Targi militarne w Poznaniu.

Dziś zwiedzałem pawilon nr 3 na MTP, gdzie można było obejrzeć wystawy w boksach wszystkiego, co związane jest ze strzelectwem, bronią, obronnością.
Miedzy innymi w boksach wystawowych obecna była Agencja Mienia Wojskowego, Policja, 12 Brygada Wojsk Obrony Terytorialnej, WZSS; wystawiano też trenażery do szkolenia strzeleckiego, były strzelnice ASG, pneumatyczne, stoiska prezentujące broń, sprzęt surwiwalowy, noże, stroje maskujące, sprzęt optyczny, słowem wszystko co może przydać się osobom interesującym się przetrwaniem, wojskiem, strzelectwem różnych odmian od sportowego począwszy a skończywszy na rekreacyjnym strzelectwie grupowym takim jak ASG.

Dłuższy czas spędziłem przy trzech stoiskach wystawienniczych. Jednym z nich było stoisko Wielkopolskiej Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej. Dwie miłe panie wchodzące w skład tych wojsk informowały i zachęcały do wstępowanie w jej szeregi gości targowych. Przyznam się ze robiły wrażenie, jedna z nich Kasia będąca w pełnym oporządzeniu militarnym była pierwszą Poznanianką (jak się dowiedziałem) która wstąpiła w szeregi tej formacji.
Obie panie opowiedziały mi o cyklach szkoleń a także ile strzelają i co robią. Dwudniowe szkolenia połączone są z treningiem strzeleckim (20 sztuk amunicji ostrej, plus strzelanie z amunicji szkolnej), musztry, innymi kierunkowymi. Drugi dzień z kolei jest treningiem poligonowym.
Cały cykl szkoleniowy się dopiero rozpoczyna, jednostka została niedawno sformowana. Napływ młodych ludzi postępuje. W ogóle na targach było ich bardzo dużo.
Jednym z najważniejszych aspektów szkoleń strzeleckich, czy też uprawiania sportów strzeleckich jest ich pro-obronny charakter.
Osoba, która posiada tzw. obycie z bronią strzelecką (szkolenie bezpieczeństwa, obsługi, i strzelania z broni kulowej do celów), łatwiej przechodzi szkolenie wojskowe, jest też bardziej odpowiedzialna (kontakt z narzędziami niebezpiecznymi – procedury, zachowanie się w wypadkach zagrożenia), też jej umiejętności nawet na tym najbardziej podstawowym poziomie pozwalają na obsługę broni strzeleckiej, co może się przydać podczas np obezwładnienia przestępcy.
Oczywiście cel wojsk obrony terytorialnej jest znacznie szerszy, w założeniu opiera się o strategię obronności kraju.
Dzięki działaniom w tych formacjach wzrasta świadomość patriotyczna, przynależność do grupy narodowej, odpowiedzialność o los państwa.
Jest to wysoce mobilizujący aspekt, budujący społeczeństwo obywatelskie, które ma szansę nauczyć się odpowiedzialności za rejon, miasto w końcu państwo w którym przyszło im funkcjonować.
Kilka fotek ze stoiska:

Mirka na stoisku informacyjnym 12 Brygady Wojsk Obrony Terytorialnej.

Mirka i Kasia:

Samo stoisko brygady:

Literatura dostępna na stoisku:

Obok znajdowało się stoisko Agencji Mienia Wojskowego, dodam, że w Poznaniu działa sklep agencji, gdzie można nabyć wiele ciekawych przedmiotów służących hobbystom – czy to ekstremalnych wycieczek po lasach i górach, czy miłośników armii i wyposażanie wojskowego, które jak wiadomo jest znacznie solidniejsze niż cywilne „ciuchy”:

Strzelnica:


Drugim stoiskiem, które szczególnie przykuło moją uwagę było stoisko Policji. Tak „uciąłem” sobie bardzo ciekawą pogawędkę z podinspektorem Piotrem Mazurem, biegłym sądowym, pracownikiem Laboratorium Krym. KWP Poznań – po prostu: specjalista od broni strzeleckiej, która została użyta do przestępstw.
Wiele ciekawych informacji, między innymi: przed dwadzieścia lat pracy na tym stanowisku mój rozmówca zanotował zaledwie 5-6 przypadków użycia broni zarejestrowanej legalnie niezgodnie z prawem. Były to próby odzyskania swojego mienia czyli nastraszenia nieuczciwych dłużników np, raz: ostrzelanie mieszkania dłużnika, ewentualnie groźba karalna polegająca na pokazaniu broni i straszeniu nią. Ani razu nie miało miejsca użycie bezpośrednio broni, w taki sposób aby mogła ona faktycznie zagrozić życiu drugiej osoby.
Mój rozmówca potwierdził, że do przestępstw używa się broni nielegalnej; pochodzącej z kradzieży, przemytu, czy też szerokiej pojęciowo tematyki: przeróbek legalnej broni czy to gazowej, czy obecnie będącej na topie (taki nowy trend) przeróbek broni pneumatycznej na kulową.
Marki wiodące w tych przeróbkach to turecka Zoraki, lub węgierska Keseru.
Wracajac do miejsca pracy Pana Piotra.
Tego typu laboratoriów (Wojewódzkie Laboratorium Kryminalistyki) w którym pracuje mój rozmówca w Polsce jest 10. Podlegają pod Centralne Lab. Kryminalistyki Policji.
Zadania główne to: zabezpieczenie w sposób bezpieczny broni znalezionej na miejscu zdarzenia, często zdarza się szczególnie przy samoróbkach że mogą być szczególnie niebezpieczne już przy samej próbie rozładowania. Nieznane są dla członków jednostki kryminalno-dochodzeniowej, zasady działania takiej niestandardowej broni. W takiej sytuacji pojawia się członek WLK na miejscu zdarzenia.
Inne zadania to:
-wykonywanie opinii balistycznej (i innych opinii dotyczących użytej broni do przestępstw);
-udział w oględzinach miejsc zdarzeń;
-szkolenie służb kryminalno-dochodzeniowych i prewencji w celu bezpiecznego rozładowania broni na miejscach zdarzeń.
Laboratorium dysponuje magazynem wzorców broni. Znajduje się w nim około 700 jednostek broni.
Jaki jest cel posiadania takiego małego muzeum broni?
Odpowiedź Pana Piotra:
„Bez zbioru tych broni byłbym ślepy i głuchy…” w dalszej części wypowiedzi wyjaśnia mój rozmówca, że badania nad różnymi rodzajami broni powiększają jego wiedzę specjalistyczną i pozwalają na wykonywanie swoich czynności na miejscach zdarzeń, jak i dokonywanie ekspertyz i oceny stanu broni w przypadku wykonywania pracy jako biegłego sądowego. Do nauki o broni potrzebne są jej egzemplarze, które można rozebrać, zbadać – nauczyć się ich. Dodatkowo jednostki broni zabezpieczone w tym magazynie służą też do celów szkoleniowych służb policyjnych.

