Lech ma Mistrza – Kibice do tego nie dorośli

Cieszyłem się jak wielu innych Poznaniaków ze zwycięstwa Lecha w sobotnim meczu i zdobycia upragnionego Mistrza w rozgrywkach Ekstraklasy.Po raz pierwszy od siedemnastu lat. Byłem świadkiem i kibicem wcześniejszych sukcesów Lecha jeszcze na początku lat osiemdziesiątych tj. 1982 i 1983 roku. Sobotni mecz oglądałem wraz z całą rodziną w niezwykle miłej atmosferze winiarni na ul. Listopadowej 2 za co dziękuję zebranym tam kibicom i właścicielom lokalu. Wbrew nazwie podczas meczu popijałem z wielką przyjemnością kufelek czarnkowskiego jasnego, niepasteryzowanego co jest wielką rzadkością nie tylko w Poznaniu…
Po zwycięstwie Lecha część od razu udała się na Stary Rynek na fetę. Ja uczyniłem to dopiero około godziny dwudziestej trzeciej wraz z kolegą którego poznałem w winiarni, gdzie spędziliśmy te kilka godzin na rozmowach „starych Polaków”.
TO co zastałem na rynku poznańskim wprawiło mnie w osłupienie i przerażenie.
Wyglądało to jakby cały Poznań opanowały jakieś hordy barbarzyńców, wrzaski, tu i tam upadające butelki, brzęk tłuczonego szkła, kąpiele w fontannach (nie wiem czy przypadkowe czy celowe – sądząc z częstotliwości wpadania do wody to drugie raczej) Chwiejący się na nogach ludzie, mężczyźni i kobiety zaznaczam; i zasłany szczątkami butelek, puszkami po piwie i innymi śmieciami bruk na Starym Rynku. Trwało to bardzo długo. Postanowiliśmy poobserwować to zjawisko z kolegami. jeszcze około godziny trzeciej w nocy krążyły jak duchy po rynku ostatnie postacie tego groteskowego święcenia tryumfu naszej drużyny piłkarskiej. W kilku miejscach leżały osoby, które całkowicie utraciły kontakt z rzeczywistością. I całkowity brak służb porządkowych, tak jak miałem okazję zobaczyć policję sporadycznie od czasu do czasu starającą się nie nadmiernie eksponować swojej obecności, tak dawnych tzw. „munincypalnych” (Straż Miejska obecnie) jak na lekarstwo. Wszyscy wiemy, że są to doskonali zawodnicy do wstawiania mandatów za złe parkowanie lub zakładania blokad. Do innych czynności porządkowych raczej się nie garną… I to nie tylko takich jak okazja sobotniej imprezy kibiców. Jeszcze np. NIGDY nie zauważyłem aby pouczali chociażby właścicieli psów robiących kupki w dowolnych miejscach parków i ulic i zupełnie nic nie robiących sobie z faktu, że należałoby po sowich pupilach posprzątać.
Warto by przy okazji tego wydarzenia które doświadczyliśmy z soboty- na niedzielę zastanowić się nad ideą trwania tej służby. W końcu z a nasze pieniądze…
Poniżej kilka zdjęć z … właśnie z czego? Jak to nazwać ogólnym wyluzowaniem? Wyłączeniem hamulców? Popijawą ogólno-poznańską?? Nie umiem znaleźć prawidłowego określenia dla opisania tego co widziałem w nocy z 15 na 16 maja na rynku w Poznaniu…

(Z góry przepraszam wszystkich kulturalnych, PRAWDZIWYCH kibiców, umiejących właściwie się zachować i czerpać przyjemność, tak z oglądania meczu jako widowiska sportowego, jak i ze zwycięstwa naszych piłkarzy…)

Przepraszam za jakość, zdjęcia robiłem bez lampy, nie wiem jak by zareagowano…

MPK w Poznaniu – jak utrudnić życie kierowcom…

Po ustawieniu przystanków na ulicy Rolnej w Poznaniu można dojść do wniosku, że pracownicy MPK którzy to zagadnienie rozwiązywali nie stosują raczej logicznych przesłanek do tego typu prac. Zatrzymujące się na przystankach autobusy jadące z dwóch przeciwnych kierunków blokują ulicę. Powód: przystanki są naprzeciwko siebie. Bez przesady dla takiego myślenia? Na pewno!

