Matury 2010 C.D. produkcji idiotów

Odbyłem wczoraj smutną rozmowę. Na temat matur…
Z Gaylą. Matury są według klucza. Nie wystarczy znać literaturę. O ile nie napisze się wg klucza (czytaj: tak jak chce widzieć nauczyciel) można nie zdać. Dwa lata temu ” nie zdała” takiej matury Szymborska. Druga sprawa: ortografia: „ja jestem „dys”. To zwalnia na forach od grzechu pisania błędów. Zanika dzięki temu poprawna polszczyzna. A przecież prawie każdy edytor i tak podkreśla popełnione błędy- wystarczy poprawić…Zanika wiele rzeczy. Nie tylko w tym temacie. Wymyślono ponoć sposób na „chorowanie” na matematykę. Też jakoś to nazwano. Ułatwia się wszystkim tłumaczenie z lenistwa. Gdzie to dalej zabrnie? Stosowanie banalnych testów wyklucza sprawność intelektualną. Ułatwia „nie myślenie”, produkuje społeczeństwo idiotów. Na wzór amerykański… Tam 90 procent społeczeństwa pracuje na 10 proc. elity. 90 procent żyje problemami dnia codziennego hamburgerów, czynszów, seriali telewizyjnych, problemów zdrady, konsumpcji…
Po co są zielone karty? Aby pozyskiwać nową młodą krew. We wszystkich dziedzinach i zawodach…
Nie łudźmy się, to nie jest żadna mekka…
My dążymy w podobną stronę wzorując się na systemie nauczania amerykańskim… Takim społeczeństwem łatwiej zarządzać… no i mamy…
:-(

Pospieszalski – Program, który wywołał Emocje „Solidarni 2010”

