Powstanie Warszawskie; 70-ta rocznica.

Przeglądam numer „Wprost” z 2011 roku, z materiałami poruszającymi wypowiedzi na temat powstania. W tym wypowiedzią Sikorskiego: „Warto wyciągać lekcje także z tej narodowej katastrofy” która wzbudziła słuszne – negatywne reakcje.
W materiale M. Środy z tego przeglądanego przeze mnie numeru, pani ta pisze coś o tabu, prawdzie, powstaniach.
pasta_powstanie_warszawskie
(karta pocztowa przedstawiająca powstańców zdobywających Pastę, wydana na okazję Nocy Muzeów w 2011 roku. Otrzymałem ją od Pani Prezes Zarządu Fundacji Polskiego Państwa Podziemnego Anny Lewak podczas mojej wizyty w Paście)

Łatwo pisać. Ładnie zrobiony materiał, który ma trafić do wątpiących i wesprzeć ich w tym zwątpieniu. W co? W prawdę, kulturę, historię, ideę państwa, Ojczyzny.
Ma być prosto: powstanie ma się już nigdy nie powtórzyć, nie może dojść do tego że tak duża grupa ludzi będzie się identyfikowała ze swoim krajem, narodem, aż do tego stopnia, aby walczyć i ginąć za te idee. I chodzi tutaj bardziej nie o walkę – nie sądzę aby była szansa na coś podobnego (oby!) – ale bardziej chodzi o identyfikację.

Autorka materiału, używa słów ułożonych w logiczny ciąg argumentów. Oczywiście, jest to napisane bardzo spójnie i fachowo. Przecież, jak inaczej by mogło trafić do kogokolwiek?
Tylko my Polacy, potrafimy tak ładnie kopać się pod stołem, między sobą, czy jak to się mówi: strzelać sobie (bardzo celnie) w kolano.
Zewsząd słyszę o szacunku dla Żydów, szczególnie dla ich integracji narodowej, wzajemnego wsparcia. I to mówią moi koledzy, przyjaciele, – rodacy. Sami jednak poza tymi wspaniałymi dowodami rozumienia tego co robią Żydzi dla siebie jako narodu od tysięcy lat, nie robimy nic aby pójść w ich ślady.
Kiedy wyjeżdża Polak na zachód do pracy, to w co bardziej mądrej rodzinie słyszy się dwie podstawowe instrukcje-rady dla wyjeżdżajacego:
– tylko nie pracuj, powtarzam; nie pracuj u Polaków!
– trzymaj się jak najdalej od Polaków za granicą (nie pomogą tobie, wprost przeciwnie – zaszkodzą).
Tak to wygląda.
A zwrot: „polskie piekiełko”, znany jest Wam drodzy Czytelnicy?
Wiecie, co oznacza?

Jak już pisałem wiele razy, w USA szacunek dla własnej armii jest bardzo solidnie egzekwowany. To podstawa. Tworzenie etosu walk „amerykańskich chłopaków” nawet w filmach kategorii „b” i niżej jest założeniem podstawowym. Są komisje które oceniają treści poruszane w filmach, gdzie używa się pomocy armii. Jeżeli, ma być szkalowanie – ta pomoc jest cofana. Film ma mieć określone treści służące w efekcie gloryfikowaniu postawy patriotycznej.
U nas od lat jest inaczej. Patrzymy na USA jako to nasze bożyszcze w sferze materialnej, nie umiemy jednak dojrzeć całości złożonego systemu.
Lub robimy celowo pewne rzeczy? Takie jak słowa Środy, czy Sikorskiego, które odnoszą określony skutek, zwątpienie?
Polska martyrologia zawsze musi być w cieniu innej. I określone osoby stoją na straży tego założenia.
To samo ma się do naszej walki o uznanie zbrodni dokonanej przez OUN-UPA – jako Ludobójstwa.

