Jan Stachniuk – zapomniana postać… (kresowiak). Z serii: Kresowe postaci…

Któż to taki? Zdziwicie się drodzy czytelnicy czytając poniższy tekst nadesłany przez kolegę – historyka…

Roman Dmowski w swoim dziele ?Kościół, naród i państwo? pisał między innymi w ten oto sposób:
?Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwania narodu od religii i od Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu.?

Oczywiście można toczyć spory na temat tego na ile katolicyzm i polskość są ze sobą związane, można być wierzącym lub niewierzącym, jednak nikt nie zaprzeczy, przyjęcie Chrztu w 966 r. przez księcia Mieszka I z rąk biskupa Jordana odegrało rolę szczególną. Właśnie w przyjęciu Chrztu Świętego przez pierwszego historycznego władcę plemion upatrujemy początek istnienia naszego narodu, początek naszej tożsamości narodowej. Kiedy byłem na wykładzie prof. Andrzeja Zybertowicza na temat ?Archipelagu polskości? czyli zjawiska powstawania lokalnych inicjatyw patriotycznych, mówił on o m. in. o minimum polskości, gdzie stwierdził, że nie trzeba być wierzącym katolikiem aby być Polakiem ale trzeba szanować rolę cywilizacyjną Kościoła Katolickiego, którą odegrał On na przestrzeni dziejów w naszym narodzie (nota bene prof. Zybertowicz jest agnostykiem). Chciałbym dzisiaj przedstawić postać kompletnie zapomnianą w naszej pamięci zbiorowej, postać niezwykle kontrowersyjną, outsidera, którego absolutnie nie da się podciągnąć pod to, co wyżej przytoczyłem, czyli postać Jana Stachniuka.

Jan Stachniuk urodził się w Kowlu 13 I 1905 r. na Kresach. Ukończył tamtejsza szkołę średnią w 1927 r. i wstąpił następnie do Szkoły Handlowej w Poznaniu na Wydział Ekonomii Politycznej. Podczas studiów wstąpił do Związku Polskiej Młodzieży Demokratycznej. Był bardzo aktywnym członkiem organizacji, już w 1929 r. został drugim wiceprezesem Okręgu Poznańskiego a w latach 1930-33 był redaktorem ?Życia Uniwersyteckiego?, pisma lokalnego ZPMD. W latach 30-tych oraz w okresie II wojny światowej Jan Stachniuk wydał m. in. następujące publikacje książkowe: ?Kolektywizm a Naród? (1933), ?Heroiczna wspólnota narodu. Kapitalizm epoki imperializmu a Polska? (1935), ?Państwo a gospodarstwo. Geneza etatyzmu w Polsce? (1939), ?Dzieje bez dziejów. Teoria wewnętrznego rozwoju Polski? (1939), ?Mit Słowiański? (1942), ?Zagadnienie totalizmu? (1943).
Był także współtwórcą i redaktorem takich pism jak miesięcznik ?Zadruga. Pismo nacjonalistów polskich? czy konspiracyjne pisma ?Zryw? i ?Kadra?. Walczył w Powstaniu Warszawskim, jako Mieczysław Adamek, używając nazwiska z kennkarty. Po wojnie był prześladowany przez władzę komunistyczną, która wytoczyła mu proces pokazowy. W komunistycznych więzieniach był torturowany i bity, wyszedł z nich, jako kaleka. 15 VIII 1963 r. zmarł w zakładzie leczniczym w Radości koło Warszawy a pochowany został na cmentarzu na Powązkach Wojskowych.
Otóż Jan Stachniuk w swoim systemie filozoficznym łączył nacjonalizm nie tak jak Roman Dmowski z katolicyzmem, ale z przedchrześcijańską słowiańszczyzną. Uważał, że katolicyzm doprowadził tak naprawdę do degrengolady polskiego narodu. Uważał, że naród polski należy przebudować, ale w oparciu o przedchrześcijańskie bóstwa słowiańskie. Warto przytoczyć jeden z wielu cytatów tego myśliciela i ideologa:
?Na sztandarze naszej walki nie ma miejsca na słowo: katolicyzm. Nonsensem jest przypuszczać, byśmy swoje życia oddawali tego rodzaju celom. Tylko patentowani obrońcy uznanych ?wiecznych prawd? mogą uważać katpolicyzm za coś czemu warto się poświecić, już to walcząc z nim, już to go broniąc. Zbyt cenimy swoją wartość, by w naszym stosunku do katolicyzmu przekroczyć właściwe proporcje. Katolicyzm nadęty jest swoimi własnymi kryteriami wartościowania. Nasze kryteria są inne, stąd nie urzeka nas jego ?moc?. Przedmiot naszych zainteresowań i ukochań leży w innym wymiarze. Gdy jednak w konkretnych warunkach katolicyzm stoi zawadą na drodze do realizacji naszych pragnień i ideałów, poświęcamy mu tyle czasu i trudu, ile wymaga tego skuteczność działania. Nic ponad to.?
Można by jeszcze wiele napisać o naprawdę kontrowersyjnym żołnierzu Armii Krajowej pochowanym na warszawskich Powązkach wojskowych. Nie da się ukryć, że Jan Stachniuk nie wpisuje się w powszechnie uznawaną definicję polskości. Na pewno podczas swojej walki w Powstaniu Warszawskim nie przelewał swojej krwi za taką Polskę, za którą walczyli już nawet nie żołnierze Narodowych Sił Zbrojnych, ale nawet żołnierze Armii Krajowej, którzy wywodzili się z tradycji piłsudczykowskiej, pepeesowskiej, ruchu ludowego.
Jednak interpretację tej zapomnianej kontrowersyjnej postaci pozostawiam czytelnikom. Tutaj każdy ma prawo do własnego zdania

