„Kryształowi” dowódcy niemieckiego Wehrmachtu, przykład: Heinz Guderian. Zbrodnie niemieckie w Polsce.

Ostatnimi czasy spotykam się nie tylko wśród Niemców, ale też i wśród Polaków z wybielaniem czy wręcz gloryfikowaniem „znamienitych” dowódców III Rzeszy, ponoć rycerskich, chociaż biorących udział w największej zbrodni w dziejach ludzkości. Tych którzy mówili: byliśmy żołnierzami, wykonywaliśmy tylko rozkazy…

Jak było z Guderianem?

Pierwszy raz natknąłem się na negatywną wypowiedź na jego temat przy lekturze dotyczącej Wizny. TO było wiele lat temu, ale zapadła mi w pamięć. Tym bardziej że potem temat Wizny i kapitana Raginisa ożył…
Guderian dowodził korpusem pancernym w czasie kampanii wrześniowej atakującym Polskę od strony Prus.
Wtedy to, kiedy nie mogąc poradzić sobie z zaledwie 720 polskimi żołnierzami w rejonie umocnień Wizny po trzech dniach bezskutecznych zmagań, zagroził rozstrzelaniem jeńców, o ile nie zostanie złożona natychmiast broń… Załoga poddała się. a dowódca polski popełnił samobójstwo.
Czy to było honorowe postępowanie? A nie tchórzliwy akt desperacji, aby tylko osiągnąć cel i nie ponosić odpowiedzialności – w kodeksie wojskowego honoru oczywiście…
Tak postępuje rycerski dowódca? Czy nieudacznik, który chce zamaskować swoje błędy?

Miałem okazję przeczytać od deski do deski pamiętniki „Szybkiego Heinza” jakieś około 10 lat wstecz…
Nie chciałbym wracać do tej lektury…
Wiało od niej jakimś rodzajem sztywności, wręcz nudy. Typowego żołdackiego posłuszeństwa, bez myślenia. Było tam kilkakrotnie podkreślenie o jego wręcz uwielbieniu dla Hitlera. Co oczywiście dalej tłumaczył zaślepieniem…

Jak wielu takich jak on było? Jak wielu po przegranej wojnie mówiło: „wykonywałem tylko rozkazy” I to miało załatwić wszystko.
Prawie wszyscy niemieccy „wielcy” żołnierze. Czy powinniśmy się nimi zachwycać?
I Dlaczego? Kto nam każe się zachwycać?
Nawet jeżeli ktoś z nich był rycerski, sporadycznie w jakimś akcie spowodowanym otrzeźwieniem, ile złego wyrządził przedtem? Kto to wie? Kto ma prawo oceniać? Kto steruje oceną?

Wrzesień 1939 w Wielkopolsce Serwańskiego – to była pozycja, która pokazywała ogrom zbrodni… i która do mnie przemawiała przed laty. A także wyprowadzała z błędu „rycerskości” ponoć nieskażonego tymi straszliwymi czynami Wehrmachtu…
Poniżej podaję link do strony gdzie można dowiedzieć się informacji kiedyś wyczytanej przeze mnie bodajże w „Tygrysie” na temat Wizny i paru innych rzucających cień na Guderiana spostrzeżeń;
Informacje znalezione w internecie:
Guderian

Fragment filmu o zbrodniach niemieckich znaleziony na Youtube:
http://youtu.be/yfpA1-CF31M

Inne źródło informacji o zbrodniach wojennych Wehrmachtu podczas już Kampanii Wrześniowej:
Największe zbrodnie niemieckie podczas kampanii wrześniowej

(komentarz)
Dlaczego o takich sprawach pisze niemiecki historyk,a polskie opracowania są jeszcze sprzed okresu 1989 roku? Lub też są bardzo ubogie?
Kiedyś czytałem pozycję o zbrodniach Wehrmachtu wydaną w latach 70-tych, informacje w niej zawarte całkowicie dementowały nimb rycerskości Wehrmachtu…

Dobrym materiałem na temat zbrodni na narodzie polskim jest hasło na Wiki (chociaż osobiście sugeruję ostrożność w korzystaniu z informacji na tym portalu – nie zawsze są tak dobrze merytorycznie przygotowane jak to hasło, sugeruję sprawdzanie krzyżowe informacji): Zbrodnie niemieckie w Polsce (1939-1945)

Tam właśnie przeczytałem informację o tym, jak zaginęły akta zbrodni niemieckich:

