Stawno w okolicy Złocieńca – dni Stawna: Pokaz Ognia

Miałem okazję ostatnio uczestniczyć w regionalnej imprezie dni Stawna wioski w okolicy Złocieńca. Okolicznościowo wydano broszurkę o dziejach Stawna napisaną przez Jarosława Leszczełowskiego a zainspirowaną przez Panią sołtys Zuzannę Sikorę, za co już we wstępie niniejszej publikacji dziękuje Autor.
Tytuł owej broszurki: „Z dziejów wsi Stawno” podtytuł: „Gawędy Znad Kamiennej Strugi”. Informacje na temat innych publikacji autora znaleźć można na stronie: www.leszczelowski.pl
Z publikacji dowiadujemy się że wieś mogła powstać już około 1300 roku. Jest zamieszczonych kilkanaście fotografii i map, omówiona jest historia wsi, czasy wojny 30-letniej i gwałty spowodowane przejściem wojsk biorących udział w tej wojnie. Opisane są też losy Estończyków którzy trafili do Stawna w 1944 roku, uciekając przed Rosjanami. Dwudziestu jeden z nich zmarło z głodu i zimna. Są pochowani na cmentarzu w Stawnie. Mowa jest też o młynach w okolicy Stawna nad Kamienną Strugą. A także o malowniczym krajobrazie dookoła wsi. Sam zrobiłem kilkadziesiąt zdjęć okolic a także niezwykle efektownych występów, zespołu ze Złocieńca organizującego pokazy „sztuki ognia”.
Poniżej prezentuję kilka z nich.
Na zakończenie warto wspomnieć o zlocie motocyklowym organizowanym w Złocieńcu na wyspie w dniach 27-29 sierpnia w tym roku. Gwiazdami będą: „Proletaryat”, „Armia”, „Obstawa Prezydenta”.

Krzyż; wspólna sprawa władz kościelnych i państwowych

Już widać że niektórzy hierarchowie kościelni, którzy wybrali opcję głosowania w wyborach prezydenckich za Komorowskim, zostali instrumentalnie wykorzystani.
Od wczoraj pojawiają się głosy o niewydolności władz kościelnych, w sprawie dotyczącej zabrania krzyża, sprzed Pałacu Prezydenckiego. W końcu „kościół” (hierarchowie) podjął się przeniesienia go, a tu znaleźli się wierni którzy nie dowierzają intencjom, i stanęli na drodze, tych przenosin. Władze kościelne zostały skompromitowane, i to jest cena jaką ponoszą za mariaż z „liberałami” (czy to prawdziwi liberałowie?). W zasadzie początek kosztów, jakie zostaną hierarchom zafundowane. Inne pytanie; dlaczego podjęto się tak ryzykownego „obstawiania” (używając formuły sportowej) na człowieka PO podczas wyborów prezydenckich przez niektórych hierarchów? Grę z duchowieństwem ta partia prowadzi dawno o tzw. „rząd dusz”, powoduje to tylko zamęt w głowach wiernych, tych którzy nie umieją odrzucić „ziarna od plew”, i idą za głosem manipulowanych dostojników Kościoła (jak manipulowanych i przez jakie metody, to inny problem. Efekt w każdym razie jest osiągany podział między wiernymi. I jak wyglądają na tym tle nawoływania niektórych hierarchów, od paru lat rzucające winę na księdza T. Isakowicza-Zaleskiego za ten podział w kościele? Gdzie on wskazał tylko miejsce nacisku, dźwignię do jego wywierania na władze kościelne, tak naprawdę wierzchołek góry lodowej, w swojej książce o TW, w szeregach kapłańskich. Teraz mamy efekt infiltracji duchowieństwa przez Służby PRL-u. Na każdego coś się znajdzie i należy to wykorzystać, stara komunistyczna maksyma.
W TVP INFO wczoraj usłyszałem (cytuję z pamięci, nie jest to dosłowne przytoczenie): „Stanęli w obronie krzyża, przeciwko kościołowi, który z kolei został zaangażowany w jego przeniesienie przez władzę”.
Mistrzostwo świata, jeżeli chodzi o walkę medialną. Gratulacje dla władzy, która podzieliła się odpowiedzialnością za usunięcie krzyża, dokonano tego czego nie dokonały falowe, zmasowane ataki na Kościół, na kapłanów, na styl życia katolików, przez ostatnie lata, – udało się wbić klin, między katolików.
We wbijaniu tego klina pomogli sami hierarchowie.