autobus

Matury 2010 C.D. produkcji idiotów

Odbyłem wczoraj smutną rozmowę. Na temat matur…
Z Gaylą. Matury są według klucza. Nie wystarczy znać literaturę. O ile nie napisze się wg klucza (czytaj: tak jak chce widzieć nauczyciel) można nie zdać. Dwa lata temu ” nie zdała” takiej matury Szymborska. Druga sprawa: ortografia: „ja jestem „dys”. To zwalnia na forach od grzechu pisania błędów. Zanika dzięki temu poprawna polszczyzna. A przecież prawie każdy edytor i tak podkreśla popełnione błędy- wystarczy poprawić…Zanika wiele rzeczy. Nie tylko w tym temacie. Wymyślono ponoć sposób na „chorowanie” na matematykę. Też jakoś to nazwano. Ułatwia się wszystkim tłumaczenie z lenistwa. Gdzie to dalej zabrnie? Stosowanie banalnych testów wyklucza sprawność intelektualną. Ułatwia „nie myślenie”, produkuje społeczeństwo idiotów. Na wzór amerykański… Tam 90 procent społeczeństwa pracuje na 10 proc. elity. 90 procent żyje problemami dnia codziennego hamburgerów, czynszów, seriali telewizyjnych, problemów zdrady, konsumpcji…
Po co są zielone karty? Aby pozyskiwać nową młodą krew. We wszystkich dziedzinach i zawodach…
Nie łudźmy się, to nie jest żadna mekka…
My dążymy w podobną stronę wzorując się na systemie nauczania amerykańskim… Takim społeczeństwem łatwiej zarządzać… no i mamy…
:-(

Pospieszalski – Program, który wywołał Emocje „Solidarni 2010”

O co w tym chodzi? Kto kim manipuluje? Czy to źle, że reporterzy wyszli na ulice i zapytali się ludzi jak widzą jak czują to co się stało? A może ktoś zazdrości oryginalnego pomysłu autorskiego?
Aspektów jest wiele, np. wykryto jakiś tam aktorów…, i cóż z tego? Czy oni nie mogą być w takim miejscu i się wypowiadać? Czy gdyby dziennikarz natrafił na polityka powiedzmy bardzo kontrowersyjnego jak Korwin-Mikke to od razu nazywałoby się program zmanipulowanym, ponieważ jego wypowiedź byłaby taka, a nie inna? Na pewno niezbyt przychylna obecnym decydentom …
Czy musi być tak, że; skoro dziennikarze, wyraziści, czytelni w swoich poglądach, od razu są w określony sposób identyfikowani i kojarzeni z określonymi poglądami (co oczywiście samo w sobie nie jest złem), jednak sposób tej identyfikacji, wskazywanie na nią grożącym palcem, to już zupełnie inna kwestia. TO nie podoba się mi. Jest to manipulacja. Każdy człowiek ma prawo do swojego zdania. W pewien sposób to zdanie kreuje postępowanie każdego z nas. Wymusza na nas określone działania, zachowania, słowa i reakcje. Czy to znaczy, że mamy się ich pozbyć?
Oczywiście dziennikarz powinien być bardziej niż inni obiektywny w swoich wypowiedziach, prawdziwy. Ale spójrzmy; ilu z nich jest takimi? Ilu z nich stosuje retorykę udawanego obiektywizmu tylko po to aby wykorzystać, napiętnować, działania czy poglądy z którymi się nie identyfikują. Tutaj cokolwiek by nie mówiło się o Janie Pospieszalskim, nie można mu odmówić jednego- jest sobą, jest prawdziwy. Nie udaje, ukazuje autentyczne emocje. Można rzec, walczy ze swoimi wiatrakami. To czy będzie to udana walka, jest już inną kwestią, niczego nie przesądzajmy. Czy będzie to też walka o Prawdę i prawdziwa w swojej głębi – zostawmy może to sumieniu Pana Pospieszalskiego. Spotkałem się kilka razy z negatywnym odbiorem jego dokonań, jednak żadna z tych osób nie umiała mi odpowiedzieć dokładnie co jej się tak naprawdę nie podoba, w kontekście merytorycznym wypowiedzi. Jednakowoż każda z tych paru osób podkreślała, że nie podoba się jej sposób prowadzenia programu, jednoznaczny ustawiający prowadzącego po określonej stronie. Czy to źle? Każdy ma prawo zachowania swoich przekonań. Ja też nie pisałbym gloryfikacji dla kary śmierci np. ponieważ nie zgadzam się z jej stosowaniem, pomimo tego, że obserwując zezwierzęcenie niektórych przestępców zapewne wydaje się, że wielu z pośród nich na nic innego nie zasługuje.
Czy to oznacza że jestem stronniczy? Głoszę swoje poglądy pokazując wydarzenia z mojego punktu widzenia i rozważając również inne, próbując dociec co różni mój tok myślenia od poglądów innej i jeszcze jakiejś inne grupy, przeprowadzam analizę i zastanawiam się nad problemem wnikając w niego. Proszę jednak wybaczyć, nadal będę miał określony punkt widzenia.
W pewnym sensie nie wierze w istnienie obiektywizmu jako prawdy absolutnej, pojęcia podstawowego. A tym bardziej obiektywizm dziennikarski jawi się raczej jako…: kaczka dziennikarska mająca zachęcić do oglądania
TYCH „OBIEKTYWNYCH” wiadomości…A jednocześnie wszyscy, każdy z nas wie, że ta telewizja, głosi poglądy tamtej grupy politycznej, lub przez nią jest finansowana ( co jest równoznaczne!), a tamta sprzyja innej grupie (zapewne też jest przez nią finansowana). I GDZIE TU MIEJSCE na obiektywizm?
Nie oszukujmy się, w telewizji czy to prywatnej (jakiejkolwiek) czy państwowej na pewno nie ma obiektywizmu w czystej formie. A czy w ogóle istnieje? To zagadnienie czysto filozoficzne.
Za to na pewno to pojęcie jest wykorzystywane przez różnych dziennikarzy.
W przypadku Pana Pospieszalskiego nie zauważyłem cech wykorzystywania, może bardziej lub mniej świadomie robi programy „pod siebie”, pod swoje poglądy – tak zresztą jak robiłby każdy. Występuje również w takich programach, za które nie musi się wstydzić.
W „Solidarni 2010” przekrojowo wystąpiło grono reprezentantów różnych grup. A więc można założyć że była przynajmniej próba zobiektywizowania spojrzenia, może niedoskonała i podbarwiona własnymi poglądami, jednak była szczera jak sądzę w intencji powstania. Zresztą, tamte dni, dziwnie zjednoczyły wielu Polaków, sam prowadziłem rozmowy z wieloma, i generalnie było to odbicie tego co zobaczyłem w tym programie.
Smutek, nadzieje, żal, i gdzieś tam wysoko unoszący się patriotyzm, czasami zupełnie niewyczuwalny, a innym razem zupełnie na odwrót. Może nawet nie przez wszystkich zrozumiały…
Z kolei zachowanie Wajdy zupełnie się mi nie spodobało, zaznaczam jednak ż eto moja prywatna opinia i jakkolwiek cenię go jako reżysera, to reszta jego działań jest delikatnie mówiąc dziwna i niezrozumiała. Protesty przeciwko powstaniu pomnika upamiętniającego Ludobójstwo na Polakach dokonane przez OUN-UPA już dla mnie w ogóle są niezrozumiałe. Szczególnie w kontekście jako twórcy „Katynia”. Nazwisko Wajdy widniało pod protestem dotyczącym budowy takiego pomnika w Warszawie.
Niezrozumiałe. Zupełnie. Dlaczego dwieście tysięcy powyżynanych Polaków ma być gorsze od dwudziestu tysięcy zastrzelonych Polaków?
Kończąc, zacytuję podpis pod jednym z odcinków „Solidarni 2010” w YouTube, który najbardziej oddaje ideę obiektywności, w moim rozumieniu:
„a co to… BBC jest jakąś „ikoną” do naśladowania? Wreszcie za swoje własne pieniądze mogli się wypowiedzieć normalni ludzie, a nie kukiełki agentury…”
(podkreślenie moje)
Mam nadzieję, że praca autorki filmu Ewy Stankiewicz nie pójdzie na marne. I duch patriotyzmu powstanie, ludzie zaś otrząsną się z marazmu.
Pozdrawiam wszystkich czytających i myślących CO CZYTAJĄ
(w przypadku mediów wizualnych również: „co oglądają”)
Piotrek

