Pani z Sondaży mnie „nie lubi”…

Obowiązek obywatelski spełniony, właśnie wróciłem z lokalu wyborczego, muszę podzielić się jednak małym spostrzeżeniem: w lokalu był punkt sondażowy, kiedy schodziłem ze schodów pani z punktu wstała i jakby chciała się do mnie zbliżyć jednak w pewnym momencie się zawahała.
Przyczyny nie znam. Niemniej ja również przystanąłem jakby umożliwiając jej decyzję, – nie zdecydowała się. Więc zrobiłem kilka kroków w stronę wyjścia. Wtedy akurat z drugiego lokalu wyszedł starszy mężczyzna, i pani z sondaży skierowała się do niego. usłyszałem formułkę: „Czy zechciałby Pan wziąć udział w sondażu, pytamy co dwunastą osobę…”.

Zadaję sobie pytanie: Czy ja byłem tą dwunastą osobą, czy też może Pani się pomyliło liczenie i wyszło jej że jednak jestem jedenastą. A może inne względy wpłynęły na zmianę jej decyzji? Na przykład wpięte w klapy marynarki znaczki organizacji kresowych i zarazem patriotycznych, które uwidoczniły się bardziej kiedy podeszła bliżej mnie?
Kto wie jaka jest prawda…

Swoją drogą, ten Pan do którego podeszła sondażystka, odmówił. Czy w takiej sytuacji jest jakaś procedura? Wpisują coś specjalnego, czy też odliczają do dwunastu i pytają następnego?
Ciekawe jak to wygląda…

Piotrek


Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.