Różne gazety piszą o pracownikach z Ukrainy.

Właśnie przeczytałem kilka materiałów z „Solidarności”, a także krytyczny materiał z „Do Rzeczy” na temat produkcji filmu o Szczepciu i Tońciu z Lwowa – tzw Batiarów (nr 39/2017). Swoją drogą nie wiem co robią nasze polskie „Towarzystwa Miłośników Lwowa…”, że nie protestują…
Najbardziej zaskoczyło mnie doniesienie że w tej produkcji (ilustrującej przedwojenny Lwów w Polsce) jest informacja o zaciągu do SS.
Poniżej sfotografowałem dla Was ten fragment artykułu.

W materiale tym autorstwa Krzysztofa Masłonia jest więcej tego typu informacji pokazujących jak nawet w strefie kultury manipuluje się tam historią.
Są tez osoby, które próbują z tym walczyć. Następny fragment artykułu sfotografowany przeze mnie dla ilustracji poglądowej:

Zachęcam oczywiście do przeczytania całości…(nr 39/2017 [247] z 25 września).
Wcześniej już pisałem na blogu o innym materiale doskonale ilustrującym stan prawdziwy Ukrainy: Dzikie pola naprawdę? Ukraina…

Tymczasem o pracownikach czytamy (temat numeru) kilka artykułów w tygodniku „Solidarność” Nr 16 kwiecień 2017.
Jeden z materiałów mówi o zadowoleniu Ukraińców spokojem w Polsce. Oto jego fragment:

Wniosek nasuwa się sam; analogia z dzikimi polami. Czy faktycznie wschodnia cywilizacja to cywilizacja nieładu, przemocy i okrucieństwa? Cywilizacja Turańska jak określił ją Koneczny (historyk początku zeszłego wieku, badający wzajemne relacje, wpływy, historię i przyczyny zachowań narodów i państw wschodniej Europy i Azji)?
Jeszcze wcześniej informowałem we wpisie na blogu o innej akcji na Ukrainie: Więźniowie rozpierzchli się

Pracownicy z Ukrainy w dużej mierze jednak mogą się przystosować do polskich warunków. Odbierają je nad wyraz pozytywnie. My musimy zadbać tylko o ich edukację, nie jak za poprzedniej ekipy rządzącej się mówiło: „…nie wtrącajmy się do bohaterów naszych ukraińskich sąsiadów, mają prawo mieć swoich (nieważne czy z SS i III Rzeszy)”…
Oczywiście taka interpretacja jest całkowicie niedopuszczalna. W zgodzie z prawami człowieka i usankcjonowanym lata temu przez ONZ ściganiem symboliki nazistowskiej te wypowiedzi były zaprzeczeniem prawa międzynarodowego. Zmienia się to coraz bardziej. I w USA dostrzeżono jaką symboliką posługuje się batalion „Ajdar” i zakazano go zaopatrywać w amerykański sprzęt wojenny.
Należy walczyć z obecnie promowaną na Ukrainie ideologią nacjonalistyczną opartą o III Rzeszę i zbrodniarzy wojennych takich jak np Bandera.
Taką walką jest też edukacja przybywających do nas Ukraińców i wyłapywanie tych z nastawieniem nacjonalistycznym.
Jasno i wyraźnie powinniśmy powiedzieć: Zapraszamy, ale na naszych warunkach.
Należałoby też zdelegalizować wszelkie organizacje działające u nas. które próbują przemycać myśl nacjonalistyczną. Też i te ukraińskie.

Ukraińcy, jak każdy normalny naród jednak w większości chcą żyć spokojnie i normalnie. Nienormalne warunki, jakie zafundowano im na ich rodzinnej ziemi doprowadziły do wielu wynaturzeń i wręcz dewiacji. Jednak zdecydowana większość szuka spokoju i godnej uczciwej pracy. Dobrego życia.
Naszą misją jest im pomóc. Może wychować – aby mogli wrócić do swojej Ojczyzny i ją wyzwolić od chorych i skorumpowanych sił…

Jest też materiał w „Solidarności” i o tym mówiący:

Ciekawe, dlaczego tak mało jest tak rzetelnych analiz o sytuacji, a w ogóle w zasadzie nie pojawiają się ona czy to w mediach prywatnych, czy państwowych. Wszystkie gazety i pisma powinny o tym mówić. W końcu to nasz niezwykle ważny fragment rozgrywającej się wokół nas rzeczywistości.
Wpuszczamy miliony obcych. Jak może to wpłynąć na nas samych?
Na nasz kraj i jego przyszłość? Nasze dzieci?
Musimy mieć na to wpływ – musimy moderować wydarzenia, pilnować przepływu procesów społecznych.
Nie możemy nic o tym nie wiedzieć.
Musimy zrozumieć. Zrozumieć dlaczego Ukraińcowi w Polsce dobrze się żyje bo jest cicho i spokojnie. Dlaczego dziwi się i jest zaskoczony że: „…Policja nie bierze łapówek…”.