O co w tym chodzi? Kto kim manipuluje? Czy to źle, że reporterzy wyszli na ulice i zapytali się ludzi jak widzą jak czują to co się stało? A może ktoś zazdrości oryginalnego pomysłu autorskiego?
Aspektów jest wiele, np. wykryto jakiś tam aktorów…, i cóż z tego? Czy oni nie mogą być w takim miejscu i się wypowiadać? Czy gdyby dziennikarz natrafił na polityka powiedzmy bardzo kontrowersyjnego jak Korwin-Mikke to od razu nazywałoby się program zmanipulowanym, ponieważ jego wypowiedź byłaby taka, a nie inna? Na pewno niezbyt przychylna obecnym decydentom …
Czy musi być tak, że; skoro dziennikarze, wyraziści, czytelni w swoich poglądach, od razu są w określony sposób identyfikowani i kojarzeni z określonymi poglądami (co oczywiście samo w sobie nie jest złem), jednak sposób tej identyfikacji, wskazywanie na nią grożącym palcem, to już zupełnie inna kwestia. TO nie podoba się mi. Jest to manipulacja. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania. W pewien sposób to zdanie kreuje postępowanie każdego z nas. Wymusza na nas określone działania, zachowania, słowa i reakcje. Czy to znaczy, że mamy się ich pozbyć?
Oczywiście dziennikarz powinien być bardziej niż inni obiektywny w swoich wypowiedziach, prawdziwy. Ale spójrzmy; ilu z nich jest takimi? Ilu z nich stosuje retorykę udawanego obiektywizmu tylko po to aby wykorzystać, napiętnować, działania czy poglądy z którymi się nie identyfikują. Tutaj cokolwiek by nie mówiło się o Janie Pospieszalskim, nie można mu odmówić jednego- jest sobą, jest prawdziwy. Nie udaje, ukazuje autentyczne emocje. Można rzec, walczy ze swoimi wiatrakami. To czy będzie to udana walka, jest już inną kwestią, niczego nie przesądzajmy. Czy będzie to też walka o Prawdę i prawdziwa w swojej głębi – zostawmy może to sumieniu Pana Pospieszalskiego. Spotkałem się kilka razy z negatywnym odbiorem jego dokonań, jednak żadna z tych osób nie umiała mi odpowiedzieć dokładnie co jej się tak naprawdę nie podoba, w kontekście merytorycznym wypowiedzi. Jednakowoż każda z tych paru osób podkreślała, że nie podoba się jej sposób prowadzenia programu, jednoznaczny ustawiający prowadzącego po określonej stronie. Czy to źle? Każdy ma prawo zachowania swoich przekonań. Ja też nie pisałbym gloryfikacji dla kary śmierci np. ponieważ nie zgadzam się z jej stosowaniem, pomimo tego, że obserwując zezwierzęcenie niektórych przestępców zapewne wydaje się, że wielu z pośród nich na nic innego nie zasługuje.
Czy to oznacza że jestem stronniczy? Głoszę swoje poglądy pokazując wydarzenia z mojego punktu widzenia i rozważając również inne, próbując dociec co różni mój tok myślenia od poglądów innej i jeszcze jakiejś inne grupy, przeprowadzam analizę i zastanawiam się nad problemem wnikając w niego. Proszę jednak wybaczyć, nadal będę miał określony punkt widzenia.
W pewnym sensie nie wierze w istnienie obiektywizmu jako prawdy absolutnej, pojęcia podstawowego. A tym bardziej obiektywizm dziennikarski jawi się raczej jako…: kaczka dziennikarska mająca zachęcić do oglądania
TYCH „OBIEKTYWNYCH” wiadomości…A jednocześnie wszyscy, każdy z nas wie, że ta telewizja, głosi poglądy tamtej grupy politycznej, lub przez nią jest finansowana ( co jest równoznaczne!), a tamta sprzyja innej grupie (zapewne też jest przez nią finansowana). I GDZIE TU MIEJSCE na obiektywizm?
Nie oszukujmy się, w telewizji czy to prywatnej (jakiejkolwiek) czy państwowej na pewno nie ma obiektywizmu w czystej formie. A czy w ogóle istnieje? To zagadnienie czysto filozoficzne.
Za to na pewno to pojęcie jest wykorzystywane przez różnych dziennikarzy.
W przypadku Pana Pospieszalskiego nie zauważyłem cech wykorzystywania, może bardziej lub mniej świadomie robi programy „pod siebie”, pod swoje poglądy – tak zresztą jak robiłby każdy. Występuje również w takich programach, za które nie musi się wstydzić.
W „Solidarni 2010” przekrojowo wystąpiło grono reprezentantów różnych grup. A więc można założyć że była przynajmniej próba zobiektywizowania spojrzenia, może niedoskonała i podbarwiona własnymi poglądami, jednak była szczera jak sądzę w intencji powstania. Zresztą, tamte dni, dziwnie zjednoczyły wielu Polaków, sam prowadziłem rozmowy z wieloma, i generalnie było to odbicie tego co zobaczyłem w tym programie.
Smutek, nadzieje, żal, i gdzieś tam wysoko unoszący się patriotyzm, czasami zupełnie niewyczuwalny, a innym razem zupełnie na odwrót. Może nawet nie przez wszystkich zrozumiały…
Z kolei zachowanie Wajdy zupełnie się mi nie spodobało, zaznaczam jednak ż eto moja prywatna opinia i jakkolwiek cenię go jako reżysera, to reszta jego działań jest delikatnie mówiąc dziwna i niezrozumiała. Protesty przeciwko powstaniu pomnika upamiętniającego Ludobójstwo na Polakach dokonane przez OUN-UPA już dla mnie w ogóle są niezrozumiałe. Szczególnie w kontekście jako twórcy „Katynia”. Nazwisko Wajdy widniało pod protestem dotyczącym budowy takiego pomnika w Warszawie.
Niezrozumiałe. Zupełnie. Dlaczego dwieście tysięcy powyżynanych Polaków ma być gorsze od dwudziestu tysięcy zastrzelonych Polaków?
Kończąc, zacytuję podpis pod jednym z odcinków „Solidarni 2010” w YouTube, który najbardziej oddaje ideę obiektywności, w moim rozumieniu:
„a co to… BBC jest jakąś „ikoną” do naśladowania? Wreszcie za swoje własne pieniądze mogli się wypowiedzieć normalni ludzie, a nie kukiełki agentury…”
(podkreślenie moje)
Mam nadzieję, że praca autorki filmu Ewy Stankiewicz nie pójdzie na marne. I duch patriotyzmu powstanie, ludzie zaś otrząsną się z marazmu.
Pozdrawiam wszystkich czytających i myślących CO CZYTAJĄ
(w przypadku mediów wizualnych również: „co oglądają”)
Piotrek

Medycyna naturalna – Lecz się sam

Książka Jana Młotkowskiego wydana osiemnaście lat temu nic nie straciła na aktualności, więcej, zyskała. W dobie genetycznie modyfikowanej żywności, nawozów sztucznych, wzrostu zachorowań na nowotwory, wielu innych schorzeń potrzeba powrotu do natury stała się niejako naturalna. Pomimo wydłużenia życia ludzkiego jakość tegoż nie zmieniła się diametralnie. Czy warto żyć, chorując przez połowę swojego życia? Przyjmując dziesiątki i setki preparatów chemicznych serwowanych nam przez koncerny medyczne? Przy tym wydając krocie jeżeli chodzi o koszty ich nabycia? Gdzie tu sens skoro pod nosem mamy olbrzymie zasoby naszego naturalnego środowiska? Ilość ludzi szukających właśnie w nim największej pomocy i nadziei wzrasta w naszym społeczeństwie. I nie tylko. Moda na naturę daje o sobie coraz mocniej znać.
W pozycji Młotkowskiego znajdziemy to wszystko. A nawet więcej. Poza licznymi przepisami herbatek ziołowych wskazanych na określone rodzaje schorzeń, są również ćwiczenia relaksacyjne. Ćwiczenia te oparte są o starożytną wschodnią naukę jogę. Co ciekawe autor był wierzącym katolikiem. Doskonale połączył Czytaj dalej Medycyna naturalna – Lecz się sam

Wchodzimy do strefy Euro czy nie – opłaca się?