Wchodzimy do strefy Euro czy nie – opłaca się?

Sądząc po tym co jak widzimy dzieje się z Grecją: Jak najdalej od euro waluty.
…Różni tacy usiłują nam za wszelką cenę wcisnąć, że musimy to zrobić. Nic bardziej mylnego, jest co najmniej kilka krajów w Europie które nie uczyniły tego i nie zamierzają uczynić, oto zestawienie ( na podstawie ):
Bułgaria, Czechy, Dania, Estonia, Łotwa, Litwa, Węgry, Polska, Rumunia, Szwecja i Wielka Brytania.
Należy dodać, że śp. Prezes NBP Sławomir Skrzypek był stanowczo przeciwny szybkiemu wprowadzeniu waluty euro w naszym kraju. Nie wiadomo też czy w ogóle był za jej wprowadzeniem. W jego raporcie na temat warunków wprowadzenia pojawiają się takie zarzuty, jak np. brak koordynacji polityki fiskalnej. Do tego dochodzi zdecydowanie za duży deficyt budżetowy, i brak trwałego zrównoważenie finansów publicznych.
Jest więcej aspektów, które należałoby wziąć pod uwagę. Na przykład: jaki przelicznik zastosować?
Powinniśmy sobie też zadać pytanie: dlaczego takie kraje jak Wielka Brytania nic sobie nie robią z przepisów unijnych i nie przyjmują waluty euro. Czy jest to tylko wynik silnego przywiązania do funta? A może pod
płaszczykiem przywiązania kryje się zupełnie coś innego?
Obecny kryzys dowodzi, że nasza waluta doskonale sobie radzi na rynku finansowym w Europie, nie jesteśmy powiązani z systemem bankowym europejskiego molocha i zasada „naczyń połączonych” nie działa w naszym przypadku. Czy warto to zmieniać? Czy III Rzeczpospolita nie jest na tyle silnym krajem, aby wymusić na Unii nie wchodzenie do strefy Euro? Wydaje się, ze warto rozważyć możliwości właśnie takiego postawienia sprawy.
Może w końcu będą się niektórzy na starym kontynencie bardziej z nami liczyć nie mówiąc już o szacunku…
Polecam na ten temat:
O wprowadzeniu Euro

Piotrek

Tak miało wyglądać

A tak wygląda:

źródło obrazka

Czy jest coraz gorzej w tym kraju?

Tramwaj MPK W POZNANIU wymusza pierwszeństwo

Nie pierwszy raz zresztą… wielokrotnie tego doświadczyłem.., ale tym razem jechałem z kolegą -ew. świadkiem i spisałem dokładny numer jak i godzinę…
23 kwietnia 2010, 11.37; tramwaj linii 13 z nr. bocznym 450 wjechał na skrzyżowanie z ulicy Grunwaldzkiej w stronę Ronda na Kaponierze ( i dalej na trasę 13-tki) na czerwonym świetle. Zablokował skrzyżowanie dla samochodów skręcających w Grunwaldzką, które akurat miały zielone światło. Przed tym tramwajem stał inny dlatego też tramwaj linii 13 nie mógł opuścić skrzyżowania. I stał tam zupełnie nic nie robiąc sobie z tego, ze samochody w lewoskręcie nie mogły wykonać manewru mając zielone światło, gdyż zablokował im drogę.
TO nie jest pierwszy raz, wielokrotnie spotykałem się z tego typu niefrasobliwością motorniczych, rzadziej kierowcy autobusów w taki sposób blokowali skrzyżowania.
O ile ktokolwiek ma podobne doświadczenia niech się dopisuje. Może skierujemy jakiś większy protest do MPK? Niech nauczą kultury motorniczych…, wyszkolą ich czy jak?

