wprawienie w ruch maszyny narracyjnej

W Poranku Radia Wnet prof. Andrzej Zybertowicz mówił o istocie narracji w polityce międzynarodowej. Największym wyzwaniem dla Polski w rozpoczynającym się roku jest utworzenie maszyny narracyjnej. Dlaczego ta maszyna nie działała od pierwszego dnia pracy nowego rządu, który zadeklarował działanie w interesie Polski i jej obywateli? Mimo ustawicznego dopominania się środowisk, mających świadomość, jak wielkie znaczenie ma ciągła, oparta na prawdzie, narracja instytucji państwowych dla rozumienia i popierania interesu Polski. To te środowiska starały i starają się tę lukę wypełnić. Prof. Andrzej Zybertowicz zapomniał dodać, że działanie maszyny narracyjnej jest niezbędne nie tylko w polityce międzynarodowej ale i w świadomości Polaków w kraju. Dlaczego?

Chcemy, by wyjeżdżający do pracy mieli argumenty do obrony przed atakami na Polskę, o czym mówili uczestnicy konferencji ?Suport Poland – Wspieraj Polskę?.
Chcemy by mali i duzi Polacy poznali historię Polski i tworzących ją Polaków, historię i ludzi skrywanych w PRL i III RP. Chcemy by poznawali wspaniałe życiorysy polskich odkrywców, naukowców, archeologów, inżynierów, budowniczych, filozofów, malarzy, kompozytorów i ich dzieła oraz życiorysy zwykłych, dobrych i miłosiernych. Wzrośnie zrozumienie i szacunek do promowanych przez przodków wartości, do ich dzieł, które tworzyli na rzecz dobra wspólnego. Wzrośnie poczucie własnej wartości i zainteresowanie kulturą inną, niż muzyka disco polo i utożsamianie się z bohaterami serialu Kiepscy.
A zdobyta wiedza, bo nie snobizm, uchroni przed utratą pieniędzy i ośmieszeniem, jakie zgotowała właścicielka Galleri New Form, Polka mieszkająca w Szwecji klientom. Nabranymi jej rzekomymi koneksjami ze światem polityki i sztuki. Kupowali dzieła sztuki wybierając je z katalogu niczym świeże bułeczki a w zamian dostawali certyfikat potwierdzający, że stali się właścicielem czegoś, czego nawet nie dotknęli. Niczym w oszustwie ?na wnuczka?. W gmachu Politechniki Warszawskiej znajduje się tablica ufundowana przez pracowników (po śmierci ostatniego oponenta ze środowiska naukowego) dla upamiętnienia Jana Czochralskiego. Okazuje się, że tylko oprowadzani po gmachu Politechniki zwiedzający z zagranicy wiedzą, kim był Jan Czochralski.
Czy nadal chcemy utrwalać świetlaną historię sojuszu Polski z kolonistą sowieckim pokazując filmy takie jak ?Czterej pancerni i pies? i zapominając, że w tym czasie elita polska wyjeżdżała bydlęcymi wagonami na Syberię lub przesiadywała w katowniach UB nago, w celach 1/1 metr, po kostki w wodzie? Wczoraj IPN zaprosił na „Wideoczat z historią” prowadzony przez Kajetana Rajskiego – Początki sowieckiej okupacji Polski po II wojnie światowej. Na pytania internautów odpowiadali: dr hab. Filip Musiał, Leszek Żebrowski, Tadeusz Pułżański oraz Dariusz Kiliński.
Ciekawe, niewymuszone, wsparte kulturą osobistą i dobrą polszczyzną spotkanie z historią. IPN to doskonała maszyna narracyjna oparta na naukowej wiedzy, zdobywanej latami w oparciu o niepodważalne materiały źródłowe. Tylko nie mamy zainteresowania nią instytucji państwowych, odpowiedzialnych za realizację programu przypisanych im stref działania: szkolnictwa, nauki, kultury, mediów, współpracy zagranicznej itp. Wideoczat z historią mógłby być doskonałą lekcją historii ( nawet wyręczającą nauczycieli z historii, może w czasie zajęć z informatyki) w szkołach , uczelniach, w Sejmie, w placówkach dyplomatycznych, których zadaniem byłoby tłumaczenie na inne języki itp. A może tłumaczenie zlecić uczniom czy studentom? Formy prezentowania ustawowych działań IPN poprzez portale, filmy i spoty na tych portalach, wideoczaty, wystawy itp. mogą być przykładem dla innych ministerstw.
