teatr naszych emocji

W ogłoszeniach parafialnych niedzielnej Mszy św. w Katedrze Praskiej prośba o wsparcie zagospodarowania terenu wokół niepublicznej szkoły podstawowej dla niechcianych dzieci o zaburzonym rozwoju. Każde dziecko ma swojego nauczyciela, który uczy sprawnego komunikowania się i samoobsługi w podstawowych czynnościach. Podczas wycieczek edukacyjno ? poznawczych dzieci poznają przyrodę, najbliższe otoczenie, środowisko społeczno ? kulturalne, włączają się w życie środowiska lokalnego. Po kilku miesiącach nauki kilkuletnie dziecko z wielodzietnej rodziny nie pojawiło się na zajęciach. Dziecko zostało zabrane do Domu Dziecka i na prośbę, by przysłano je do szkoły padła odpowiedź, iż Dom Dziecka nie ma pieniędzy na specjalistyczną szkołę. Czyli dziecku grozi ?pampersowanie? do końca życia
a przebywanie w izolacji pogłębi dysfunkcję. Czy ktoś dokonał pragmatycznego rachunku, czy koszt pobytu w szkole uczącej samodzielności dysfunkcyjne dziecko jest wyższy niż koszt dożywotnio używanych pampersów, obsługi ich zmiany i obsługi innych czynności? A przede wszystkim, czy ktoś pomyślał o człowieczeństwie?
Córka dr Karola Mikulskiego, lekarza psychiatry, ordynatora szpitala psychiatrycznego w Gostyninie w latach 1934-1940, w filmie ?Śmierć psychiatry? (TVP Historia) wspomina ukochanego ojca. Miał 33 lata gdy otrzymał propozycję funkcji ordynatora w szpitalu psychiatrycznym w Gostyninie. Piękny, świeżo zbudowany szpital w lesie sosnowym. Otrzymał wyjazd stypendialny w 1936 roku do Europy w celu zwiedzania i zapoznawania się z zachodnimi klinikami psychiatrycznymi (tak dbano w II RP o merytoryczne przygotowanie do pełnienia funkcji w każdej dziedzinie). Był we Francji, Niemczech, Włoszech, na Węgrzech, w Jugosławii, Monachium. Chciał zreformować metody leczenia,
wtedy zaczęto stosować terapię psychologiczną, bale dla chorych, praca w ogrodzie, pomoc w pracach domowych. Popełnił samobójstwo, gdy otrzymał od SS nakaz sporządzenia w ciągu 24 godzin listy chorych, do eksterminacji. Karol Mikulski uświadomił sobie czym jest eugenika niemiecka, przestał być polskim eugenikiem, był już tylko lekarzem, który złożył przysięgę Hipokratesa.
Nie wiedzieć czemu dr Karol Mikulski został wyklęty z pamięci i mimo starań córki, profesor Izabelli Galickiej, dopiero po 70 latach na ścianie szpitala w Gostyninie zawisła tablica upamiętniająca odważnego lekarza Karola Mikulskiego. „Oddał życie za swoich pacjentów w proteście przeciw ich zagładzie przez niemieckich najeźdźców”.
?Scena ciszy? (?The Look of Silence?) Joshuy Oppenheimera to film o zbrodni ludobójstwa dokonanej w latach 1965-1967 przez tzw. szwadrony śmierci w Indonezji. Milion obywateli spośród inteligencji i rolników uznanych za wrogów, zamordowanych zostało w okrutny sposób. Zakopanie żywcem w ziemi czy odcięcie maczetą głowy, poderżnięcie
gardła dla pozyskania krwi, którą oprawcy pili ? o tym opowiadają zabójcy w filmie. Jeden z nich opisał swoje czyny książce a ilustracją jest makabryczny mord dokonany na bracie bohatera filmu. Kilkadziesiąt lat później podstarzali oprawcy wystawili sztukę teatralną ukazującą tę zbrodnię, byli w niej aktorami precyzyjnie odtwarzającymi metody terroru i morderstwa.
Aktualnie w Indonezji osoby z zaburzeniami rozwoju zamykane są w piwnicach, przykuwane do ściany, pozbawiane wody
i pokarmu, czeka się na ich powolną śmierć. Jest to temat wstydliwy i ukrywany, za mówienie o tym światu grozi więzienie a może coś więcej.
