Jutro 11 listopada – Święto Rzeczpospolitej.

W przeddzień nasuwa się pytanie: Czy wszyscy Polacy obchodzą najważniejsze święto w roku? A jeżeli nie to dlaczego? Zniechęceni przez media? A może tym co nie obchodzą, już nie zależy na niepodległości? Może bliżej im do korporacyjnych pseudo-państwowości? Jakie wartości zaczynają dominować w polskim społeczeństwie? Czy warto dbać o swój kraj?

Nie, drodzy Czytelnicy, nie odpowiem na te pytania. Spodziewam się, że większość ma swoje typy odpowiedzi, liczę jednak ze trafia owe pytania do tej grupy, która nie chce odpowiadać na nie. Można by rzec – nie zaprząta sobie głowy tym gdzie żyje, nie dostrzega, że są grupy które utrudniają funkcjonowanie w tym kraju młodym, aby zniechęcić ich i do życia w nim, i do decydowania o jego losach. Ich sztywny elektorat zrobi to za tych zniechęconych. Sprzeda co jeszcze jest korporacją, zajmie lukratywne pozycje i stanowiska administracyjno decyzyjne, i będzie pchało ten coraz bardziej rozpadający się wózek o nazwie „Polska” do przodu – z myślą jedynie tylko o sobie i swoich rodzinach, znajomych i współpracownikach.
Bez pomysłu na tworzenie silnego państwa – ekonomicznie, gospodarczo, kulturowo i (co jest konieczne w dzisiejszym świecie jako straszak przed innymi) militarnie.
Dlatego też nie można się dziwić, tym którzy uciekają, ponieważ oni nie dostrzegają tych „podskórnych” działań. Ostatnio rozmawiałem na osiedlu z osobą pracującą w Anglii. Powiedział wprost; wyjedzie stąd jeszcze więcej, ale wielu wróci zdegustowanych warunkami, które stale się pogarszają na zachodzie. Ponieważ są inni, tańsi jako siła robocza. Sami ich wpuszczamy. Podał przykład Litwy, który jest mniej istotny. Tam wyjechał ponad milion osób z narodu liczącego niecałe cztery miliony. Jednak jeżeli otworzymy granice dla ukraińskiego narodu – na co większość jego ludności zachodniej liczy- Europa nie tyle uzyska tanie rynki zbytu swojej nadprodukcji (to też oczywiście), lecz przede wszystkim to na co czekali Ukraińcy i z czym kojarzą przystąpienie do UE. Możliwość wyjazdu ze swojego skorumpowanego, a do tego obecnie zniszczonego wojną kraju. Od 1991 roku ubyło na Ukrainie około dziewięć milionów osób. To są oficjalne dane przekazane mi od znajomych z Ukrainy z badań statystycznych robionych około trzech lat temu.
To normalne że szukają lepszego życia. Aczkolwiek nienormalne że ich władza ich rząd nie może zapewnić im tego na miejscu…
U nas jest podobnie. Ja na przykład boję się chodzić do lekarza, ponieważ mogę usłyszeć, że to co jest mi potrzebne w danej chwili może mi być dostarczone za kilka miesięcy, bo muszę swoje odstać w kolejce.
System „klęka”. Za niedługo może się zdarzyć że całkiem padnie…
Tak to wygląda, nie tylko w moich oczach.

Jestem ciekaw jak widzi problem w przeddzień Święta Niepodległości młodzież? Ci, którzy mają 18-30 lat?
Po co się uczą tutaj? Po to aby wyjechać? W takim razie nie powinni odpracować tej nauki? Lub za nią zapłacić – jeżeli nie chcą jej wykorzystywać na miejscu?

Piotr Szelągowski

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.