Mafia czy Sekta? Wybór w polskich wyborach – według Ziemkiewicza…

Polacy mają mizerny wybór podczas głosowań parlamentarnych, jakie co cztery lata się odbywają w naszym kraju. Według znanego i cenionego publicysty, pisarza i dziennikarza Rafała Ziemkiewicza, jest to wybór między mafią(PO), a sektą (PIS). Tym samym mamy PO-PIS tego jak nie należy próbować rządzić średniej wielkości krajem europejskim…

Jakie myśli jeszcze rozwijał Pan Rafał? Jakimi spostrzeżeniami się podzielił z Poznaniakami? Nie były to chlubne słowa dla naszych polityków. Porównanie ich bowiem z politykami innych krajów kontynentu wychodzi nad wyraz mizernie. Nie sprawiają wrażenia grupy, która poważniej interesowałaby się obowiązkami, jakie do niej należą. Porównanie to mówiące, że taki jeden z drugim – „polityk”, po „dorwaniu” się do władzy głównie zastanawia się jak by tu co „buchnąć” (w przykładzie podanym przez Pana Rafała występuje puszka farby), a przy okazji wywołać pożar magazynu, aby zamaskować czyn złodziejski i zniknięcie owej puszki, gdzie w magazynie znajdują się cenniejsze towary, nieuchronnie przywołuje nam przed oczy małostkowość tegoż przestępcy.
Z kolei przed moimi oczyma (wyobraźni) pojawia się nasz kraj i wszystkie dziwne, niespójne, niezrozumiałe i niepojęte (i nierozwiązywalne) afery, jakie co jakieś czas wybuchają. Indolencja organów państwowych, czy to przy aferach gospodarczych czy przy prowadzeniu śledztw karnych (np. Sprawa Olejnika), jak nadmienia szanowny prelegent przemawiający w Pałacu Działyńskich na Starym Rynku poznańskim, jest widoczna gołym okiem.
Wygląda to trochę tak, jakby co jakiś czas „w oparach absurdu”, mgłach i dymach zniekształcających widoczność, wyłaniały się jakieś bliżej nieokreślone kształty, które być może niektórym przywodzą na myśl jakieś obrazy rzeczywiste, nie mniej tak mocno zniekształcone, że w zasadzie to co się wyłania z tej tajemniczej mgły zaskakuje nas z kolei swoim niespodziewanym, a jednak fantasmagorycznym widokiem. Mimo woli. A i potem jakoś tak się dzieje, że znika to wszystko jak we mgle.
Przekładając na nasz: sprytnie spłycone postawy, wypowiedzi i stwierdzenia w odpowiednio dobranych przez PR i marketing polityczny- komentarzach, a co ciekawsze w ich braku (co też jest dobrym sposobem na zacieranie śladów czegokolwiek chociażby działalności, tudzież opcji które mogłyby być niewygodne dla tych czy innych – milczenie przecież jest złotem, to stara i dobrze się sprawdzająca maksyma.), stają się kluczowym działaniem dezinformacyjnym, i otumaniającym społeczeństwo. I niczego nie idzie już rozpoznać… Po czyjej stronie leży prawda… Nie dla wszystkich jednak jest to aż tak niejasne.

Stwierdzenie Pana Rafała mówiące, że niepokojącym jest zaobserwowane zjawisko że wybierane dwadzieścia lat pod rząd ekipy, które w zasadzie tylko rozkładają ten kraj od środka, i zupełnie nic dla niego nie robią w przeciwieństwie do samych siebie, jest niepozbawione smutnej prawdy. I wyraźnie wskazuje że z nami (wyborcami) jest coś nie tak. Zmienił nam się target na polityków. A może i my się zmieniliśmy? Tylko kiedy? Kombinatorzy wybierają kombinatorów – naszym etosem staje się spryciarstwo. Zmierza to w prostej linii do stworzenia nowego wizerunku bohatera narodowego: kombinatora-spryciarza, który zostając politykiem był tak niezwykle skuteczny, że wszystkie jego matactwa, nie dość, że nie zostały wykryte, to przez społeczeństwo, dodatkowo (jako bonus), zrozumiane zostały jako: „BARDZO ZARADNE i SPRAWNE DZIAŁANIA NA RZECZ…”
Z kolei pojawiający się gdzieś na marginesie życia politycznego osobnicy próbujący kultywować jakiekolwiek patriotyczne postawy są uznawani za; nie tylko nie całkiem normalnych, ale wręcz podejrzanych: w końcu nie wiadomo o co może im chodzić…
Mogą (co jest coraz bardziej oczywiste) stanowić zagrożenie dla zdrowej tkanki społeczeństwa tak doskonale kombinującego, czyniącego to z tak wielkim sprytem i poświęceniem przecież, a także z wielką zaradnością zabezpieczającego dla siebie i swoich bliskich odpowiednie profity – oczywiście w świetle prawa.

Opozycja:
Co też mamy w odwodzie? Cóż możemy przeciwstawić takiej grupie spryciarzy? Ano, grupę sekciarzy zakażonych ideałami, jednocześnie kierowanych mesjanistycznie w stronę jedynej wielkiej prawdy objawianej przez mistrza, „guru”, lub jak byśmy tego inaczej nie nazwali. To, że przypadkiem miewa on czasami rację, nie zmienia faktu jego niepodważanego „mistrzowania” i „gurowania” – a i Broń Boże! nie można w żaden sposób zanegować jego jedynego i właściwego sposobu działania.