Sądząc po tym co jak widzimy dzieje się z Grecją: Jak najdalej od euro waluty.
…Różni tacy usiłują nam za wszelką cenę wcisnąć, że musimy to zrobić. Nic bardziej mylnego, jest co najmniej kilka krajów w Europie które nie uczyniły tego i nie zamierzają uczynić, oto zestawienie ( na podstawie ):
Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Łotwa, Litwa, Węgry, Polska, Rumunia, Szwecja i Wielka Brytania.
Należy dodać, że śp. Prezes NBP Sławomir Skrzypek był stanowczo przeciwny szybkiemu wprowadzeniu waluty euro w naszym kraju. Nie wiadomo też czy w ogóle był za jej wprowadzeniem. W jego raporcie na temat warunków wprowadzenia pojawiają się takie zarzuty, jak np. brak koordynacji polityki fiskalnej. Do tego dochodzi zdecydowanie za duży deficyt budżetowy, i brak trwałego zrównoważenie finansów publicznych.
Jest więcej aspektów, które należałoby wziąć pod uwagę. Na przykład: jaki przelicznik zastosować?
Powinniśmy sobie też zadać pytanie: dlaczego takie kraje jak Wielka Brytania nic sobie nie robią z przepisów unijnych i nie przyjmują waluty euro. Czy jest to tylko wynik silnego przywiązania do funta? A może pod
płaszczykiem przywiązania kryje się zupełnie coś innego?
Obecny kryzys dowodzi, że nasza waluta doskonale sobie radzi na rynku finansowym w Europie, nie jesteśmy powiązani z systemem bankowym europejskiego molocha i zasada „naczyń połączonych” nie działa w naszym przypadku. Czy warto to zmieniać? Czy III Rzeczpospolita nie jest na tyle silnym krajem, aby wymusić na Unii nie wchodzenie do strefy Euro? Wydaje się, ze warto rozważyć możliwości właśnie takiego postawienia sprawy.
Może w końcu będą się niektórzy na starym kontynencie bardziej z nami liczyć nie mówiąc już o szacunku…
Polecam na ten temat:
O wprowadzeniu Euro

Piotrek

Tak miało wyglądać

A tak wygląda:

źródło obrazka

Czy jest coraz gorzej w tym kraju?

Tramwaj MPK W POZNANIU wymusza pierwszeństwo

Nie pierwszy raz zresztą… wielokrotnie tego doświadczyłem.., ale tym razem jechałem z kolegą -ew. świadkiem i spisałem dokładny numer jak i godzinę…
23 kwietnia 2010, 11.37; tramwaj linii 13 z nr. bocznym 450 wjechał na skrzyżowanie z ulicy Grunwaldzkiej w stronę Ronda na Kaponierze ( i dalej na trasę 13-tki) na czerwonym świetle. Zablokował skrzyżowanie dla samochodów skręcających w Grunwaldzką, które akurat miały zielone światło. Przed tym tramwajem stał inny dlatego też tramwaj linii 13 nie mógł opuścić skrzyżowania. I stał tam zupełnie nic nie robiąc sobie z tego, ze samochody w lewoskręcie nie mogły wykonać manewru mając zielone światło, gdyż zablokował im drogę.
TO nie jest pierwszy raz, wielokrotnie spotykałem się z tego typu niefrasobliwością motorniczych, rzadziej kierowcy autobusów w taki sposób blokowali skrzyżowania.
O ile ktokolwiek ma podobne doświadczenia niech się dopisuje. Może skierujemy jakiś większy protest do MPK? Niech nauczą kultury motorniczych…, wyszkolą ich czy jak?

Wawel – nie Wawel – Wizerunek Narodu. Co ważniejsze?

I znów sprawdza się to co pisałem w poprzednim wpisie.
Dziennikarze wolą pisać o tym co nas dzieli, niż o tym co nas łączy, a im więcej piszą tym więcej ludzi uświadamia sobie że są takie różnice. DO czego to prowadzi? do inicjatyw, samodzielnych, zbiorowych, krytyki demonstracji, podzielonego zdania.
A świat patrzy…
Bez względu na to czy decyzja jest zasadna czy nie, jest ona niezmienialna to; Po pierwsze (po co demonstracje itp. Co mają pokazać że poza PIS-em jest jeszcze PO? Inicjatorami tych demonstracji mogą być tylko przeciwnicy polityczni śp Prezydenta, nikt inny).
Po drugie: Jak wyglądamy na arenie międzynarodowej? Czy naprawdę nie wstyd tym, którzy wyszli na ulice?
Czy nie pojmują, że znów kiedy Polskę ujrzał cały świat i to w najlepszej (i najtragiczniejszej) odsłonie od lat – oni to psują?
Zastanawiam się komu jest na rękę psucie wizerunku naszego narodu? Oczywiście wielu czytających to uzna, że to przecież nierealne aby ktoś aż tak manipulował mediami…Czy na pewno? Przecież media na okrągło manipulują, podają papkę wiadomości tak skonstruowaną, aby tylko pierwsza i ostatnia wpływały na widza.
Sterują większością społeczeństwa.
Pytanie: Czy robią to tak sobie, od niechcenia, czy na polecenie?
To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, niech każdy sobie na nie spróbuje sam odpowiedzieć, może dzięki temu kilka osób spojrzy na sprawę mediów bardziej wnikliwie…
(dziennikarz w pełni niezależny)
Piotrek