Opierałem się na informacjach zawartych:

FILOZOFIA JANA STACHNIUKA / Etos pogański vs chrześcijański
http://www.niklot.org.pl/publicystyka/45-jan-stachniuk-1905-1963-bydgoski-epizod-w-powojennych-dziejach-ideologa-zadrugi.html

Jan Ciećkowski

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “Jan Stachniuk – zapomniana postać… (kresowiak). Z serii: Kresowe postaci…”

  1. „Nie da się ukryć, że Jan Stachniuk nie wpisuje się w powszechnie uznawaną definicję polskości.”

    no cóż, niektórym bliższy definicji Polaka jest nieudolnie udający katolika Kaczyński, w rzeczywistości ani katolik, ani Polak, bo marksista od narodowości się odcina, a kwestie religijne, zupełnie mu obce wykorzystuje tylko do walki o władzę
    nie mówiąc już o bandzie PAX-owskich czerwonych kolaborantów, szkolonych w celu udawania katolików na bezpieczniackich kursach
    powiązanie wyznania z narodowością jest jak najbardziej mylne, decydują o tym jedynie kwestie etniczne
    Jan Stachniuk bez wątpienia był Polakiem, walczył o Polskę, a że politycznie inną niż część ówczesnego podziemia? w ówczesnej konspiracji było tyle różnych nurtów politycznych, że doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego ktoś akurat w przypadku Stachniuka kwestionuje jego polskość
    przecież nie był komunistą czy folksdojczem
    wątpliwości można mieć co do dekowników, którzy całą wojnę przesiedzieli nic dla Ojczyzny nie robiąc, albo zdrajców i kolaborantów, oni dla Polski nie zrobili nic, a często nawet jej szkodzili
    czy dzisiaj za Polaka można uważać kogoś, kto Polskę ma w pogardzie, a kogo dziadek podpisując volkslistę polskości się wyparł? wyparł się nie tylko narodowości, ale i własnej rasy, deklarując się jako przedstawiciel germańskiej dziczy, nam Słowianom zupełnie obcej, wręcz wrogiej, a takich zdrajców na terenach wcielonych do Rzeszy było do kilku milionów, część z nich zbrojnie służyła okupantowi w zbrodniczym Wehrmachcie
    a więc wehrmachtowskich bandytów się nie rozlicza, a kwestionuje się polskość Stachniuka? Polaka i patrioty?
    można kwestionować polskość KORowsko-PAXowskiej bandy czerwonych kolaborantów, którzy wprawdzie katolikami często się deklarują, albo raczej ich nieudolnie udają, ich się często mylnie uznaje za Polaków, a przecież wyznanie to nie wyznacznik czyjejś narodowości, ale z drugiej strony to wynarodowieni komuniści, niby posiadają polską krew, ale tak skażoną komunizmem, że do naszego narodu zaliczać się ich nie powinno
    w dawnym ZSRR tacy osobnicy jako narodowość deklarowali „obywatel radziecki”, w dzisiejszej Polsce ten gatunek homo sovieticusa nazywa się solidaruchem

  2. słowianizm? to dawno umarło… – a co to w ogóle jest? jakieś bożki 4-głowe… beznadziejnie beznadziejne.

Możliwość komentowania jest wyłączona.