Rowery forever…


Fotka poniżej pokazuje pewną ulicę w Poznaniu przez którą przejeżdżam bardzo często, jest na uboczy odchodzi od ulicy Kasprzaka, a bardziej znanej Głogowskiej.
Mała dość wąska jednokierunkowa uliczka. Częste stłuczki samochodowe od strony ulicy Bogusławskiego (wymuszenia pierwszeństwa).

Przez te wszystkie lata nie widziałem tam ANI JEDNEGO ROWERZYSTY.
Zmiana na tej ulicy warunków ruchu drogowego ta jakaś pomyłka albo „szalony sen” – urzędnika miejskiego, który to wprowadził.
Zastanawiamy się o co w tym wszystkim chodzi (rodzina – która w całości jeździ na rowerach, a także pracujący na tej ulicy)
Dochodzą mnie słuchy, że jest to wynik wydawania pieniędzy z dotacji na infrastrukturę ruchu rowerowego.
Cuda jakieś dzieją się w tym mieście – każdy kto przejeżdża przez centrum widzi ustawiane bariery w kolorze biało-czerwonym, wyłączone sygnalizacje świetlne, wymalowane rondka (w okolicy ul Ogrodowej i Ratajczaka)…
Zwężenia, jedno-kierunki itp.
Czy ktoś chce przerzucić nas wszystkich w tym mieście na rowery?
Może i to dobry pomysł ale nie wszystko da się rowerem przewieźć i nie wszyscy dają radę jeździć rowerem – np chorzy, czy też z uwagi na warunki atmosferyczne.
Wygląda to tak jakby prezydent miasta myślał że elektorat rowerowy zagłosuje na niego.
Ciężko to będzie… ponieważ ów elektorat, to nie 100% ludzi – co to jeżdżą tylko i wyłącznie rowerami…

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.