W „Rzeczpospolitej” z 5 lipca 2010 podano: 53,1 % Bronisław Komorowski 46,9% Jarosław Kaczyński , Frekwencja; 56,2% (sondaż TNS OBOP dla TVP). (druga wersja: wg sondażu MB SMG/KRC dla TVN i TVN24: Komorowski: 51,09% Kaczyński 48,91 )
Przyszłość pokaże czy trochę więcej niż jedna czwarta obywateli uprawnionych do głosowania w naszym kraju wybrała dobrze czy źle…

Duch997

Sprzedawcy Śmierci (org.”Devill’s Bargain”) reż. S Saywell

film dokumentalny
Kanada, 2008, 58 min.
reżyseria: Shelley Saywell

Wstrząsająca pozycja o handlu bronią, obejrzana przeze mnie kilka dni temu u kolegi w programie „Planete”.
Garść informacji z wypowiedzi zawartych w tym dokumencie:
Na świecie jest około 650 mln. sztuk strzeleckiej broni palnej.
Wszystkie armie świata dysponują około 80 milionami sztuk broni palnej (reszta jest w rękach prywatnych !)
Rocznie produkuje się 1 milion sztuk tej broni.

Petycję w sprawie regulowania obrotu bronią strzelecką (numerowanie, kontrola handlu bronią) podpisało około 1 miliona ludzi na całym świecie.

139 państw w ONZ głosowało za ustanowieniem tej rezolucji. Przeciw były USA. Wstrzymały się od głosu Rosja i Chiny. W filmie wypowiada się jeden z amerykańskich polityków stanowczo zapewniający, że prawo do posiadania broni w USA ZAWSZE będzie utrzymane. ( tylko co to ma wspólnego z jej handlem poza granicami USA?)

W filmie pokazano jak wielkim interesem jest handel bronią. Na przykładzie Somalii i innych państw afrykańskich.
Prześledzono karierę największych handlarzy bronią. W tym przedstawiono postać Victora Bouta, byłego majora KGB, który stał się jednym z największych „handlarzy śmiercią” (książka na ten temat wydana w USA pod tytułem: „Merchant of Death” autorstwa D. Farah & S. Braun).

Link do Trailera dokumentu na You Tube:
Devil’s Bargain trailer

Warto obejrzeć ten film i zrozumieć konotacje z niego wypływające…
Piotrek

Jeżeli to prawda… Tusk Oberwał za powódź

Cytat za salonem24, wyjątkowo nie będę tego komentował…
(dodam tylko do siebie, że od dawna media dla mnie są NIEWIARYGODNE…i to nie jest jedyny przykład jak sądzę, manipulowanie opinią społeczną idzie liberałom doskonale- brak informacji to najważniejsza informacja, coś co nie istnieje w świadomości publicznej nie miało miejsca w rzeczywistości dla świadomości odbiorców publicznych…)

Premier Tusk w Sandomierzu – jak kłamią media, jak kłamie władza

Jak donoszą moi znajomi z Sandomierza, kilka dni temu miało tam miejsce wydarzenie, o którym milczą wszystkie media. Zastanawialiście się może, co się premierowi Tuskowi stało w usta, korale? Zaciął się przy goleniu? Zagryzł wargę mocując się z powodzią i mu tak zostało? Dostał od żony?

Nie, moi państwo. Otóż pan premier ze swoją świtą postanowił się lansować na terenach powodziowych i fotografować, żeby ładnie wypaść w gazetach. Nie przewidział jednego – że wytrzymałość nerwowa powodzian ma swoje granice. Na widok pozowania do sesji fotograficznej ludzie rzucili się na ochroniarzy i zaczęli ich po prostu lać. Jeden facet przedarł się do samego Tuska go trzasnął w zęby. O dziwo, ochrona nie strzelała ani nic, a i Tusk dyskretnie milczy o takim casus pascudeus. Wraz ze świtą zmykał chyłkiem, ścigany gniewnymi okrzykami ludzi, których powódź doprowadziła do rozpaczy, a arogancja władz – do wściekłości. „Już my was wybierzemy!”, „My wam damy wybory!”

