rozwój zwrównoważony

W porannej katechezie Radia Maryja, ks. bp. Józef Zawitkowski wspominał mszę św. na placu Zwycięstwa. Było uroczyście, krzyż, obraz Matki Boskiej, papież Polak, który mówił „Zwycięstwem waszym jest wiara wasza, bracia. Nie można zrozumieć tego człowieka bez Chrystusa, nie można zrozumieć tego narodu bez Chrystusa. Wielkie wzruszenie zgromadzonych a papież kończy słowami: ja, syn tej ziemi, a zarazem ja, Jan Pawel II, papież, wołam z głębi tego tysiąclecia, niech stąpi duch Twój i odnowi oblicze ziemi, tej ziemi. Wstali wszyscy, Polacy podali sobie ręce, będziemy solidarni a gdy będziemy wolni, będziemy sobie życzliwi, będziemy sobie pomagać, jak dzieci jednej matki. Ach ty trudna Polsko –mówi biskup – święciłem Wasze sztandary, myślałem, że z tego pokolenia wyrosną dęby mocne wiarą i bogate chlebem a nie trzcina chwiejąca się od wiatru. Minęło 40 lat i bezbożne partie poszarpały sztandary, a szlachetnych Polaków marzenia diabli wzięli. Do Europy, bezmyślnym śladem za sobą wlokąc miłość i zdradę, poszliśmy niosąc nasze symbole, zdeptaną dumę i honor i wiarę. Ks. bp. Józef Zawitkowski przypomniał też słowa papieża: my nie musimy wchodzić do Europy, my w niej jesteśmy, my ją tworzyliśmy i to z większym trudem niż ci, którzy dziś przypisują sobie patent na europejskość. Europa potrzebuje Polski .
Bezbożni chamowie pisali w gazetach, ile kosztuje ta pielgrzymka, kto zapłaci za helikopter. Czy on przyjeżdża po to, by uczyć nas pacierza? – przypomina biskup.
A skąd wzięli się ci bezbożni? Metropolita katowicki abp Wiktor Skworc wręczył nagrodę Lux ex Silesia prof. Mieczysławowi Chorążemu, absolwentowi medycyny w Warszawie, któremu komunistyczne władze nie zezwoliły na podjęcie pracy w Warszawie z uwagi na jego przeszłość …..w Armii Krajowej. Dzięki odwołaniom dostał skierowanie do pracy nie do Bieszczad, za Krosno, ale do Instytutu Onkologii w Gliwicach. W Zakładzie Biologii Nowotworów pracowało wraz z nim trzech innych, podobnie jak on zesłanych akowców. Żartowali, że to „mała polska Syberia”( Gość Niedzielny, Przemysław Kucharczyk). Dwukrotnie uzyskał stypendium Rockefellera i pracował nad biologią raka w USA. Wrócił z międzynarodowymi kontraktami, przez 30 lat kierował Zakładem Biologii Nowotworów, który wychował wielu uznanych naukowców. Tymczasem do Warszawy przybyli inni absolwenci, oni też uzyskali stypendium, tyle że Stalina (Marksa i Lenina) i już w 1944 roku, w szkole Ludowego Komisariatu Spraw Wewnętrznych Związku Sowieckiego w Kujbyszewie czy Moskwie, zdobywali wiedzę m.in. jak bić, żeby nie zabić, jak zabić i zatrzeć ślady, jak zastraszać i szantażować, jak ograbiać z honoru i majątku, jak manipulować ludzkimi umysłami przy pomocy marksistowskiej propagandy. Wychowali bardzo wielu (w roku 1953 tajne służby Ministerstwa Publicznego liczyły 265 tysięcy funkcjonariuszy) uznanych dzisiaj „fachowców” ( choćby sędzia M. biorący udział w marszach totalnej opozycji, który wydawał wyroki śmierci), likwidatorów „wrogów klasowych i zgniłych karłów reakcji’.
A to wszystko w obronie szczęścia „socjalistycznych mas chłopskich i robotniczych”. Do szeregu utrwalaczy władzy Polski Ludowej kierowano nie tylko z ludowego wojska polskiego, przyjmowano chętnych (ale musiały być rekomendacje PZPR czy Związku Walki Młodych), najczęściej (ale nie tylko) z warstw społecznych, dla których był to pewien awans (prof. Andrzej Paczkowski). Oni byli prostymi chłopakami ze wsi. Dostali buty, jedzenie i władzę do ręki – i już im się w głowie przewróciło. Zapragnęli mieć to z czym walczyli – to wypowiedź pani Prokurator w artykule Polityki z 1995 roku.
Nic dziwnego, że do wyborów w Warszawie tłumnie przystąpili tamci beneficjenci i ich potomkowie w obronie tego w.w. „awansu”. Wybierali głównie nie warszawiacy z pokolenia na pokolenia, których w większości wymordowano i wypędzono. Dodatkowo wybierali jeszcze ci nowo przybyli, tłamszeni przez ostracyzm tych, którzy tu wcześniej zamieszkali i zostali wyedukowani przez ojca, pożal się Boże, imperium medialnego opłacanego suto przez lobby nienawistne Polsce.
Ten oddech propagandy Polski Ludowej czuje czasem m.in. w propozycjach TVP Historia i zadaję sobie pytanie, kto jest w radzie programowej?