Do czego może to doprowadzić? Śledząc dalej tok wypowiedzi Pana Rafała interpretuję to po swojemu jak wyżej i niżej zresztą też:
szeregi wytrwałych wyznawców zaczynają się kurczyć, z biegiem lat partia sekciarska osiąga minimalne poparcie podobne do poziomu partii innego znanego sekciarza i „wojownika” o wszystkie znane (i jeszcze nam nie znane – bo nie odsłonięte przed naszymi ślepymi oczami) swobody prawicowe: takie jak np jeżdżenie bez zapiętych pasów, które to zagadnienie przecież, wydaje się nam niezwykle istotne w naszej oczywiście; zupełnie nieskomplikowanej ekonomicznie rzeczywistości, bo w ogóle nie zauważamy, że istnieją jakiekolwiek poważniejsze problemy.
Czy pewne kwestie poruszane w przestrzeni społecznej zostaną sprowadzone poprzez wielo… i wielokrotne wałkowanie – do takiego wymiaru? Po ilu latach – nie ujmując oczywistej prawdy mówiącej o fakcie nieumiejętności poprowadzenia prawidłowo śledztwa w sprawie katastrofy smoleńskiej – a więc po ilu latach nawet najbardziej wytrwałe jednostki walczące o słuszność owej walki, będą miały już dosyć wałkowania tematu? Wałkowania potrzebnego do pewnego czasu, niemniej bezlitośnie wykorzystywanego przez przeciwnika politycznego jako objaw co najmniej groźnej choroby psychicznej jak nie całkowitego szaleństwa. Może warto zmienić taktykę? Znaleźć sposób na wielostronność poruszanych zagadnień, wielopłaszczyznowość, a także merytoryczne aspekty? Odmienić niejako oblicze partii? Spowodować zmiany, które pogrążą przeciwników tylko czyhających na potknięcie i bezlitośnie wykorzystujących w swojej nieczystej grze, nastawionej na punktowanie przeciwnika za powtarzanie do znudzenia, że nie ma co ciągle w kółko to samo wałkować. I tym samym wygrywają wszystkie wizje oddalające nas od wałkowanej do znudzenia tragedii. Nieważne jak beznadziejnie głupie i nonsensowne. Ważne ze oddalają.
Młodzi chcą się bawić, nie słuchać o tym samym tysiąc razy. A może i milion.
Niestety, mamy społeczeństwo obrazkowe. Czyta gazety około miliona ludzi, odczytuje informacje w internecie podobna grupa w znaczącej części zawierająca się w grupie poprzedniej. Reszta ogląda obrazki w telewizji, na różny sposób bardziej lub mniej bezmyślnie je analizując. A czasami zapewne w ogóle tego nie czyniąc. O porównywaniu informacji z wielu źródeł mowy być nie może.
Brak znajomości języków, a także odpowiednio wtłaczana doktryna usuwa wątpliwości: „Obey”; jak było w pewnym filmie SF: na każdym bilbordzie, w każdej gazecie i każdym programie TV. Tam było na to lekarstwo: okulary, które odkrywały prawdę.
W naszym świecie realnym, nie jest już tak prosto. Odkrycie prawdy wymaga niebagatelnego wysiłku intelektualnego i braku podatności na magię sekty, czy magię pieniądza rządzącą drugą grupą; mafijną.
To już dla naszych obywateli wydaje się bardziej skomplikowane. Zresztą; wydaje. Oni nawet nie są świadomi problemu.
Tak w ogóle to przecież jest wiele innych ciekawszych tematów, tańce z gwiazdami chociażby, różne inne zmagania na szklanym ekranie, realizowanie marzeń w postaci udowadniania, że jak się ma talent to…(się odnosi sukces? – może niekoniecznie, ale jest się znanym), czy też pościgi za znanymi i „lubianymi” lub mniej lubianymi (zależy w jakim gronie) czołowymi postaciami ze świata muzułmańskiego (które stają się sezonowym hitem wszystkich wydań wiadomości), kończące się zasadniczo ich śmiercią, mniej lub bardziej spektakularną. Doszło już nawet do tego, że prawie zacząłem tego ostatniego zatłuczonego na pustyni żałować…, a w niektórych grupach stworzyły się grupy otwarcie zakładające, bez mała: fankluby tej tragicznej postaci…. Ileż to emocji budzi odpowiednie postawienie akcentu, rozgraniczenie, podział i rozwarstwienie społeczne. Manipulacja… Jakie wspaniałe puszczanie pary i tematy zastępcze odwracające uwagę od różnych innych mniej spektakularnych, aczkolwiek istotniejszych problemów.
Dla mniej wymagających są jeszcze inne formy rozrywki (budujące napięcie i zwiększające wydzielanie adrenaliny), a przy okazji całkowicie zduszające wszelkie próby samodzielnego myślenia.
I tak to się kula…

Na zakończenie:
Wniosek (mój): świat zmierza do zagłady w postaci całkowitego ogłupienia społeczeństw, tym bardziej przewrotnie realizowanego ponieważ owe społeczeństwa same wyraziły zgodę na to ogłupianie, a nawet wręczyły ogłupiającym narzędzia do ręki, aby się ogłupić.
Jednym z tych narzędzi jest system polityczny: demokratyczny. Pogratulować!

Panie Rafale, co by nie powiedzieć: jesteśmy w mniejszości, która ma spore szanse na wyginiecie.

Pozdrawiam
Zwolennik Pana twórczości, tej dawnej i dzisiejszej też.

Piotr Szelągowski


Organizator spotkania: Stowarzyszenie Warsztaty Idei Obywateli Rzeczypospolitej

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

4 myśli w temacie “Mafia czy Sekta? Wybór w polskich wyborach – według Ziemkiewicza…”

  1. Gdyby Prezes Kaczyński nie GRAŁ roli „Napoleona”,to koalicja PO-PiS już dawno WSPÓLNIE rządziła Polską…

Możliwość komentowania jest wyłączona.