Musiałem się też zapytać o precyzję samej ustawy określającej czym jest broń w kontekście tak zwanych wykopków. Pomijając aspekt, który nie raz poruszałem na blogu mówiący o zupełnie niewłaściwym prawie dotyczącym poszukiwań w Polsce (niedawna zmiana z wykroczenia na przestępstwo i ogólny zakaz szukania czegokolwiek w ziemi, nawet na własnym terenie, co powoduje tylko jedno: ogromny czarny rynek nie do skontrolowania przez jakiekolwiek służby: Wykrywka nielegalna), chodziło oczywiście o kwalifikację broni wykopanej z ziemi, czy może być traktowana jako broń (skorodowana, bez istotnych elementów czyniących z niej narzędzie miotające).
Tutaj Pan Piotr przyznał że to poważny problem, ten brak w dokładnym określeniu takich przedmiotów w przepisach prawa. Jako biegły sądowy, udowadniał nie raz, że egzemplarze broni w bardzo złym stanie wymagają tak poważnych nakładów aby stały się bronią w znaczeniu UoBiA, że na daną chwilę nie można użyć w stosunku do nich właściwej definicji.
Tym samym kwalifikacja prawna czynu w postaci posiadania takiej broni zmienia się.
To temat rzeka powiązany jak wspomniałem z ustawą z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Art. 36) i modyfikacjami niedawno wprowadzonymi. Zachodzę w głowę czemu ma to służyć? Zazdrośnie strzeżonym nieodkrytym dobrom narodowym bo tkwiącym w ziemi, gdzie nie ma możliwości przez państwo strzeżenia na tyle rygorystycznego, że istnieje tylko bardzo iluzoryczna szansa na faktyczne kontrolowanie takich nielegalnych poszukiwań. Bo przecież jak? Monitoring wszystkich lasów, wszystkich miejsc w kraju? Niewykonalne.
Absurd.
Nasuwa się mi tutaj takie przysłowie: pies siana nie je, ale koniu nie da.
Tym samym sam przepis nie dość że pozostaje martwy, ale powoduje zejście do głębokiego podziemia i stworzenia tak naprawdę grup przestępczych.
Gdyby poszukiwania byłyby uwolnione – jak to już kilkakrotnie pisałem na blogu, państwo miałoby szansę kontrolowania znalezionych rzeczy ponieważ osoby je znajdujące pod wpływem takiego prawa, nie urywałyby tych przedmiotów – co więcej chętnie zapewne dawałyby możliwość odsprzedaży dla państwa.
Tracimy na tym jako organizm państwowy bezsprzecznie.

Powracając do tematu broni i strzelectwa.
W naszej rozmowie przewinął się jeszcze jeden aspekt. Brak statystyk prowadzonych przez policję podziału na użycie broni legalnej i nielegalnej. Dopytałem jeszcze Pana Piotra o to skąd bierze się broń nielegalna – głównie z przemytu, w mniejszym stopniu z kradzieży, dochodzi do tego broń konstruowana czy modyfikowana.
Jeszcze jeden aspekt związany z użyciem broni nielegalnie.
Okazuje się że częściej robią to myśliwi strzelając w terenie otwartym i … nie rozpoznając do czego lub kogo strzelają (wynika to z ich niewłaściwego zachowania, braku doświadczenia).
Państwowa Straż Łowiecka często znajduje postrzeloną zwierzynę, która nie powinna być odławiana i za pomocą badań balistycznych ustala się winowajcę.
Skrajne przypadki to postrzelenia osób. Te jednak szczęśliwie należą do rzadkości.
I znów widzimy że cały hałas o posiadanie broni przez praworządnego obywatela jest wyolbrzymiony. Takowi użytkownicy broni kulowej, strzeleckiej różnych kategorii czują się w pewien sposób wyróżnieni, są też bardziej odpowiedzialni i tym samym dbają o to, aby nie popełniać żadnych przestępstw mogących odebrać im to uprawnienie.

Według Pana Piotra obecnie reglamentacja pozwoleń na broń nie jest szczególnie restrykcyjna.
Co zmienić? Na pewno uznaniowość WPA, która to czuje się włodarzem bezwzględnym dla strzelców, i przyznawanie promes na broń traktuje jako swoją domenę.
Z kolei cały system stowarzyszeń strzeleckich służy bardziej propagacji czy też nawet kontroli osób wchodzących w świat posługiwania się bronią palną, czy to dla celów kolekcjonerskich czy też sportowych, w przeciwieństwie do prób stosowania retoryki strachu, przez różne lewackie organizacje które używają błędnej artykulacji; że jest to zagrożenie dla społeczeństwa.
Temat ciągnie się od czasów komunistycznych, gdzie (też wielokrotnie o tym pisałem na blogu) społeczeństwo miało nie umieć się bronić przed molochem partyjnym, a więc posiadanie wtedy broni było surowo karane – jako zagrożenie dla systemu totalitarnego. Brak było podstawowego demokratycznego prawa do samoobrony obywatela.
Miło się rozmawiało ale trzeba zwiedzać dalej. Obejrzałem jeszcze kolekcję broni odebranej przestępcom lub w innych sytuacjach zabezpieczonej przez funkcjonariuszy pracowników komórki Wojewódzkiego Laboratorium Kryminalistyki zajmującej się bronią palną.
Poniżej kilka fotografii przedstawiających egzemplarze tej broni:

Tłumy w hali nr 3 na targach militarnych w Poznaniu:


Sprzęt ciężki:

Sprzęt lekki:
(Czeska Zbrojowka)

Hurtownia broni i amunicji:

Niektóre ceny:

Hurtownia:

W ręku trzymam replikę STG44 w kalibrze .22 LR:

Ciekawa broń wzorująca się na konstrukcji niemieckiej z 1944 roku, również używanej przez naszych partyzantów z AK, później przez żołnierzy wyklętych walczących z komunistami.
Może być używana do celów szkoleniowo-sportowych, również w kontekście historycznym.

Strzelnice:

Ostatnie foto przedstawia stoisko strzeleckie organizacji sportowej największej w Wielkopolsce i zrzeszającej w naszym województwie najwięcej związków strzeleckich; Wielkopolski Związek Strzelectwa Sportowego.

Oczywiście odwiedziłem stoisko rozmawiając krótko z prezesem Związku Tomaszem Pawlakiem. Chwilę po naszej rozmowie wręczał puchary dla zwycięzców pneumatycznego konkursu strzeleckiego, który odbywał się na imprezie.
Uwieczniłem na fotografii puchary:

Przypominam (pisałem już o tym na blogu), że WZSS w liczbach to:

55 klubów, jeden Związek Okręgowy (Leszczyński Okręgowy Związek Strzelectwa)
oraz
jeden członek wspierający – Sportowa Fundacja Strzelecka.

Kluby: 34 należą bezpośrednio do WZSS, 21 jest zrzeszonych w LOZS.

Spośród podmiotów posiadających status klubów strzeleckich:

13 – stowarzyszeń wpisanych do KRS (bez Bractw Kurkowych),

10 – stowarzyszeń zwykłych,

20 – Kurkowych Bractw Strzeleckich,

2 – Spółki z o.o.,

10 – kluby będące jednostkami organizacyjnymi Ligi Obrony Kraju.

Licencje klubowe PZSS – obecnie posiada je 47 klubów (33 zrzeszone bezpośrednio w WZSS i 14 z LOZS).
Spośród podmiotów stowarzyszonych nie posiadają licencji niektóre Bractwa Kurkowe i jeden klub LOK.
Licencje zawodnicze posiada – 4 951 osób.
Kluby posiadają zarejestrowanych członków w liczbie 7 952.

Jeszcze kilka fotek stoiska:

Idę dalej, po drodze wiele różnych stoisk, fotografie niektórych z nich:

Na tym stoisku wypatrzyłem doskonałą pozycją książkową, opisującą walki z UPA: „Na dnie jeziora” – Pawlukiewicza.
Polecam gorąco:

Dalej:

Na stoisku z bronią piękna pani przymierzajaca się do jednego z egzemplarzy:

To widok już nie taki rzadki, również i płeć piękna pogłębia tajniki sportów strzeleckich i broni palnej.

Dalej idąc natrafiłem na przepyszne produkty spożywcze:

I na końcu już prawie mojej wędrówki:

AK-47 z Radomia:

I już naprawdę na samym końcu można było nawet obejrzeć i zakupić SPA do domu i ogrodu:



Zapraszam na jutro na MTP do pawilonu NR 3.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *