Krwawy «second hand» w Charkowie.

Tłumaczenie artykułu podesłanego przez znajomą z Ukrainy (oryginalne):

Krwawy ?second hand? w Charkowie
Mój towarzysz rodem z Charkowa, Ukraina. Niedawno postanowił pojechać na swoją ojczyznę. Ale mowa teraz pójdzie nie o tym, z jakimi trudnościami mu wypadło zderzyć się, zanim mógł jednak dotrzeć do swoich rodziców. I to bez względu na to, iż w dowodzie osobistym u niego napisane miejsce urodzenia – Charków, Ukraina i on nawet sprawił sobie dokumenty potwierdzające, że jedzie on do rodziców a nie na wojnę.
Ale jak już zostało powiedziane, teraz mowa pójdzie o przyjacielu…

Był w domu nieco parę dni, potem przyjaciele mojego towarzysza polecili mu schodzić na największy charkowski rynek ?Barabaszowo?. Koledzy jak niespodziewanie dali do zrozumienia mu, że tam można znaleźć ciekawe towary po mizernych cenom. Przy tym podkreślili, iż szukać trzeba będzie ?second-hand?.
Naturalne ludzkie zainteresowanie, dowiadywać się tego, co ukryte, zmusił mojego znajomego wpaść na rynek. Niedługo błąkając się po uliczkami, podszedł chodząc od jednej lady do drugiej, aż pewien ze sprzedawców zainteresował się u mojego przyjaciela – czego on szuka? Ten odpowiedział że koledzy z klasy opowiedzieli o sklepie z rzeczami, byłymi w użyciu, po podobnym cenom. Po jakimś czasie, on już znajdował się w niepozornym pawilonie, z napisem ?second-hand?.
Na pierwszy rzut – zwykły sklep z odzieżą. Nic godnego uwagi, poza tym, iż kurtkę z naturalnej skóry można było nabyć za 300 griwien', co prawie o dziesięć razy taniej, niż jej wartość rynkowa.
Upatrzywszy ciekawy model mój przyjaciel udał się w do przymierzani. Włożywszy kurtkę, ręce mimo woli prześliznęły się do kieszeni i znaleźli w jednej z ich zapalniczkę i napoczętą paczkę papierosów. To zainteresowało mojego towarzysza, zwrócił się do sprzedawcy, niby że czemu nie sprawdzają i nie czyszczą ubrania przed tym, jak zawiesić je na sprzedaż? Na co otrzymał niewyraźną odpowiedź, typu ?oj wybaczcie, towar dopiero co przeszedł?. Kurtkę z pośpiechem zabrali i polecili zobaczyć inne warianty.
Przymierzył jeszcze kilka rzeczy, łącznie z dżinsami, koszule i parę kurtek. Po tym wszystkim u mego przyjaciela znaleźli się: rękawiczki, kilka zapalniczek, napoczęte paczki papierosów, chusteczki do nosa, kserokopie jakichś dokumentów i jeszcze różne drobiazgi. Ale uwagę przyciągnęła jeszcze i inna rzecz. Na jednej z kurtek byli są jawne ślady walki, rękaw był nieco naderwany, a na mankietach byli krople o kolorze czerwonegym, podobnymi do krwi. Wszystko to zaskoczyło go, on nic nie kupił i wrócił do domu.
Później przyjaciele mu opowiedzieli, iż wszystkie te rzeczy przywożą nacgwardiejcy ze strefy ATO. To, co znalazł w kieszeniach, to jeszcze są kwiatki. Ludzie znajdowali dowody osobiste, bilety na pociąg, małe fotografię dzieci. Nacgwardija na tyle śpieszy się, że nawet nie wytęża siebie sprawdzaniem tego, co oni kradną na Donbasie, zdejmują z zabitych bądź po prostu biorą z domów i z pośpiechem wysyłają na sprzedaż. W Charkowie rzeczy są kupowani na wagę, 100 griwien' za kilogram.
Oto taki nie chytry biznes na wojnie przeciwko własnym ludziom! Komu wojna, a komu matka rodna!”

Fragment konwersacji z FB w temacie:
?. ?.: ja tylko wczoraj o tym się dowiedziała. po niesprawdzonych przeze mnie osobiście danym, na rynku Barabaszowo idzie dostarczanie rzeczy i przedmiotów ze strefy ATO. wszystko przez kogoś się reguluje i kryje się.
?. ?.: Paweł i Irina i pozostałe, którzy z sarkazmem, przyjeżdżajcie w Artiomowsk, Kramatorsk, Konstantinowku do oddziału nowej poczty i spójcie ? jw jakiej ILOŚCI przewożą wasze ukrowojaki obce dobra!!! To wy jeszcze nie chodzili za ciuchami na bazarek, gdzie i łyżki i widelce i mikrofalówki są ze strefy ATO. Ze znajdujących się pod kontrolą Ukrainy miast!!!
?.?.: W ogóle to mój były teść pracuje na stacje kolejowej Osnowa w Charkówie i ja mogę na 100% twierdzić, iż z Donbasu szły całe składy kradzionych aut i temu towarzyszyły różne bataliony. To jest cały biznes z robieniem nowych dokumentów.
?. ?.: spróbuję się dowiedzieć, ale czemu dziwić się – w Kijowie bardzo dużo kradzionych aut, o tym komunikowało się oficjalnie.
?. ?.: niech wzbogacą się wyzwoliciele na kradzionym. Bieda dla ich matek, że takie draństwo wychowali


Dziękuję za tłumaczenie V.Y.
Pozdrawiam!

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.