O Timoszenko raz jeszcze: po Euro 2012 cisza – co to znaczyć może?

Na Interii 360 przeczytałem bardzo dobry materiał podsumowujący całą aferę przed Euro 2012 z byłą premier Timoszenko skazaną prawomocnym wyrokiem niezawisłego sądu na Ukrainie. Skontaktowałem się z Autorem i poprosiłem o możliwość pełnej publikacji na bezprzesady.com – udzielił na to zgody. Obecnie sprawa „niesprawiedliwego” więzienia byłej premier przycichła. Wydaje się że przed Euro 2012 było to działanie czysto marketingowe obliczone na autoreklamę.

Nie zapominajmy że jest to swoistego rodzaju precedens – polityk został skazany w procesie karnym za malwersacje… i trafił do koloni karnej. Czy tak nie powinno być w całej Europie? Czy Ukraina nie dała jej dobrego przykładu?
Poniżej tekst Andrzeja Śliżewskiego pod którym w pełni się podpisuję:

„Jestem daleki od tego, aby brać w obronę Wiktora Juszczenkę i obecną władzę Ukrainy, a także całe to skazanie Julii Tymoszenko. Jednak potępianie w czambuł prezydenta tego kraju i przypisywanie mu zemsty politycznej, jest moim zdaniem ogromnym nadużyciem.

Prezes Jarosław ?Wszystkomogę? Kaczyńki, nawołuje polskie władze do bojkotu Euro 2012 na Ukrainie. Dziwne to trochę zważywszy na jego euforię towarzyszącą przyznaniu organizacji tej imprezy Polsce i Ukrainie właśnie.

Jestem daleki od tego, aby brać w obronę Wiktora Juszczenkę i obecną władzę Ukrainy, a także całe to skazanie Julii Tymoszenko. Jednak potępianie w czambuł prezydenta tego kraju i przypisywanie mu zemsty politycznej, jest moim zdaniem ogromnym nadużyciem. Wychodzi bowiem na to, że jak ktoś wejdzie już w politykę i nie daj Boże straci władzę na korzyść kogoś, kto nie pasuje światowym elitom, staje się w oczach świata nietykalny. Bez względu na to, co robił wcześniej, albo podczas sprawowania władzy, byłe nie było to niezgodne ?ze słuszną linią? tych elit.

Wiadomo powszechnie, że Julia Tymoszenko robiła rozmaite ?geszefty? zanim doszła do władzy i w czasie pełnienia władzy. Najlepszym dowodem na to są potężne nieporozumienia z ?jej? prezydentem, Wiktorem Janukowyczem. Nie była grzeczną dziewczynką, która wzięła się z ulicy i na fali pomarańczowej rewolucji zaistniała, niczym nawiedzona Joanna na Krakowskim Przedmieściu broniąc krzyża, po czym lud wyniósł ją do władzy. Wiadomo, że robiła pieniądze. Nikt nie wie jak, nikt nie wie skąd, wiadomo tylko, że robiła.

Ale przecież została premierem. Więc? wara, gruba krecha i? nietykalność? A co na to ci, którzy atakują Stokłosę, senatora? Albo innego Oleksego za to, że jakieś geszefty były, albo inne niejasności w przeszłości? Może powinni się określić: albo tych, co siedzą (siedzieli) w polityce nie ruszamy, bo ktoś nas tam zbojkotować może, albo jak coś mamy, to bierzemy na tapetę i osądzamy.

Kurcze, przepraszam za głupią sugestię, oni przecież dawno są określeni: nie ruszamy?, naszych, albo ?nie ich?, a ?ich? osądzamy.

Sprawa z Tymoszenko jest bliźniaczo podobna do sprawy Chodorkowskiego w Rosji. Oto świat od samego początku wydał wyrok. Chodorkowski, najbogatszy (czterdziesto paroletni zaledwie) człowiek w Rosji jest znakomitym biznesmenem, człowiekiem bez skazy, sumiennie płacącym podatki i pracującym na rzecz demokracji tego ogromnego, opanowanego przez komunistycznych agentów kraju. I jak to słyszę, to myślę, że albo sobie ktoś robi jaja, albo ma w nosie jakieś tam poczucie sprawiedliwości i kieruje się tylko i wyłącznie polityką aktualnie obowiązującą w danym kraju. Ten najuczciwszy i najszlachetniejszy najbogatszy Rosjanin chciał po prostu uczciwie skrytykować prezydenta za ?utrudnianie robienia jeszcze większych i jeszcze łatwiejszych pieniędzy?. I to właśnie świadczy o jego hiperuczciwości.

