„Żyj i pracuj” nasz cel…?

O ludziach i ich czynach…

Świadomość ludzka (myśl?), dąży do ugruntowania podziałów. Szuka różnorodności.

Nie chce i nie potrafi zmierzyć się z mimikrą. Woli odnajdywać różnice ukrywając je w dążeniu do współdziałania, a czasami być może i nawet do współistnienia wielu grup ludzkich (patrz: UE) Grupy te podzielone są na grupy wartościowujące określone zachowania, dążenia, pochodzenie (etniczne, narodowościowe, później; społeczne).

Szanse ich integracji oceniam bardzo nisko. Ocena ta oparta jest o obserwację, masowe środki przekazu starają się jak mogą zatrzeć gamę różnic cechujących narody Europy. Im bardziej jest mowa o wspólnych korzeniach europejskich ( co ma usankcjonować powstanie państwa wszecheuropejskiego z scentralizowanym rządem w Brukseli) tym bardziej pojawia się chęć wyróżnienia się poszczególnych narodów na tle innych, pojawiają się nacjonalizmy.

Odrębność związana z pochodzeniem różnice kulturowe, styl życia nawet, uwarunkowania społeczno-historyczne wysuwają się na pierwszy plan. Nawet, jeżeli tego pozycjonowania media nie chcą nam pokazać ma ono miejsce.

Gdzie widzimy to najlepiej? Rywalizacja sportowa np. Następnie ciągle funkcjonujące antagonizmy narodowościowe (Polak-Niemiec, Francuz-Anglik). Deprecjonowanie jednych narodów kosztem innych, nawet, jeżeli przybiera to bardziej humorystyczne cechy. Językowe lapsusy: ?pepiczki?. Śmiejemy się z Czechów. W Niemczech funkcjonuje całą strefa kawałów o Polakach (wyświechtany kawał o złodziejach samochodów w Polsce). Anglicy nadal odnoszą się z chłodną rezerwą do Francuzów, Irlandczycy nie ufają Anglikom?

Nie łudźmy się, podziały będą zawsze istnieć nieważne jak głęboko skrywane. Bariery międzyludzkie zawszę będą się dobrze miały. Im bardziej będzie się próbowało stwarzać jednolite społeczeństwo w Europie, tym bardziej będzie się ono różnicować. Nie zawsze będą to działania pozytywne. A czasami dokładnie na odwrót. Dlaczego? Zapytamy?.

Wydaje się, ze cechy negatywne w postępowaniu jednostki po prostu bardziej a eksponowane, łatwiej je wyróżnić, naznaczyć i zaznaczyć. Są bardziej popularne, ostrzejsze w odbiorze. Uczucia z nimi są gwałtowniejsze, wyzwalane są emocje o wiele silniejsze niż w innych przypadkach.

Emocje negatywne głębiej są zakorzeniane w naszych umysłach. Bardziej pobudzają?

Jak temu zaradzić?

Dlaczego pozytywne emocje nie potrafią przejąć kontroli nad naszymi umysłami społecznymi?

Spójrzmy na dzienniki, wiadomości, serwisy internetowe,  programy informacyjne.

Otacza nas ocean złych wiadomości. Morderstwa, kradzieże, katastrofy, sprawy sądowe, sporne kwestie negatywne (aborcja, eutanazja), afery korupcyjne, krachy giełdowe, gospodarcze, zdrady małżeńskie ikon medialnych (nie tylko pop kultura, politycy również), oszustwa, wykorzystywanie słabości innych (podświadomy wzór postępowania) w walce o władzę polityczną np., wzajemne ?obrzucanie się błotem? polityków, a nawet dziennikarzy, którzy przecież pełnią rolę służebną i podrzędną. Praktycznie na każdej płaszczyźnie naszego życia wydobywa się zgnilizna, atakuje nas negatywna informacja.

Rzadko przeplatane są serwisy wszelakie jakimiś pozytywnymi wiadomościami, aktami miłosierdzia bliźniego w stosunku do bliźniego lub zwierzęcia.

Jak odbieramy taki zalew medialny? Demokratycznie; zasada większościowa, czego więcej, TO ma rację?.

Zło, przemoc i wrogi stosunek zaczynają dominować również w naszych umysłach.

Media o to dbają jak mogą. Utrzymać w ciągłym napięciu strachu bez mała?

W Stróży porządku też nie wierzymy.  Boimy się ich, owszem.  Jednak obserwowanie tasiemcowych przesłuchań, nie kończących się afer z politykami w roli głównej bez spodziewanego epilogu nie ułatwia nam uwierzenia w skuteczność systemów prawnych.

I często kierujemy się w naszych rozważaniach i postępowaniu tym samym. Po cóż być uczciwym?

Moralność, etyka? A cóż to takiego?.

Gdzieś jednak nasze tłamszone sumienie daje znać? Tutaj sięgamy do społecznych efektów degeneracji naszego życia. Serwisy społecznościowe to rodzaj pożywki a może i nawet protezy, która ma nam zastąpić bardziej bogate życie wewnętrzne. Wolimy oddzielić się ekranem pofantazjować na portalach erotycznych (określenie: cyberseks) oddalić się do odpowiedzialności za cokolwiek, zagłębić się tylko w zwykłe odruchy emocjonalne, bodźce przyjemnościowe. W końcu jakaś nagroda się należy?

