T.W. …- „Niech dogorywa w samotności” – spotkanie na WNS UAM w Poznaniu

Tematem dyskusji była pozycja: ?Uniwersytet im Adama Mickiewicza w oczach służb specjalnych PRL. Wybór źródeł z lat 1982-1989.? autorstwa profesora Kazimierza Świrydowicza. Cytat powyższy z tytułu był częścią odpowiedzi na jedno z dwóch zadanych przeze mnie pytań Autorowi pozycji w którym zastanawiam się niejako „podskórnie” cóż powinno wyniknąć dla tych wszystkich wykrytych, ujawnionych TW dookoła nas. Czy powinni w spokoju, a czasami nawet w chwale i gloryfikacji dożywać swych dni?
Odpowiedź Pana Profesora opierała się na tym jak rozliczono się w Niemczech ze współpracownikami osławionej Stasi. Odsunięto tych ludzi od funkcji społeczno-politycznych, nie pozwolono im tworzyć nowej jakości w życiu państwa, skażonych podstępem, zdradą słusznie uznano za osoby które trzeba izolować społecznie. Po prostu stracili swoje stanowiska, wpływy wypracowane kosztem krzywdy innych.
Memento dla tych ludzi w każdym z państw byłego obozu pod wpływem sowieckiego okupanta powinno być takie samo. Jeżeli uznaliśmy miniony system za zbrodniczy, represyjny, sprzeczny z prawem, narzucony Polakom przez posłusznych woli Moskwy komunistów polsko-języcznych; powinniśmy być konsekwentni i wyeliminować z życia publicznego osoby które wspierały potajemnie ten system swoim donosicielstwem chociażby, – o ile nie gorszymi czynami.

Stąd moje pytanie, które padło jako pierwsze: Czy zgromadzeni specjaliści, Autor publikacji omawianej na spotkaniu, dotarli do konkretnych przykładów krzywdy, jaka została wyrządzona pracownikom uniwersytetu, studentom, poprzez działania TW.
Należy tutaj rozróżnić działalność czysto „literacką” TW bez konkretnych efektów, była też i działalność zaangażowana.
Tutaj prof. Świrydowicz podał przykład działalności TW, którego raporty doprowadziły do wciągnięcia w krąg współpracowników (zostali TW) osoby opisywane w tychże raportach. Doprowadziły do wyłowienia „haków” na nie, na tyle skutecznych, że ich wola została złamana. Jest to przykład krzywdy jakże makiawelistycznej, krzywdy niezwykle przewrotnej w swoim zamierzeniu i skutku.
Krzywdy w której płaszczyzna do analizy moralnej niezwykle się komplikuje, poszerza i nie jest już jednoznacznym rozpatrywanie czynów tak wciągniętego do współpracy TW.
Jak odebrać moralne konsekwencje działalności człowieka złamanego przez przyjaciela być może, a na pewno współpracownika, kolegę, kiedy pozwalamy sobie na odrobinę więcej szczerości, która jest bezlitośnie wykorzystana, kiedy jesteśmy mniej czujni. To najbardziej boli.
I fakt że szansa dowiedzenia się prawdy o jego czynach pojawiła się dopiero po wielu wielu latach… Nieodwracalność czynów jest jaskrawa. Szansa na zmianę, próbę ustawienia się w innej płaszczyźnie społecznej niemożliwa, w zasadzie (dobitnie): żadna.
Dlatego praca Profesora Kazimierza Świrydowicza z uwagi właśnie na te trudne, skomplikowane aspekty moralno-etyczne, gdzie można by też i sądzić, że nie wiadomo już (prawie że!) kto jest katem, a kto ofiarą – po części chociażby są w stanie wyjaśnić, tłumaczyć może i prostować niektóre życiorysy poszkodowanych, którzy stali się szkodzącymi…

Łatwo jest nam wiele lat po wojnie wcielać się w rolę bohaterów powstania, czy bohaterów z innych frontów, jednakże czy empiria wydarzeń które zaczęłyby się wokół nas rozgrywać doprowadziłaby w prostej linii, nas siedzących sobie wygodnie w fotelach do takich samych biografii jak owych bohaterów?

