temu mega złodziejstwu w sferze ducha musimy się przeciwstawić

Dzisiaj tak jak trzeba odzyskać człowieka jako człowieka, trzeba odzyskać wszystko. Jeśli człowiek współczesny chce wracać do tradycji to proszę wybaczyć, to mi nic nie mówi. Dlaczego? Bo ideolodzy nam wszystko sponiewierali, wszystko zdeprawowali, wszystko zdeformowali. Wracać do czego? Wszystko nam uczyniono ruiną, dlatego wszystko należy poddać na nowo zinterpretowaniu. Powrót do tradycji tej a nie innej, bo mamy też tradycje ogromnych herezji. Powrót do tradycji ale przez duże T, do tego co święte, prawdziwe, dobre, piękne, prawe, sprawiedliwe. Warto to ocalić i budować na tym w kooperacji z Bogiem swój los, swój byt. Nie możemy wracać do tradycji np. ideologii socjalistyczno-komunistycznej, tradycji hedonizmu, kantyzmu, rewolucji francuskiej a podręczniki naszych uczniów ze szkoły podstawowej po reformie szkolnictwa są naładowane tymi ideologiami. Co ten biedny dzieciak może z tym począć, skoro rewolucja francuska jest uwielbiana pod niebiosa, Lenin jako socjalistyczny obrońca uciskanych mas chłopskich i robotniczych jest uwielbiany pod niebiosa? To Rzeczpospolita Polska tak dekomunizuje Polskę? Poprzez taką promocję „Pana Lenina” w podręcznikach do historii dla ogólnopolskiej młodzieży? To jest nonsens. Rewolucje francuska, która okradła ludzkość z Boga, z bycia duchową istotą, z duchowego intelektu, z pamięci duchowej, z wolności duchowej?
I my dzisiaj , w XXI wieku , w rządach naszej polskiej prawicy hołdujemy i absolutyzujemy takie złodziejstwo gigantyczne, by zabrać Polakom ducha i duszę, co rewolucja francuska uczyniła? Nie, my na takie złodziejstwo nie zgodzimy się. My cieszymy się, że nasze państwo polskie złodziejstwo w sferze gospodarczej odzyskuje ale odzyski z VAT-u są niczym w porównaniu do tego, co my tracimy w podręcznikach polskiej szkoły podstawowej, pisząc o rewolucji francuskiej, o rewolucjach socjalistyczno komunistycznych, o reformacji i podobnych. Przecież tam dokonano mega złodziejstwa, tam nas okradziono z fundamentów boskich, ludzkich, narodowych, kościelnych, liturgicznych. Temu mega złodziejstwu w sferze ducha musimy przeciwstawić uczciwość, duchowość, pietyzm, religijność czyli cudowną postawę moralną, godną ludzi rozumnych i wolnych, i godną katolików
– to odpowiedź filozofa, teologa, ks. prof. Tadeusza Guza na pytanie z sali podczas spotkania w październiku br. w Warszawie.
Non Omnis Moriar to napis, który spotykamy na nagrobkach. Nie umiera ten, kto trwa w pamięci i modlitwie. Modlitwa to jedyny dar jaki możemy ofiarować tym, którzy odeszli, śp. małżeństwu Helenie i Zygmuntowi Biluchowskim. Inż. Zygmunt Biluchowski, ostatni dyrektor jednej z największych rafinerii w Europie, rafinerii POLMIN w Drohobyczu, został aresztowany przez NKWD w listopadzie 1939 roku, przewieziony do Kijowa i tam zamordowany. Cześć Ich pamięci – 10 października 2018 roku, Romuald Kołudzki –Stobbe, prezes oddziału warszawskiego SPZD, po powitaniu przedstawicieli IPN z Krakowa, starosty tatrzańskiego Piotra Bąka i pozostałych gości, poprosił o poświęcenie nagrobka na cmentarzu przy ul. Nowotarskiej w Zakopanem.
