Konserwanty zabijają, ilu z nas o tym pamięta?

Powrót do konsumpcji naturalnej w 100 % realizowanej, raczej możliwy nie jest, jak byśmy mieli wyobrazić sobie mało wydajną produkcję na poletkach przy blokach np? Jednakże rezygnacja z wyrobów wysoko przetworzonych w jak największym procencie jest bardzo wskazana. Jak bardzo dowiecie się poniżej.
Na portalu Interia.pl ukazał się materiał bardzo dobrze wyjaśniający zagrożenie i niebezpieczeństwa jakie na nas czyhają w… produktach, które spożywamy. Warto pamiętać o tym.
Poniżej najciekawsze fragmenty materiału i link do całości:

„Niedawno spotkałam lekarza medycyny sądowej z wieloletnim stażem. Wśród wielu tematów rozmowy jeden zapadł mi w pamięci najbardziej. Zwłoki wydobywane z grobów (w celu ekshumacji) trzydzieści lat temu i teraz, przechowywane w podobnych warunkach, zasadniczo różnią się stopniem rozkładu, mimo takiego samego czasu pozostawania pod ziemią. Obecnie stan zwłok jest nieporównanie lepszy niż kiedyś.
(…)
Wiele lat temu górnicy zanim weszli do kopalni najpierw wpuszczali do niej kanarki. Jeśli ptaki zdychały oznaczało to, iż stężenie metanu jest zbyt wysokie i trujące również dla ludzi. W dzisiejszych czasach kanarki i papużki (również szczury i myszy) zdychają w oparach podgrzewanych patelni i garnków teflonowych, ale nasz instynkt samozachowawczy i zmysł obserwacji uległ niebezpiecznemu uśpieniu.
(…)
Kreowanie popytu na rozmaite produkty przemysłu chemicznego niekoniecznie idzie w parze z etyką i zdrowym rozsądkiem. Z jednej bowiem strony, spadła ilość śmiertelnych wypadków, w których ginęły dzieci od piżam zajmujących się ogniem, z drugiej jednak – równie szybko wzrosła liczba dowodów świadczących o mutagennym i rakotwórczym działaniu tego fosforanu. Marketing związany z promowaniem tej substancji jest na tyle skuteczny, iż w 1996 roku popyt na nie wynosił 372 milionów kilogramów, zaś w roku 2006 już 450 milionów!
(…)
Bakteriofobia to chyba najtrafniejsze określenie czasów, w których przyszło nam żyć. Triklosan to najczęściej stosowana substancja bakteriobójcza, używana niemal wszędzie, w kremach, pastach do zębów, żelach do golenia, płynach pod prysznic i do mycia naczyń, bieliźnie, obuwiu, gąbkach, ręcznikach, materacach, zabawkach dla dzieci, zasłonach prysznicowych, tkaninach, wężach ogrodowych, ladach sklepowych, blatach kuchennych, deskach do krojenia, nożach, stosowany w laboratoriach, biurach, szpitalach, przedszkolach, jadłodajniach. Zasadniczo łatwiej powiedzieć, gdzie nie występuje, niż gdzie go można z pewnością znaleźć.

W większości przypadków jego zastosowanie jest niepotrzebnym nadużyciem, które nie dość, że powoduje na całym świecie powszechny wzrost oporności zarazków na jakiekolwiek, nawet najsilniejsze leki (w tym głównie antybiotyki)

Te kilka informacji z obszernego materiału na ten temat już wprawiają w osłupienie.
na resztę zapraszam na stronę artykułu:
Powolne zabijanie nas za pomocą konserwantów

(materiał powstał na podstawie książki: „Mordercza gumowa kaczka” Ricka Smith’a i Bruce’a Lourie’a)

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “Konserwanty zabijają, ilu z nas o tym pamięta?”

  1. Jak alarmuje czasopismo National Geographic „..rtęć z jednego tylko termometru może
    zanieczyścić jezioro o powierzchni 4,5 hektara, a zniszczone termometry każdego roku powiększają
    rzekę odpadów wytwarzanych przez mieszkańców USA o jakieś 17 ton rtęci”. Pierwiastek ten jest
    wchłaniany przez ryby. jeśli taką rybę zje człowiek również jego organizm zostanie zatruty, co może powodować uszkodzenie układu nerwowego.
    Naukowcy oszacowali, że nowych związków chemicznych jest aż 5 milionów, a każdego roku przybywa kilka tysięcy! Szeroko stosowanych jest około 60 tys. z nich, a tylko 15% z nich dokładnie przebadano, aby stwierdzić jaki jest ich wpływ na środowisko przyrodnicze i organizm człowieka. Należy przy tym pamiętać, że szkodliwe właściwości niektórych substancji ujawniają się dopiero po dłuższym czasie, w wyniku albo nowych badań, albo smutnych czasem tragicznych, efektów ich stosowania w praktyce. Przykładem jest choćby dioksyna – zainwestowano miliardy
    dolarów w badania nad tą substancją, a mimo to dopiero ostatnie odkrycia na uniwersytecie w Winconsin pokazały, że nawet bardzo niewielkie dawki dioksyny mogą być odpowiedzialne za przewlekłe skutki w układzie rozrodczym zwierząt, które w okresie rozrodczym miały z nią kontakt.
    Zagrożenie ze strony syntetycznych związków chemicznych występujących w naszym środowisku jest tym większe, że część z nich nie ulega procesom rozpadu i gromadzi się w organizmach roślin i zwierząt. W ten sposób stopniowo ich ilość wzrasta. Na przykład Wielkie Jeziora w USA zanieczyszczone są polichlorowanymi dwufenolami. Ich stężenie w wodzie jest praktycznie nie do wykrycia, ale już w mikroskopijnych organizmach fitoplanktonu jest 250 razy większe niż w wodzie, zooplankton zawiera 500 razy większe stężenie tych związków, krewetki – 45.000 razy, stynki – 835.000 razy, pstrąg jeziorowy – 2. 800.000 a organizmy mew srebrzystych zawierają aż 25 milionów razy większe stężenie tego związku chemicznego niż woda!

  2. to wszystko było w NG? W jakim numerze? musiałem ominąć…. Faktem jest że niedługo będziemy bardziej chemiczni niż możemy sobie wyobrazić, nasze organizmy się dostosowują… ale kiedy dojdziemy do kresu? Kresu możliwości przystosowawczych?… co wtedy?

Możliwość komentowania jest wyłączona.