?Pierwszym etapem po powrocie była Łódź. Pierwszą powojenną sztuką, jaką tam wystawił było ?Ich czworo? Zapolskiej,
z Mirą Zimińską w roli głównej. Na Warszawę przyszedł czas dopiero w 1949 roku. Teatr Współczesny, którego był
najpierw kierownikiem artystycznym, a później przez dwadzieścia pięć lat dyrektorem, to w owym czasie Mekka, do której ściągali najwybitniejsi aktorzy, a na bilety ludziska zapisywali się na pół roku wcześniej. Wylęgarnia talentów i gwiazd. Kto wtedy widział Łomnickiego w ?Arturo Ui?, albo jako Łatkę w ?Dożywociu?; czy Fijewskiego w ?Tangu? Mrożka; Czechowicza w ?Biedermann i podpalacze?, albo Eichlerównę w ?Wizycie starszej pani?, to jakby
odbywał wyższe studia z zakresu powojennej historii polskiego teatru.
Przez krótki czas dyrektoruje również scenie Teatru Narodowego, z którym odbywa triumfalny objazd po Europie. Gościnnie reżyseruje w Amsterdamie, Berlinie, Nowym Yorku, Monachium i w Burgtheater w Wiedniu. I pomyśleć, co by było, gdyby swego czasu pod tym samym Wiedniem, w Badenie, nie zachwycił go siłacz Breitbart, który leżąc na desce nabijanej gwoździami dźwigał na sobie tuzin osiłków i konia? I tylko na szlaku tych podróży nie ma Lwowa.
Nie ma, bo dzięki reżyserom jałtańskim inne tam już obowiązują dekoracje: ani Fredry 4A, ani telefonu 7-58, ani Teatru Wielkiego, ani szkoły Kistryna, sklepu sportowego ?Scott & Pawłowski? na Akademickiej … Ten spektakl już nigdy się nie powtórzy?. (Jerzy Janicki, Erwin Axer z Alfabetu Lwowskiego)
Erwin Axer urodził się w Wiedni jako syn Maurycego Axera, prawnika ożenionego z panną Schreyer, córka adwokata z Kołomyi. Dopiero po kilku latach zaczął uczyć się polskiego gdy ojciec założył we Lwowie kancelarię adwokacką.
?Ze Lwowa w tym czasie odchodziło do Wiednia coś z osiem pociągów na dobę, więc odwiedziny wiedeńskich dziadków odbywały się często i regularnie. Mieszkali w Baden pod Wiedniem. W tym Badenie był park zwany Doblhoffparkiem,
a w nim, w drewnianej budzie miał swą siedzibę teatr kukiełkowy ?Kasperletheater?. Tu mały Erwin odbywał pierwsze spotkania z teatrem? Pasowanie na reżysera nastąpiło w dniu imienin Zelwerowicza: 26 lutego 1937. Tego właśnie dnia trzej studenci PIST-u ubiegali się o dyplom reżysera, wystawiając realizowane przez siebie jednoaktówki: Aleksander Bardini, Jerzy Kreczmar i Erwin Axer. Ten ostatni popisuje się ?Księżycem „0’Neilla. Pierwsza samodzielna praca reżyserska to ?Nędza uszczęśliwiona? Bohomolca i Bogusławskiego z muzyką Kamieńskiego. Obecny na tych warsztatach teatralnych Boy napisał pochlebną recenzję?. (Jerzy Janicki, Erwin Axer z Alfabetu Lwowskiego).
Erwin Axer, znakomity i ceniony w świecie artysta nie musiał spotykać się z przedstawicielem Bundestagu by skarżyć się i prosić o pomoc w uzyskaniu aprobaty dla swego artyzmu, nie decydował się na skandale i prowokację by zyskać publiczność (choćby i w celach politycznych) a aktorzy dla sławy nie musieli uzewnętrzniać swoich emocji
seksualnych i ideologicznych na scenie. Bo widział różnicę między teatrem przez ?T? a spektaklem w stylu ?Big Brother?. Może warto skorzystać z doświadczenia Artystów poprzedniego pokolenia z korzyścią dla nas wszystkich.

Bożena Ratter