Najbardziej w preferowaniu Euro 2012 zdumiewają mnie Niemcy. Niemcy, którzy wiedzą oczywiście, że Tymoszenko jest świętą męczennicą. Ci sami Niemcy, którzy wywalili na zbity pysk swojego prezydenta za wypowiedzenie jednego, niefortunnego zdania (zmuszenie kogoś do ustąpienia też traktuję jako wywalenie na zbyty pysk). Ci sami Niemcy, którzy traktując swoich polityków jak pionki na szachownicy, mają czelność dyktować innym rządom uniewinniające wyroki sądów.

Oczywiście nie mam bladego pojęcia, czy Tymoszenko zasłużyła, czy nie, na więzienie i kolonię karną. Ale właśnie dlatego, nie odważyłbym się mówić innym ?co i jak mają u siebie posprzątać?. Mając u siebie burdel, nie śmiałbym się robić porządków u kogoś.

Proponowałbym politykom, naszym i nie tylko, żeby zajęli się emocjami piłkarskimi w czasie Euro, a nie polityką, a sądzenie zostawić sądom. Prezesowi PiS-u też bym to doradzał. Nie tak dawno głupio się czuł, kiedy musiał odszczekiwać poparcie swojego ugrupowania dla superkibola Starucha. Gdyby się okazało, że Tymoszenko święta jednak nie jest, znów byłoby mu głupio.”

Źródło: http://interia360.pl/artykul/tymoszenko-euro-i-bojkot,53802#skipAdnews

Inne materiały:

Niemcy nie chcą rozmawiać z córką Timoszenko

Kto był u Timoszenko w odwiedzinach? Europoseł Kowal…

I znów o Timoszenko (miłośniczce nacjonalistów ukraińskich, razem z Juszczenką)

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “O Timoszenko raz jeszcze: po Euro 2012 cisza – co to znaczyć może?”

  1. skazanie Tymoszenko to bardzo zły znak dla polskiego społeczeństwa z punktu widzenia solidaruchów, tu już nie chodzi o polityczne sojusze z banderowcami, Tymoszenko skazano za przestępstwa kryminalne, za afery gospodarcze, za które równie dobrze można skazać w Polsce niemalże każdego polityka solidarności, do niedawna jedyne co budziło ich niepokój to ryzyko zdemaskowania jako agentów komunistycznej bezpieki, ale póki akta są pod czułą opieką IPN, towarzyszom nic nie grozi, co najwyżej któryś polegnie wskutek frakcyjnych walk na teczki
    ale sprawa Tymoszenko pokazała coś zupełnie innego, pokazała, że bezkarny dotąd aferzysta może jednak zostać rozliczony za swoje zbrodnie
    po prostu towarzyszy ogarnęło przerażenie na samą myśl, że w przypadku utraty władzy pójdą w ślady Tymoszenko
    ale w przypadku coraz bardziej zaostrzającego się kryzysu gospodarczego zapewne okazało się, że obrona wspomnianej kryminalistki, która w Polsce jednoznacznie kojarzona jest z jej polskojęzycznymi odpowiednikami, prywatyzatorami, czy też urzędnikami publicznymi w zasadzie wszystkich szczebli okazała się zbyt ryzykowna, nasze społeczeństwo nie przyjęło oficjalnego propagandowego mitu „prześladowanej opozycjonistki”, w Tymoszenko widzi po prostu aferzystkę, taką samą jak wśród przedstawicieli władzy
    i widzi, że tych przedstawicieli władzy można tak samo sprawiedliwie rozliczyć
    a to już dla towarzyszy z „solidarności” jest już niebezpieczne, bo zniewolony naród może zamiast bezmyślnie powtarzać propagandowe hasła o prześladowaniu kryminalnej „opozycji” na Ukrainie upomnieć się o sprawiedliwość w Polsce

Możliwość komentowania jest wyłączona.