Post Scriptum
Zachowanie tych ludzi protestujących przeciw pochówkowi obraża nie tyle osoby, których problem dotyczy, lecz cały polski naród, jego godność i wizerunek. Osoby protestujące w ogóle nie maja wyobraźni politycznej, medialnej i PR, dlatego tym bardziej wydaje się, że są sterowane. Jak można w kontekście mówić, że w takiej chwili wychodzi się dla dobra kraju na ulice? Kiedy właśnie niszczy się dobry wizerunek tegoż kraju, swoim postępowaniem… Makiawelizm…?

„Makiawelizm: zespół działań politycznych i społecznych opierający się na podstępie, surowości, przebiegłości i oszustwie. Synonim bezwzględnego postępowania w myśl hasła ?cel uświęca środki?. Makwiawelizm jako doktryna polityczna głosi, iż dobra i skuteczna polityka musi być nastawiona na osiągnięcie wyznaczonych celów. Podstęp i obłuda to metody sprawowania władzy. Machiavelli uważał, że polityk musi być przede wszystkim skuteczny. Wychodząc z założenia, że ludzie z natury są źli, zawistni i niesprawiedliwi, władca powinien dbać o pozory łaskawości i prawości, łamiąc je w razie potrzeby.”

Hołd dla ofiar – Symbole: Katyń

Świat naszych wyobrażeń się rozpadł. Zginęli Polacy. Historia zatoczyła koło. Jak tu nie ulec symbolice? Prezydent, który z takim zacięciem walczył o Prawdę o Katyniu sam stał się poprzez swoją śmierć uwieńczeniem dzieła. Jakie to polskie?Rosjanie wyemitowali Katyń Wajdy w głównej stacji TV. Jest to swoistego rodzaju przyznanie się, bicie w piersi.

Putin na kolanach, później obejmujący Tuska. Kto z nich czyni szczere gesty? A może; Komu jest ta sytuacja bardziej na rękę

Wierzę, że gesty Rosji i jej obywateli są szczere, w gesty liberałów nie wierzę. Zbyt wiele było kłamstw w przeszłości. Może jednak należy mieć nadzieję. Bóg o niej mówi. I my ludzie ją mamy na przekór wszystkiemu. Nadzieja potrafi ożywiać, dostarczać nie odkrytych sił- tak się działo z ludźmi w obozach. Żyli Nadzieją. I dzięki niej wielu przeżyło?

Musimy jednak pamiętać, że politycy to inna klasa ludzi. Zła? Lepsza? Może czująca się taką właśnie, czy odmienną od zwykłych ludzi? Czy jest szansa na zmianę?

Rosyjskie gesty wydają się bardzo szczere. Powinniśmy je tak przyjąć. Szczególnie, jeżeli chodzi o społeczeństwo. Rosja nas potrzebuje, powinniśmy podać jej dłoń i wspólnie poddać się oczyszczającej mocy Prawdy. A następnie budować przyszłość. Dobrą dla obu naszych narodów. Przyszłość, z której wspólnie wyciągniemy korzyści. Mądrze kierować naszymi poczynaniami. Zawrzeć równorzędne partnerskie umowy i zobowiązania.

I żyć w zgodzie.

Cóż to człowiek? Gdzie są teraz wszystkie ambicje, tych którzy odeszli. Co z nich zostało?

Jest to nauka dla tych, którzy zostali. O ile w ogóle potrafią z niej czytać. Odnaleźć prawdę o skończoności ludzkiego życia, niepewności istnienia nawet dla tych u szczytu. Nie planujmy zbyt daleko. Dotyczy to wszystkich ?wielkich? tego świata, nie tylko polityków w naszym kraju, nie tylko samych polityków?

Czy potrafią spojrzeć w głąb siebie i znaleźć fragment ludzkiego ducha? Czy po kilku tygodniach, może miesiącach znów rzucą się w kierat zapominając o dzieciach, żonach, mężach?? Podobało się mi, kiedy jeden z nich powiedział, że poszedł w poniedziałek 12-go odprowadzić dziecko do przedszkola. I znalazł w tym wartość najgłębszą. W obcowaniu z tym małym człowiekiem, istotą, która oczekuje od nas; rodziców- miłości, ale i bliskości, nie rozumie, dlaczego znikamy na dzień cały, nie pojmuje, dlaczego nie chcemy być cały czas z nią. Przecież ona, ono, to nasze dziecko, kocha nas? Tymczasem my spychamy tą miłość na plan dalszy. Tłumaczymy sobie: są ważniejsze sprawy, musimy zarabiać, dla tego dziecka, dla rodziny. Czy tak do końca nie okłamujemy samych siebie? Nie potrafimy sprzeciwić się pogoni za pieniądzem, sławą i władzą?