Od zrozumienia tych pojęć zależy nasza przyszłość.


Wykorzystano fotografie fragmentów artykułów z „Do Rzeczy”(39/2017) i „Solidarność” (16/2017).

(podkreślenia w tekście na foto moje)

Wariactwo sądowe i nie tylko…

Jak to zmienić?
Przykład:

Firma „A” zapłaciła fakturę VAT firmie „B”. Firma „B” nie odprowadziła VAT-u od owej faktury (około 20 tys), oczywiście nie informując firmy „A”. Firma „A” odliczyła sobie ów VAT od podstawy opodatkowania. Kontrola firmy „B” spowodowała wykrycie nieodprowadzonych podatków należnych. I w ogóle zamknięcie jej z powodu licznych innych nadużyć.
Co się dzieje?
Kontroluje się firmę „A” i w zasadzie zmusza do zapłacenia podatku VAT za firmę „B” gdyż (po konsultacji prawniczej), firma „A” dowiaduje się że występowanie przed sądem kosztuje tyle (tak to działa) prze przekracza kwotę niezapłaconego VAT-u. Dwu-lub prawie trzykrotnie.
Czy trzeba zmienić procedury sądowe?
Jak to powinno wyglądać?
I z jakiej racji firma „A” ma płacić za firmę „B”?

Wyobraźmy sobie, że musimy kontrolować wszystkich naszych kontrahentów czy aby odprowadzili podatek, bo jak nie to nam to grozi – zapłacenie za nich.
A więc zamiast zajmować się właściwą działalnością bawimy się w szpiegów przemysłowych, lub w najlepszym razie zatrudniamy agencje detektywistyczne czy jakieś inne do sprawdzania czy aby każdy nasz partner jest uczciwy, bo jak nie to nam może to zaszkodzić.

Paranoja…

(przykład powyżej autentyczny)


Przy okazji; małe przypomnienie: Zniewolenie pieniądzem elektronicznym

Rozmowa z profesorem…

Ostatnio rozmawiałem ze znajomym w stopniu profesora – wychodził z założenia że jak jest profesorem to edukować się już nie musi.
W myśl przysłowia (lub też powiedzenia): „wiem, że wszystko wiem”. Propozycja podciągnięcia edukacji w temacie historycznym z podaniem tytułów nie przyniosła efektu – odpowiedź była spodziewana – bardzo arogancka i ironiczna, że zapewne zacna literatura, ale przecież czasu nie ma Pan Prof.
No bo jak się jest profesorem z reguły z jednego kierunku i wąskiej specjalizacji to wie się już wszystko o wszystkim…
I po co się uczyć do końca życia?
Przecież jest się arogancko „wszechwiedzącym”…bo jest przydomek: „prof”.

Stara maksyma (celowo przeze mnie w tym wydaniu powyżej przekręcona): „Wiem, że nic nie wiem”… poszła w odstawkę.
A szkoda bo rozmawiałem z profesorem…filozofii…

A to Polska przecież…

„Z ukraińskim IPN z definicji nie należy rozmawiać…” – problem UPA.

Łężyca 19 października nowe tablice poświęcone ofiarom OUN-UPA

Dziwię się cały czas, że władze nie korzystają z doradców na poziomie np profesora Osadczego.
Żeby nie „zbłaźniać” się, trzeba być na arenie międzynarodowej miarodajnym i wiarygodnym, operować faktami i nie dawać zapędzić się w „kozi róg”.
A więc z osobami, które ośmieszają się tym co mówią, najlepiej nie rozmawiać i w ogóle bagatelizować ich istnienie.
To dotyczy gloryfikatorów UPA na Ukrainie.
Czas aby nasze władze w końcu dobitnie to pojęły.

W tej chwili mamy pozwolenie sił geopolitycznych, żeby pamiętać o ofiarach ludobójstwa rosyjskiego. Temat Katynia wybrzmiał w sposób należyty i stanowczy, ale widzimy też, jak ten obszar pamięci jest manipulowany i zależny od różnego rodzaju czynników. Katyń – tak, natomiast, sprawa badania tych straszliwych okrucieństw, których dopuściło się państwo komunistyczne, dalej nie poszła. Mimo, że mamy na to przyzwolenie, nie mamy przyzwolenia na pamięć o ofiarach Wołynia, o ofiarach ludobójstwa dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich – Prof. W. Osadczy: Ukraiński IPN jest partnerem, z którym z definicji nie należy rozmawiać

Ukraiński nacjonalizm i anty-polonizm.

„Polska przez stulecia okupowała Ukrainę, dokonując ludobójstwa podczas ukraińskich powstań narodowowyzwoleńczych”.
Jest to wypowiedź lidera pułku Azow Andrija Biłeckiego dla portalu DoRzeczy.pl cytowana w materiale Skalskiego, do którego link poniżej.

