (który zostanie wyświęcony w ’95) gościł  papieża oraz towarzyszył mu podczas jego przysłowiowych już zjazdów na nartach oraz spacerów w górach. Robił to regularnie, od czterech do pięciu razy w roku przez dziesięć lat, w miejscu, które dzisiaj jest letnią siedzibą Międzynarodowego Seminarium Prałatury Opus Dei,  lecz które wtedy jeszcze było zwykłym, wiejskim mieszkaniem dla tych, którzy uczestnicząc w Dziele pragnęli przygotować się do kapłaństwa i wykładania teologii. Mieściło się w prowincji L’Aquila,  na wysokości około 800 metrów,  w kierunku Płaskowyżu di Rocche, części gminy Ocre.

«Ojciec Święty w wielkiej tajemnicy opuszczał Rzym, jadąc w skromnym samochodzie w kompanii swojego sekretarza ks. Stanisława Dziwisza oraz niektórych polskich przyjaciół a przy budce na autostradzieczyli jedynym miejscu w którym mógł zostać rozpoznany – zazwyczaj udawał, że jest pogrążony w lekturze zasłaniając sobie przy tym twarz gazetą.» Te słowa ks. Longhiego, zapoczątkowują  niekończący się szereg soczystych anegdot, którym często towarzyszą odpowiednie objaśnienia teologiczne (jak to u skrupulatnego duszpasterza bywa).

Ale to niewątpliwie na mistyku Karolu Wojtyle kapłan skupił największe zainteresowanie słuchaczy którzy mieli szczęście przybycia do Bienno; mistyku którego niewielu poznało, na tajemniczym i zagadkowym uczestniku jednego z najdłużych pontyfikatów Kościoła. To papież, którego ks. Longhi napotykał w kaplicy górskiej chaty, klęczącego godzinami na niewygodnych, drewnianych ławkach przed Tabernakulum. To właśnie papież, którego, zawsze w nocy, mieszkańcy chaty w Abruzzo mogli usłyszeć podczas rozmów, nieraz ożywionych, z Panem lub z jego ukochaną matką, Dziewicą Maryją.

Aby zgłębić Karola Wojtyłę jako mistyka (zrobił to mistrzowsko Antonio Socci w swoich dobrze udokumentowanych „Sekretach Karola Wojtyły” wydanych przez Rizzoli w 2008 r.) ks. Longhi opowiedział z czego zwierzył mu się Andrzej Deskur, polski kardynał, który był towarzyszem Jana Pawła II w tajnym, krakowskim seminarium.  Deskur, przez lata przewodniczący Papieskiej Komisji ds. Środków Społecznego Przekazu (1973-1984), bez wątpienia może uważać się za największego przyjaciela Wojtyły, tego, który, aby podtrzymać pontyfikat jego przyjaciela, Lolka, ofiarował się przyjmując według woli Bożej udar mózgu  i w konsekwencji paraliż według zasad tej głębokiej tajemnicy, którą jest „koncepcja zastępstwa”.(właśnie w celu odwiedzenia swojego cierpiącego przyjaciela Jan Paweł II, jeszcze tego samego wieczoru po wyborze konklawe, dokonał swojej pierwszej niewiarygodnej „tajnej” ucieczki  z Watykanu).

Ks. Longhi opowiada: « Andrzej Deskur zwierzył mi się”On ma dar wizji”. Zapytałem więc ks Deskura co to oznacza. “On rozmawia z Bogiem wcielonym, z Jezusem, widzi Jego twarz oraz oblicze jego Matki”. Od kiedy? pytam “Od czasu jego pierwszej Mszy Świętej, 2 ego listopada 1946 stego roku, podczas wzniesienia hostii. Był w krypcie świętego Leonarda w katedrze wawelskiej w Krakowie, to właśnie tam odprawił swoją pierwszą mszę, ofiarowaną w intencji duszy jego ojca.»

Ks. Longhi dodaje, że sekret, który został mu ujawniony przez kard. Deskura – oczy Boga spoglądające na Wojtyłę za każdym razem kiedy wznosił hostię i kielich – można paradoksalnie zauważyć czytając ostatnią encyklikę Jana Pawła II, Ecclesia de Eucharistia. Tam, w 59 punkcie “Zakończenia”, gdzie papież wspomina swoją pierwszą mszę świętą, sam ujawnia tajemnicę, która towarzyszyła mu przez całe życie: «Mój wzrok spoczął na hostii i kielichu w których w jakiś sposób “skupiły się” czas i przestrzeń a dramat Golgoty powtórzył się na żywo, ujawniając swoją tajemniczą “tymczasowość”. »(Ecclesia de Eucharistia punkt 59)

Jednak pośród wielu różnych epizodów, tym który najbardziej wstrząsnął fundamentami eremu w Bienno a wpisującym się w tło jednej z wielu przechadzek na Masywie Gran Sasso d’Italia jest epizod, który koncentruje się na islamie i Europie.

Ks. Longhi poprzedza słowa polskiego świętego – w rzeczy samej wstrząsające –  bardzo ludzkim wstępem, czasem nadspodziewanie wesołym, zawierającym różne dowcipy, anegdoty o cudzych kanapkach, czy żartobliwe przygany dotyczące przedwczesnego wydania Katechizmu Kościoła Katolickiego, bardzo oczekiwanego przez Wojtyłę (rezygnacja z oczekiwania na edycję typiczną spowodowała błędy, które było trzeba poprawiać na łeb na szyję).

