W roku 2011 świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy nie będzie

Wszyscy w Unii Europejskiej posiadający jeden z trzech milionów kalendarzy wydanych przez Komisję Europejską nie dostrzegą tych tradycyjnych europejskich świąt. I to nie tylko dla katolików czy chrześcijan tak istotnych. Ogólnie przyjmuje się obchody tych świąt jako utarte i ugruntowane w kulturze europejskiej czy może szerzej mówiąc w kulturze „białych”. Co może brzmi nieco rasistowsko…, niemniej czy nie rasistowskim postępkiem ze strony Komisji było wykasowanie tradycyjnych świąt na rzecz świąt chińskich, sikhijskich czy muzułmańskich?

Ponieważ zamiast świąt naszej kulturze bliskich właśnie takie święta tam znajdujemy. Nowy Rok dla Chińczyków czy ludności wyznającej wiarę w Allacha, muzułmanów, lub święto Deepavali sikhów ewentualnie żydowski Nowy Rok (Rosz Haszana). Jest również i Halloween, czy walentynki dla dzieci i młodzieży. Jak dalej zauważymy jest to „merytorycznie” uzasadnione. Zabawne w tym wszystkim jest to, że Centrum Edukacji Obywatelskiej tłumaczy się (za Komisję Europejską), że umieszczanie „naszych” świąt przy świętach innych wyznań byłoby i tu uwaga: „niestosowne”. To, że układ żyjących w Europie zmienia się, o czym wiedzą bywający w Anglii (przewaga Hindusów w Londynie), czy Francji (coraz większa ilość muzułmanów – to dotyczy także i Anglii), jest w pewnym sensie zrozumiałe (czy naturalne?). Przyrost naturalny w państwach europejskich zmienia się, europejczycy mają mniej liczne rodziny, Azjaci czy Turcy np. w Niemczech zwiększają swoją liczebność, do tego nie asymilują się, tworzą „swoje” dzielnice, nie uczą się innych języków, kultywują swoje tradycje.
Zmierza to do tego, że Unia Europejska raczej z nazwy zostanie tylko unią narodów europejskich. Może cały czas o to chodziło? Może to ma być tylko unia finansowa dla potężnych posiadaczy kapitału, aby lepiej się im zarabiało poprzez brak granic? Cała reszta jest nieważna, tak samo jak święta z którymi zżyliśmy się i to na równi wierzący i niewierzący (pamiętamy słynne „Rozmowy Kontrolowane” kontynuację jeszcze słynniejszego „Misia” i „tradycyjną” Wigilię oficjeli komunistycznych…- nawet oni się wpisywali w ową nie swoją tradycję…).

Nie umieszczenie tych świąt przy umieszczeniu innych jest poważnym sygnałem do niepokoju. Być może oznacza początki faworyzowania jakiś grup społecznych czy religijnych, być może oznacza też stosunek władz unijnych do nas, zwykłych obywateli Europy. Naszych tradycji, poglądów, czy też obyczajów (tak przecież różnorodnych, w wielu państwach europejskich). Jeżeli, jak tłumaczy to MEN (honorowy patronat nad kalendarzem), jest to pozycja merytoryczna, to w takim razie nie powinny się tam znaleźć ŻADNE święta religijne, a nie tylko wybrane. Tym samym tłumaczenie przedstawicieli MEN zawiera błąd logiczny.

Naczelnik Wydziału Strategii Konsumenckiej Komisji Europejskiej, Carine Tornblom stwierdza, że ta sytuacja się już nie powtórzy w przyszłym roku.
W Polsce… Czy to oznacza, że w innych państwach drukowana będzie wersja bez tych Świąt?

Piotrek

(czytaj również(na podstawie): Nie ma Bożego Narodzenia, nie ma Wielkanocy, czyli kalendarz KE na 2011 rok

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

2 myśli w temacie “W roku 2011 świąt Bożego Narodzenia i Wielkanocy nie będzie”

  1. To jest takie „political correctness”,czyli „poprawność polityczna” po polsku.
    Niestety niektórzy mają problemy z definicją w teorii i w praktyce,szczególnie myśliciele postmodernistyczni,na których jałowym/najczęściej/ dorobku robi wciąż karierę armia pseudo-naukowców-DARMOZJADÓW na całym świecie…
    UE ma to do siebie,że z jednej strony tworzą ją myśliciele,politycy ROZSĄDNI,WYWARZENI INTELEKTUALNIE,a z drugiej zaś INTELEKTUALNIE PRZEMIELENI przez myśl postmodernistyczną…I pojawiają się
    p.s.cieszmy się że Ś.P. Jan Paweł II jako błogosławiony przyciągnie/UMOCNI/ jeszcze więcej chrześcijan,nowych katolików,bo jest problem z ideologią islamską/jaki procent wyznaje Allaha poprawnie,w myśl „Koranu”,a ilu z „Kałasznikowem” i paskiem z ładunkami wybuchowymi dałoby się wysadzić,poćwiartować????/vide masowe zamachy na kościoły chrześcijańskie na całym świecie,FUNDAMENTALIZM MYŚLOWY/ i zalewem armii „nawiedzonych” oszołomów:wystarczy spojrzeć na polskie ulice i knajpy…
    Ilu już tworzy pod przykrywką np.studiów,dziwnych interesów…SIATKI SZPIEGOWSKIE???

    1. ciekawy komentarz szczególnie uwaga dotycząca Koranu – Koran nie przewiduje walki w imię wiary w sposób dosłowny a szerzenie wiary w podobny sposób jak Chrześcijaństwo ale ja k widać różnym grupom interesów opłaca się bardziej biegać z kałasznikowem…

Możliwość komentowania jest wyłączona.