Do czego prowadzi publiczne zezwolenie na takie działania? Niemka sama dokonała aborcji na własnym dziecku. Całość pokazała na Instagramie
Poza faktem zabicia człowieka, który mógł się narodzić – co jest bezsprzeczne i nie raz udowadniane przez gremia naukowe (cytowałem wielokrotnie na blogu), zagrożona jest postawa świadomościowa ludzka. Etyka i moralność stają się czymś podważanym przez domniemaną zgodę lub co najmniej przyzwolenie, kiedy w mediach publicznych (jakimi jest Instagram), pojawia się relacja z takiego wydarzenia. W świadomości odbiorcy rodzi się przyzwolenie na ten czyn skoro jest on „emitowany” przez media, nie karany i nie ścigany.

Następuje zdeprecjonowanie wartości ludzkich, z uwagi na zgodę na śmierć przyszłego człowieka zmniejsza się sama wartość człowieka (bytu), istnienia ludzkiego, jako taka. Tutaj już tylko krok dzieli nas od zgody na zabijanie narodzonych. Gdybyśmy poszli dalej, można by wyobrazić sobie sytuację gdzie zabicie pełnowartościowego człowieka dorosłego, w określonej sytuacji, która (zakładając hipotetycznie) uzasadnia ten czyn- staje się dozwolone.
Obecnie nie ma takich ustaleń prawnych. Jednak z punktu widzenia logiki, ktoś kiedyś może pokusić się aby na takiej podstawie bronić się np. podczas procesu o morderstwo. Wszystko zależy od narzędzi prawnych i zdolności osoby się nimi posługującej – w każdym razie widzę takie zagrożenie.
Może ono też rozprzestrzenić się na pewne działania organizacji państwowych, które w taki sposób mogą chcieć kontrolować część społeczeństwa odmawiając uprawnień do egzystencji (niewygodnych sobie) na podstawie chociażby wykrytej najdrobniejszej wady genetycznej, która (może zostać uznana) będzie wadą w myśl obowiązującego prawa.
Skoro usuwa się dzieci, które mogą być chore, już w łonie matki – na bezprawne jej życzenie i zgodę (co dodatkowo pokazuje udział osoby trzeciej w całym procederze), gdyż matka to nie jest osoba, której dotyczy bezpośrednio decyzja braku możliwości istnienia poprzez zabicie [pozbawienia możliwości przyszłej (jakiejkolwiek chociażby) egzystencji], lecz osoba która powinna z uwagi na swoją funkcję (społecznie jeszcze ona funkcjonuje – pojęcie: Matka/Opiekunka/Rodzicielka) powinna w sposób uprawniony bronić życia, możliwe jest, że za czas jakiś usuwanie osób subiektywnie chorych stanie się zgodne z prawem. Wszystko zależy od definicji „choroby”, która by eliminowała prawo do życia danej jednostki. Już przecież tak się dzieje.
Następuje deprawacja tego (choroba, co nią jest?) i innych pojęć (np; Matka), która może się posuwać dalej w umysłach ludzi, skoro pojawiają się tego typu przekazy. Normalizacja ich (oswojenie się) może doprowadzić do dalszych konsekwencji, uznania „eutanazji” (pojecie, słowo wymyślone w celu próby narzucenia innej formy językowej dla słowa „śmierć”, mające za zadanie ułatwić decyzję {zgodę na czyn} ogółu [społeczność ogólnoludzka, nie tylko regionalnie funkcjonująca] – eliminację danej jednostki, na tyle sprawnie logicznie przeprowadzoną; na płaszczyznach uzasadnienia logiczno-retorycznego, że nawet dana jednostka uznawać może potrzebę takiego czynu) za jak najbardziej właściwe, normalne, moralne a nawet potrzebne, już narodzonych i funkcjonujących społecznie osób.

Krytykowana cywilizacja/kultura islamska (o ile wiem) nie akceptuje w przekazie publicznym tego typu wartości negatywnej. Przynajmniej w strefie ogólnospołecznej w zasięgu wpływu swojej cywilizacji. Przyczyn jest wiele, zapewne jedną z nich zaledwie jest szacunek do życia jako takiego. Inną przyczyną może być walka ideologiczna z siłą przekazu innej kultury/cywilizacji, którą można zwalczyć też samą ilością członków własnej kultury.

Zdaje się że ten drugi powód ogólnie jest pomijany (nie dostrzegany) wewnętrznie przez atakowaną kulturę/cywilizację (sposób życia?).
Czy można traktować to jako czynnik auto-destrukcyjny (owo nie zauważanie problemu)?

Jedno jest pewne: szkodliwość ukazania takiego czynu i nie ścigania go jest ewidentna – niejako prawodawca sam wpadł we własne sidła doprowadzając do zgody na zabijanie własnych dzieci (zresztą, być może było to jego celem), można jednakowoż spróbować podważyć zasadność funkcjonowania/istnienia tego przekazu z aspektami wrażliwości ludzkiej, moralności, etyki zachowania, powołać się na kulturę i „poziom” (niewłaściwy) kultury pewnych czynności, które ujawniane publicznie stanowią naruszenie wrażliwości innej osoby, mogącej przypadkiem natknąć się na ten przekaz. Może to jest metoda do walki z tym rodzajem negatywnego, destrukcyjnego przekazu medialnego o jakim tu mowa. Walki nie odgórnej, lecz oddolnej, wypływającej ze słusznych skarg od osób w danym społeczeństwie, które uznają za naruszenie swoich dóbr osobistych demonstrowanie w taki sposób wolności do zabijania nienarodzonego człowieka.
Podejrzewam i domniemywam, że to stanowisko jest do obrony przed obecnymi sądami europejskimi i w tzw kulturze europejskiej (również i USA). Na tej podstawie można by zgłaszać jako treść niedozwoloną przekaz o zabiciu swojego dziecka.

Konkluzja: wszystkie osoby, które nie zgadzają się z tym przekazem, a posiadają dostęp do aplikacji Instagram, powinny zgłaszać to źródło celem jego zablokowania w przekazie ogólnodostępnym. Chociaż tyle.