„W 2004 r. ówczesny dyrektor IPN prof. Leon Kieres zwrócił się do podległych mu prokuratorów IPN, by przygotowali raport o stanie śledztw w sprawach zbrodni Wehrmachtu popełnionych we wrześniu 1939 r. I wtedy okazało się, że w tysiącach teczek znajdujących się w archiwach IPN brakuje nie tylko oryginałów zeznań czy zdjęć, ale nawet wiarygodnych kopii tych dokumentów. A bez oryginalnych akt zakończenie spraw, czyli ich umorzenie lub wydanie wyroku skazującego, nie jest możliwe. Jak informuje „Wprost” dr Antoni Kura, naczelnik Wydziału Nadzoru nad Śledztwami Głównej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, takich niezamkniętych postępowań może być nawet 10 tysięcy. Niektóre z nich są bardzo głośne, na przykład sprawa zbrodni niemieckich popełnionych na terenie obozów Gross-Rosen czy Treblinka. W kilkuset przebadanych dotychczas teczkach znaleziono jedynie adnotację: „wysłane do Ludwigsburga”.

Zentrale Stelle der Landesjustizverwaltungen w Ludwigsburgu powstała w listopadzie 1958 r., a jej formalnym celem było archiwizowanie akt pohitlerowskich i przekazywanie ich do odnośnych urzędów prokuratury powszechnej. Choć centrala miała mieć charakter tymczasowy, istnieje do dziś i „stanowi urząd wymiaru sprawiedliwości, działający zgodnie z konstytucją” ? jak wynika z wykładni niemieckiego Trybunału Konstytucyjnego. Już wiosną 1959 r., na prośbę centrali w Ludwigsburgu, Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Polsce zaczęła przekazywać zawartość polskich archiwów partnerom z RFN. Tylko w latach 1965?1989 Polacy przekazali Niemcom 36 tys. protokołów zeznań, 150 tys. fotografii, kilkadziesiąt tysięcy mikrofilmów i 12 tys. kompletów materiałów z prowadzonych śledztw. W zamian strona polska otrzymała z Ludwigsburga… listę polskich gajowych i leśniczych współpracujących z RSHA (Głównym Urzędem Bezpieczeństwa Rzeszy).(?)Wszystko wskazuje jednak na to, że dokumenty zostały stracone bezpowrotnie. Na jakąkolwiek prośbę czy sugestię ich zwrotu urzędnicy w Ludwigsburgu najpierw reagowali rozkładaniem rąk, a później zniecierpliwieniem. Na nasze pytania odpowiadają: „Nie piszcie do nas! Akt już w Ludwigsburgu nie ma”. A gdzie są, tego nie wiadomo. Dyrektor centrali w Ludwigsburgu, dr Joachim Reidel, w piśmie do IPN sugeruje, że część akt może się znajdować w Bundesarchiv w Koblencji, Fryburgu lub Berlinie. Część została najprawdopodobniej zniszczona, uległ bowiem przedawnieniu okres ich przechowywania.
? Jeśli w tej sprawie mieliśmy wyłącznie do czynienia z użyczeniem akt dla dobra niemieckiego śledztwa, jak zapewnia centrala w Ludwigsburgu, to czym prędzej należy się zwrócić do strony niemieckiej o ich zwrot. Gdyby strona niemiecka z jakichś powodów zwrotu odmówiła, trzeba wystąpić do sądu o odszkodowanie. Innego wyjścia nie ma ? mówi „Wprost” prof. Jan Sandorski.”

Jest to nie do pomyślenia. W taki sposób zaciera się informacje o zbrodniach. Tworzy się nową prawdę. Po latach przodkowie zbrodniarzy zapytają nas: a gdzie dowody? I my ich mieć nie będziemy…
Komu na tym zależy?

Tymczasem w muzeum narodowym w Bonn zwiedzających informuje się o tym, że po II Wojnie Światowej Polska i ZSRR jako okupanci zabrały Niemcom terytoria wschodnie…

Tutaj muszę wspomnieć o tych przez których doszło do tej wielkiej tragedii II wojny światowej, największych zbrodniarzach; Aliantach. Francji i Anglii.
Ich bierność, tak naszych „wspaniałych” Aliantów z zachodu – i tym samym pozycja wskazuje ich winę za te prawie 6 lat krwawego, ludobójczego konfliktu w Europie:
W „Wojnie Polskiej 1939” Moczulskiego (wydanie I-sze), w której pojawia się wiele ważkich informacji, min. jest i ta, która otwarcie pokazuje jak szybko Alianci, gdyby chcieli mogliby rozprawić się z III Rzeszą. Stosunek sił był niesamowity. W niektórych miejscach frontu przewagę nad Niemcami w liczbie żołnierzy piechoty alianci mieli 14-krotną. Ponieważ wszystkie odwody gdzie walczyły? W Polsce oczywiście…
Alianci jednak nie zaatakowali. I zmora wojny, mogła zapanować nad kontynentem już bezkarnie.

