Rocznica utworzenia 27 WDPAK. To już 71 lat minęło.

Piękny tekst Pani Bożeny Ratter przesłany mi na maila. Dziękuję Pani Bożeno. Może się uda, może za rok będę mógł być z Wami, aby uczcić pamięć Bohaterów.

„W Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie, 25 stycznia 2015 roku o godzinie 13.00 odbyła się uroczysta Msza Święta z okazji 71. rocznicy utworzenia 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej oraz Akcji ?Burza? na Wołyniu.

Piękna Msza św. w atmosferze chwały, dumy i zadumy nad losami naszych rodaków z Wołynia, żołnierzy 27 WDPAK, którzy z determinacją i wiarą w zwycięstwo walczyli o niepodległość ojczyzny z trzema okrutnymi okupantami i ratowali życie ludności polskiej, ocalałej z zaplanowanej przez trzech okupantów eksterminacji. A byli wtedy bardzo młodzi.

Obecni na Mszy św. nieliczni już świadkowie tamtych zdarzeń, żołnierze, ich bliscy, rodacy z Wołynia ocaleli z pogromu oraz liczne poczty sztandarowe wielu szkół, stowarzyszeń, związków, grup i przedstawiciele zaprzyjaźnionych samorządów. Patronat honorowy sprawował Zarząd Główny Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej. Ks. ppłk Andrzej Jakubiak celebrował Mszę św. wspierając się doskonałą znajomością historii Wołynia i akcji ?Burza?.

Ostatnia niedziela stycznia to tradycyjnie Światowy Dzień Walki z Trądem. Ks. Andrzej Jakubiak przypomniał nam, iż bł. o. Jan Beyzym SJ, zmarły na Madagaskarze ?święty wśród trędowatych? też pochodzi z Wołynia. Jan Beyzym urodził się w Beyzymach Wielkich na Wołyniu, nad rzeką Chomorem, jego ojciec za udział w powstaniu styczniowym został zaocznie skazany na śmierć przez władze rosyjskie.

?We wrześniowej kampanii 1939 roku symbolem bohaterstwa Polski, pierwszego państwa, które nie skapitulowało przed wrogiem stała się kawaleria. Może dlatego, przez pół wieku (czy tylko pół wieku?), z taka zaciekłością, symbol ten niszczono i zniesławiano. Odwagę, patriotyzm, najwyższe walory bojowe uznano za przejaw słabości II RP. W sierpniu 1939 roku, gdy Niemcy przygotowywali rozkaz uderzenia na Polskę a potężni sojusznicy postanowili pozostawić Polskę bez pomocy, do jakiej się zobowiązali, 23 sierpnia 1939r. żołnierze Wołyńskiej Brygady Kawalerii otrzymali rozkaz mobilizacji. Pociągami z Wołynia przez Lwów i Kraków mieli dotrzeć pod Częstochowę. 8 tysięcy żołnierzy Wołyńskiej Brygady Kawalerii dowodzonej przez płk. dyp. Juliana Filipowicza miało wypełnić zadanie ogromnie ważne w nadchodzącej walce?. Tak zaczyna swoją opowieść o Bitwie pod Mokrą Bogusław Wołoszański w filmie Sensacje XX wieku.

Bitwa pod Mokrą stoczona 1 września 1939r. zakończyła się dużym sukcesem Wołyńskiej Brygady Kawalerii, która przez cały dzień zatrzymywała marsz niemieckiej IV dywizji pancernej, z dwukrotnie większą liczebnością, wielokrotnie większą siłą ognia, ponad 300 czołgami i kilkudziesięcioma samochodami pancernymi. IV dywizja mogła też liczyć na wsparcie lotnictwa.