Powstanie Warszawskie – co to było?
Powtarzam to wielokrotnie. Nam po tych 70-latach łatwo teraz tworzyć wyroki na temat celowości zachowań osób z przed 70 ponad lat – co i jak byśmy (my; tak naprawdę) zrobili. Z takim bagażem informacji i faktów, jakie mamy łatwo nam być sędzią.
Zapominamy o tym, co oni wtedy wiedzieli, a czego nie wiedzieli. Co było ukrywane przez tak zwanych: „sojuszników”, jakie decyzje był podejmowane za plecami Polaków. Nie chodzi tutaj już nawet o spotkania i ustalenia „wielkiej trójki”. Chodzi o decyzje taktyczne. Chodzi o odwrócenie się plecami do Polski i jej obywateli walczących na wszystkich frontach II wojny światowej – w imię walki ze złem, w imię walki o pokój i spokój też wielu innych narodów.
Nie tylko polskiego. Groby rozsiane po całym świecie, na dnach mórz i oceanów.
Jednak nikt nie uszanował interesu Polski, ofiary krwi i pragnienia do bycia gospodarzem we własnym kraju. Każdy lubi swój dom. Lubi dbać o niego, malować ściany na ulubiony kolor. Ustawiać swoje ulubione meble w określonej konfiguracji – ulubionej dla oka gospodarza.
Tego nam zabrakło po II wojnie. Powinniśmy pamiętać i uczyć się na błędach (dlatego właśnie uczymy się historii, nie dla wkuwania dat bitew, ale dla wyciągania z nich określonych wniosków na przyszłość).
Jeżeli podczas tego światowego konfliktu byliśmy tyle razy zdradzeni w naszych dążeniach i pragnieniach do posiadania własnego domu z własnym jego ułożeniem, to może warto jest założyć, że nic się nie zmieniło. I nie ufać nikomu.
Jedną ze zdrad było nie udzielenie pomocy powstańcom przez USA i Anglię.
W myśl umów ze Stalinem.
Nie ma nad czym tutaj dyskutować. Obwinianie Polaków (i nie tylko) walczących o wolność w Powstaniu, walczących ze znienawidzonym wrogiem, okupującym od ponad 4 lat nasz dom, nie jest godne potępienia, jak chcieliby nasi nieprzyjaciele i jak próbują co jakiś czas wzbudzić takie emocje.
Za ofiary powstania odpowiadają ci, którzy naciskali spust broni, a nie ci którzy ginęli. Nie twórzmy demagogii.
Zbrodniarze z więziennych batalionów pod wodzą Ericha von dem Bacha Zalewskiego, czy Oskara Dirlewangera.
Oddajmy honor tym, którzy na to zasługują, a potępmy zbrodniarzy i zdrajców.
Przede wszystkim Stalina. Zawsze i wszędzie. Nie udzielenie pomocy powstańcom, zatrzymanie frontu, jak wszyscy wiemy z powodów politycznych – nie tłumaczy go, ale dokładnie na odwrót (jako człowieka) obciąża. Potwierdza jego ocenę jako: wynaturzonego zbrodniarza. Tak samo osądźmy polityków angielskich i amerykańskich, którzy w myśl swoich strategii politycznych dopuścili do hekatomby ofiar, oddali też w panowanie cały kraj z milionami osób w strefę wpływów sowieckich, a potem stworzyli sobie swoją żelazną kurtynę.
Nie wstydźmy się; to jest nasz, polski punkt widzenia.
Tak samo jak ich (polityków obcych krajów) punktem widzenia było dbanie o swoje własne (kraju) dobro.
Nie wstydźmy się naszej prawdy. W tym temacie na świecie nie ma prawdy obiektywnej. Nie istnieje. Co innego będzie dobrem dla USA, ich obywateli, a co innego będzie dobre dla Rosji, a także zupełnie inaczej może być to odbierane przez obywateli tego państwa. Wszystkie medialne zabiegi, tworzenie pewnych zwrotów językowych, wypowiedzi służy budowaniu poglądu, opinii, które mają wpływać na społeczności. Tłumaczyć zachowania i działania (także wojskowe), państw, czy polityków danych krajów – którzy powinni dbać o ich dobro. Jeżeli tak nie jest należy ich zmienić.
Jednak w dzisiejszym świecie są takie narzędzia medialne, które wielokrotnie zacierają prawdziwy obraz działań i dążeń odpowiedzialnych za losy państw.
W każdym kraju są tworzone przeciw-narzędzia, które mają rozpoznawać takie zachowania, aby móc wyeliminować jednostki służące innym interesom niż dobro tego państwa. TO oczywiście przede wszystkim służby różnorakie, wojskowe i nie tylko. One też podlegają wpływom. Jak widać płaszczyzn działania obecnie jest bardzo wiele.
Czy można jakoś się w tym orientować? Dlaczego są wypowiadane zdania przez Polaków przeciwko Polsce, przeciwko własnemu domowi? Źle im się mieszka? A może to nie ich dom?