Utrwalanie wydarzeń z przeszłości w kalendarium, prezentacja poprzez właściwy dobór treści i zapis literacko ? graficzny. Spoty są wspaniałe! Dlaczego na stronie MKiDN nie ma kalendarium wydarzeń kulturalnych związanych z biografiami, dziełami, wydarzeniami w oparciu choćby o publikację ?Artyści Andersa?, i to w wielu językach? Czy są wspaniałe spoty, filmy i wideoczaty przygotowane na 100-lecie odzyskania Niepodległości, przygotowane przez koneserów, przez ludzi sztuki i kultury i to przez duże S? A niekoniecznie przez tych, którzy znają tylko nazwiska z PRL, z jej propagandy, chcemy odkryć białe plamy kultury i sztuki więc potrzebna jest ugruntowana wiedza. Dlaczego telewizja publiczna Jacka Kurskiego nie korzysta z filmów IPN zamiast wyciągać tematy, produkcje i autorytety z czasów PRL, lub oferując produkcje z serii rozrywki łatwej i przyjemnej, w żaden sposób nie podnoszącej poziomu intelektualnego odbiorców.
Dochodzę do wniosku, iż odbiorcy TV Trwam mają wszechstronną edukację na wyższym poziomie, o czym świadczą programy Okiem kamery, Świadkowie, Rozmowy Niedokończone itp. Film ?Zerwany kłos? zrealizowany przez młodych z Torunia to projekcja, która doskonale ukazuje dramat pogardzanych i niszczonych przez ideologię marksistowską ( bolszewizm) Polaków, istotę duszy oprawców zniewolonych przez tę ideologię, wartości, które pozwoliły naszym przodkom wytrwać i przetrwać. Film trzyma w napięciu niczym doskonałe kino angielskie gatunku thrillerów z drugiej połowy XX wieku, prezentowanych również w TV. Efekt w tych filmach osiągany był innymi środkami wyrazu niż obecnie, nie potrzebne były obnażane i wytatuowane torsy i krzykliwie wulgaryzmy, które raczej ogłuszają i ogłupiają.
Mamy wielkie powody do dumy skrywane zawistnie ( ze względów ideologicznych, prywaty i zadufania) w PRL i III RP. O naszych wspaniałych rodakach opowiada prof. Stanisław Nicieja w Kresowej Atlantydzie, Tomasz Kuba Kozłowski na spotkaniach, prof. Jan Wiktor Sienkiewicz w powstałym w wyniku 20-letnich badań naukowych (wbrew środowisku naukowemu) dziele ?Artyści Andersa?, dobra prasa propolska, w tym pisma katolickie (nie mylić z Tygodnikiem Powszechnym), również w Szwajcarii. TV Trwam w reportażach i rozmowach o Polonii, periodyki niektórych Stowarzyszeń, organizacji itp. O Stanisławie Rawiczu-Kosińskim, projektancie linii kolejowej w Karpatach z lat 1890-1895, ze Stanisławowa do Woronienki , która była majstersztykiem myśli i realizacji inżynierskiej, pisze Stanisław Nicieja. O Polaku, który był naczelnym projektantem i naczelnym inżynierem budowy wiszącego mostu Benjamin Franklin Bridge, oddanym 4 lipca 1926 r, w 150 rocznicę niepodległości Stanów Zjednoczonych, Ambasador Bridge w Detroit ( według Polonicum Machindex Instytut w Szwajcarii było tych mostów 47) Rudolfie Modrzejewskim, możemy przeczytać w ostatnim numerze Niedzieli. Czy minister Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego posiada Polonicum Machindex Instytut w Polsce, instytut poświęcony ewidencji i ochronie polskich znaków pamięci/Poloników w Polsce, Ukrainie, Litwie, Białorusi, Łotwie, Libanie, Palestynie, Syrii, Australii, Nowej Zelandii, Argentynie i wielu innych państwach?
Czy minister Ministerstwa Spraw Zagranicznych zlecił badania i prowadzenie takiej ewidencji pracownikom polskich placówek dyplomatycznych, polsko-innym instytutom, stowarzyszeniom, organizacjom? Czy Minister Nauki i Szkolnictwa Wyższego zlecił naukowcom ich badanie? Czy minister Ministerstwa Edukacji zlecił nauczycielom korzystanie z tej wiedzy? Wszystkim utrzymywanym i dotowanym z pieniędzy polskiego podatnika? Czy istnieje wykaz utworzonych dobrowolnie, z miłości do Polski, takich zbiorów jak ten we Fryburgu? Zamiast wydawać pieniądze na kolejne działania wyłonionych z przetargu, o źle opisanym przedmiocie zamówienia i wymaganiach dla wykonawcy (jak opisać wymóg miłości do bogatej w historię, naukę, kulturę i prawych ludzi Polskę ?) zróbmy audyt tego co mamy i niech to będzie pierwsze paliwo maszyny profesora.
http://www.swisspunkt.ch/polonicum.htm
Bożena Ratter