Nie można się dziwić postawie mieszkańców zalanych terenów. Ci, co tam byli – nie na brzegu, ale na środku tego olbrzymiego, nowego akwenu, który rozciąga się na przestrzeni 15 kilometrów, od Sandomierza do Tarnobrzega. Wojna nie zdołałaby spowodować większych strat, chyba atomowa. Tysiące domów, które już nigdy nie będą zdatne do użytku, nawet gdyby ich właściciele mieli pieniądze na remont. Tysiące budynków gospodarczych, sklepów, zakładów, szkół, placówek służby zdrowia, urzędów, kościołów – wszystko zniszczone doszczętnie. Do wymiany będzie w nich wszystko, prócz murów, stropów i dachów. Każdy, kto budował dom, wie, że największe koszty ponosi się na etapie kładzenia instalacji i wykończeń. A co z miejscami pracy? Ci ludzie zostali bez środków do życia, bez domów, bez perspektyw, bez szans na poprawę losu. Nawet jeśli państwo im pomoże, to na pewno nie w takim zakresie, by pokryć choćby trzecią część strat. Nie będzie pracy, nie będzie szkół, przychodni, nawet cmentarzy nie będzie. Wyobraźcie sobie, gdzie pochować zmarłych członków rodziny, skoro wszystko na kilkanaście kilometrów wokół jest pod wodą? Jak odwiedzić rodzinę w szpitalu? Jak zapewnić byt dzieciom?

Ci, którzy prowadzą akcję ratunkową dziwią się, że nie wybuchła jeszcze epidemia – ale do przedwczoraj było chłodno. Teraz mamy tropikalne upały. Tysiące zwierząt rozkładając się, zatruwają wodę i ziemię, budynki i te sprzęty i instalacje, które ocalały. Gniją rośliny, żywność. Po wodzie pływają sprzęty wyniesione przez wodę z budynków. Do tej wody nie można zanurzyć ręki, by bie narazić się na ciężkie zakażenie, zachłyśnięcie się nią to, dosłownie, stan zagrożenia życia.

Media kłamią, nie pokazując grozy sytuacji. Kłamią ręka w rękę z władzą, której wydaje się, że ma szanse ponownie oszukać ludzi. Telewizja nie pokazuje tych dantejskich scen, jak nie pokazała premiera przyjmującego na zęby poparcie „wdzięcznej” ludności.

Źródło: http://nazimno.salon24.pl/192688,premier-tusk-w-sandomierzu-jak-klamia-media-jak-klamie-wladza

MORD W KIJOWIE – na modłę NACJONALISTYCZNĄ

INFORMACJA Z ŻYDOWSKIEGO PORTALU „IZRUS”
http://izrus.co.il/diasporaIL/article/2010-05-09/9790.html

Poćwiartowane przez ukraińskich neonazistów ciało Żyda zostanie przetransportowane do Izraela

Tragedia w Kijowie: neonaziści kijowscy porwali i poćwiartowali 25-letniego Arie-Lejba Misincowa, byłego ucznia Lubawiczeskiej jesziwy w stolicy Ukrainy. Naczelny rabin Kijowa, Moshe Reuven Azman zajmie się przewiezieniem jego ciała do krewnych w Izraelu, poinformowała strona internetowa Chabad.info.
Według strony internetowej Chabad, ukraińskie organy ścigania zatrzymały pod koniec ubiegłego tygodnia lidera grupy neonazistów w Kijowie i znalazły rozczłonkowane ciało 25-letniego Żyda – Arie-Lejba Misincowa. Były student jesziwy najprawdopodobniej został uprowadzony w Kijowie w dzień urodzin Hitlera, 20 kwietnia i po kilku dniach zamęczony, jego ciało zostało poćwiartowane.
Prezes gminy żydowskiej w Kijowie Rabbi Yaakow Zilberman został poproszony przez policję do identyfikacji ciała. Po tej smutnej czynności powiedział dziennikarzom, że obraz tego, co zobaczył, był straszny. Naczelny rabin Kijowa, Moshe Reuven Azman, który właśnie był w Izraelu, przerwał wizytę i natychmiast udał się do Kijowa. Będzie on dążył do natychmiastowego przetransportowania ciała zabitego młodego człowieka do Izraela, gdzie żyją krewni Misincowa, którzy tam go pochowają. Ukraińskie organy ścigania sprzeciwiają się wywiezieniu ciała, mówiąc, że „to może zaszkodzić dochodzeniu.”
Jak donosił kilkakrotnie portal IzRus, w ostatnich miesiącach liczba aktów antysemityzmu na Ukrainie dramatycznie wzrosła. 20 kwietnia w Dzień Niepodległości Izraela na ścianach żydowskiej szkoły w Kijowie zostały wymalowane antysemickie hasła i rysunki. W związku z tym liderzy lokalnej żydowskiej społeczności w celu zapewnienia bezpieczeństwa postanowili wynająć prywatną firmę ochroniarską i zainstalować strefę bezpieczeństwa z kamerami stałego monitoringu.

