Przysłane czy też wskazane linki omawiające obecne zachowania na Ukrainie, Ukraińców i opisujące też wzrastający nacjonalizm po tamtej stronie granicy. Nacjonalizm skierowany swoim ostrzem nie tylko w stronę Rosji…
Ilu przyjeżdża do naszego kraju z takim nastawieniem? Nie wiemy, nie ma żadnych mechanizmów wyłuskujących wrogich Polsce i Polakom nacjonalistów ukraińskich z kultem Bandery. Wśród tysięcy Ukraińców po prostu uciekających od wojny i biedy na pewno są i tacy, którzy znów chcieliby drugiego Wołynia dla nas. Dlaczego?
Ponieważ lepiej się nam powodzi, ponieważ jesteśmy dalej na zachód, po prostu – z samej zazdrości i nienawiści do „lachiw”.
Oto owe linki:

Skalski: Międzymorze imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii. W obronie … – Alians z Ukrainą wygląda atrakcyjnie jedynie na mapie, przy czym największe po Rosji europejskie państwo, prawie dwa razy większe od Polski – jakim jest Ukraina – gwałtowanie się wyludnia i mieszka tam prawdopodobnie mniej osób, niż nad Wisłą. Gospodarka jest w fatalnym stanie, państwo ma nieuregulowane granice, a ludność emigruje stamtąd nie tylko do Polski, ale też do „kraju-agresora”, czyli do Rosji.

Strona ukraińska usiłuje więc obciążyć nas swoimi problemami, ściągniętymi na siebie niejako na własne życzenie. Swoją drogą, choć to nie nasz konflikt, to trudno nie zadawać sobie pytania, czy bardziej wydolne są struktury republik ludowych w Donbasie, „samozwańczych”, jako się rzekło, czy też instytucje państwa ukraińskiego na podlegającym mu faktycznie terytorium. Czy oligarchowie mają do powiedzenia więcej nad Dnieprem, czy też nad Dońcem i Kalmiusem? Ukraina jako państwo ma nad DRL i ŁRL tylko jedną przewagę, a mianowicie uznanie międzynarodowe. Rozwalić własne państwo nie jest bowiem sztuką, problem z tym, co zastaje się potem. Nie czuję zresztą, by Ukraina, w tym Azow, bronili Polski przed Rosją i by bezsensowny konflikt w Donbasie dotyczył jakkolwiek naszych interesów narodowych. Za propozycję wciągnięcia mojego kraju w cudzą wojnę stanowczo, acz uprzejmie podziękuję


Drugi:

…Swego czasu, a konkretnie pod koniec lutego 2016 roku, grupka osób zaproponowała, by jedna z ulic na warszawskim Mokotowie nosiła imię „Bohaterów Majdanu”. Pomysł niestety upadł z powodu braku zainteresowania samorządu Warszawy, ale nowe okoliczności sprawiły, że warto do niego wrócić.

Inicjatorami przemianowania fragmentu ulicy Spacerowej był nie kto inny, jak pracownicy Fundacji Otwarty Dialog – tej samej, która opublikowała 16-punktową instrukcję paraliżu państwa polskiego poprzez naśladownictwo metod zastosowanych swego czasu w Kijowie. Wśród działaczy Otwartego Dialogu są Bartosz Kramek i jego pochodząca z Ukrainy małżonka, Ludmiła Kozłowska. Obojgu nie podoba się reforma sądownictwa forsowana przez PiS, wobec czego jedynym wyjściem ma być pokojowe obalenie władzy.

Jak na ironię, scenariusz ten zakłada, że polskim odpowiednikiem usuniętego siłą prezydenta Wiktora Janukowycza ma być Jarosław Kaczyński, który sam się na kijowskim Majdanie udzielał. Bezmyślność i krótkowzroczność tego posunięcia są bardziej brzemienne w skutki niż pozostały niesmak po wymianie pozdrowienia „Sława Ukrainie – herojam sława” z tłumem zgromadzonym na głównym placu ukraińskiej stolicy.

Po eskalacji napięcia i usunięciu Wiktora Janukowycza przez pokojowych demonstrantów było już tylko lepiej. Ukraina stała się krajem prozachodnim, europejskim, demokratycznym, oferującym swoim obywatelom dobrobyt i godziwe życie. A nawet jeśli tak nie było, to w Kijowie nie rządził już znienawidzony tyran na pasku Putina, co jednak nie zahamowało rozpierzchaniu się populacji Ukrainy do Polski czy do Rosji, które z racji bliskości geograficznej i kulturowej stały się celem emigracji zarobkowej obywateli Ukrainy.

W ten oto sposób w Polsce wyrosła około milionowa populacja ukraińska, a używane przez nią języki wschodniosłowiańskie – rosyjski i ukraiński – rozbrzmiewają od Bałtyku po Tatry. …

Na koniec link do opisu w jaki sposób za pomocą socjotechnik i manipulacji uczy się od małego Ukraińców kim byli bandyci z UPA…przepraszam: dla nich to bohaterowie. Miesza się tam wszystko, totalny SF: żołnierze UPA w rajdzie na Berlin, dochodzą do Renu.
Tak uczą dzieci: „UPA, walcząc z Niemcami doszła do Renu”

Tak uczeni młodzi obywatele Ukrainy będą co najmniej zdumieni czytając w Polsce historię, o ile będą to umieli zrobić. Niemniej; mogą na tym tle pojawić się dość spore antagonizmy w dyskusjach między nimi, a nami.

Z ostatniej chwili: jak usłyszałem od kolegi w Gątkach pod Poznaniem w pewnej firmie transportowej obsługującej znaną skandynawską firmę handlującą meblami pobiło się dwóch Ukraińców – jeden z Donbasu, drugi z tej innej części Ukrainy. O co poszło nie wiadomo. Ponoć towar do zawiezienia nie był przygotowany przez jednego z nich dla drugiego. A może chodziło o coś innego?
Czyżby przenoszono wojnę na nasz teren?