Dodam tylko, że udawanie, Czytaj dalej Ukraiński nacjonalizm i anty-polonizm.

Sawczenko dostrzega prawdę…?

W całości cytuję jako link cytowane zdanie Nadii Sawczenko z artykułu na stronach rp.pl:

DRL (red. samozwańcza Doniecka Republika Ludowa) i Zacharczenko (lider donieckich separatystów) – to Ukraińcy. Zawsze tak mówiłam i będę mówiła. Urodzili się na Ukrainie. Nie lubią obecnie rządzących, my też ich nie lubimy. Nie lubiliśmy poprzednich władz, oni ich też nie lubili. Problem jest głębszy w rozumieniu lub nierozumieniu jakichś wartości, ale zwykli ludzie mają te same wartości. Chcą spokojnie żyć i rozwijać się – uważa deputowana.

Uważam (subiektywnie) oczywiście w oparciu o to co wiem na temat tego co dzieje się na Ukrainie, na podstawie swoich doświadczeń, jak też i doświadczeń innych osób tam przebywających spośród moich przyjaciół i znajomych, że jest to twierdzenie prawdziwe.
Dodam tylko, że tereny wschodnie Ukrainy, poza jakąś tam pomocą ze strony rosyjskich tzw „zielonych ludzików” którą ciężko ocenić procentowo, najbardziej uległy secesji poprzez cały ciąg działań i zachowań ze strony swojego własnego rządu w Kijowie.
Czego dowody niejednokrotnie dawałem we wpisach na blogu linkując, lub też cytując źródła z Ukrainy. Wypowiedzi osób, które tam żyją – też.
W telegraficznym skrócie: oligarchia, korupcja- łapownictwo, nacjonalizm, neonazizm, demoralizacja, złodziejstwo, układy mafijne itp…

Normalność, prawo do oceny innych.

„…Każda normalna osoba jest de facto tylko po części normalna. Jej ego jest mniej lub bardziej psychotyczne w tej lub innej sferze…”
Te słowa swego czasu powiedział Freud.
Nie przepadam za jego pomysłami, jednak czasami zdarza się każdemu powiedzieć coś mądrego. Te słowa wydają się mi właśnie takie.
Wniosek mój wypływa ze świadomości występowania subiektywnego oglądu świata. W wielu dziedzinach i na wielu płaszczyznach.
Jak próbować ewentualnie zmienić nasze nienormalne zachowania?
Dotarcie do sedna idei moralnej egzystencji człowieka, to klucz do rozwiązania problemu.
Jakie są kategorie „normalności”? Czym jest „bycie” normalnym?
Z naszego wewnętrznego doświadczenia wynika, że wszystko co robimy odbieramy jako jedyne i właściwe. Nawet kiedy czynimy źle, prawie zawsze potrafimy znaleźć wytłumaczenie dla odstępstwa jakie stosujemy wobec norm, o jakich wiemy że je w danej chwili naginamy lub łamiemy.
I znów wszystko wraca Czytaj dalej Normalność, prawo do oceny innych.

Brawa dla tej Pani…


:-)

„Joanna Wilk-Yaridiz – założycielka i prezes Fundacji dla Rodaka działającej na rzecz pomocy rodakom pozostającym poza granicami kraju, szczególnie tym za wschodnią granicą…”

I to są osoby, które dają nadzieję na przyszłość. Serce i rozum poświęcają pomocy innym.

Screen i cytat zaczerpnięte z: kobietysukcesu.eu


Inny przykład właściwego zachowania: Czytaj dalej Brawa dla tej Pani…

Historia jakiej nie znacie – audycja w Radio Poznań.


Fragmenty audycji nagrane przez internet.

Na stronie audycji powinna niedługo pojawić się całość: HISTORIA JAKIEJ NIE ZNACIE

Plik przygotowałem w programie Windows Movie Maker, do celów edukacyjnych i popularyzatorskich jakość powinna wystarczyć, sama ścieżka jest przyozdobiona fotkami z ostatniej wizyty księdza Tadeusza w Wielkopolsce, ale też i fotkami z Warszawy, Łężycy, Pobiedzisk, Puszczykowa i innych miast. Między innymi widzimy tam dr Lucynę Kulińską niezłomną badaczkę zbrodni dokonanych przez nacjonalistów ukraińskich. Jej cykl książkowy „Dzieci Kresów” jest wstrząsającym dowodem okrucieństwa dokonywanego na najmłodszych i bezbronnych, traumy przez całe życie – w postaci pamięci zbrodni wypalonej w umyśle przeżywających to co się wydarzyło dzieci…
Dlatego też w Łężycy w Zielonej Górze ufundowałem tablicę Dzieciom Kresów poświęconą…