Na początku kwietnia aktywiści organizacji nacjonalistycznej „Patriota Ukrainy” zorganizowali w centrum stolicy demonstracyjna akcję, w czasie której spalono izraelską flagę (a także polską i rosyjską). W marcu w zachodnich regionach Ukrainy została zorganizowana na wielką skalę kampania antysemicka, skierowane przeciwko nowemu ministrowi edukacji Dmitrijowi Tabacznikowi.
Nacjonaliści zapowiadają dalsze akcje przeciw Żydom.
Metody zastosowane przez neo-faszystów do złudzenia przypominają tortury stosowane na Wołyniu podczas Ludobójstwa na narodzie polskim dokonanego przez OUN-UPA podczas ostatniej wojny.
Czyżby historia się powtarzała?

inne adresy stron mówiących o tej tragedii:

http://rus.newsru.ua/crime/10may2010/vbyvstvo.html

www.izrus.co.il

Matematyka na Maturach; jak tworzyć elitę inżynierów?

Moim zdaniem:
Nie tędy droga, zmuszać ludzi do pisania niezrozumiałych i trudnych testów maturalnych z matematyki.
Problemem jest sama edukacja. Jeżeli matematyki uczy osoba, która nie umie jej nauczyć, nie potrafi zachęcić do tego przedmiotu, zainteresować, lub chociażby umiejętnie wytłumaczyć, to jak możemy wymagać zdawania egzaminów z tego przedmiotu?
Osobiście miałem bardzo złe doświadczenia z nauki matematyki, uczęszczałem do dawnego technikum kolejowego
w Poznaniu, uczyła tam matematyki w latach osiemdziesiątych para małżeńska. Moje doświadczenia szczególnie z nauczycielką przedmiotu były bardzo negatywne. Każdy kto uczęszczał w tamtych latach do tej szkoły w Poznaniu wie o kogo chodzi. Na mój bunt przeciw takim a nie innym metodom nauki, faworyzowania „kujonów”, nie zauważania problemu nie rozumienia omawianych zagadnień i tematów przez większość uczniów klasy do której uczęszczałem, odpowiedziała wrogością i ukazaniem typowego oblicza belfra w sensie jak najbardziej negatywnym. To belfer ma racje, on wie najlepiej, a fakt że 90 procent uczących się przedmiotu w klasie, nie ma pojęcia o czym on mówi, a do tego obawa aby w jego lekcjach uczestniczyć (stres spowodowany zachowaniami nauczyciela, przekładaniem jego ukochanego przedmiotu nad wszystko inne, blokował całkowicie chęć przyswojenia sobie wiedzy), powodowały problem najistotniejszy: niechęć do przedmiotu identyfikowaną pośrednio z nauczycielem tego przedmiotu.
W tym miejscu zaczyna się problem nauki matematyki. Dlaczego chodząc na korepetycje potrafiłem w miłej atmosferze rozwiązywać zadania. Korepetytor w osobie profesora z politechniki nie rozumiał problemu.
Nie pojmował ze po wyjściu od niego wszystkie czynności związane z rozwiązywaniem zadań kojarzyły się z osobą tamtej negatywnej postaci z mojej szkoły średniej. w Jakiś sposób następowała blokada i nie umiałem już podjąć wysiłku nauki matematyki. Przed oczami stała mi nauczycielka, jej wypowiedzi, niechęć do nas, faworyzowanie klasowych lizusów. A więc włączał się jeszcze imperatyw związany z oceną etyczną i moralną tej osoby jako WYCHOWAWCY. Ocena była dyskwalifikująca. Dodam, że nie tylko w moich oczach.
Z podstawówki przypominam sobie, że chemię zaliczyłem na piątkę tylko i wyłącznie dla osoby nauczyciela, który ten przedmiot wykładał. Był Otwarty na młodych ludzi, potrafił znaleźć do nich dojście. Pogodny, wesoły umiał poprzez swoje niekonwencjonalne metody, poprzez pokazanie „ludzkiej twarzy” zachęcić mnie do żmudnej i mozolnej pracy w postaci nauczenia się całego materiału na piątkę.
I to jest droga do nauki matematyki, wyszkolenie i wprowadzenie personelu nauczycieli, którzy będą potrafili znaleźć wspólny język z młodzieżą i przynajmniej do niektórych dotrzeć poprzez wizerunek swojej osoby jako przykład do naśladowania, osiągnąć zainteresowanie przedmiotem.
Narzucanie egzaminów nic nie da, jeżeli przygotowanie będzie zerowe. Matematyka to przedmiot do którego trzeba szczególnie zachęcić. Zmuszanie przyniesie odwrotne efekty. Inna sprawa, że dobrych nauczycieli tego przedmiotu jest bardzo mało.
Dlaczego ministerstwo edukacji nie zacznie od tej strony? Najłatwiej nakazać: „Teraz zdajecie matematykę bo potrzebujemy więcej inżynierów”. Tylko jak ci inżynierowie będą się spełniać w życiu zawodowym z takimi obciążeniami po swoich nauczycielach ze szkół średnich?

Piotrek

Pomóżcie Agnieszce – nowotwór oczu u polskiego dziecka z Lwowa

Agnieszka to 1,5 roczna dziewczynka. Mieszka z rodzicami w Lwowie.
Agnieszka jest chora; nowotwór złośliwy gałek oczu. O pomoc dla niej zabiega wielu ludzi. Publikowane były informacje na ten temat w „Kurierze Galicyjskim” ukazującym się na Ukrainie polskim piśmie.
Oto wypowiedź jednej z osób prowadzącej działalność na rzecz Polaków na Kresach, które odwiedziły rodzinę Agnieszki:
„Agnieszka leczyła się w Odessie,jednak tam lekarze po mało skutecznym leczeniu zaproponowali rodzicom
usuniecie obu gałek. Przerażeni rodzice zrezygnowali z kliniki w Odessie i szukają ratunku poza Ukraina. Jest szansa na uratowanie dziecka w Niemczech, w Essen. Liczy się czas, bo nowotwór jaki ma Aga jest 4 stopnia, czyli groźny. Koszty leczenia w Niemczech są ogromne, wstępnie 12 tys Euro.
Rodzice Agi nie mają maila, są w bardzo trudnej sytuacji, mówili, że jak nie uda im się zebrać pieniędzy (zbierają przez prasę i firmy we Lwowie] sprzedadzą mieszkanie…
…Mama dziecka nie pracuje, nie ma takiej możliwości, mając dziecko, z taką chorobą. Ojciec pracuje jako kierowca, (chyba na tirach). Maja bardzo skromne mieszkanie, jeden pokoik. My udostępniamy również swój numer konta na tę konkretnie zbiórkę, z odpowiednim dopiskiem. Potem rodzice potwierdzają ofiarodawcy wpłatę na piśmie…
…Faktem jest, że dziecko jest chore, potrzebuje leczenia i to jak najszybciej.
Pozdrawiam”