Człowiek staje się coraz bardziej samotny, zagubiony, już nawet nie poszukuje przestaje Wierzyc w sens poszukiwań.

Automatycznie idzie do pracy, zdobywa wiedzę potem wieczorem rozrywka w pubach lub przed ekranem komputera. Hodowane jest społeczeństwo niewolników nie zdających sobie sprawy z niewoli. Minimum pożywki i nagrody jest dane. Odruch Pawłowa jest tutaj nie bez znaczenia. Wpasowani w cykle tygodniowe miesięczne i roczne pozbawieni kawałka czasu na przemyślenia jesteśmy łatwiej sterowalni. Przez koncerny korporacje. Jako organizmy ekonomiczno-społeczne wykorzystują nasze zaangażowanie, na początku potem już tylko wysysają jak wampir. Siłą przyzwyczajenia pchamy do przodu taczkę łudząc się licząc na sukces.

?Sukces? jest tak przedstawiony jakby był w zasięgu ręki wszystkich. Czy może tak być? Czym byłby taki sukces wszystkich widziany w ogólnie przyjętych kategoriach materialnych?

Czy dla wszystkich starczyłoby tego sukcesu?

Jak z tym jest naprawdę? Czy stać nas na refleksję?  Może jednak coś zmienimy? Da się to zmienić?

Czy raczej: „Bez Przesady”…

c.d.n.

Autor

Piotrek

Cóż, ten świat nie zawsze działa według norm, które zakładasz,że istnieją...? Co jest dobre co złe? Czy lepiej milczeć na ten temat, czy mówić? Zdecydujcie sami, ja już podjąłem decyzję.

Jedna myśl w temacie “„Żyj i pracuj” nasz cel…?”

  1. To Uczelnie,Uniwersytety szczególnie prywatne finansowane właśnie głównie przez koncerny i korporacje UCZĄ młodych ludzi z całą determinacją WYŚCIGU SZCZURÓW i ŚCIEŻEK tzw.”kariery”.
    Zagubiony młody człowiek w natłoku WYRAFINOWANEJ MANIPULACJI nie jest w stanie samodzielnie wybierać.
    Służą temu tzw.PRAKTYKI w korporacjach podczas których zostaje poddany powtórnej OBRÓBCE,tym razem
    BIZNESOWEJ w myśl:ZYSK EKONOMICZNY PONAD WSZYSTKO.
    Nie twierdzę,że wszyscy młodzi ludzie robią „źle”/trudno powiedzieć jaki to odsetek?/wybierając taką drogę,ale często ta „droga”,”ścieżka kariery” prowadzi po kilku latach do „wypalenia zawodowego”,swoistej DEPRESJI,patologii,ludzie rekompensują sobie to WEEKENDOWYM ALKOHOLIZMEM/największy odsetek ludzi na świecie to „weekendowi alkoholicy”/,wszelkiej maści używkami…A od tego blisko do seksoholizmu,dziwnych znajomości z „podobnymi”/”Z KIM PRZYSTAJESZ TAKIM SIĘ STAJESZ”-b.mądra myśl/,nieustannego życia na kredyt i zadłużania się po uszy w imię spełniania materialnych zachcianek…
    Często podczas rozmów z ludźmi z korporacji,koncernów nasuwa mi się myśl,że oni są po prostu PRZEMIELENI,jak w maszynce do mięsa z teledysku „Another Brick In The Wall” grupy Pink Floyd.
    Ciągle rozmawiają o „karierze”,”kasie”,kogo tu „wyeliminować”,”wydoić”,”wykasować” tzw.KONKURENCJĘ.
    Nikogo nie interesuje głębsza refleksja nad życiem,naszą egzystencją,po co żyjemy,jaki jest sens życia,cele,głębsze wartości,filozofia,idee,religia…
    Na szczęście w Polsce 2/3 biznesu,to małe i średnie firmy „pracujące” na pozytywne PKB,gdzie jednak ludzie często nieco inaczej myślą i pracują…
    Inną kwestią jest temat wpływu,manipulacji korporacji i koncernów na konsumentów,polityka cenowa….Wystarczy udać się do marketu i przeanalizować wnikliwie ich „GAZETKI”…
    Wg.Państwowj Inspekcji Handlowej i innych niezależnych badań własne marki produktowe marketów typu „Tesco”,”Lidl”,”Real”,Carrefour”…
    w pewnych najtańszych asortymentach spożywczych/puszki,konserwy,jogurty,serki tzw.”wiejskie”…/okazuje się zwykłym świństwem nie nadającym się do jedzenia!!!
    Ale np.karma dla zwierząt własnych marek spełnia jakościowo lepsze normy niż artykuły spożywcze dla człowieka!!!
    „I to by było na tyle”,jak mawiał pewien klasyk…

Możliwość komentowania jest wyłączona.