Proszę wybaczyć mi tak wiele sugestii „nie wprost” w tym materiale. Starałem się po prostu dostosować do wzorców obecnego świata. Musimy nauczyć się żyć w gąszczu informacyjnym i w końcu też umieć rozpoznawać to co jest dobre i to co jest złe dla nas.
Drugi powód to zmuszenie Was do wyciągnięcia własnych wniosków, poszukiwania prawdy wokół siebie. I pozbycia się bezkrytycyzmu.
Bezkrytyczne spojrzenie w każdej dziedzinie – w tym też i w historii jest podstawowym błędem.
Tylko, kto ma czas w dzisiejszym świecie zajmować się szukaniem prawdy?
Jak na bazie coraz większej ilości poglądów, wniosków i spostrzeżeń, móc wyrobić sobie właściwe zdanie? Manipulacji faktami; przejaskrawiania innych, ukrywania drugich? Tworzeniu fałszywych autorytetów, ekspertów, a tym samym uwiarygadniania ich słów?
Problemem jest nie uznawanie tego czy innego wydarzenia, czynu, zachowania za nienaruszalne tabu, problemem jest nasz własny stosunek do domu w którym żyjemy – Ojczyzny. Ta nie on jest zły, ale ci którzy go tworzą, źli malarze, źli wykonawcy mebli, aż w końcu źli, niedorobieni mieszkańcy; – głowa domu, pomoc kuchenna, sprzątaczka, – którym brak jest profesjonalizmu czy umiejętności, a którzy nie wykonując zadanych im prac ukrywają swoją niekompetencję.
Naszym zadaniem jest być wrażliwym na to, i we właściwym momencie ich zwolnić.
Wszystkich „specjalistów” – od PR, ekspertów medialnych, super „dziennikarzy”, polityków udających dbałość o interesy kraju dla którego pracują i wszystkich innych „pseudo”.

W kontekście powstania:
Bierzmy przykład z polityki historycznej USA, Rosji Niemiec, Izraela, Anglii. Dbajmy o SWÓJ PUNKT WIDZENIA (nie cudzy), dyktowany potrzebą budowania społeczeństwa, które będzie chciało tutaj żyć w tym swoim domu. Jeżeli będzie on niewygodny do mieszkania – co zrobią? Przeprowadzą się do innego.
Nie ma tutaj miejsca na fałszywą grzeczność w stosunku do innych mieszkańców [konkurencyjnych] budowli.
Oni nam nie odpuszczą.
Uczmy się na błędach (w końcu) i nie reprezentujmy interesów innych, jako swoje własne.

Piotr Szelągowski


Dokładnie na zdjęciu: Warszawa, 20 VIII 1944, barykada przy ulicy Zielnej. (fotografię wykonał E. Lokajski „Brok”). Ze zbiorów Muzeum Powstania Warszawskiego.
Informacja z drugiej strony kartki pocztowej.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “Powstanie Warszawskie; 70-ta rocznica.”

  1. „wypowiedzią Sikorskiego: „Warto wyciągać lekcje także z tej narodowej katastrofy” która wzbudziła słuszne – negatywne reakcje.” sama osoba Sikorskiego budzi negatywne reakcje, to jeden z najbardziej skompromitowanych polityków, na miarę Mira, Rycha i Zbycha…
    co do postawy Sikorskiego, chyba to nie dziwi, dla niego bohaterami są rezuny z UPA, Armia Krajowa to „zaplute karły reakcji”

    „Tak samo osądźmy polityków angielskich i amerykańskich, którzy w myśl swoich strategii politycznych dopuścili do hekatomby ofiar, oddali też w panowanie cały kraj z milionami osób w strefę wpływów sowieckich” – od dawna postuluję usuwanie nazw ulic amerykańskich i angielskich zbrodniarzy, ile w Polsce jest ulic imienia Roosevelta i Churchilla? to w rzeczywistości kaci narodu polskiego

    „Dlaczego są wypowiadane zdania przez Polaków przeciwko Polsce, przeciwko własnemu domowi? Źle im się mieszka? A może to nie ich dom?”
    bo to już nie są Polacy, to homo sovieticusy, ludzie wynarodowieni przez komunistów i czerwoną „Solidarność”…

Możliwość komentowania jest wyłączona.