?W piątek pierwszego września 1939 roku dzieci przyszły do szkoły. Radio u nauczyciela Ignacego Mikołajczyka w Budkach Borowskich podawało straszną wieść: Niemcy dokonali najazdu na nasz kraj. Przed domem sołtysa Rafała Zalewskiego zaczęli się gromadzić ludzie- młodzi i starzy, mężczyźni żonaci i kawalerowie. Zaczęto domagać się kart powołania do wojska. Entuzjazm ogarnął wszystkich niebywały. Karty powołania dostało niewielu. Zgłaszali się natychmiast do Obwodu Korpusu Ochrony Pogranicza w Borowem, gdzie otrzymywali mundury i wojskowe wyposażenie. Co gorliwsi ostrzyli na taczkach bagnety, z którymi zamierzali iść na Niemców.

(?) Kolejnym ciosem był siedemnasty września 1939r. Wojska sowieckie przekroczyły granicę polską. Czerwonoarmiści przejechali przez wieś, na ramionach mieli długie karabiny z osadzonymi na nich czterograniastymi, ostrymi i długimi bagnetami. Rosyjscy pogranicznicy po zajęciu strażnicy KOP, potłukli godło polskie, zniszczyli portrety Józefa Piłsudskiego i Rydza-Śmigłego. Z chwilą wkroczenia na te ziemie armii radzieckiej natychmiast dali o sobie znać ukraińscy nacjonaliści. Już 17 września w Kisoryczach, miejscowi chłopi zemścili się na leśniczym, Stanisławie Zaleskim, i gajowym, Janie Marcince. Donieśli na nich pierwszym oddziałom Armii Czerwonej, że nie pozwalali na kradzież drewna z lasów państwowych. Obaj zostali rozstrzelani bez żadnego sądu. Pochówku dokonał przybyły w ostatnich dniach sierpnia młodziutki ksiądz zakonnik, ojciec Ludwik Wrodarczyk, w obecności licznie zgromadzonych mieszkańców Budek, Dołhani i Okopów. Co przezorniejsi z wiejskiej starszyzny wróżyli z tego faktu nadejście okropnych czasów. (?) Oprócz nacjonalistów ukraińskich ożywiły swą działalność pewne warstwy ludności żydowskiej. Przedstawiciele nowej władzy paradowali po wsiach z czerwonymi opaskami na ramieniu, pełniąc funkcje milicjantów, pełnomocników sołtysów i innych czynowników. Zajmowali się spisywaniem ludzi, inwentarza żywego, ziemi, a nawet drzew owocowych. Odnotowywali też kto ile miał ziemi i jakich klas gruntów. (?) Ojciec w latach 1926 ? 1928 ? był gajowym. Teraz funkcjonariusze władzy radzieckiej zaczęli przypominać mu tę służbę. Trzeba więc było szykować się na ?białe niedźwiedzie?, jak wtedy u nas powiadano (Leon Żur , Wołyński epos).

Rodzinna wieś Leona Żura należała do Żytomierszczyzny . Na Polesiu Wołyńskim, wśród ogromnych połaci i nieprzebytych bagien, lasów i wertepów osadnicy żyli ze zbieractwa runa leśnego, myślistwa, ciesiołki, wyrobu klepki podłogowej i bednarskiej, wytwarzali terpentynę z karpiny sosnowej, dziegć z kory brzozowej, z łoziny zdzierali korę na łyko, z którego sporządzali łapcie. Zajmowali się też powszechnie bartnictwem. Z Żytomierzem związanych jest wielu wybitnych Polaków, tutaj urodził się generał Jarosław Dąbrowski, tu rodzili się lub mieszkali pisarze, Tadeusz Borowski, Józef Ignacy Kraszewski czy Joseph Conrad a również wybitny polski pianista, kompozytor i zasłużony wielce dla Polski polityk, Ignacy Paderewski. Jego siostra nigdy nie opuściła Żytomierza mimo okrutnych prześladowań ze strony NKWD, zmarła z głodu w 1952 r.

