najbardziej pomagać temu, który może najmniej

Karol Jaroszyński odziedziczył duży majątek, który umożliwił mu wojaże po Europie i życie na wysokim poziomie wśród milionerów przełomu XIX i XX wieku. Z nimi grał w ruletkę w Monte Carlo. Gdy już majątek stracił i zadłużył się, któregoś wieczoru udało mu się „rozbić bank” wygrywając ponad 2 mln franków (1909 r.). Przestał grać i z hazardzisty stał się biznesmenem.

Nie ma ekonomicznego wykształcenia ale ma wrodzony talent oraz żyłkę hazardzisty. Inwestuje i spekuluje akcjami przedsiębiorstw i banków, gromadzi ogromny majątek, należy do elity finansowej prowadzącej interesy w całej rozległej Rosji, która wtedy była czwartą potęga gospodarczą świata, a kontakty ma światowe – mówi Rektor KUL w Lublinie. W skład jego imperium na terenie obecnej Rosji i Ukrainy wchodzi 12 banków (jego prywatny bank to obecnie Bank Syberyjski, jeden z największych banków Rosji), kopalnie złota, węgla, huty, firmy naftowe, przedsiębiorstwa cukrowe, metalurgiczne, spółki kolejowe, lasy, nieruchomości w Petersburgu i Kijowie oraz domy w Europie. Utrzymuje przyjacielskie stosunki z rodziną carską, jemu jednemu udaje się, dzięki wielu płatnym koneksjom, przekazywać pomoc finansową uwięzionej rodzinie do Tobolska. Jest zdeklarowanym wrogiem rewolucji komunistycznej.

Karol Jaroszyński nie tylko utalentowany finansista i przemysłowiec ale także wrażliwy filantrop, oszczędny w wydatkach osobistych, w czasie I wojny światowej funduje domy pomocy społecznej, ochronki a na Podolu wspiera polskie instytucje oświatowo-dobroczynne. Tuż przed rewolucją lutową 1917 r. kupuje za 1 mln rub. dawny maneż i stajnie Połowcowów przy kanale Kriukowa [Крюкова кан. наб.] 12, i funduje dom dla polskiej młodzieży pod nazwą „Zgoda”, w którym mają znaleźć się wszystkie organizacje młodzieżowe niezależnie od opcji politycznej. Ma nadzieję, iż polskie środowisko coraz bardziej skłócone politycznie ale jednocześnie mające świadomość, że niepodległość się zbliża, będzie się tam jednoczyć i powstanie przyszła elita odradzającej się Polski. W sali rekreacyjnej domu odbywają się popisy członków „Sokoła”, zbiórki polskich harcerzy pod komendą naczelnika „Sokoła Polskiego” inżyniera komunikacji Franciszka Skąpskiego (1881–1966) i prowadzone dla nich przez ks. Edwarda Szwejnica msze święte. Tu odbywa się pierwszy bal I Pułku Polskiego Ułanów Krechowieckich.

Dzięki inicjatywie ks. Idziego Radziszewskiego (1871–1923), ostatniego rektora petersburskiej Rzymskokatolickiej Akademii Duchownej, Karol Jaroszyński funduje odbudowę zdewastowanych „koszar świętokrzyskich” dla powołanej w Lublinie uczelni katolickiej, mimo, iż traci majątek wskutek nacjonalizacji własności prywatnej w bolszewickiej Rosji.

Ks. Idzi Radziszewski był świadom, że w okresie kiedy pojawia się nowy porządek w Europie, kiedy zmienia się sytuacja kościoła, potrzebny jest nowy ośrodek intelektualny, centrum naukowe dla odradzającej się Rzeczypospolitej. Potrzebne miejsce gdzie będą kształceni młodzi ludzie, którzy wyposażeni w świat wartości podejmą ważne zadania społeczne włączając się w życie Najjaśniejszej, która zrzuciła okowy – mówi Rektor KUL.

Karol Jaroszyński 28 czerwca 1918 roku złożył na ręce Episkopatu zobowiązanie do przekazania na budowę nowej uczelni 1 mln rubli, wybudowania nowych gmachów i przekazania środków (300 tys.) na funkcjonowanie uczelni w pierwszym roku (łącznie przekazał 8 mln rubli). Karol Jaroszyński zmarł w biedzie, na wspólnej sali z innymi chorymi na tyfus.