Przy tej okazji Ojciec Święty oraz ks. Longhi, jak widać o wiele szybsi od reszty, oddzielili się od grupy w której – jak zawsze zresztą kiedy Papież opuszczał Rzym – był ten szczególny sekretarz, obdarzony osobliwym zaufaniem Stanisław Dziwisz, którego w 2006 roku Benedykt XVI wywyższy do rangi kardynała a który dziś jest już emerytowanym arcybiskupem diecezji krakowskiej.

Jak widać u ks. Longhiego jest to całe opowiadanie, połączone ze stopniowym przybliżaniem się do przerażającej mistycznej wizji Papieża (konferencja jest dostępna na YouTube, od 48 minuty można zobaczyć fragment o którym teraz mówimy). Tak więc stali we dwoje naprzeciw siebie, oparci o skałę, jedząc kanapki i oczekując przybycia reszty grupy. Oto cytat z opowieści księdza Longhiego:

«Zerknąłem na niego, bo pomyślałem, że może czegoś potrzebuje, jednak on zorientował się, że na niego patrzę: drżała mu ręka, to był Parkinson. „To starość, drogi Mauro, to jest starość…” a ja od razu „Ależ skąd, Wasza Świątobliwość nie jest wcale stary, Wasza Świątobliwość jest przecież młody!”. Czasem, kiedy ktoś mu zaprzeczał podczas poufnych rozmów to dostawał białej gorączki: „Nieprawda! Jak mówię, że jestem stary, to dlatego, że jestem stary!”»

Według księdza Longhiego to właśnie świadomość upływającego czasu razem z postępem choroby spowodowała, że polski papież zaczął odczuwać nieodpartą potrzebę podzielenia się z nim swoją wizją.

«W tym momencie coś się zmieniło w tonie i głosie Wojtyły – kontynuuje ks. Longhi – i dzieląc się ze mną swoimi nocnymi wizjami powiedział mi: „Przypomnaj to tym, których napotkasz w Kościele trzeciego tysiąclecia. Widzę Kościół dotknięty śmiertelną raną. Głębszą i bardziej bolesną niż te z naszego millenium.” miał tu na myśli rany komunizmu i nazistowskiego totalitaryzmu. „Jej imię to islamizm. Najadą na Europę. Widziałem hordy przybywające od Zachodu aż do Wschodu” i zaczął opis poszczególnych krajów: od Maroko aż do Libii, do Egiptu i dalej aż po rejony wschodnie. Ojciec Święty dodał jeszcze: „Najadą na Europę, Europa będzie niczym piwnica: stare rupiecie, półmrok i pajęczyny, takie rozbitki po rodzinie. Wy, czyli Kościół trzeciego tysiąclecia, będziecie musieli powstrzymać ten najazd. Nie za pomocą broni, broń nie wystarczy, lecz za pomocą waszej wiary przeżywanej w nieskazitelności.”

To cenne świadectwo człowieka który przez lata był w bliskim kontakcie z Ojcem Świętym i z którym wielokrotnie odprawiał Mszę Świętą. Nie trzeba chyba przypominać, że to wyznanie Papieża pochodzi z marca 1993 roku, a 24 lata temu zarówno sytuacja społeczna  jak i liczby dotyczące obecności islamu w Europie mocno się różniły od dzisiejszych.

Najwyraźniej nieprzypadkowo w niemal już zapomnianej adhortacji apostolskiej z 2003 roku, Ecclesia in Europa, Jan Paweł II mówił o relacjach z islamem, które powinny być «poprawne» a dialog « roztropnie prowadzony, z jasnym rozeznaniem możliwości i ograniczeń » pamiętając o « znacznej rozbieżności między kulturą europejską, która ma głębokie korzenie chrześcijańskie, a myślą muzułmańską »(n.57). Wygląda na to, że używając co prawda, ze swojej natury powściągliwego języka dokumentów Magisterium, Ojciec Święty zaklinał aby przygotować się i «obiektywnie» poznać islam (punkt 57).

Chodzi tu o paradygmat i o odpowiednią wrażliwość, jasne i wyraziste, zwłaszcza kiedy się weźmie pod uwagę następne wersety Ecclesia in Europa, czyli te, w których Jan Paweł II – po skrytykowaniu sytuacji, gdy obecne jest „poczucie frustracji u (…) chrześcijan, którzy, jak na przykład w Europie, przyjmują wyznawców innych religii „ podczas gdy w wielu krajach arabskich „zabrania się praktykowania religii chrześcijańskiej”(n.57) – mówiąc o ruchach migracyjnych wyraził nawet życzenie «stanowczego tłumienia nadużyć»(n.101).

Należy sobie uświadomić, że właśnie oddajemy się lekturze niepoprawnych politycznie słów dotyczących zjawiska islamu, słów papieża, który został kanonizowany przez Kościół Katolicki; lekturze po pierwsze „proroczej” a po drugie należącej do Magisterium Kościoła (łatwo się domyślić, że szokująca, prorocza wizja Papieża z Wadowic, wpłynęła na napisaną przez niego Ecclesia in Europa). «Islam na nas najedzie». Być może zresztą już to robi. A w międzyczasie nieubłaganie i coraz bardziej gaśnie światło nad chrześcijańską Europą, sprowadzonej do postaci piwnicy pełnej jedynie starych rupieci i pajęczyn. Jan Paweł II Wielki przemówił  i tym bardziej dzisiaj  zaprasza nas do stawiania oporu inwazji za pomocą wiary przeżywanej w czystości.

autor oryginału : Valerio Pece

wersja polska : Michał Swat

Autor

Marcin

świadek naoczny sytuacji Francji świeże wieści frontu zachodniego