Kiedyś spotkałem się ze stwierdzeniem znajomego historyka badającego losy powojennego podziemia: ” ci którzy wtedy zginęli są na pewno czyści, czy są bohaterami nie wiem, ale zginęli za sprawę”
Można wnioskować że ci, którym się udało nie zawsze maja czyste sumienie…
Z drugiej strony czego nie robi się dla życia, tym bardziej kiedy wyniosło się je, właśnie uratowało z największej pożogi światowej…
Oczywiście optyka TW na uniwersytecie poznańskim jest inna – i dlatego przywołuję ten skrajny przykład wojenny.
Cóż mogli stracić? Życie?
Po co czynili to, co czynili?
Odpowiedzi nigdy nie będą proste, jednakże pamiętajmy: byli i tacy, którzy odmówili zdecydowanie współpracy. Czy są z lepszej gliny ulepieni? Jak to jest co na to wpływa? Jakimi kategoriami moralnymi przychodzi nam mierzyć tych i tamtych?

Pojawia się tak naprawdę więcej pytań niż odpowiedzi. W tym kontekście moralnym, etycznym.
Inaczej jest jak analizę przeprowadza osoba która była inwigilowana, śledzono jej posunięcia, donoszono o nich.
Inaczej też wygląda to w oczach osoby z „zewnątrz”.
Nie zapominamy wszakże i nie będziemy tutaj tłumaczyć TW. Jeżeli ktokolwiek chciałby tak przez chwilę myśleć. Ich czyny wzbudziły określony stosunek po latach, to co uczynili Niemcy czy Czesi ze swoimi donosicielami jest ze wszech miar słuszne.

Ostracyzm, odsunięcie, zapomnienie – to właściwa droga. Jako kara. Należy tylko dokładnie rozpatrywać poziom winy. Aby niesłusznie nie skazać na los banity osoby niewinnej.
Pozwolę sobie w tym miejscu nawiązać do kary śmierci: „Lepiej wypuścić 100 winnych, niż zabić jednego niewinnego.”
Zdanie to dotyczące kary śmierci i jej stosowania wydaje się mi najwłaściwsze, chociaż oczywiście kategoria rozpatrywanych czynów, skali winy, jest inna: – Dlatego też jakoś, (tak na „zawsze”) będę przeciw karze śmierci. Jako czymś nieodwracalnym.
W przypadku ujawnienia działających TW na uniwersytecie jest to bardziej poziom wykrycia tych, którym się ufało, oczyszczenia powietrza wokół siebie (nawet po tylu latach). Wskazania osób, które wykorzystały zaufanie, i donosiły. Z różnym skutkiem.
Można powiedzieć, że po części jest to sprawa honoru. W tym miejscu można też dodać; że osoby te honoru nie miały, a ich kręgosłup moralny był dyskusyjny.

Były też i aspekty humorystyczne, na przykład poszukiwanie TW poprzez: ZUS… to instytucja dysponująca naprawdę bardzo dokładną bazą danych… dotyczących różnych wykonywanych prac liczących się do emerytury jak widać…

Niewątpliwie publikacja bardzo potrzebna. Spotkanie cenne i wypowiedzi biorących udział wartościowe. Szkoda tylko, że tak mało osób młodych wiekiem było obecnych na spotkaniu. Mogłyby dzięki temu doświadczeniu poznać meandry bycia zależnym od swojego kolegi, czy koleżanki… w życiu szeroko pojętym i rozumianym…

Piotr Szelągowski



W dyskusji udział wzięli: prof. Krzysztof Brzechczyn (IF UAM), prof. Kazimierz Świrydowicz, Aleksandra Pietrowicz (IPN Poznań), Przemysław Zwiernik (IPN Poznań).

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.