Dziadek Leona przybył do wsi Budki Borowskie w czasie powstania 1863 roku, osiedlił się w tutejszych ostępach puszczańskich i żył z pracy w lesie. Służył w carskim wojsku i brał udział w wojnie japońskiej, ożenił się z Wiktorią, uciekinierką z Żytomierza, gdzie carat po powstaniu styczniowym w sposób bezwzględny prześladował polską szlachtę.

Osadnictwo polskie rozwijało się stopniowo na terenach zwanych niegdyś, po spustoszeniu ich przez Tatarów, ?dzikimi polami?, osiedliły się tu polskie rody a przez kolejne wieki przybywali ludzie szukający schronienia przed biedą i prześladowaniami. ?W sposób naturalny, tak że miejscowym Rusinom w niczym to nie wadziło. Mocno łączyło te dwie społeczności chrześcijaństwo, chociaż prawosławni byli innego obrządku. Zwłaszcza miłość nie znała granic ani pojęcia nacji. Z czasem zawierano małżeństwa, tworzyły się rodziny mieszane i umacniała się nieskrępowana harmonia ludzkiego bytowania?. (Leon Żur , Wołyński epos).

Okres okupacji sowieckiej ziem wschodnich Rzeczypospolitej upłynął pod znakiem grabieży i licznych represji skierowanych głównie ? choć nie tylko ? przeciwko Polakom. Trwały one z różnym natężeniem i w różnej formie aż do ataku Niemiec na ZSRS 22 czerwca 1941 r. Do tego czasu zamordowano, aresztowano, umieszczono w więzieniach bądź zesłano w trakcie czterech wywózek na Syberię setki tysięcy obywateli polskich. Różnorakie represje dotknęły działaczy politycznych i społecznych, oficerów rezerwy, księży, ziemian, policjantów, leśniczych, osadników wojskowych i cywilnych wraz z rodzinami, przemysłowców, kupców, uciekinierów spod okupacji niemieckiej.

Po napaści Niemiec na ZSRS na całym terenie Wołynia okupant wprowadził bezwzględny terror, co wywołało konsternację także u części ludności ukraińskiej. Nacjonaliści ukraińscy z OUN opowiedzieli się po stronie władz okupacyjnych. Powstała ukraińska policja pomocnicza, do której Niemcy przyjęli ok. 5000 ochotników. Już na początku okupacji Niemcy na podstawie list sporządzonych przez OUN rozstrzelali w Krzemieńcu, Kostopolu i Równem kilkuset przedstawicieli inteligencji polskiej i żydowskiej. Trwały też aresztowania i rozstrzeliwanie więźniów na terenach więzień oraz egzekucje publiczne. Po zajęciu Lwowa Niemcy zainspirowali pogrom tamtejszych Żydów, dokonali też mordu 25 polskich profesorów na Wzgórzach Wuleckich. Tysiące Polaków osadzono w obozach koncentracyjnych. Wkrótce masowe egzekucje, organizowane głównie przez policję ukraińską w służbie niemieckiej i Einsatzkommanda, dotknęły wołyńskich Żydów. Początkowo zamkniętych w gettach Żydów wołyńskich nie wywożono do obozów koncentracyjnych, lecz mordowano na miejscu: w rowach poza miastem lub na skraju lasów. Do października 1942 r. zamordowano ok. 247 tysięcy (czyli 97 proc. ogółu) wołyńskich Żydów, także w Galicji w zagładzie brała udział ukraińska policja. Bestialska zagłada Żydów pokazała, że można ludzi mordować na niespotykaną dotąd skalę, bezkarnie i w majestacie obowiązującego, niemieckiego prawa. (IPN)

?W parę tygodni później Klemens Zalewski opowiadał sąsiadom, że gdy przechodził przez łąki uroczyska Dermanka po kłodach drewna, jego oczom ukazał się przerażający widok. Po jednej stronie leżały głowy, a po drugiej tułowia. Ciała należały do Żydów, którym udało się ujść z pogromu w Rokitnie i w tamtych bagiennych okolicach urządzili sobie kryjówkę. Wytropili ich Ukraińcy, nacjonalistycznie usposobieni chłopi z Horochowej, którzy ich osaczyli, zrabowali resztki mienia i okrutnie zamordowali. Tak zaczynały się nowe, faszystowskie porządki, w których niemieccy okupanci angażowali inne narody. Na naszym terenie na swoich pomocników upatrzyli sobie ukraińskich nacjonalistów, obiecując im samoistną Ukrainę. Jednocześnie zaszczepili nienawiść do innych. Początkowo do Żydów, potem do Polaków. (Leon Żur , Wołyński epos).