Akcja absolwentów z Kujbyszewa wciąż trwa, tylko marka butów, garniturów, samochodów inna, i stan konta inny. Są wszędzie, we wszystkich opcjach politycznych, spółdzielniach, zarządach, radach programowych, gremiach filmowych, teatralnych, stowarzyszeniach, fundacjach itp. Zmienił się podmiot, którego bronią, teraz to nie są „socjalistyczne masy chłopsko robotnicze” ale kobiety, niepełnosprawni w naturalnych relacjach męsko damskich, prawo do niszczenia tożsamości człowieka i wszelkich wartości w nachalny, wulgarny i prostacki sposób. No i własny interes. Nowe są hasła propagandowe, bo „europejskie”, wynikające z globalnej rewolucji kulturowej.
Z takich pojęć jak konstruowanie konsensusu (próba konstruowania całej rzeczywistości od samych podstaw), demokracja uczestnicząca, rozwój zrównoważony, zdrowie seksualne i reprodukcyjne, równość płci kulturowej, jakość życia dla wszystkich, dobre zarządzanie, równe partnerstwo– lista z wykładu ks. prof. Tadeusza Guza.
Ciekawe, czy kwietnik z kapustą, porem i selerem na przystanku przy Plac Na Rozdrożu to rozwój zrównoważony? Jakość życia dla wszystkich? Dobre zarządzanie? I z którego budżetu partycypacyjnego? Z moich podatków? Rewitalizacja rynków w miastach i miasteczkach polegająca na wycinaniu drzew i stawianiu ławek bez cienia, by w upał nikt nie mógł się tam spotykać, lub zmarł na udar, to demokracja uczestnicząca? Ciekawe, że w mieście Wleń wycięto nawet brzozę, która jest w herbie tego miasta, o czym opowiedziała mi na przystanku młoda mama. We Wleniu nie ma miejsca ocienionego na żadnym placu zabaw. W Lubomierzu również. Ale we Wleniu młodzi całkowicie pokryci tatuażami (pewnie przed upałem) spacerują z wielkimi psami (bez kagańca) na smyczy. Wchodzą też z nimi na turystyczne szlaki i tak jak na Ursynowie, muszę uważnie patrzeć pod nogi. W czerwcowej rozmowie w Poranku Wnet z ministrem rolnictwa, redaktor podkreślił misję cywilizacyjną, jaką niosą ludzie z miasta kupujących ziemię na wsi. Podoba mi się odpowiedź ministra: To mówienie, że ten mądry z miasta przyjdzie uczyć głupich ze wsi jest obraźliwe, wieś ma swoją godność i poziom kultury.
Wieś miała też wspaniałe tradycje, uczciwość, rzetelność, pracowitość. To wszystko było skutecznie niszczone i wyśmiewane w Polsce Ludowej (i później) przez absolwentów Kujbyszewa w myśl polityki Stalina. A teraz ziemię chcą kupić ci, którzy przyjechali do miasta, dorobili się, tu się przepoczwarzyli i czy są w stanie odtworzyć to piękno polskiej wsi, czy zaniosą tam globalną rewolucję kulturową? Na razie na trasie wędrówek spotykam to drugie. W Warszawie kwietnik z porem i selerem a we wsi Kamyk folwark. W nim szklana stodoła, plastikowe krowy, restauracja i mieszkańcy wsi ubrani na wzór miejski przyjeżdżający tłumnie samochodami choć do domu mają 3 kilometry.
W dzielnicy Berna mieszkańcy zbierają się w dzień święta dzielnicy na ulicy. Z przedszkola wystawiane są 2 stoliki, ktoś przynosi ekspres do kawy, inny kawę i herbatę, mamy przynoszą ciasto, dzieci sprzedają stare zabawki za funta, a wieczorem chór mieszkańców z merem Berna, który akurat w tej dzielnicy mieszka i dyrygentem z berneńskiej filharmonii, śpiewa. Nad nimi zawieszona płachta klejona z kawałków pochodzących od różnych właścicieli. Był deszczowy wieczór.
Absolwenci Kujbyszewa mają też nowoczesne narzędzia, docierają nawet do analfabetów, wystarczy usiąść bezmyślnie przy TVN czy TVN24, oni tam wszystko mówią. A że powtarzają te same kalumnie to można rychło nauczyć się na pamięć myślenia. Ciekawe, ile zarobili dziennikarze tych mediów za zdjęcia, filmy, teksty, wywiady z fałszywymi oskarżeniami o posiadanie apartamentów, złoto płynące strugami od państwa i fundacji do ks. Tadeusza Rydzyka? Dlaczego nie pokazują stanu kont i hacjend w Hiszpanii, Szwajcarii notabli partyjnych w Koalicji Obywatelskiej? Na ekranie autobusu ZTM grafika z kobietą paloną za czary i tekst; szlachcice wskazywali poddanych, zwłaszcza kobiety, 99% to kobiety. Dlaczego nie pokazują palonych, gwałconych dzieci, kobiet, mężczyzn przez „wyzwalającą” armię czerwoną i towarzyszącą im armię najeźdźców ze wschodu, którzy rządzili nami nie tylko do 1989 roku? Ile kobiet stało się ich ofiarami?
Bożena Ratter

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *