Nowe wybory? A jak – ale za rok. I w JOW na KAŻDYM szczeblu.

Mój pomysł jest bardzo prosty, aby się nie rozpisywać: powtórzenie wyborów za rok razem z parlamentarnymi i prezydenckimi. Koszt niższy. I mała modyfikacja: zmiana ordynacji wyborczej, aby już nie było systemu krzywdzącego zwykłych, prostych działaczy. Jednomandatowe wszędzie. Koniec z chorą ordynacją wyborczą, gdzie trzeba reklamować daną partię. Reklamujemy tylko sami siebie i swoje osiągnięcia, działania. Nic więcej. I nie słyszymy potem, że ta czy inna partia wygrała wybory naszymi rękami. I dokonała takich czy innych manipulacji na listach. Aby przeforsować swoich kandydatów, a reszta figurantów listowych, lub zapychaczy miejsc jest tylko po to aby „pociągnąć”.

Szczęśliwie, byłem w innej sytuacji; moim celem było rozpropagowanie informacji o Ludobójstwie na kresach dokonanym przez OUN-UPA. Informacje w ulotce poza propozycjami dla miasta (jakie wygenerowałem podczas licznych rozmów i prób działania przez ostatnie cztery lata), zawierały odniesienia do działań z tym związanych.
Zamieściłem tego sporo na moich kolorowych ulotkach. I na banerach. Mój cel został zrealizowany. Znów zwiększyłem grupę ludzi, którzy się dowiedzieli o zbrodni.
Niektórzy uczestnicy tego wyborczego działania, jednak ciężko odchorowali nadzieje sączone do ucha, że mają szanse, tylko muszą dać z siebie wszystko… Znacie powiedzenie „nie chcę ale muszem…” – to właśnie mniej więcej tak jest z PiS w tym temacie. Ludobójstwo? Zgadliście. Temat tak bardzo niewygodny. Partia patriotyczna no to niby musi się zajmować, ale jak na lekarstwo ich, na darmo szukałem reprezentantów tego ugrupowania 11 lipca w Warszawie tego roku.
Wracając do wyborów:
Jako swoistego rodzaju wyjątkowy osobnik, którym manipulować się raczej nie da, postawiłem konkretne warunki, nim dostałem się na listę; będę pisał co myślę na blogach i nie wstąpię do żadnej partii. Zgrzytania zębami nie widziałem, ale czułem.
Za to ciężko było z dostawaniem zaproszeń na debaty. Gdyby nie znajomości dziennikarskie…
Ano tak, jestem jeszcze dziennikarzem społecznym – co oznacza mniej więcej że piszę za darmo. Ktoś powie: po co?
Odpowiem: dla satysfakcji i poznawania ludzi, którym to się przydaje, ponieważ inaczej nigdy by nie poznali tych informacji.
Pisanie za darmo ma jeszcze jeden plus. Nie jestem na niczyjej smyczy.

Wracając do idei powtórzenia wyborów: nie uważam, żeby doszło do jakiś wielkich manipulacji w sensie oszustw, nie mam na to dowodów, chociaż oczywiście nie wykluczam tego, za to jestem przekonany, że na pewno doszło do sporej dezorientacji wyborców, skomplikowania samej procedury wyborczej, co spowodowało obserwowane problemy.
Nie licząc systemu komputerowego, co dodatkowo ośmieszyło nasze państwo. Całe. A więc i jego obywateli. W końcu to my wybraliśmy tych, którzy wybrali wadliwy system…

Entliczek-pętliczek… na kogo „bęc”?

Ludzie nie wiedzieli jak głosować. Słowo: „jeden krzyżyk na liście”, było bardzo mylące. Efekty; ilość nieważnych głosów dochodząca do 50% w niektórych rejonach.
Jest to tak duża ilość, że znacząco wpływa na wynik wyborczy. Co ma znaczenie dla całej idei wybierania reprezentantów.
Z tego tylko powodu wydaje się koniecznym ich powtórzenie.

I co teraz? Proponuję przez ten rok, podziałać osobom, które zostały wybrane, niech pokażą co potrafią, a podczas wyborów parlamentarnych ponownie zapytać społeczeństwo o decyzję.
Zmienić ordynację na jednomandatową, wydrukować jak przed 4-oma laty 3 kartki (nie ważne jak wielkie, można mniejszym drukiem) a nie książeczki, i najważniejsze: zmniejszyć w końcu koszty łącząc wybór prezydencki, parlamentarny z samorządowym.
Wszystko teraz zależy od społeczeństwa i jego postawy. Uważam, że nie ma sensu powtarzanie tego co już się stało. To trzeba po prostu zmienić.
Druga tura tak czy inaczej się odbędzie. I tutaj nie zgodzę się z prezesem Kaczyńskim, że trzeba za wszelką cenę głosować przeciw PO. Znów polaryzacja, znów s potworzenie drugiej strony (od potworów); tego typu socjotechniki powodują, że oglądamy Polaków działających w innej opcji jako potwory, wrogów organicznych. Może jest i kilku w tej jak i w innych partiach wrogów Polski, nie odnosi się to jednak do zdecydowanej większości zwolenników, czy działaczy. Każdy robi swoje według przekonań, i wątpię, żeby było można oskarżyć wszystkich o złą wolę i nienawiść do kraju.
Statystyka po prostu na to nie pozwala.
Ponadto jeszcze jeden aspekt, są grupy u władzy przeciwko którym trzeba głosować, ponieważ już zbyt długo trwają i owo trwanie nie przynosi zbyt pozytywnych efektów dla społeczności miejskiej ( Dlaczego ?nie? dla Grobelnego ? obecnie ?panującego? prezydenta miasta w Poznaniu. ). I to jest ważniejsze niż jakaś ideologia, która też zresztą jest wątpliwa – w myśl nauki Syna Bożego. Miłość ponad wszystko, a przede wszystkim miłość do wroga.