Ten najmniejszy obdarzony miłością jest bogatszy od wszystkich was, którzy jej nie doznaliście?

Gdzie wasz czas na Miłość, do najbliższych przecież nie do obcych? To jak chcecie kochać cały naród i dbać o jego dobro?

A wreszcie dziennikarze, ci, którzy są nośnikiem tych złych, w przewadze, wiadomości.

Czy nie pojawia się w was wyrzut? Ile razy śmialiście się z nich wszystkich razem i z osobna?

Szukaliście słabych stron, tylko je przedstawialiście. Jeżeli pojawiały się jakieś lepsze to tylko na zasadzie kontrastu, aby te gorsze lepiej wyeksponować. Jak pojmowaliście swoją pracę?

Jako trafianie do tarczy, argumentami niszczącymi przeciwnika za wszelką cenę, nie przyglądając się mu dokładnie. Skąd ta dziwna, niezrozumiała terminologia: przeciwnik.

Przecież wy mieliście być obiektywni. Starać się wyważyć. To wy kształtujecie spojrzenie społeczeństwa, odbiór wizerunku opisywanej osoby. Chcecie brać odpowiedzialność za efekty? Jesteście pewni, że nie robicie krzywdy?

Jest takie przysłowie o oszczerstwie: pewna kobieta poszła do spowiedzi, podczas niej spowiadała się z grzechu mówienia nieprawdy na temat drugiej osoby. Obgadywała ją.

Sprawiła, że jej wizerunek podupadł w oczach innych. Mądry ksiądz zadał jej pokutę na miarę jej grzechu; nakazał jej wejść na najwyższą wieżę w mieście z poduszką puchową, rozpruć ją i pierze rozrzucić na miasto. A następnie wyzbierać je, co do jednego piórka.

Przestraszona kobieta rzekła mu, że to niemożliwe.

Nie da rady przecież zebrać wszystkich piór. Wiatr je rozwieje zbyt daleko, nie rozpozna ich też z innymi leżącymi na podwórkach. Nie ma szans znaleźć i pozbierać ich, co do jednego.

Wtedy ksiądz jej odpowiedział: ?Kobieto, Zło, którego dokonałaś w stosunku do tamtej osoby jest też nie do naprawienia, twoje kłamstwo już rozeszło się wśród ludzi, i nie dość, że będzie trwać, to z biegiem czasu nasili się i urośnie, skrzywdziłaś ta osobę nieodwracalnie?

Może wasze sumienie drodzy dziennikarze nie dostrzeże analogii, bo przecież musielibyście

Przestać pracować tak, jak to czynicie, aby tylko mieć temat, ?haka? na kogokolwiek i z byle powodu.

Czy inaczej nie umiecie?

I następna sprawa: pamiętajmy o tym, że nie można doprowadzić do zachwiania proporcji i równowagi. Polityka jest okrutna. Są tacy, którzy bezwzględnie, po trupach, będą chcieli osiągnąć swoje zamierzone cele. Którzy wykorzystają każdą sytuację. Pamiętajmy o tym i nauczmy się to dostrzegać.

Na końcu o ofiarach i symbolice. Czy ofiary są lepsze i gorsze? Dlaczego chcemy tak koniecznie pamiętać o Katyniu? Odpowiedzmy sobie; ponieważ są tacy, którzy chcą zapomnieć, skreślić tą pamięć. Taka pamięć jest bardzo niewygodna, dla każdego narodu.

Etykieta zbrodniczych czynów obciąża pamięć zbiorową danego narodu.

Czy Niemcy, ci prawdziwi odpowiedzialni i wrażliwi, nadal po latach nie mają kompleksu? Wyrzutu sumienia? Za Hitlera i wojnę? Za obozy? Za tragedię ludzką? Znam takich. I cenię ich najwyżej. Istota bycia człowiekiem polega na rozumieniu prawdy i odpowiedzialności, jaka wynika z jej rozumienia. I głoszeniu jej bez względu na konsekwencje. To czynili nasi rodacy przez setki lat, czy to wołając o wolną ojczyznę i sprzeciwiając się kłamstwu nieistnienia jej, czy też walcząc podczas ostatniej wojny z wieloma kłamstwami o zbrodniach dokonanych lub nie. Walczymy z niektórymi z nich, do tej pory. Wiele narodów walczy również. Nie może pogodzić się ze swoją złą przeszłością, woli ją ukrywać nie rozumiejąc, że nic przez to nie zyska.

Prawda was wyzwoli, Prawda jest balsamem. Tym jest Prawda. Nie tym, co czyni Turcja ze swoją mroczną przeszłością dotyczącą Ludobójstwa na Ormianach podczas I wojny. Ta prawda ją prześladuje. I będzie prześladowała, tak długo, aż nie pogodzą się z Prawdą i jej nie ogłoszą, lub tak długo aż ostatni Ormianin nie umrze na tym świecie. A po nim, ostatni sprawiedliwy znający tą prawdę i mający siły i odwagę ją głosić. Turcy tego jeszcze nie zrozumieli, po stu latach, bez mała. Oni nie wiedzą, że nie mają szans w tej bitwie.