Józef Unrug Lepszy niemiecki Polak niż wielu Polaków

Józef Unrug przedwojenny kontradmirał urodzony pod Berlinem w 1884 roku w Brandenburgu. We wrześniu 1939 roku dowodził Obroną Wybrzeża. Dowodzony przez niego garnizon poddał się jako jeden z ostatnich punktów oporu 1 października 1939 roku.  Następnie niewola razem ze swoimi marynarzami: Przebywał w oflagach X B Nimburg, XVII C Spittal, II C Woldenberg, VII B Sandbostel, IV C Colditz, X C Lubeka, a od 1941 r. VII A Murnau.

Właśnie w tej niewoli kontradmirał pokazał postawę honorową i patriotyczną. Najbardziej widoczną i cenioną, przecież jako z pochodzenia Niemiec mógł zrobić zupełnie co innego. Nie musiał przez całą wojnę być w obozie. Nie musiał wszystkie te dni i noce patrzeć przez druty na świat. Każdy kto będzie zastanawiał się nad tą postawą niech wyobrazi sobie dobrowolne ograniczenie wolności w imię honoru i patriotyzmu. DOBROWOLNE. BO przecież Niemcy namawiali admirała do przejścia na swoją stronę. Z taką rodzinną przeszłością to nic trudnego…

Ojciec Tadeusz Gustaw był generałem majorem gwardii pruskiej.

Jednak Józef Unrug nie poszedł na łatwiznę jak dziś by to powiedziano. Więcej z niemieckimi wysłannikami rozmawiał z a pomocą tłumacza! Chociaż znał doskonale niemiecki. Na pytania dlaczego tak czyni odpowiedział prosto: „W dniu pierwszego września zapomniałem mówić tym językiem.”  Piękna sylwetka niezwykle honorowego człowieka, i pomimo zewnętrznej oschłości głęboko moralnego i wrażliwego etycznie.Wzoru dla nas tym bardziej, że przecież z pochodzenia Niemca. Człowieka, który odrzucił Zło w postaci wojny i w ten prosty sposób zarzucił twórcom Zła współudział w dokonaniu aktu wszechogarniającej pożogi wojennej. Odrzucił język agresora, język którego znajomość, mogła go uwolnić od znoju obozowego życia. Pokazał jako jeden z pierwszych rozpoczynającej się dopiero wojny kto ponosi odpowiedzialność za wszystkie zbrodnie popełniane w ciągu nadchodzących prawie sześciu lat wojny.

Nie tylko jednak – czasy powojenne i Zło które potem nastąpiły, były konsekwencją ataku z 1 września 1939 roku…

Stalinizm, podziały granic, wywózki, repatriacje, ekspatriacje, Ludobójstwa, mordy, obozy śmierci, gułagi….Hitler i jego wspólnicy otworzyli przysłowiową Puszkę Pandory. Zło zalało świat.

Józef Unrug dostrzegł to już 1 września. Nie uległ namowom, jego wewnętrzna lojalność, duma i honor stały na straży praworządności w jego postępowaniu. Wytrwał. Na pewno ciężko było przez te wszystkie lata. Jednak wytrwał. Dla mnie jest wzorem do naśladowania. Polak pochodzenia niemieckiego. Lub Niemiec. Jak kto woli.

Cześć jego Pamięci!

polecam: informacje biograficzne:  http://www.ivrozbiorpolski.pl/index.php?page=unrug

Także stary artykuł z miesięcznika „MORZE”, niestety nie pamiętam numeru (lata 80-te) – tam po raz pierwszy zetknąłem się z informacją o tym dowódcy polskiej marynarki wojennej przed wojną. Niedawno też (zeszły rok) był emitowany film dokumentalny na temat admirała Unruga z wypowiedziami jego syna (TVP HISTORIA), Wczoraj (21-go marca 2010) był krótki program dokumentalny nadawany w Radio Merkury o Admirale.