Aż się boję pewnej myśli, myśli która mówi, że może dla kogoś wygodnym jest taka sytuacja, że lepiej mieć rozpoznanego jakiegoś tam już określonego wroga, na którego można wszystko zwalać, niż tworzyć nowego, albo co gorsza samemu znaleźć się na piedestale i np. nie umieć zbyt wiele zdziałać… Bo też i sytuacja ogólna ekonomiczna jest już mocno niefajna…
To akurat wydaje się winą obecnej „góry”.
Takie dywagacje są dość ponure, i stawiają nas w sytuacji bez wyjścia.

Zgoda?
Uczmy się w końcu zgody. Miłości międzyludzkiej. Brzmi jak hippisowskie „gadki”? I nie tylko: to samo mówi Chrystus.
Czy nie lepiej się dogadać dla dobra wszystkich? Coś zmienić?
Podczas kampanii regularnie ktoś zdzierał moją ulotkę, a nawet rzucał mi ją zwiniętą w kulkę pod drzwi. Nie zna mnie człowiek, ale identyfikuje ze znaczkiem. Może by i za znaczek zastrzelił – kto wie.
Już jeden taki mord miał miejsce – w Łodzi.
Do czego prowadzi takie „hasłowanie” z jednej i drugiej strony? Może odwołamy się w końcu do logiki i inteligencji?
A może już ludzie nie potrafią stosować tych niewątpliwych zdobyczy cywilizacyjnych?
Może potrafimy już tylko nienawidzić, tego kogo wskażą nam nasi mentorzy? Ponieważ tak łatwiej, ponieważ nie musimy ponosić odpowiedzialności za analizę tego co wokół nas się dzieje, tylko zdajemy się na innych.
Wygodne.
O co tutaj chodzi?
O rząd dusz (bez cudzysłowowa) oczywiście. Za wszelką cenę (naprawdę…). Po prostu: za każdą cenę…

Piotr Szelągowski


Polecane: Afery wyborczej ciąg dalszy, były wybory czy nie? Gdzie jest demokracja?

Garść przemyśleń i spostrzeżeń na temat kampanii ? minionej?

Wybory w Polsce jak to działa

Wybory w Polsce ? jak to działa? Konkluzja.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

3 myśli w temacie “Nowe wybory? A jak – ale za rok. I w JOW na KAŻDYM szczeblu.”

  1. Dodam tylko tyle (z mojego prywatnego bloga): Wczoraj przekonałem się jak wiele osób uważa obecną ordynację za wyjątkowo fałszywą i niesprawiedliwą.
    Rzekłbym – kłamliwą. I nie mogłem się z nimi nie zgodzić ponieważ uważam to za prawdę. Stawianie na listy partyjne, to”odczłowieczanie” osób, które startują z tych list poza jedynkami.
    To też wylewanie kubła pomyj na osoby z list, te w partii i te nie będące (jak ja) w partii, za błędy czy przewinienia partyjnych bonzów. Co pokazała ostatnia afera: Afera w PiS – czy Hofman, Kamiński i Rogacki zostali wyrzuceni? Tak.
    […]
    Bez wyjątku, ich zdanie było jednoznaczne, kiedy odsłanialiśmy kulisy ordynacji wyborczej – która zresztą (swoją drogą) była znana niewielu osobom.
    Startuję z takiej listy, jaka mi użyczyła miejsca – w wyborach lokalnych nie chcę się identyfikować ze znaczkiem partyjnym. Jednak to jest warunek prawny – muszę to robić ponieważ wg. ustawy regulującej, poniósłbym konsekwencje finansowe, gdybym nie zamieścił informacji z jakiego komitetu wyborczego startuję.
    W wyborach samorządowych nie widzę innej szansy – jak możliwość tworzenia własnej listy. Trudno. Na tym polega demokracja. Raz jeszcze przypominam metodę D’Hondta stosowaną w tej ordynacji opisaną bardzo dobrze przez syna: Wybory w Polsce – Jak to działa…?
    i taka ordynacja wg. tej metody tak naprawdę sprzyja WSZYSTKIM wielkim ugrupowaniom, a więc w pierwszej kolejności PO, potem PiS. W naszym przypadku jeszcze dominującemu komitetowi R. Grobelnego.
    Sami oceńcie czy to jest sprawiedliwe…- podpowiem tylko, że do tej pory żadna z osób której wyjaśniliśmy na czym ona polega – tak nie orzekła.

  2. W mniejszych miastach tak jak u nas jest inaczej, Mamy lokalne komitety i utrzymaliśmy liczbę mandatów a nasz kandydat walczy w II turze na burmistrza z człowiekiem z PO. Już kiedyś był burmistrzem. Mieszka na naszym osiedlu i u nas frekwencja wyborcza to 80% Nasi ludzie podejmują decyzje mające realne przełozenie na życie na naszym osiedlu.

Możliwość komentowania jest wyłączona.