Wiele jest dzieci chorych, czy pokrzywdzonych przez los, jednak historia tego dziecka jest mi w jakiś sposób szczególnie bliska. Znam realia na Ukrainie i wiem jak trudno tam chociażby godnie żyć, czy nawet w ogóle przeżyć (głodowe emerytury; 900 hrywien znam jedną Polkę która odbiera tam taką emeryturę). Tym bardziej prawie niemożliwością dla rodziców dziecka jest chociażby wyobrażenie sobie takiej kwoty, jak owe 12 tys Euro.
Polacy, tam na wschodzie cierpią straszliwą biedę. Powodem jest kaprys losu i historii, fakt że obecnie nie żyją w swojej ojczyźnie. Gdyby nie te sploty wydarzeń historycznych, które spowodowały odcięcie ziem na wschód od Bugu (zdrada Wielkiej Trójki) ich sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Dlatego naszym obowiązkiem jest im pomóc.
Każdego, kto chciałby pomóc, proszę o kontakt;
BezPrzesady


Numer konta, na który można wpłacać pieniądze-dary przeznaczone na leczenie Agnieszki:

Towarzystwo Miłośników Lwowa
ul.Lisowskiego 1
65-072 Zielona Gora
PKO BP SA II O/Zielona Gora, nr konta: 471020 5402 0000 0702 0118 4308
z dopiskiem: „Działalność RAE, na leczenie Agnieszki Mokrzyckiej”

Strona Kuriera gdzie pierwszy raz pojawiła się informacja o Agnieszce:
Kurier Galicyjski

Zdjęcia Agnieszki z Rodzicami

Piotrek

Wawel – nie Wawel – Wizerunek Narodu. Co ważniejsze?

I znów sprawdza się to co pisałem w poprzednim artykule.
Dziennikarze wolą pisać o tym co nas dzieli niż o tym co nas łączy, a im więcej piszą tym więcej ludzi uświadamia sobie że są takie różnice. DO czego to prowadzi? do inicjatyw, samodzielnych, zbiorowych, krytyki demonstracji, podzielonego zdania.
A świat patrzy…
Bez względu na to czy decyzja jest zasadna czy nie, jest ona niezmienialna to; Po pierwsze (po co demonstracje itp.? Co mają pokazać? że poza PIS-em jest jeszcze PO? Inicjatorami tych demonstracji mogą być tylko przeciwnicy polityczni śp Prezydenta, nikt inny).
Po drugie: Jak wyglądamy na arenie międzynarodowej? Czy naprawdę nie wstyd tym, którzy wyszli na ulice?
Czy nie pojmują, że znów kiedy Polskę ujrzał cały świat i to w najlepszej (i najtragiczniejszej) odsłonie od lat – oni to psują?
Zastanawiam się komu jest na rękę psucie wizerunku naszego narodu? Oczywiście wielu czytających to uzna, że to przecież nierealne aby ktoś aż tak manipulował mediami…Czy na pewno? Przecież media na okrągło manipulują, podają papkę wiadomości tak skonstruowaną, aby tylko pierwsza i ostatnia wpływały na widza.
Sterują większością społeczeństwa.
Pytanie: Czy robią to tak sobie, od niechcenia, czy na polecenie?
To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi, niech każdy sobie na nie spróbuje sam odpowiedzieć, może dzięki temu kilka osób spojrzy na sprawę mediów bardziej wnikliwie…
(dziennikarz w pełni niezależny)
Piotrek

Post Scriptum
Zachowanie tych ludzi protestujących przeciw pochówkowi obraża nie tyle osoby, których problem dotyczy, lecz cały polski naród, jego godność i wizerunek. Osoby protestujące w ogóle nie maja wyobraźni politycznej, medialnej i PR, dlatego tym bardziej wydaje się, że są sterowane. Jak można w kontekście mówić, że w takiej chwili wychodzi się dla dobra kraju na ulice? Kiedy właśnie niszczy się dobry wizerunek tegoż kraju, swoim postępowaniem… Makiawelizm…?

„Makiawelizm: zespół działań politycznych i społecznych opierający się na podstępie, surowości, przebiegłości i oszustwie. Synonim bezwzględnego postępowania w myśl hasła “cel uświęca środki”. Makwiawelizm jako doktryna polityczna głosi, iż dobra i skuteczna polityka musi być nastawiona na osiągnięcie wyznaczonych celów. Podstęp i obłuda to metody sprawowania władzy. Machiavelli uważał, że polityk musi być przede wszystkim skuteczny. Wychodząc z założenia, że ludzie z natury są źli, zawistni i niesprawiedliwi, władca powinien dbać o pozory łaskawości i prawości, łamiąc je w razie potrzeby.”