Wszystko co mamy jest dziedzictwem dobra a nie zła – prof. Andrzej Nowak podaje źródła tożsamości narodowej Polaków – i dlatego pamiętajmy o roli wiary, kościoła, religii w tworzeniu tego, co nas łączy, co nas buduje przez 1050 lat. Czy postawa najbogatszego Polaka i ks. Idziego Radziszewskiego nie jest tego przykładem?

Mówię o tym, gdyż tak wiele czyni się, w ostatnim zwłaszcza czasie, dla zakłamania wkładu kościoła w polską tożsamość. Ostatnio proces ten przybiera na sile jakby kościół składał się wyłącznie z demonicznych pedofilów i ludzi owładniętych pasją pieniądza. Ważne jest przypomnienie pracy jaką kościół wykonał w naszych dziejach abyśmy rośli a nie więdli, żeby nasza wspólnota tworzyła łańcuch pokoleń, w którym wzrasta dobro. Wraz z chrztem umacnia się polska niepodległość w Europie, na tym polega istota polityczna chrztu.

Wraz z chrztem Polska wchodzi w kulturę europejską. Świadczy o tym choćby spis książek z 1000 roku wydawanych w Europie a znajdujących się na Wawelu. Pierwszą polską książką był modlitewnik napisany przez księżniczkę Gertrudę, córkę Mieszka II. Nie byłoby tej umiejętności pisanie i czytania gdyby nie szkoły zakładane przez księży, którzy przyszli do nas z Włoch, Holandii, Czech, krajów niemieckich i wykształcili pierwszą kadrę nauczycielską.

Mija ponad 1000 lat od utworzenia pierwszej polskiej szkoły na Wawelu Mieszka II, doskonale wykształconego, władającego w mowie i piśmie kilkoma językami. Od czasu nauczyciela, mistrza polskiej wspólnoty Wincentego Kadłubka (ur. 1150 r.) określamy siebie jako wspólnotę, Rzeczpospolitą, czyli rzecz nasza, wspólna. To on pisał, że sprawiedliwość Rzeczpospolitej polega na tym, aby najbardziej pomagać temu, który może najmniej. Jak mądra wydaje się ta definicja (nie można znaleźć podobnej w tamtej epoce w Europie) wobec barbarzyństwa, które przychodzi do nas z zachodu (aborcja, eutanazja, kpina ze słabych, biednych, wykluczonych) i które tak łatwo przyswajane jest przez nas, którzy tak niedawno bezgranicznie akceptowaliśmy nauki Jana Pawła II. Jak widoczne było takie widzenie sprawiedliwości w działaniu, śp. Jana Olszewskiego, Pierwszego Niekomunistycznego Premiera po II wojnie.

Film o Karolu Jaroszyńskim zrealizowany na zlecenie TV Historii w 2018 r. pokazuje jedną z tysięcy postaci w naszej historii, która nie mogła znaleźć miejsca w polityce historycznej komunistów PRL i III RP.
Karol Jaroszyński najbogatszy Polak, nowatorski i innowacyjny w działaniach biznesmen ale CV niezgodne z propagandą PRL. Urodzony na Podolu (na ziemiach RP oddanych sowietom), w rodzinie właściciela ziemskiego ( czyli „wyklętego” przez komunistów za posiadanie własności prywatnej i „ciemiężyciela” Ukraińców), przyjaciel rodziny carskiej, wróg bolszewików wspierający „białych”, kapitalista (posiadacz przedsiębiorstw) , niezwykle operatywnie, samodzielnie działający czyli niezgodnie z jedynie słuszną socjalistyczną gospodarką, no i człowiek samodzielnie myślący.

Jak poinformował resort kultury kręconych jest prawie 40 filmów o tematyce historycznej.
W realizacji kolejny film o Janie Nowaku Jeziorańskim, kolejny film o Irenie Sendlerowej, kolejny film o obozie Auschwitz Birkenau, kolejny film o dzieciach w getcie łódzkim, w getcie warszawskim, o kobietach w getcie i obozach. Czy historia Polski składa się tylko z historii martyrologii narodu żydowskiego? A jeśli nawet, to dlaczego resort kultury zapomina o historii polskich, zasymilowanych Żydów żyjących na Ziemiach Wschodnich RP i tam mordowanych?