Pierwszym zbiorowym mordem na ludności polskiej, przeprowadzonym ze szczególnym okrucieństwem, była kolonia Parośla koło Sarn, gdzie 9 lutego 1943 r. zginęło ok. 170 Polaków i 6 Rosjan.

W połowie marca 1943 r. ok. 5 tys. policjantów ukraińskich w służbie niemieckiej, z bronią i amunicją oraz z nabytym wcześniej doświadczeniem mordowania Żydów uciekło do leśnych oddziałów UPA. Tam wielu z nich objęło funkcje dowódcze. Od tego momentu przypadki mordowania Polaków ? początkowo sporadyczne ? zaczęły się nasilać.

Latem i jesienią 1943 r. terror OUN-UPA osiągnął olbrzymie rozmiary, szczególnie krwawy był lipiec 1943 r., a zwłaszcza niedziela 11 lipca 1943 r. Powszechnie występującym elementem bestialskiej zagłady ludności polskiej było okrucieństwo, którego nie wahano się stosować nawet wobec dzieci, kobiet w ciąży, starców. Łamanie kości, odrąbywanie różnych części ciała, rozpruwanie brzuchów, nadziewanie na sztachety, zdzieranie skóry, piłowanie piłą, wydłubywanie oczu, palenie żywcem, topienie w studni lub rzece to niepełna sposobów sadystycznego znęcania się nad ofiarami. Ludność ginęła od kul, siekier, wideł, noży i innych narzędzi, nierzadko w kościołach podczas mszy św. i nabożeństw. Sprawcami byli mężczyźni, kobiety, często wyrostki i dzieci. Posługiwano się przy tym hasłem: ?Wyrżnąć Lachów aż do 7 pokolenia, nie wyłączając tych, którzy nie mówią już po polsku? (prof. dr hab. Władysław Filar). Ze względu na powszechne okrucieństwo charakteryzujące i wyróżniające ludobójstwo ukraińskie został wprowadzony specjalny kwalifikujący owe zbrodnie termin: genocidum atrox. (Ewa Siemaszko). Akcja masowych mordów ludności polskiej spotkała się z próbą stworzenia lokalnych oddziałów samoobrony. Najbardziej znane z nich to Przebraże (obroniło się ponad 10 tys. Polaków), Huta Stepańska (ok. 600 osób zginęło), Zasmyki, Dederkały i Ostróg.

Tragiczne wydarzenia 1943 r. na Wołyniu miały istotny wpływ na rozwój polskiego ruchu partyzanckiego, w tym powstanie największej jednostki partyzanckiej w okresie okupacji ? 27 Wołyńskiej Dywizji Piechoty Armii Krajowej.

15 stycznia 1944 roku z powodu zbliżającego się frontu wschodniego komendant okręgu AK Wołyń wydał rozkaz mobilizacji wszystkich sił konspiracyjnych do otwartej walki z Niemcami w ramach realizacji planu ?Burza?. Do rejonu koncentracji przybyli żołnierze konspiracji, oddziały partyzanckie, młodzież i grupy samoobrony.

