Jestem „pisowcem” – powiedział kolega.

Dziś rozmawiałem z kolegą, który nigdy nie głosował na pis i pewnie nie zagłosuje (chociaż…nigdy nie wiadomo) – jednak… zwany jest „pisowcem”. Dlaczego? Ponieważ w prawie każdej rozmowie z oponentami mówi: „To pierwszy rząd w historii III RP który spełnia swoje obietnice wyborcze” – czyżby nasz naród stał się już tak mocno „zlemingowany” – że brak spełniania obietnic wyborczych, uważa za normę?????

Co więcej, rozmawiamy dalej: kwestia brania udziału w demonstracjach (antyrządowych w swojej naturze) przez sędziów.
Wspólnie zgadzamy się, że jest to niedopuszczalne z uwagi na urząd, który w założeniu jest niezawisły i nie podlegający żadnym wpływom.
Dalej: w związku z powyższym sędzia nie ma prawa publicznie głosić swoich poglądów, czy to podczas wykonywania swojego urzędu, czy też podczas czasu wolnego od pracy.
Powaga urzędu, jego znaczenie dla społeczności, tak naprawdę; reprezentowanie władzy (o czym chyba się zapomina)- nie pozwala na takie wystąpienia. Nawet wtedy, gdy są one milczące (udział w demonstracji). Jest to bowiem milczące poparcie poglądów, które następnie atakują władzę, rząd, a tym samym Państwo, które urzędnik sądu reprezentuje w godzinach pracy swoim stanowiskiem.
Czy widzimy sprzeczność logiczną?

Wolność osobnicza nie ma tutaj nic do rzeczy – jeżeli ktoś nie godzi się na takie a nie inne warunki, po prostu niech nie obejmuje stanowiska za którym ciągną się właśnie takie zobowiązania.
Nikt sędzią być nie musi.

Sam fakt zajmowania takiego stanowiska narzuca (w moim mniemaniu, opartym na logicznej analizie stanowiska sędziego i implikacjami moralno-etycznymi) tak poważne konsekwencje prawno-etyczne, że jest to bardzo poważny ciężar odpowiedzialności, również w sensie reprezentowania tego stanowiska po godzinach pracy.
Szacunek jakim otacza się sędziego (a przynajmniej powinno) – na to po prostu nie pozwala. Sędzia swoją osobą reprezentuje sprawiedliwość, prawo i państwo.
Wydaje się, że wielu sędziów o tym zapomniało…

Wracając krótko do określenia „pisowiec”.
Słowa kolegi: „argumenty, które stosuję w rozmowach, wcale nie określające mnie jako zwolennika obecnie rządzącej partii, ale logicznie wyjaśniające jej posunięcia, powodują że słuchacze, oglądacze czy czytacze (wiadomych mediów), z góry ustawiają mnie jako – zwolennika, (członka) partii PiS.
W myśl dialektyki tych mediów w Polsce mogą istnieć tylko dwie grupy ludzi. Ci, którzy popierają PiS i ci którzy go nie popierają – czyli atakują.
Każdy inny, który np dostrzega pozytywy uszczelniania WAT, 500+, spełniania obietnic wyborczych – KURIOZUM!!!! pierwszy raz od czasu wolnej Polski!!! [jedna z nich, jest szczególnie lubiana przez społeczeństwo obserwujące to co dzieje się we Francji, czy Niemczech: jest to nie wpuszczanie do kraju (za wszelką cenę) „uchodźców islamskich” – czytaj: terrorystów]- jest szufladkowany jako zwolennik PiS.”

W zasadzie wydaje się, że jak tak bardzo chcą owi przeciwnicy PiS (że reszta nie krytykująca tej partii, ale też i nie należąca do jej struktur) – to sądząc po słupkach poparcia zaczyna się (na ich życzenie :-), a jak!) to po prostu sprawdzać.
A więc; nie pozostaje nam stojącym z boku już nic innego (jak [jednak!]: zapisać się do PiS-u)- po prostu! Skoro jesteśmy odrzucani z naszą logiczną argumentacją w dyskusjach, przez automaty („psy Pawłowa”???) drugiej strony [za to określenie wskazujące sposób indoktrynacji osobniczej rzesz oglądających wiadome media, zostałem ostatnio skrytykowany – że przy takiej argumentacji, to w ogóle nie można ze mną dyskutować (?) – szczęśliwie (chociaż tyle) mój interlokutor wiedział chyba coś o eksperymentach Pawłowa]…

No i chyba tak się stanie; PiS wygra z 50% poparciem i będzie „pozamiatane”, ponieważ „psy Pawłowa” (przeciwnych stron…-tak; jest ich spora gromadka, kilka partii) robią co tylko się daje dzień w dzień, aby jak najbardziej dystansować się od reszty społeczeństwa- poglądów może nie stricte odpowiadających ideom tej partii, ale dostrzegających logiczne konsekwencje jej działalności.
Tym samym owe „psy Pawłowa” coraz bardziej dzięki głoszonym poglądom – odstają od rzeczywistości, a co więcej są przedstawicielami opinii chyba nieprzyjaznych naszemu krajowi…
Czy na pewno są to ich faktyczne, wyrobione na podstawie dogłębnej analizy logicznej sytuacji, faktów i wydarzeń – poglądy, to już zupełnie inna kwestia…

:-)

Pozdrawiam sobotnim popołudniem.

PS.
A tymczasem na lotnisku w Berlinie mój syn nie ukrywający swojej wiary (krzyżyk na szyi, krzyżyk na nadgarstku, Biblia w plecaku) – dostał od niemieckiego celnika… kciuk w górę! Następnie celnik wskazał w Biblii ustęp w Ewangelii Św Jana rozdział 17-ty…:

„Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. (7) Teraz poznali, że wszystko, cokolwiek Mi dałeś, pochodzi od Ciebie. (8) Słowa bowiem, które Mi powierzyłeś, im przekazałem, a oni je przyjęli i prawdziwie poznali, że od Ciebie wyszedłem, oraz uwierzyli, żeś Ty Mnie posłał. (9) Ja za nimi proszę, nie proszę za światem, ale za tymi, których Mi dałeś, ponieważ są Twoimi.
[…]
Nie tylko za nimi proszę, ale i za tymi, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie; (21) aby wszyscy stanowili jedno”

Czy to o Polakach? O nas? I o Niemcach?

Dla nie zorientowanych:
Niemcy też wierzą w Boga (pamiętajmy o tym!)- może nie wszyscy…ale jest naszych Braci w wierze (jeszcze) tam sporo.
:-)


A Europa dalej bawi się w manipulacje: Paradne! Na wiec poparcia Macrona przyszła garstka ?statystów?. Media pokazały to zupełnie inaczej


Cytat Biblii: www.nonpossumus.pl

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “Jestem „pisowcem” – powiedział kolega.”

  1. Komentarz z FB – kolegi Pawła (prywatny; napisał mi w dyskusji na priv): „Słusznie ,dla kupy dyletantów,jak nie popierasz PO to jesteś pisowiec 🙂”

Możliwość komentowania jest wyłączona.