Będą kary, gdy sprzęt popsuje się zbyt szybko

Producenci urządzeń RTV i AGD jako jedną z metod zachęty do kupna nowego sprzętu stosują ?zaplanowaną zawodność? jednak takie praktyki mogą się wkrótce skończyć.

Sprzęt kupowany przed laty rzadko się psuł, a jeśli już się to zdarzyło, dało się go naprawić. Niestety nowe pralki często wysiadają już po czterech latach, a telefony nawet po roku. Jest to obecnie norma. Jednak pojawia się nadzieja, że bezkarność firm, celowo skracających żywotność swoich urządzeń, aby klienci kupili nowe, wreszcie się skończy.

Jedna z internautek w ciągu roku musiała dwa razy wymienić suszarkę do włosów, gdyż psuły się po kilku użyciach. ? A moja mama wciąż używa suszarki, którą kupiła, gdy ja byłam dzieckiem ? opowiada.

Takie praktyki są powszechne. Słuchawki mają kable, które łamią się w pewnych miejscach. Producenci szczoteczek elektrycznych konstruują je tak, aby wymiana baterii była niemożliwa, a producenci AGD elementy, które najszybciej się zużywają, robią z… plastiku.

Podobnie jest w przemyśle motoryzacyjnym. Jeden z inżynierów znanej marki przyznał się, że dostał premię za to, że skrócił żywotność alternatora do 160 tys. km. Inny, że u podwykonawców zamawia się podzespoły o ograniczonej trwałości.

Pralki czy lodówki zakupione 15-20 lat temu pracowały po kilkanaście lat, obecnie ? dwa razy krócej. Kupiony pod koniec lat 70. czarno-biały telewizor działał średnio 12 lat. Współczesne telewizory LCD trzeba wymieniać przeciętnie po pięciu latach. A laptopy psują się już mniej więcej po 16 miesiącach. Statystyczny Europejczyk co pięć-siedem lat wymienia sprzęt RTV i AGD, komputer ? co trzy lata, a komórkę ? co półtora roku.

Wojnę ?zaplanowanej zawodności? wypowiedzieli francuscy parlamentarzyści. Komisja ds. środowiska francuskiego Zgromadzenia Narodowego przyjęła projekt ustawy, zakładający karanie za celowe skracanie żywotności urządzeń elektronicznych. Producent, przyłapany na stosowaniu takich praktyk, może zapłacić 300 tys. euro grzywny, a nawet trafić na dwa lata do więzienia.

Według autorów nowelizacji, skracanie czasu życia produktów jest szkodliwe dla środowiska i sprawia, że konsumenci są zmuszeni wydawać pieniądze. Jeśli ustawa wejdzie w życie, konsument zyska prawo do pozwania producenta sprzętu za jego ?szybsze zużycie?.

Według francuskich mediów, pomysł ma kilka wad, m.in. brak masowych kontroli w firmach, co spowoduje, iż udowodnienie postarzenia produktu będzie trudne. Tym bardziej że udowodnić trzeba, iż producent działał celowo, a nie na przykład, że wada jest skutkiem błędu. W dodatku dowodzić musiałby konsument, co wiązałoby się z koniecznością dostarczenia setek dokumentów, które potwierdziłyby, że specyfikacja techniczna urządzenia zakłada jego popsucie się po określonym czasie.

Dodatkowo projektowane przepisy mają zobowiązać producentów do dostarczania konsumentom części zastępczych przez dziesięć lat od wyprodukowania urządzenia.

Nieoficjalnie mówi się również o przedłużeniu obowiązkowej gwarancji na wszystkie urządzenia elektroniczne do pięciu lat. Kolejnym projektem jest zakaz stosowania akumulatorów wbudowanych w urządzenie, tak by w razie ich awarii była możliwość wymiany, zamiast konieczności zakupu nowego urządzenia.

Kwestia szybkiego psucia się sprzętu zainteresowała Komisję Europejską. Komisarz UE ds. środowiska mówił serwisowi Wyborcza.biz, że ?zamiast planowego postarzania produktów producenci muszą przyjąć na siebie odpowiedzialność za postępowanie z produktami zużytymi, z uwzględnieniem możliwości ich naprawy lub recyklingu?.

Jednak nie czekając na zmiany w prawie konsumenci pozywają do sądów producentów, którzy chcieli wymusić zakup nowego urządzenia. Przykładem może tu być spór brazylijskich konsumentów z firmą Apple. Twierdzą oni, że firma, choć mogła do trzeciej wersji iPada wprowadzić wszystkie nowości techniczne z czwartej generacji tego urządzenia, nie zrobiła tego, by za jakiś czas wymusić na nich kupno nowej wersji tego sprzętu.

 

Michał Sobkowiak