Listy wyborcze „w przygotowaniu”…

Zwrócenie uwagi na ten trudny i ważny element pre kampanijny jest istotne. W końcu przecież od tego zależy kto będzie ważny, a kto jeszcze ważniejszy. O co w tym wszystkim chodzi? DO czego prowadzi? I dlaczego niektórzy dostają mocnej gorączki przedwyborczej z tego powodu?

Być może rozjaśni nam te kwestie felieton Rafała Ziemkiewicza na Interii:
Kilka cytatów z materiału:
„…W PiS-ie podczas ostatnich wyborów wydano wręcz zakaz prowadzenia kampanii wyborczej przez kandydatów z dalszych miejsc, obwarowany partyjnymi karami. Żeby spryciarze nie próbowali podważać decyzji prezesa, kto ma skonsumować przyznaną partii przez wyborców pulę głosów, a kto jest tylko, mówiąc językiem sportowców, „zającem” i ma grzecznie pracować na wynik „jedynki”, w nadziei, że zostanie wynagrodzony jakąś drobniejszą synekurą….
[…]
Na zdrowy rozum to, co w tej chwili robi Partia Oportunistów, powinno się okazać wizerunkowym samobójstwem. Pozyskiwanie w drodze tzw. korupcji politycznej rozmaitych pieczeniarzy z lewa i z prawa to przecież ogłoszenie wszem i wobec: stawiamy – czy raczej, ja, Tusk, stawiam – na cynicznych, bezideowych karierowiczów bez jakichkolwiek poglądów ani przekonań, sprzedających się za stołki i poselskie diety, i gotowych je brać od każdej partii, byle tylko była partią rządzącą….
[…]
Ludzie! Nie pozwólmy z siebie bez końca robić partyjnym liderom baranów, nie pozwólmy się im dłużej tak traktować. Będziemy głosować różnie, ale na jakąkolwiek listę padnie Twój, Czytelniku, wybór, namawiam, tłumaczę, wzywam i proszę: nie zakreślaj na niej „jedynki”! Wybierz kogoś ze środka listy!

Taka lista ma zwykle koło dwudziestu nazwisk, może znajdziesz na niej kogoś, kto na przykład cieszy się autorytetem w Twojej okolicy czy lokalnej wspólnocie, kto coś zrobił dobrego albo po prostu jest porządnym człowiekiem. A nawet jeśli nic o żadnym z kandydatów nie wiesz, to możesz być pewny, że ten ze środka, skoro nie załapał się na jedynkę ani na miejsce ostatnie, które też jest obsadzane na partyjnym targu, nie jest przynajmniej dworakiem i przydupasem. To już jest coś warte.
[…]
Niewiele możemy jako wyborcy zrobić. Na kandydatów niezależnych będziemy mogli głosować tylko do Senatu (i nie marnujmy tej możliwości, tak nawiasem mówiąc). Ordynacją większościową i ustawą o finansowaniu partii odebrano nam nasze podstawowe prawo, z wyborów zrobiono plebiscyt „kto przeciw”. Ale tyle jeszcze zrobić możemy: popsuć prezesom te ich ukochane gierki w „dziel i rządź”, zamieszać w dworackich okładach, pogonić lizusowsko-przydupasowskie kamaryle i rozsypać frakcyjne układanki. Zero jedynek, powtarzam i proszę. Głosujesz na mniejsze zło, skoro nie ma lepszego wyjścia – więc pokaż politykom, że nie jesteś bezmyślną masą, która umie im tylko potakiwać.

Nie jestem dobry w organizowaniu kampanii, nie jest to moja robota i nie mam na to czasu. Nie założę grupy „zero jedynek”, nie będę robił ulotek, spotów, wrzucał do sieci antyjedynkowych rapów. Ale może ktoś inny to zrobi. Widzicie jakiś lepszy pomysł? Jeśli nie, to propagujcie na miarę posiadanych możliwości ten. Z góry dziękuję.”

Komentarz:
Generalnie wizerunek na naszej scenie politycznej tzw. „Walki wyborczej” jest co najmniej przygnębiający. Wszystkie przedstawione powyżej i szerzej omówione działania przedwyborcze w dalszej perspektywie prowadzą do prostego wniosku:
nieważne nic byleby tylko dorwać się „do koryta” z pierwszego bloku startowego…
Cała reszta to listek figowy.
Żenua…powtarzając za Panem Rafałem,.. Żenua… (…i to gdzie nie spojrzysz prawo lewo czy gdziekolwiek indziej…)

Piotrek

Link do całości materiału:
Zero jedynek!


mail: BezPrzesady

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “Listy wyborcze „w przygotowaniu”…”

Możliwość komentowania jest wyłączona.