Prawda ich pokonała. Już to uczyniła.

Dlatego gest, jakim była emisja ?Katania? w TV rosyjskiej, jest dla mnie niezwykle wymowny i ważny. Wszyscy, którzy byli na tym filmie wiedzą, jaka jest jego siła. I wiedzą, że każdy, który go obejrzy pozna Prawdę. Dlatego też widzę wielką siłę w tym, co czynią Rosjanie. Tylko bardzo odważnego, gotowego na zmierzenie się z Prawdą stać na taki gest.

Słyszałem wypowiedzi Rosjan po obejrzeniu filmu, zwykłych ludzi, oni zrozumieli, o co nam Polakom chodzi.

Zrozumieli, że nasi politycy oddali życie za Prawdę, może nieświadomie, jednak taki jest sens tej śmierci. Przez to dla mnie, w moim rozumieniu zostali oczyszczeni.

Wszystko wskazuje, że rosyjscy przywódcy również to zrozumieli.

Teraz Katyń zna cały świat. To już koniec kłamstwa na jego temat. Teraz już została tylko Prawda. Do tego jednak potrzeba wielkiej odwagi. Pierwszy krok, przyznanie się przed własnym narodem do zbrodni, dokonał się.

Chylę czoła.

Została jeszcze kwestia bardzo wstydliwa. Zbrodni, o której nie umiemy my powiedzieć Prawdy. O której Prawdzie, tak do końca nie umiał powiedzieć śp. Prezydent. Ludobójczej zbrodni na kilkuset tysiącach okrutnie torturowanych i pomordowanych polskich obywatelach, dzieciach, kobietach i starcach. Prawda, która im bardziej będzie spychana w niebyt tym bardziej wybuchnie siłą niezrównaną. I z tą siłą może być trudno się zmierzyć komukolwiek. Nie tylko nasi politycy mogą polec w walce z tą Prawdą. Pomordowani stoją w milczących szeregach i wyciągają obcięte członki, niewidzącymi oczyma patrzą z wyrzutem na wskroś nas, tak jak Jurand idący na drodze z krzyżackiego zamku głosząc Prawdę o zbrodniarzach, kiedy to nakreślił znak krzyża na piersi. Zdołamy to wytrzymać? Każdy z nas, który wie o tej Prawdzie, a nie chce mówić, jest winien jej zatajenia. Każdy, kto za płaszczem wrażliwości i delikatności nie chce patrzeć na zdjęcia pomordowanych dzieci, nie chce słuchać o ponabijanych noworodkach na sztachety w imię! Własnej samolubnej wrażliwości jest winien Zatajenia tej prawdy.

Czy potrafimy zmierzyć się z nią my? Rodacy pomordowanych? 8 kwietnia na Ukrainie w Kijowie sami Ukraińcy postanowili zmierzyć się z tą straszliwą Prawdą. Czy wsparliśmy ich w tej dzielnej postawie? Które z mediów o tym doniosły? Gdzie podziała się zawodowa, dziennikarska uczciwość, chęć niesienia za wszelką cenę ważnych, prawdziwych informacji?

Który z dziennikarzy wziął przykład z tego swojego kolegi rzucającego się z kamerą, aby tylko nakręcić płonące szczątki samolotu z naszym Prezydentem? Jakiej to odwagi wymaga głoszenie tej Prawdy?

Obyśmy się opamiętali. Oby ofiara naszych polityków nie poszła na marne. Oby ofiara pozostałych, którzy ponieśli śmierć w płomieniach wybuchu katastrofy lotniczej nie była daremna.

Wierzę w to, że tak się stanie.

To jest mój hołd dla wszystkich tych, którzy zginęli.

Piotrek

Na temat wystawy na Ukrainie:
http://www.warsztatyidei.pl/kresy/wystawa-polskie-i-zydowskie-ofiary-oun-upa-w-kijowie.html

Koontz – pisarz ulubiony

Na Koontza trafiłem już nie pamiętam z czyjego polecenia (dlatego bardzo cenię sobie polecenia innych czytających), ponad dziesięć lat temu. Jego książki pochłonęły mnie. Nie tylko warstwa związana z rozwojem akcji, ale wiele innych czynników o tym zadecydowało. Warstwa duchowa, emocjonalna jest doskonale trafiona i mistrzowsko wiąże się z całą resztą. Każdy znajdzie coś dla siebie jest i akcja sensacja SF czasami, akcenty rodem z horroru, miłość wreszcie a także przesłanie etyczno moralne. Człowiek pokazany jest z wielką nadzieją w jego dobro i miłość Zło pojawia się bardzo często w różnych postaciach, sekt, potworów, maniakalnych zabójców… Jednak (mimo chwilowych zwycięstw) zawsze Autor pokazuje efekt wejścia na złą drogę jako efekt z gruntu negatywny dla ludzkiej osobowości…

fragment bio:

„Dean R. Koontz urodził się 9 lipca 1945 roku. Przyszedł na świat i dorastał w Pennsylwani. Konntz miał bardzo ciężkie dzieciństwo. Jego ojciec, Ray, nadużywał alkoholu i bił go. Wkrótce uznano go za psychicznie chorego i został zamknięty w zakładzie specjalnym. Na domiar złego matka Koontza była bardzo chorowitą kobietą…”

Może właśnie doświadczenia dzieciństwa i młodości uczyniły go tak bardzo wrażliwym? Skierowały go na drogę pokazania Złych stron Zła. Niezłomnie  Autor staje za Dobrą stroną człowieka wierzy w nią. Daje Nadzieję. Brzydzi się ludobójczym charakterem rodzaju ludzkiego – chociaż doskonale jest w stanie opisać ten charakter z każdym detalem. Stopniuje wspaniale napięcie i powoduje że człowiek chłonie jego pozycje jak przysłowiową gąbkę.

W „Inwazji” opisuje plemię goblinów wykorzystujących ludzkie nieszczęście jako pożywkę, oczywiście celowo sprowadzających wypadki śmiertelne na ludzi aby żywić się cierpieniem i rozpaczą. Są jednak nieliczni, którzy ich rozpoznają…. Rozpoczyna się  walka… W tej pozycji jest wiele zaskakujących elementów rodem z dobrego SF. Np. pochodzenie goblinów.

Z kolei w  książce „ODD THOMAS” ukazuje nam sylwetkę człowieka może nieco ułomnego umysłowo ( czy naprawdę?), posiadającego jednak niezwykły dar widzi umarłych, czasami umarli zdradzają mu powód swojej gwałtownej śmierci, umożliwiając ukaranie winnych, czasami są natrętni, czasami przyjacielscy….

Niesamowite zdolności bohatera pozwalają odkryć przerażające przygotowania do zbrodni. Grupa satanistów przygotowuje masakrę w domu handlowym małego miasteczka. Masakrę która gdyby się udała spowodowałaby śmierć ponad tysiąca ludzi. Przygotowana ciężarówka wypełniona materiałem wybuchowym wjeżdża  do podziemnego parkingu, jeden z sadystów rozpoczyna rzeź niewinnych kupujących z broni maszynowej, ochrona została wymordowana… Jak pomoże naszemu bohaterowi owa niezwykła umiejętność poradzić sobie zwycięsko z ową zdegenerowaną bandą?

Polecam wszystkim lekturę książek KOONZA. TO prawdziwe studium duszy ludzkiej….


„Żyj i pracuj” nasz cel…?

O ludziach i ich czynach…

Świadomość ludzka (myśl?), dąży do ugruntowania podziałów. Szuka różnorodności.

Nie chce i nie potrafi zmierzyć się z mimikrą. Woli odnajdywać różnice ukrywając je w dążeniu do współdziałania, a czasami być może i nawet do współistnienia wielu grup ludzkich (patrz: UE) Grupy te podzielone są na grupy wartościowujące określone zachowania, dążenia, pochodzenie (etniczne, narodowościowe, później; społeczne).

Szanse ich integracji oceniam bardzo nisko. Ocena ta oparta jest o obserwację, masowe środki przekazu starają się jak mogą zatrzeć gamę różnic cechujących narody Europy. Im bardziej jest mowa o wspólnych korzeniach europejskich ( co ma usankcjonować powstanie państwa wszecheuropejskiego z scentralizowanym rządem w Brukseli) tym bardziej pojawia się chęć wyróżnienia się poszczególnych narodów na tle innych, pojawiają się nacjonalizmy.

Odrębność związana z pochodzeniem różnice kulturowe, styl życia nawet, uwarunkowania społeczno-historyczne wysuwają się na pierwszy plan. Nawet, jeżeli tego pozycjonowania media nie chcą nam pokazać ma ono miejsce.

Gdzie widzimy to najlepiej? Rywalizacja sportowa np. Następnie ciągle funkcjonujące antagonizmy narodowościowe (Polak-Niemiec, Francuz-Anglik). Deprecjonowanie jednych narodów kosztem innych, nawet, jeżeli przybiera to bardziej humorystyczne cechy. Językowe lapsusy: ?pepiczki?. Śmiejemy się z Czechów. W Niemczech funkcjonuje całą strefa kawałów o Polakach (wyświechtany kawał o złodziejach samochodów w Polsce). Anglicy nadal odnoszą się z chłodną rezerwą do Francuzów, Irlandczycy nie ufają Anglikom?

Nie łudźmy się, podziały będą zawsze istnieć nieważne jak głęboko skrywane. Bariery międzyludzkie zawszę będą się dobrze miały. Im bardziej będzie się próbowało stwarzać jednolite społeczeństwo w Europie, tym bardziej będzie się ono różnicować. Nie zawsze będą to działania pozytywne. A czasami dokładnie na odwrót. Dlaczego? Zapytamy?.

