Ostatnio przejechałem się w okolicy mojego zamieszkania po miejscach zabaw dla dzieci. Ponieważ sam mam dziecko w wieku przedszkolnym i często podróżuję po okolicy w poszukiwaniu miejsca gdzie mogłoby się pobawić i przy tym niekoniecznie sobie coś zrobić (jak to miało miejsce- całe szczęście niegroźnie), doznałem pewnego rodzaju szoku. Ruina i zapuszczenie.
Jedynie w okolicy fortu jest ładny plac zabaw- wszyscy mieszkańcy Kopernika na pewno wiedzą o czym piszę. Reszta woła o pomstę do nieba, już zresztą kilka razy rozmawiałem z rodzicami dzieci bawiących się z moim na ten temat. Nawet zaczął krystalizować się pomysł pisma i zbioru podpisów. Po prostu aż żal dzieciaków. Mają się rozwijać przez zabawę, ale jak? Próbując wyrobić sobie wyobraźnię, poprzez wyobrażanie sobie zabawek których nie ma na smętnych szczątkach placu na jakich się znalazły?
Osobiście zauważyłem, że elementem kluczowym są huśtawki. W 90 procentach przypadków dziecko odwiedzające plac zabaw zajmuje się tym elementem zabawowym przynajmniej przez kilka minut. Prawie nigdy też huśtawki nie stoją puste. Dlatego też właśnie za zamontowaniem jak największej liczby BEZPIECZNYCH huśtawek bym optował. Ogrodzenie terenu też nie jest bez znaczenia. Nikt nie będzie sobie skracał drogi, też dla zwierząt jest to utrudnienie. Jak wiemy psy biegają luzem, bez kagańców, i stanowią zagrożenie dla dzieci. Większość ich właścicieli nie przejmuje się nikim innym wychodząc na spacer ze swoim ulubionym czworonogiem. A szkoda. Spotkałem oczywiście i takich odpowiedzialnych. Dewiza „szanuj innych, jak siebie” ma swoje znaczenie.
Wiele z miejsc gdzie dzieci mogą się bawić jest koszmarnie zarośniętych trawą. Zaniedbanych, zaśmieconych. To nie zachęca do korzystania. Trawa przeszkadza dzieciom w zabawie. A także w tak wysokiej trawie może leżeć odłamek szkła czy coś innego mogącego zrobić krzywdę dziecku. Tak nie może być.
Wracając do placów zabaw. TO daje większe szanse na rozwój dziecka miejsca zabaw, wspólną integrację rówieśników, a także poczucie bezpieczeństwa w okolicy. Nie trzeba odbywać jakiś większych spacerów gdzieś dalej na wymarzony plac zabaw…
Wydaje się ze w grupie można by coś z tym zrobić. Wiem ze są przeznaczane środki unijne na budowę takich placów. Czy Rada osiedla nie może się o nie postarać? Nawet wynająć specjalistów piszących wnioski i spróbować coś załatwić w tym zakresie. Trzeba tylko wywrzeć delikatny nacisk…
Może to jest jakiś pomysł… Czekam na kworum i można by ruszyć do akcji pozyskiwania funduszy i budowy placów zabaw…

Poniżej kilka fotek miejsc zabawowych naszych maluchów.
Chciałbym zwrócić uwagę że zdjęcia były robione w tym samym mniej więcej czasie. W zasadzie na tych porzuconych i opuszczonych pseudo miejscach do zabaw nie było żadnych dzieci. Tylko na placu zabaw przy forcie były i to nie tylko dzieci ale jak widać na zdjęciu nawet starsza młodzież. Co pokazuje jak ważne jest otoczenie do zabaw czy spotkań. Na osiedlu wykryłem mnóstwo zarośniętych miejsc które można by zaadaptować na przyblokowe place.

Piotrek