Czy w kolejnym filmie o Legionach znajdzie się opowieść o barwnym, pełnym niesamowitych przedsięwzięć szlaku II Brygady Legionów pod wodzą Generała Hallera na trasie Rafajłowej, Śniatynia, Sołotwiny, Stanisławowa?
Czy pojawi się seria „Historii zapisanej w postaciach” i tam znajdą się postacie na miarę Karola Jaroszyńskiego, ks. Idziego Radziszewskiego, ks. Piotra Skargi, Wincentego Kadłubka, Urszuli Ledóchowskiej córki hrabiego z Wilna i księżniczki szwajcarskiej założycielki misji w Afryce, Tadeusza Czackiego twórcy Wołyńskich Aten, Baczewskiego założyciela imperium alkoholowym, Władysława Tatarkiewicza filozofa i erudyty, Kazimierza Wierzyńskiego poety, Kornela Makuszyńskiego pisarza, Józefa Czapskiego towarzysza polskiej elity zamordowanej w Katyniu przez Rosjan…. i tysiące innych, o których można nakręcić seriale sensacyjne!
Nie było dla nich miejsca w PRL oraz III RP, nie ma i teraz. Czy realizatorzy filmów zostali przeegzaminowani ze znajomości historii, którą będą kadrem i słowem opisywać?

Trudno jest nakręcić film o historii, której się nie zna, którą się zna z przekazu z PRL i III RP. Dopóki nie nastąpi edukacja nas wszystkich nie powstaną dzieła, które zafascynują siłą, pięknem, mądrością i radością działania, nowatorskiego, często ryzykownego naszych przodków, twórców wspaniałego dziedzictwa kulturowego. Dopóki nie nauczymy ukrywanej historii Polski nikt nie nakręci nowego tematycznie, porywającego filmu.

Amputacja 50 % historii dziedzictwa kulturowego Polski dokonuje się na naszych oczach.
Na Powszechnej Wystawie Krajowej w 1894 roku, pawilon Baczewskiego miał kształt kolosalnej, kilkupiętrowej butelki, do której zwiedzający wchodzili trzeźwi, a wychodzili już niekoniecznie” – pisze Jerzy Janicki.
Marian Kratochwil – przyjaciel Panufnika i Wierzyńskiego, wyjeżdżał wraz z nimi często do Hiszpanii, stając się ulubieńcem tamtejszych salonów. Za jego hiszpańskie krajobrazy, okrzyknięto go wkrótce pierwszym malarzem Toledo, pierś lwowską udekorowano Orderem Izabelii i Ferdynarda, przyznanym przez króla za zasługi dla kultury iberyjskiej. Obrazy Kratochwila zdobią i British Museum i Metropolitan Museum w Nowym Jorku„.

Zbliżała się stuletnia rocznica powstania kościuszkowskiego i bitwy pod Racławicami. Celem uczczenia tej wiekopomnej zaszłości historycznej miasto Lwów postanowiło urządzić wielką wystawę krajową(…) Oczekiwany był przyjazd cesarza, który przyjął protektorat nad wystawą…, postanowiłem, przeto wystąpić na wystawie z mojemi dwoma przedsiębiorstwami, tj. z apteką i fabryką jak najefektowniej.
Powiodło mi się to wszystko w pełnej mierze, bo nie tylko, że szersza publiczność zainteresowała się żywo moimi wyrobami, które nie tylko otrzymały najwyższe odznaczenia i medale, ale największy triumf czekał mnie z okazji przyjazdu Franciszka Józefa, który przechodząc koło mego stoiska wystawowego przedstawiającego obóz polowy wojenny, w którym bardzo udanie manekiny żołnierzy austriackich gotowały i spożywały zupę wyrobu fabryki, przystanął i przez kilka minut rozmawiał ze mną na temat rozmiarów przedsiębiorstwa”.

Z okazji 100 rocznicy Odzyskania Niepodległości w telewizji publicznej pokazany został dobry dokument przygotowany na 1050 rocznicę Chrztu, „Polska 1050”. Może warto go powtarzać w epoce „barbarzyństwa” nadchodzącego z zachodu.
Bożena Ratter