Paczka dla „Stepów Akermańskich” – poszła

Otrzymałem list który mnie szczególnie ucieszył. Akcja młodych ludzi którzy zaangażowali się w pomoc dla naszych na Kresach zakończyła się sukcesem.

Pozwolę sobie zacytować w całości list:

Witam,

Chciałem przeprosić za brak kontaktu z Panem. Akcja znacznie się przeciągnęła i została zakończona dopiero w zeszłym tygodniu. Ks. Adam zabrał już ostatnie paczki. Będziemy organizować jeszcze w przyszłym roku na pewno zbiórkę, niektóre rzeczy dopracujemy, zmienimy tak, aby to wszystko sprawniej przebiegało. Poznaliśmy ks. Adama, bardzo miły człowiek i zamierzamy z nim współpracować dłużej. Zbiórka zmieni trochę formę. Dziękuję Panu za pomoc i umieszczanie informacji na stronie. Liczę na naszą dalszą współpracę. Umieszczam link do oficjalnej relacji.

Paczka dla Stepów Akermańskich

Pozdrawiam Michał Olszewski


Ze strony:

„Dzięki bezinteresownej pomocy i zaangażowaniu wielu osób, akcja okazała się niemałym sukcesem. W chwili zakończenia były to prawie 2 tony żywności, leków oraz zabawek. Wszystkie zebrane dary zostały przekazane na ręce Ks. Adam Szychiewicza, proboszcza parafii Niepokalanego Poczęcia N.M.P. w Izmaile.
Bezpośrednią przyczyną inicjującą całą zbiórkę była wypowiedź Ks. Adama na stronie www.naszdziennik.pl:
„…każdy dar, paczka, prezent z Polski to dla nas więź z krajem, to pamięć ludzi, którzy żyją daleko w Polsce nie tylko dla siebie, ale także dla innych.”

Wydawać by się mogło, że jest to jedna z wielu próśb o wsparcie potrzebujących. Organizatorów zbiórki do działania zmobilizowała nie tyle trudna sytuacja ekonomiczna, co słowa o duchowym wsparciu rodaków zamieszkujących mickiewiczowskie ?Stepy Akermańskie?.
To te słowa, były głównym motorem napędzającym nasze starania. Przede wszystkim chcieliśmy, aby znalazły one swoje odbicie w działaniach. Chcieliśmy dotrzeć z tym przesłaniem, do naszych rodzin, przyjaciół, znajomych, i z ich pomocą pragnęliśmy sprawić aby nasi rodacy poczuli, że PAMIĘTAMY.

Efekty przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Kilka razy byliśmy zmuszeni zmieniać rodzaj transportu – ciągle na większy. Musieliśmy też pokonać problemy lokalowe związane ze składowaniem paczek nieustannie napływających z całego kraju. Finalnie samo podliczenie, posortowanie oraz załadunek zajęły kilka dni.”

Obecnie istnieje w Polsce wiele różnych central, inicjatyw, organizacji, czy pojedynczych osób, które za wszelką cenę próbują stworzyć czarny PR dla organizacji narodowych, w sposób pośredni lub bezpośredni starając się nawiązywać jakoby do nacjonalizmu przedwojennego, czy też faszyzmu (sic!). Do tej pory nie potrafię pojąć co jest celem takich działań.
Przykładowa organizacja pomocy humanitarnej przez młodzież z Obozu Narodowo-Radykalnego jest zaprzeczeniem wszelkich zarzutów dotyczących faszyzowania czy nacjonalizowania w tych organizacjach. Raczej to przykład budowania humanitarnych, cennych relacji, uczenia pomocy innym, organizacji tej pomocy, działania dla innych. Czy nie jest to cenne? Dlaczego tylko określone organizacje mają na to monopol w przestrzeni publicznej, a inne są z tego wyłączane?
W jakim celu jest prowadzona taka selekcja?
Czy powodem jest to, że okazać by się mogło, że działania tych organizacji niczym się nie różnią i w związku z tym nie można o żadnej z nich mówić negatywnie?
Pomijam aspekt finansowy. Powyższy przykład był rodzajem „pospolitego ruszenia”, przeze mnie też były przekazywane pieniądze od niektórych osób dla Polaków na Krymie. Starałem się zainteresować jak najwięcej osób akcją. Bez wydawania kosmicznych pieniędzy na reklamy w TV i szczycenia się później efektami…
Ile osób nad tymi aspektami się zastanawia?
Ile pieniędzy kosztuje reklama emitowana w TV? Jak wygląda kalkulacja takich akcji „charytatywnych” (tak celowo cudzysłów), której sporą część zebranych pieniędzy pokrywa koszt reklamy i organizacji tej akcji. I cóż z tego, że zapisy w statutach fundacji dopuszczają takie koszty. Można by więcej przekazać pieniędzy na pomoc? Można…

Czy to oznacza, że ktoś chce nas „nabić w butelkę”?

Wszystkie zbiórki które przeprowadzałem dla naszych rodaków na Kresach, były organizowane całkowicie bez reklamy, indywidualnie. Wszelkie koszty ponosiłem ja i inni zbierający.
Nikogo nie naciągaliśmy że z 100 zł zebranych na przykład 50 zł będzie szło na koszty.
Mam sygnał od kolegi Marcina o podobnej organizacji zbierającej na przybory do szkoły dla dzieci niepełnosprawnych.
Mają zgodę od szkoły na pozyskiwanie pieniędzy. A ile przekazują…? Tego kolega Marcin już się nie dowiedział…
Czy jest to 90 zł z każdej przekazanej stówy?
A może 1 zł?
Kto to wie…
Konkludując: po prostu nie dajmy się sterować, ogłupiać, wyprowadzać na manowce dywagacji „o”…, czy wręcz oszukiwać.
Zachowajmy otwarty umysł i myślmy.

Pozdrawiam wszystkich którzy pomogli nam w zbieraniu Paczki dla Stepów Akermańskich.

Piotr Szelągowski


Akcja Charytatywna ONR-u na Kresy. Izmaił.

Finał akcji charytatywnej ONR-u dla Kresowian

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “Paczka dla „Stepów Akermańskich” – poszła”

Możliwość komentowania jest wyłączona.