PRAWDA W OCZY KOLE, Hitler RULLES !


CHCIAŁEM SIĘ ROZPISYWAĆ, tworzyć zawiłe frazeologie, motywować, pisać metafory, synonimy, rzucać gromami…drwić z głupoty tych, którzy protestują przeciw plakatowi. Ale machnąłem ręką: po co?  Na plakacie jest prawda w sensie bezwzględnym; historyczny fakt: po prostu opisany.

Szczerze mnie wczoraj rozbawiło, kiedy jadąc samochodem w wiadomościach usłyszałem, że jakiś zwolennik aborcji podał na policję zgłoszenie przestępstwa, ponieważ nie wiadomo skąd są zdjęcia płodów na plakacie! Mogą pochodzić z przestępstwa!!!!  Tak go ta treść plakatu oślepiała, że postanowił do zlikwidowania go, użyć ustawy, której zapewne jest gorącym przeciwnikiem, żałość ogarnia… jak widzę nieświadomość, ludzką głupotę, naiwność i inne tym podobne cechy naszego gatunku, które wprost kierują nas ku zagładzie …
Gratuluję!(i bez przesady oczywiście! szanowni państwo, szanowna ludzkości…), a Prawda i tak w oczy kole…..

ABORCJA

TYTUŁEM WYJAŚNIENIA dla niedokształconych:  Hitler wprowadził aborcję (Niemki miały zakazane usuwanie ciąż – przyszłych członków i członkiń rasy panów nie można zabijać) oczywiście po to aby „podludzie” sami wymordowali swoje przyszłe pokolenia.  Teraz, dziś już Hitlera do tego nie potrzebujemy, parę feministek wystarczy, i  innych źle życzących Polakom czy innym narodom….

Kobiety nie chcą być matkami – to kim chcą być?

Trafiłem na relację z jakiejś pikiety feministycznej- w prasie. Dla mnie głoszone hasła, są co najmniej dziwne. Szczególnie jedno:

„Kocham cię Mamo- nie każda z nas marzy by to usłyszeć”

TO o czym te kobiety marzą? A może marzą o mordowaniu dzieci, znęcaniu się psychicznym i fizycznym, biciu molestowaniu? Może marzą o obozach śmierci? o mordach i okrucieństwach? tak zagniewane na życie świat i facetów, ze muszą na kimś wyładować agresję i frustrację… Chore do bólu, chore z nienawiści i braku miłości, chore z dumy i chęci posiadania, pragnienia władzy, – szalone bo czujące się niepotrzebnymi w głębi… BO kto takie monstra będzie chciał ?

aha zapomniałem przecież one nie chcą aby je ktoś chciał- one są niezależne to one pragną i rozkazują skazane na samotność i wibrator. Ewentualnie język litościwej koleżanki. Feminy, butne i do niczego- programowo – beznadziejne, ułomne i  wypaczone, jak zepsute zegarki nieprzydatne do niczego.  Margines życia społecznego. pełne za to samouwielbienia i wielu innych „samo”….

Cóż, można się mocno zdegustować… Pamiętajcie: nie musicie ich szanować, skoro nie szanują samych siebie.

Na koniec; tekst  niejakiej A. Christie:

„My kobiety zachowujemy się jak idiotki. Domagałyśmy się, aby pozwolono nam jak mężczyznom pracować. Mężczyźni to zaakceptowali…..(…) Powinnyśmy się uczyć od kobiet epoki wiktoriańskiej (…) szczerze podziwiały swoich mężczyzn, ale jednocześnie z żelazną konsekwencją wymagały od nich opieki”

Piotrek

masakrazdjęcie, które zrobiłem hasłu w gazecie epatującej niezależnością feministek.