W dniu 28 stycznia 1944 r. na odprawie oficerów sztabu w miejscowości Suszybaba powołano do życia przedwojenną 27 Dywizję Piechoty, którą wkrótce nazwano 27 Wołyńską Dywizją Piechoty AK. W organizacji dywizji nawiązano do przedwojennych tradycji 27 Dywizji Piechoty, 13 Dywizji Piechoty oraz Wołyńskiej Brygady Kawalerii.Wychodząc z powyższych przesłanek zorganizowano 2 zgrupowania pułkowe: kowelskie p.k. ?Gromada? i włodzimierskie p.k. ?Osnowa?. W wyniku mobilizacji postawiono pod bronią ponad 6,5 tysiąca ludzi. W pierwszym okresie (do połowy marca 1944 r.) dywizja prowadziła walki z bandami UPA w obronie ocalałej ludności polskiej.

?To jest piękne, że tak nas potrafi coś wzruszyć, że zorganizowaliśmy Mszę św. aby uczcić zmarłych i prosić o potrzebne łaski dla żyjących ? rozpoczął kazanie ks płk Andrzej Jakubiak. Trzeba tylko umieć wczytać się w głosy, które brzmią w przeszłości, nie wolno nam lekceważyć przeszłości i naszych poległych braci. (…) Dobry patriota, dobry żołnierz musi zrozumieć zawsze tło środowiskowe, miejsce zdarzenia i żyjących ludzi. Kultywowanie tradycji, znajomość historii, oddawanie czci bohaterom i pamięć o nich, działania na rzecz danej społeczności, stawianie dobra kraju nad osobiste korzyści ? tak działali i działają żołnierze 27 WDP AK.

Jeśli zabraknie pamięci historycznej i czci dla naszych przodków to nigdy nie znikną kłamliwe pomniki przyjaźni polsko radzieckiej a wybudują nam nowe, wychwalające zbrodniarzy UPA, którzy dokonali bestialskiej zagłady 130 000 Polaków a pozostałych okaleczonych psychicznie i fizycznie wypędzili, Powstanie Warszawskie będzie to samo znaczyło co powstanie w getcie, badania i patenty naukowców znajdą się na zachodzie, a dla przyszłego pokolenia posiadanie munduru nie będzie oznaczało bycia człowiekiem honoru. Uczą nas żołnierze 27 WDP AK jak ważna jest przysięga na orła i na krzyż, na 2 kolory, na wolność żywych i na wieczną chwałę zmarłych. Przysięgali nie na prywatę ale na miłość. Życie zgodnie z prawdziwą religią i przekonaniami jest o wiele prostsze niż zwykle sądzimy. Trzeba zaangażowania własnego sumienia, aby żołnierskie serca błyszczały jak nieśmiertelniki noszone na ich piersiach. Miłość zaczyna się od tego, że nie chcę innym czynić tak, jakbym nie chciał by mnie czyniono”. Ksiądz przytoczył Dekalog Polaka Zofii Kossak ? Szczuckiej podkreślając, iż żołnierze 27 WDP AK nam o nim przypominają.

Dekalog Polaka:

Jam jest Polską, Ojczyzną twoją, ziemią Ojców, z której wzrosłeś. Wszystko, czymś jest, po Bogu mnie zawdzięczasz.

1. Nie będziesz miał ukochania ziemskiego nade mnie.

2. Nie będziesz wzywał imienia Polski dla własnej chwały, kariery albo nagrody.

3. Pamiętaj, abyś Polsce oddał bez wahania majątek, szczęście osobiste i życie.

4. Czcij Polskę, Ojczyznę twoją, jak matkę rodzoną.

5. Z wrogami Polski walcz wytrwale do ostatniego tchu, do ostatniej kropli krwi w żyłach twoich.

6. Walcz z własnym wygodnictwem i tchórzostwem. Pamiętaj, że tchórz nie może być Polakiem.

7. Bądź bez litości dla zdrajców imienia polskiego.

8. Zawsze i wszędzie śmiało stwierdzaj, że jesteś Polakiem.

9. Nie dopuść, by wątpiono w Polskę.

10. Nie pozwól, by ubliżano Polsce, poniżając Jej wielkość i Jej zasługi, Jej dorobek i Majestat.

Będziesz miłował Polskę pierwszą po Bogu miłością. Będziesz Ją miłował więcej niż siebie samego.