Dzięki staraniom Władysława Olszewskiego, kolekcjonera pamięci o mieszkańcach i pamiątek z polskiej, 700-letniej drohobyckiej ziemi (prawa miejskie nadał Drohobyczowi polski król, Kazimierz Wielki), syna stolarza z POLMINU, powstał nowy nagrobek w miejsce podupadającego grobu z metalową tabliczką i nazwiskiem Heleny Biluchowskiej. Po uroczystości na cmentarzu zebrani wysłuchali opowieści o historii polskiego przemysłu naftowego jak i wspomnień potomków pracowników POLMIN-u w kupionej przed wojną przez Biluchowskich willi Strzelista przy Bulwarach Słowackiego. Obecnie jest ona własnością Zarządu Dróg Wojewódzkich. Mam nadzieję, że na przedwojennej willi Biluchowskich, w której dzieci z drohobyckiego sierocińca spędzały corocznie wakacje, obok tablicy poświęconej jednemu z dyrektorów za zasługi w latach 1999-2013 w nowatorstwie przy budowie dróg, pojawi się tablica mówiąca o polskiej, nowatorskiej fabryce POLMIN, w której zatrudniano 2 tysiące wykwalifikowanych robotników, w tym około 800 majstrów, zarobki były wysokie, ponadto pracownikom pokrywano różne wydatki związane z kosztami wynajmu mieszkań, zbudowano dla nich osiedla, szkołę, kaplicę, stadion sportowy, pływalnię, klub, bibliotekę i sklepy. Mieszkańcy mieli kilka bezpłatnych autobusów, żony jeździły po zakupy, rodziny na wyjazdy w góry i na grzybobranie, harcerze na obozy. Praca w Polminie była marzeniem robotników (Kresowa Atlantyda)
Hołdowaniem „Panu Leninowi” i ideologii odpowiedzialnej za złodziejstwo gigantyczne, by zabrać Polakom ducha i duszę zajmują się nie tylko podręczniki do historii. Właśnie w środę popołudniu, przewodnik oprowadzający grupę młodych kobiet po cmentarzu na Pęksowym Brzyzku, przy grobie Władysława Orkana opowiada o jego zasługach w uwolnienie Lenina z więzienia. Poza zainteresowaniem przewodnika pozostaje grób Beaty Obertyńskiej czy Ferdynanda Goetla, pisarza, który od czasu udziału w 1943 r. w ekshumacji w Katyniu uznany został przez sowietów za wroga,
a Wanda Wasilewska atakowała go już w 1943 r. na łamach pisma Związku Patriotów Polskich kontrolowanego przez sowietów, „Wolna Polska”. Po niemal roku ukrywania się przed wyrokiem w PRL uciekł, pozostawiając żonę i dwoje dzieci, jego twórczość w PRL objęta została całkowitym zakazem. Zmarł w 1960 roku. Choć Zarząd PEN Clubu w 1990 roku „stwierdza bezpodstawność zarzutów wobec osoby i działalności Ferdynanda Goetla oraz domaga się, aby jego postać i dzieło przywrócone zostało społeczeństwu” nie pamiętamy o nim.
Nie znajduję również informacji o Ferdynandzie Goetlu w pamięci http://nieobecni.com.pl, odwołującej się również do łacińskiej maksymy Non Omnis Moriar i autoryzowanej m.in. przez Pawła Kukiza i Dawida Wildsteina. A obecna w ich pamięci jest Wanda Wasilewska, Władysław Orkan, Józef Cyrankiewicz i Władysław Gomułka i pewnie wielu podobnych, nie wszystkich sprawdziłam. Nie ma tam również wzmianki o Beacie Obertyńskiej, choć na Pęksowym Brzyzku jest tablica Jej poświęcona. Wnuczka Wandy Monne, narzeczonej Artura Grottgera, któremu ufundowała i zaprojektowała grobowiec na Łyczakowskim Cmentarzu we Lwowie, córka poetki młodopolskiej Wandy Wolskiej i przedsiębiorcy naftowego Wacława Wolskiego. Pisała najpiękniejsze w polskiej poezji wiersze o lasach, słonecznikach, zbożu i porach roku. Uznana przez komunistów za „wroga ludu” schudła w łagrze do 39 kilogramów. Dzięki dzielnemu lekarzowi pijakowi przeżyła czerwonkę. Na emigracji napisała należące do najważniejszych w polskiej poezji wiersze, będące rozrachunkiem z komunistyczną okupacją. Napisała też opowieść o łagrach, W domu niewoli.
– Wy z Polski? – nastoletnia rosyjska prostytutka spytała polską więźniarkę. Ta kiwnęła głową. – A, to was oswobodzili – zaśmiała się ironicznie nastolatka. „Taką nienawiść do tych »oswobodzicieli« słyszę w jej tonie, że aż mi lżej!” – pomyślała Beata Obertyńska. Dziecko rosyjskiej ulicy spoważniało i rzuciwszy kilka szybkich spojrzeń dookoła siebie, dodało nagle ciszej, już bez ironii, a z wyrzutem tylko: – A my tak czekali! My tak wierzyli, że wy nas przyjdziecie oswobodzić!
Z sowieckich łagrów trafiła przez Persję i Palestynę do Londynu. Wobec okupacji Polski nie tylko w poezji, lecz także w życiu zajmowała jasne stanowisko. W PRL jej nazwisko znalazło się na indeksie, a potem, kiedy by już mogła publikować, sama tego odmawiała. Zasadę tę częściowo złamała tylko raz – w 1974 roku, kiedy PIW wydał „Wspomnienia” Maryli Wolskiej. Zgodziła się na dopisanie do nich komentarzy, sama nie będąc autorką książki. Zebranie i wydanie pism matki uznawała bowiem za życiową misję.
W związku ze 100-leciem Odzyskania Niepodległości wsłuchiwaliśmy się wczoraj w referaty pokazujące postacie wiele czyniące w swoim czasie dla Ojczyzny. Cały rok jest dobry ale zorganizowaliśmy konferencję i wystawę właśnie teraz, gdyż 13 października to rocznica śmierci gen. Mieczysława Boruty-Spiechowicza, który był jednym z żołnierzy niepodległościowych. Czym mniej mnie, tym więcej miejsca dla drugiego. Czym bardziej pozwalam Panu Bogu w sobie działać, tym więcej jest miejsca dla tych, którzy mnie otaczają. Być może myślicie, iż mówię teraz o bracie Albercie, Honoracie Koźmińskim, może o siostrach zakonnych…nie tylko, droga taka jest dla każdego.
A gdy mówimy o odzyskaniu niepodległości to mówimy przede wszystkim o mężach, synach, żonach, córkach. To, że rzucili na szalę wolności swoje życie czy oznacza, że zaniedbywali życie rodzinne? Zależy kto i jak będzie na to patrzył. Jestem pewien, że nie. Jeśli rodzina tak samo patrzyła jak ten, który podjął walkę o wolność, to była z niego dumna. I dziś spotykamy tak wielu wnuków, prawnuków, którzy są dumni z tego. Czy my potrafimy tak żyć jak oni. Powiesz, ojczyzna nie jest w niebezpieczeństwie – jesteś w błędzie. Dopóki żyjemy, musimy czuwać. I to dotyczy życia duchowego i życia społecznego, w domu, w klasztorze, w ojczyźnie. Skoro człowiek jest wolny to wybiera, ale żyje jakby Boga nie było. A gdy śmierć nadchodzi często mówi: gdybym mógł żyć jeszcze raz żyłbym inaczej. Ale po co czekać na chwilę śmierci? By powiedzieć te słowa? Św. Wincent umierając wyrzucał sobie, że gdyby wiedział, że można spać krócej, to tyle dobra mógłby jeszcze uczynić. Czyż nasze serce nie powinno być tak otwarte na drugiego człowieka? Nie kiedyś, ale tu i teraz
– fragment homilii wygłoszonej podczas mszy św. na Kalatówkach i poświęcenia krzyża ufundowanego przez mieszkańców Zakopanego dla upamiętnienia 100-lecia Odzyskania Niepodległości. Był to drugi dzień konferencji naukowej „Nim przyszła Niepodległa”, która odbyła się w dniach 12-13 października 2018 roku w Parafii Matki Boskiej Objawiającej Cudowny Medalik na Olczy w Zakopanem.
http://www.tatry.pl/atrakcje/kalendarium-imprez/1817.html
Niestety, jedyny plakat informujący o tej konferencji przyklejony był do szyby cukierni przy ulicy Małe Żywczańskie. W Zakopanem pochowani są też m.in. , Andrzej Małkowski – twórca polskiego skautingu, gen. Mieczysław Boruta-Spiechowicz, gen. Marian Józef Januszajtis Żegota, gen. Mariusz Zaruski, szkoda, iż historycy z portalu nieobecni.pl ich nie znają.
Bożena Ratter