Siła mediów; część I-sza…

MEDIA MEDIA MEDIA … cóż to takiego?
Przekazują różne informacje czasami wydaje się, że pożyteczne (jak np. pogoda) czasami mniej … (jak np. co robił dziś poseł „x”,  kogo opluł słownie poseł „y”, kto dostał  zasłużenie(nie) pokojową nagrodę Nobla, gdzie znów się biją, gdzie znów giną, kto ile nakradł.., hmmm, …. Czy nie zastanawia Was drodzy czytelnicy czemu ma to niby służyć? I komu? Czy mamy może postępować tak jak ci omawiani? A może na odwrót tak nie postępować? Wszystko zależy od intonacji dziennikarza, który przekazuje informacje, od tej takiej zgrabnej, łatwej i przyjemnej puenty. Zauważyliście? te puenty? One nakierowują tych nie najmądrzejszych, spośród oglądających, na właściwy tor wnioskowania… I kształtują, formują, budują sposoby i style myślenia…negatywne i pozytywne reakcje, chwytają za serce, łamią serce, budują uczucie współczucia, sieją nienawiść, i cóż jeszcze?

Ano, z jednych robią (Dobrych), z drugich robią (Złych), z prawdy – kłamstwo i na odwrót.

Bolesne, jednak nie to, że tak działają, jest najstraszniejsze. Najgorszym jest, że osiemdziesiąt procent oglądających przyjmuje tą papkę informacyjną, jako swoje poglądy, punkty widzenia, identyfikuje się, a nawet w skrajnych przypadkach uważa, że tak właśnie myśli.., żałosne. Jak to wygląda w zderzeniu z naszą ukorzenioną etyką, moralnością? Wiarą może (chociaż ostatnio to niepopularne porównanie)coś zdziałać? Kiedyś była nie do pokonania, za czasów komuny, była Wiara murem nie do zburzenia, taranem niszczącym system. Teraz istnieje taki System, który jest  idealnie wtopiony w nasze życie, niezauważalny, i nie przeszkadza nam zniewolonym nim. Pozbawionym swojego oglądu rzeczywistości.  Jednakże to Wiara stać się może zagrożeniem, nożyczkami przecinającymi niewidzialne sznureczki prowadzące do kukiełek podskakujących dziko w rytm wstrząsanych pogardliwym śmiechem ramion Lalkarzy tego Świata, przecież zawsze może dojść do ponownej secesji. Lalkarze znów mogą stracić władzę. Ale są sznureczki nowe. Doskonalsze.Media.

NIE PRZEJMUJCIE SIĘ! Żyjcie, cieszcie się życiem, korzystajcie z niego: CARPE DIEM, to motto. SEKS, narkotyki, alkohol, to coś co mamy w zamian, za te godziny życia jakie oddajemy w ciężkiej harówce w imię zarobienia na…: narkotyki, seks, alkohol, mieszkanie gdzie można by konsumować te „afrodyzjaki”  rzucane nam jako ochłapy, w zamian za niewolniczą pracę na rzecz korporacji, systemów i innych grup biznesowych.

Etyka ewoluuje, zmienia się, trzeba być wiernym korporacji. I tutaj pojawia się problem z tą etyką międzyludzką, zwykłą, starożytną. Występującą w religii, Wierze przodków. Należy te więzi poluzować, ośmieszyć. Media idą w sukurs, czyniąc nas wolnymi, od Wiary, zniewalają materią.Martwimy isę o swoje samochody, domki letniskowe, rowery, miejsca parkingowe.

Tak, miejsca też..: w Krakowie na jednym z osiedli właściciel (domniemany) miejsca parkingowego zastrzelił osobę, która zaparkowała samochód w tym miejscu…

WOLNI! Bawmy się, pijmy, imprezujmy, bierzmy udział w orgiach, rzygajmy, chorujmy, umierajmy- w międzyczasie zarabiając dla siebie jakieś 20 procent, tego co się nam należy, może nawet i mniej – resztę oddajmy Systemowi.

Media to wyjaśnią, wytłumaczą, pomyślą za nas.  TEATR Życia się nie zmienia. Publiczność patrzy oczarowana na aktorów. Zazdroszczą im, chcieliby być nimi, Carringtonami, budować imperia, mieć fortuny, tworzyć dynastie. Nie przejmować się innymi.  Dlatego, jeszcze cała ta rzesza pracuje. Tylko to trzyma ją w ryzach. Przynajmniej większość. TO dla nich staje się Prawdą, prawdziwszą od rzeczywistości…

Quo vadis ludzie? Quo vadis…?