Ksiądz podczas Mszy św. prosił o „oliwę miłości do wszystkich ran, które zadane zostały bożemu ludowi przez barbarzyństwo komunizmu i ateizację, prosił o uciszenie nacjonalizmu i szowinizmu, uzdrowienie urazów polsko ukraińskich i by w kościele, który jest wspólnotą otwartą na wszystkie ludy i narody wszyscy rozpoznawali się jak jedna rodzina. (…) Uświęcaj i dzisiaj tych, którzy tam na Wołyniu żyją, pracują, cierpią i modlą się, wołyńska ziemia jest żyzna między innymi przez to, że została zroszona krwią tysięcy męczenników, niech się tak stanie, by każda kropla tej krwi była zaczynem nowych chrześcijan, niech cały Wołyń stanie się ziemią pojednania. Niech duch Twój odnowi oblicze umęczonej ziemi wołyńskiej, obudzi zaufanie w sercach załamanych, którzy przestali wierzyć, ucz kochać tych, którym najtrudniej jest przebaczyć?.

Uczestnicy uroczystej Mszy św. zostali zaproszeni do sali konferencyjnej Katedry Polowej Wojska Polskiego. Niestrudzona organizatorka uroczystości, Anna Ostromęcka – Lewak podziękowała wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego, że środowisko 27 WDP AK trwa. Niektórzy z nich zostali uhonorowani Krzyżem Obrońców Wołynia ?odznaką honorową, nawiązującą do Krzyża Wołynia z 1920 roku ( już 270 zasłużonych osób je otrzymało). Tym razem byli to :

ks. ppłk rez. Andrzej Jakubiak, który otrzymał również odznakę ?Burzy?

Zbigniew Tchórzewski, z jego rodziny 5 mężczyzn było w 27WDP AK, kopalnia wiedzy, kolekcjoner pamiątek i wydawnictw, które rozsyła po całej Polsce. Wspaniały wolontariusz

Artur Piętka ? kustosz Muzeum Ziemi Mińskiej, propaguje wiedzę o 27 WDP AK w swoim środowisku.

Dodatkowo Odznaczenie 27 WDP AK otrzymali :

Stowarzyszenie Miłośników Kawalerii im. 1 Pułku Ułanów Krechowieckich

Marek Koprowski ? autor książek, w których opublikował wspomnienia żołnierzy 27 WDPAK

Jerzy Mużyło ? przedstawiciel szczecińskiego Środowiska Żołnierzy 27 WDP AK

Goście mieli okazję obejrzeć fragment filmu z uroczystości , które odbyły się w 2013 roku. Po projekcji głos zabrał Tadeusz Socha, pseudonim ?Dąb?, który na Wołyń trafił przypadkowo, kiedy z frontu wschodniego ewakuowano niemiecką firmę mechaniczną, w której przymusowo pracował. Związał się z konspiracją AK, zorganizowaną przez ojca p. Ewy Siemaszko, Władysława Siemaszko, a wkrótce przystąpił do 27 WDP AK. Pan Tadeusz podziękował księdzu za kazanie mówiąc, iż ?pogłaskał naszą płytkość bo powiedział, że żołnierze 27 WDPAK to i cnotliwi i uczciwi i bohaterowie. Tak pięknie powiedział, gdzie Wołyń a gdzie Polska i patrona wśród trędowatych znalazł , cieszę się, że są wśród nas dobrzy i mądrzy ludzi?. Tadeusz Socha potwierdził, że żołnierze 27 WDP AK to byli wspaniali ludzie, umieli kochać, przebaczać i umieli walczyć. Przypomniał też, iż morderstwa masowe na Wołyniu miały miejsce już w 1943 roku, dlatego 20 lipca 1943 r. ukazał się rozkaz płk. ?Lubonia? nakazujący komendantom obwodów utworzenie oddziałów partyzanckich, które miały uzyskać gotowość bojową do 28 lipca. Utworzono 9 oddziałów, w nich 1200 osób, których celem była obrona ludności polskiej i jej mienia przed zagładą i zniszczeniem przez banderowców.” Tadeusz Socha zwrócił się do obecnych, by kultywowali pamięć o bohaterach tamtych czasów.