Jeszcze inna strona, którą polecam na temat zbrodni podczas Kampanii Wrześniowej:
Zbrodnie Wehrmachtu na ziemi sochaczewskiej

I informacja o otwarciu wystawy na temat zbrodni Wehrmachtu:

A także strona z tekstem o jakże sugestywnym tytule: Rycerze Zagłady

Jeszcze inna strona o zbrodniach wojennych na Polakach. W Brześciu w 1939 defiladę przyjmowali wysocy oficerowie sowieccy i niemieccy: płk. NKWD Siemion Moiszejewicz Kriwoszejn i General Heinz Guderian…

Zbrodnie na Polakach

Strona o wymordowaniu 300 polskich jeńców…w 1939 roku. Pamiętamy „Hubala” i widok popalonych zwłok? Mamy te kadry przed oczyma? Czy reżyser czytając o zbrodni w Ciepielowie powołał ten właśnie filmowy obraz?
Zbrodnia w Ciepielowie 1939 rok

Wystarczy wrzucić hasło do dowolnej wyszukiwarki. Pojawią się setki i tysiące podobnych stron. Pamiętajmy. Nie ma potrzeby gloryfikować tych, którzy „wykonywali tylko rozkazy”, a coś co próbujemy określić mianem człowieczeństwa, moralności, etyki, czy potocznie „sumienia”, nie przeszkadzało im na mordowanie bliźniego. Bezbronnego bliźniego.
TO nie są bohaterowie. I nigdy nimi być nie mogą.
Nie możemy posuwać się do absurdu i zachwycać Guderianem czy Rommlem (Mit Erwina Rommla i informacja o filmie Nikiego Steina: Rommel na celowniku
Osobami, które służyły zbrodniarzom, które brały udział w tak zwanej wojnie niesprawiedliwej. Po stronie najeźdźcy.
A więc w ten czy inny sposób godziły się na ZŁO.

Jeżeli w ogóle, to powinniśmy pamiętać o takich jak grenadier Otto Schimek, który poświęcił swoje życie odmawiając wykonania rozkazu rozstrzelania cywilów. Akurat Polaków. To jednak nieistotne. Każdy żołnierz, każdej armii powinien powstrzymać się od działań, w których zachodziłoby ryzyko takiego slotu okoliczności, gdzie mogliby ucierpieć cywile.
Można założyć takie sytuacje kiedy, np. atakuje się wioskę „opanowaną przez partyzantów”… Chociażby.

Otto Schimek

Czy też inny przykład człowieka, powinien być nam wzorem do rozważań, który będąc w najokrutniejszych formacjach faszystowskich II wojny światowej, dał dowód na to że umie uniknąć podniesienia ręki na bliźniego…: Franciszkanin z SS

Podsumowanie:

Powinniśmy rozważać problem powstawania takich prób relatywizacji. Wyjaśniania, że jacyś tam żołnierze (niemieccy żołnierze na usługach faszyzmu) byli „honorowi”. Skąd i po co biorą się takie próby wybielania?
Czy potrafimy udowodnić że zawsze i wszędzie, w każdym momencie tacy wspaniali owi „rycerscy” żołnierze byli?
Mamy tą bezgraniczną pewność w świecie manipulacji?
Co potrafią robić ludzie (nawet dobrzy) w życiu codziennym, kiedy wokoło szaleje demon wojny?
Przykładem tego jest opis działań jednostki policyjnej w książce pt. „Zwykli ludzie 101 batalion policyjny i ostateczne rozwiązanie w Polsce” gdzie spotykamy się z tragicznymi w swojej wymowie opisami, kiedy to mordowali dosłownie: ZWYKLI LUDZIE.
Bo taki mieli rozkaz.

Tak jak ten problem relatywizacji i powtarzania licznych kłamstw jest nierozwiązywalny, za wiele jest relatywizmów, które zaciemniają obraz, a celem są próby potajemnego i jawnego zmniejszenia odium zbrodni ciążącego mimo upływu czasu na narodzie, nawet po tylu latach wojny, tak samo przemilczanie innych zbrodni tego typu nie może być akceptowalne.
Zbrodnia zawsze zostanie ZŁEM. Zło zostawia ślad w umysłach. Czasami na tyle silny, że osoba je popełniająca nie może jednak go znieść.
I ogłasza światu Prawdę.

Piotr Szelągowski


Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “„Kryształowi” dowódcy niemieckiego Wehrmachtu, przykład: Heinz Guderian. Zbrodnie niemieckie w Polsce.”

Możliwość komentowania jest wyłączona.