Wydaje się, ze cechy negatywne w postępowaniu jednostki po prostu bardziej a eksponowane, łatwiej je wyróżnić, naznaczyć i zaznaczyć. Są bardziej popularne, ostrzejsze w odbiorze. Uczucia z nimi są gwałtowniejsze, wyzwalane są emocje o wiele silniejsze niż w innych przypadkach.

Emocje negatywne głębiej są zakorzeniane w naszych umysłach. Bardziej pobudzają?

Jak temu zaradzić?

Dlaczego pozytywne emocje nie potrafią przejąć kontroli nad naszymi umysłami społecznymi?

Spójrzmy na dzienniki, wiadomości, serwisy internetowe,  programy informacyjne.

Otacza nas ocean złych wiadomości. Morderstwa, kradzieże, katastrofy, sprawy sądowe, sporne kwestie negatywne (aborcja, eutanazja), afery korupcyjne, krachy giełdowe, gospodarcze, zdrady małżeńskie ikon medialnych (nie tylko pop kultura, politycy również), oszustwa, wykorzystywanie słabości innych (podświadomy wzór postępowania) w walce o władzę polityczną np., wzajemne ?obrzucanie się błotem? polityków, a nawet dziennikarzy, którzy przecież pełnią rolę służebną i podrzędną. Praktycznie na każdej płaszczyźnie naszego życia wydobywa się zgnilizna, atakuje nas negatywna informacja.

Rzadko przeplatane są serwisy wszelakie jakimiś pozytywnymi wiadomościami, aktami miłosierdzia bliźniego w stosunku do bliźniego lub zwierzęcia.

Jak odbieramy taki zalew medialny? Demokratycznie; zasada większościowa, czego więcej, TO ma rację?.

Zło, przemoc i wrogi stosunek zaczynają dominować również w naszych umysłach.

Media o to dbają jak mogą. Utrzymać w ciągłym napięciu strachu bez mała?

W Stróży porządku też nie wierzymy.  Boimy się ich, owszem.  Jednak obserwowanie tasiemcowych przesłuchań, nie kończących się afer z politykami w roli głównej bez spodziewanego epilogu nie ułatwia nam uwierzenia w skuteczność systemów prawnych.

I często kierujemy się w naszych rozważaniach i postępowaniu tym samym. Po cóż być uczciwym?

Moralność, etyka? A cóż to takiego?.

Gdzieś jednak nasze tłamszone sumienie daje znać? Tutaj sięgamy do społecznych efektów degeneracji naszego życia. Serwisy społecznościowe to rodzaj pożywki a może i nawet protezy, która ma nam zastąpić bardziej bogate życie wewnętrzne. Wolimy oddzielić się ekranem pofantazjować na portalach erotycznych (określenie: cyberseks) oddalić się do odpowiedzialności za cokolwiek, zagłębić się tylko w zwykłe odruchy emocjonalne, bodźce przyjemnościowe. W końcu jakaś nagroda się należy?

Człowiek staje się coraz bardziej samotny, zagubiony, już nawet nie poszukuje przestaje Wierzyc w sens poszukiwań.

Automatycznie idzie do pracy, zdobywa wiedzę potem wieczorem rozrywka w pubach lub przed ekranem komputera. Hodowane jest społeczeństwo niewolników nie zdających sobie sprawy z niewoli. Minimum pożywki i nagrody jest dane. Odruch Pawłowa jest tutaj nie bez znaczenia. Wpasowani w cykle tygodniowe miesięczne i roczne pozbawieni kawałka czasu na przemyślenia jesteśmy łatwiej sterowalni. Przez koncerny korporacje. Jako organizmy ekonomiczno-społeczne wykorzystują nasze zaangażowanie, na początku potem już tylko wysysają jak wampir. Siłą przyzwyczajenia pchamy do przodu taczkę łudząc się licząc na sukces.

?Sukces? jest tak przedstawiony jakby był w zasięgu ręki wszystkich. Czy może tak być? Czym byłby taki sukces wszystkich widziany w ogólnie przyjętych kategoriach materialnych?

Czy dla wszystkich starczyłoby tego sukcesu?

Jak z tym jest naprawdę? Czy stać nas na refleksję?  Może jednak coś zmienimy? Da się to zmienić?

Czy raczej: „Bez Przesady”…

c.d.n.

gloryfikatorzy

Dzisiaj (tj. wczoraj) w kościołach ogłoszono, że w Poniedziałek Wielkanocny taca będzie przeznaczona na Katolicki Uniwersytet Lubelski. Uważam, że warto przez ten tydzień, który pozostał do świąt rozgłaszać gdzie się da, by ludzie nie dawali pieniędzy na uniwersytet który uczcił gloryfikatora Bandery i UPA.

Zdecydowanie nie można popierać uczelni, która nagradza ludzi działających na niekorzyść pojednania, a także gloryfikujących FASZYSTÓW I nacjonalistów.

Natknąłem się na bardzo ciekawy i krótki tekst, który jest troszkę w temacie poruszanego problemu…, ciekawe czy się z nim zgadzacie…?

Proszę o ew. komentarze.

http://kuspys.salon24.pl/161051,kto-rzadzi-ukraina-zachodnia

pozdrawiam czytających