?Zawsze w sercu noszę kresy? – powiedział senator Jan Maria Jackowski, syn porucznika ?Brzozy?, uczestnika akcji ?Burza?, przedwojennego absolwenta Politechniki Lwowskiej, leśniczego w Winnikach pod Lwowem. Rodzice senatora przeżyli kolejne okupacje: pierwszą sowiecką, niemiecką, drugą sowiecką, cudem uniknęli wywózek Polaków na Syberię, ograbiani przez sowieckich i ukraińskich ?bohaterów? uniknęli losu wujostwa, zamordowanych przez ukraińskich bandytów dla ?ausweisów?, dzięki którym mogli wyjechać na zachód i urządzać się jako Polacy. Bogu niech będą dzięki, że grono animatorów się powiększa ? powiedział senator- na uroczystościach patriotycznych są również ludzie młodzi, to wielka rzecz, pamięć historyczna w warunkach niesprzyjających czyli w obliczu propagandy mediów, która celowo zniesławia pamięć historyczną utożsamiając ją z nacjonalizmem czy ultrakatolicyzmem. Wszystkie kraje ościenne, nie mówiąc o Niemczech czy Izraelu prowadzą politykę historyczną, dbają o własnych bohaterów i kombatantów i stają w ich obronie. Polska na Kresach miała w Wilnie 5 okupacji a we Lwowie 3, dodatkowo nacjonaliści ukraińscy dokonali ludobójstwa nie tylko na Polakach ale i na Rusinach, Żydach, i innych narodowościach. Pamięć o tym trzeba kultywować. Senator to robi, jest wydawcą pięknej książki ?Znad Dniepru nad Odrę, wspomnienia Matki i syna?.
Zakończenie uroczystości uświetnił chór Nowogródzkie Orły .

Żołnierze 27 WDP AK nie wrócili do rodzinnych domów, które opuścili by walczyć o wolność nas wszystkich. Tych domów już nie było, zostały zrównane z zakrwawioną ziemią, użyźnioną ciałami ich bliskich. Ziemia znalazła się poza granicami powojennej Polski. Pozostali okaleczeni i osamotnieni , ich rodziny i rówieśnicy zgładzeni lub zesłani do obozów pracy. Nie mają gdzie zapalić znicza pamięci i pożalić się swym bliskim. Wielu z nich zostało uznanych za wrogów państwa polskiego i ludu pracującego i skazanych na pobyt w więzieniach przez komunistycznych katów PRL. Utrudniano im podejmowanie nauki i pracy, skazywano na niebyt i niepamięć. Nikt nie oferował im pomocy psychologicznej po traumie, którą przeżyli podczas bestialskiej zagłady Polaków na Kresach Rzeczypospolitej. Nikt nie wybudował im Muzeum Historii Wołyniaków Polskich. Do dzisiaj nikt ich oficjalnie nie przeprosił i nikt im nie podziękował ani nie zrekompensował strat duchowych i materialnych. Nie otrzymali odszkodowania ani dotacji natomiast sprawcy zbrodni nie otrzymali kary. Rządzący uczestniczą w zacieraniu śladów zagłady obywateli Rzeczypospolitej. Na ogół pobierają wysokie apanaże a ich dzieci opływają w dostatek . Jedni i drudzy odporni są na wiedzę i cierpią na amnezję.
Bożena Ratter”


Linki do artykułów tematycznych:

68 rocznica powstania 27WDPAK w Szczecinie

Otwock 68 rocznica powstania 27 WDPAK. Fotogaleria

Porwanie trzech ciężarówek ? brawurowa akcja.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.