„Rewolucja kulturowa po polsku”

?Rewolucja kulturowa po polsku? to tytuł prawie półgodzinnego dokumentu wyemitowanego w największym czasie oglądalności o godz. 19:30 w niemieckiej stacji telewizyjnej. W filmie występują wszystkie te postacie, które występują na ogół we wszystkich filmach czy artykułach prasowych jeżeli mówimy o sytuacji w Polsce ? Jan Bogatko opowiada o filmie w Radio Wnet. Autorem filmu jest Andrzej Klamt, wg. niemieckiej retoryki późny przesiedleniec czyli wypędzony w 1989 z Polski. Jeszcze miał czas na to, by rok studiować w Rosji więc jest to na pewno bardzo wrażliwy, współczesny, europejski patriota. W filmie pojawia się oczywiście Jan Klata, Magdalena Sroka, Anda Rottenberg, biskup Tadeusz Pieronek, wszystkie te osoby które znane są z tutejszej prasy z wypowiedzi przeciwko rządowi w Polsce- dodaje Jan Bogatko.
Można być emerytowanym biskupem i ambasadorem hasła ?szantażem i demagogią w Polskę? a można inaczej głosić ewangelię. W szwajcarskim miesięczniku Polskiej Misji Katolickiej refleksje ze spotkania szwajcarskiej Polonii z ks. Stanisławem Małkowskim, który wspominał bł. ks. Jerzego Popiełuszkę. ?Zmienił imię w seminarium pod wpływem postaci św. Jerzego walczącego ze smokiem. Dla ks. Jerzego komunizm był właśnie takim smokiem, z którym należy walczyć wiarą. Jego słynne ?kazania za Ojczyznę? wygłaszane w kościele św. Stanisława Kostki Jerzy Urban – ówczesny rzecznik komunistycznego rządu- nazywał ?seansami nienawiści?– przypomniał ks. Stanisław.

Można też inaczej prowadzić pismo katolickie i można inaczej mówić o swoim miejscu urodzenia czego świadectwo dał Dionizy Simson w tymże szwajcarskim piśmie w cyklu ?Ocalić od zapomnienia?. I to w bogatym, protestanckim a nawet świeckim, policyjnym ale tolerancyjnym państwie. Dionizy ukończył w 1953 r. Technikum Mechaniczne w Grudziądzu. Jako syn kułaka bez przynależności do PZPR czy chociażby ZMP nie miał szans na awans i mieszkanie. W mieście, które zostało w czasie wojny prawie zrównane z ziemią istniał katastrofalny brak mieszkań. Cegły zabrano ponieważ rząd i partia postanowiły kosztem reszty kraju odbudować Warszawę. W ocalałych mieszkaniach gnieździły się dwie, trzy a później nawet więcej rodzin. Szansę dla siebie znalazł w Przemkowie.

?Imperium skończyło wojnę w Korei ale szykowało się do dalszych. Potrzebowało broni i amunicji. Polsce przypadł odpowiedni braterski przydział. Już od 1950 r. cały potencjał gospodarczy Polski był nastawiony na produkcję wojenną? ? wspomina Dionizy. Przemków, założony w roku 1280 przez piastowskiego księcia Przemysława z Głogowa zmieniał w swej historii wiele razy właściciela i przynależność państwową. Po wojnie Polacy wypędzeni z terenów zaanektowanych przez ZSRR i przesiedleni Łemkowie zajęli gospodarstwa i domostwa, przy których istniały pola uprawne. Do uruchomienia produkcji w opuszczonych i wyszabrowanych budynkach fabrycznych odlewni, w której Niemcy aż do wtargnięcia Armii Czerwonej ? 12 lutego 1945 r. produkowali amunicję, potrzebni byli różni fachowcy m. i. tacy, którzy znali się na pomiarach. Maszyny odlewnicze i inne uniwersalne wyposażenie zakładu zostało zdemontowane i wywiezione do Rosji. W budynkach innej fabryki, które przejęły później Państwowe Zakłady Zbożowe magazynowali sowieci łupy. Jeszcze w roku 1954 kilkanaście wagonów z transformatorami, silnikami elektrycznymi, obrabiarkami i innymi urządzeniami przemysłowymi pojechało na Wschód?.
Dionizy zorganizował izbę pomiarów, zaprojektował nowy system kontroli jakości, jako 22-latek skonstruował konkurencyjny system kokil do odlewania kształtek i ten jego pierwszy wynalazek, nie opatentowany, przyniósł wielomilionowe oszczędności.
Wspólnie z panem R. Kuską opracowali system izolacji silników elektrycznych stosowany w wibromłotach i chroniony międzynarodowym patentem nr 48086.
?W starym Przemkowie stały ruiny zamku. Potężne, ciche i tajemnicze. Urzekały mnie swoją architekturą i majestatycznością?W latach 60 ruinę rozebrano, w ramach polityki historycznej Partii i Rządu miejsce zrównano z ziemią?Czas spędzony w Przemkowie uważam za bardzo ważny w kształtowaniu mojej osobowości. W życiu należy opierać się na wartościach sprawdzonych, unikać jak zarazy wszelkich modnych i ?postępowych? ideologii i nie bać się drogi niewygodnej. Potwierdziło się to nie tylko u mnie, ale również w rodzinie i u przyjaciół? W Przemkowie prawie wszyscy byli przybyszami. Większość stanowili wypędzeni Polacy z Wołynia, mieszkańcy osady Siemianówka, Lwowianie, Łemkowie, Wielkopolanie, banici z Warszawy, za pracą przyjechało też parę rodzin z okolic miasta Końskie. Był też Stanisław Sech, Sybirak, człowiek wielkiego serca i szlachetności, dysponował niepowtarzalnym dowcipem.
Przemków wydaje się ponadto dobrym miejscem do zawierania trwałych małżeństw. Nikt z naszych przyjaciół i znajomych z tamtych czasów się nie rozwiódł?.
Bożena Ratter